A więc stało się. Wraz z nadejściem września, który dla posiadaczy Nintendo Switch 2 okazał się niesamowicie obfitym w hity miesiącem, pora na kolejny mocny tytuł, który udowadnia, że nowa hybryda potrafi udźwignąć największe gry z PS5 i Xbox Series. Capcom w oczach fanów Nintendo ma za sobą bardzo owocny rok. Dostaliśmy już świetne wersje takich tytułów jak Resident Evil Requiem, Pragmata, Monster Hunter Stories 3 czy Devil May Cry 5. Teraz do tego grona dołącza Onimusha: Way of the Sword, zamykając ten spektakularny rozdział nowości z wielką klasą! Czy ten nowy samurajski slasher sprawdza się na konsoli Nintendo?
ㅤ

ㅤ
Miyamoto Musashi i jego kłopoty z Genma
ㅤ
W grze wcielamy się w postać Miyamoto Musahiego – moim zdaniem jednego z bardziej wyrazistych protagonistów ostatnich lat w gamingu. To taki samurajski Han Solo – zmęczony życiem, arogancki, z ironicznym uśmieszkiem, a do tego potrafiący przepołowić potwora czystym cięciem miecza. Mimo tej całej ironicznej aury, nasz bohater jednocześnie prezentuje dość stabilny kręgosłup moralny, który sprawia, że miano 'bohatera’ samo ciśnie się na usta. Uwikłany w demoniczną zawieruchę za sprawą magicznego gadżetu z mocą Oni, musi stawić czoła hordom demonów – Genma, które próbują skazić znany jemu świat.
To przygoda, która garściami czerpie z klasycznego hack-and-slash, jednocześnie delikatnie nawiązując do gier typu Souls. Gra potrafi uderzyć potężną dawką dopaminy, gdy płynnie tniemy kolejnych przeciwników, by za chwilę zmusić nas do pełnego skupienia podczas potyczek z potężnymi bossami.
ㅤ

ㅤ
Poziom trudności
ㅤ
Warto zatrzymać się na chwilę przy samym systemie wyzwań. Rozgrywka oferuje dwa poziomy trudności – w jednym nacisk kładzie się na fabułę nieco zmniejszając trudność walki z przeciwnikami, drugi (choć w żaden sposób fabuły nie spłyca) kładzie z kolei nacisk na wymagającą walkę. Na początku gry mogłoby się wydawać, że opcje te nie różnią się między sobą – starcia idą gładko i można poczuć się jak prawdziwy, niepokonany hardkorowy gracz. Jednak wszystko zmienia się w miarę postępów…
ㅤ

ㅤ
Gdy przychodzi do kolejnych walk z bossami, poziomy trudności nagle zaczynają dyktować warunki i różnicują rozgrywkę całkiem wyraźnie. To genialne rozwiązanie, bo z jednej strony fani wymagających starć znajdą tu wyzwanie uszyte dla siebie, a z drugiej – mniej cierpliwi gracze nie odbiją się nagle od ściany w postaci niemożliwego do pokonania bossa, od którego zależy dalsza podróż.
ㅤㅤ

ㅤ
Co więcej, twórcy przewidzieli, że zarówno ambicja graczy może wzrosnąć w trakcie walki, a cierpliwość wyraźnie spaść – stąd też w trakcie rozgrywki, choćby po kolejnej przegranej z bossem możemy zmienić poziom trudności według własnych preferencji. Ah… No i nie można nie wspomnieć – tytuł dostępny jest w polskiej wersji językowej (napisy) co znacznie ułatwia orientowanie się w opcjach gry i fabule!
ㅤ

ㅤ
Płynnie jak samuraj
ㅤ
Podobnie jak w innych świetnych portach, Capcom postanowił wycisnąć z nowego sprzętu nieco więcej. W trybie TV i w trybie handheld możemy uruchomić kontrolery ruchowe zadając tym samym cięcia naszym przeciwnikom. To miły ukłon, choć w praktyce mechanika ta bywa kapryśna, sterowanie potrafi czasem wariować co bywa irytujące. Osobiście trzymałem się klasycznej formy sterowania.
Jeśli chodzi o celowanie z łuku – gałki analogowe jak w każdym tytule zawodzą – nie osiągniemy tak zadowalającej precyzji jakiej byśmy oczekiwali w dynamicznych grach akcji. Na szczęście funkcja żyroskopu ratuje tę sytuacje, sprawiając, że celowanie jest szybkie, płynne i naturalne! Niestety celowanie żyroskopowe nie funkcjonuje gdy gramy w trybie handheld z Joy-Conami podpiętymi do konsoli…
ㅤ

ㅤ
Magia technologii
ㅤ
Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że Switch 2, choć jak na przenośną konsolkę, radzi sobie z niektórymi tytułami zaskakująco dobrze, to nikt nie łudzi się oprawa graficzna będzie dorównywała tej, którą doświadczyć można choćby na PS5. Nie doświadczymy więc tu natywych 4K i 60 klatek na sekundę. Obraz w TV jest skalowany do 1080p, a w trybie przenośnym do 900p (w obu przypadkach za pomocą DLSS). Efekt? Obłędnie zaskakujący!
ㅤ

ㅤ
Capcom po raz kolejny pokazuje, że silnik RE Engine nie ma przed nimi tajemnic. Styl artystyczny, oświetlenie i pieczołowicie zachowane detale (jak falujące szaty Musashiego) sprawiają, że różnice względem innych platform zacierają się. Świat przedstawiony choć mroczny i demoniczny, wciąż potrafi zaskoczyć pięknymi krajobrazami. Oczywiście tło akcji na Nintendo Switch 2 jest znacznie uboższe i prostsze w porównaniu do pozostałych konsol, ale w feworze akcji, którą ta gra się charakteryzuje te niuanse umykają. Nie boję się powiedzieć, że tytuł ten po prostu prezentuje się na tej przenośnej konsoli ładnie! A jednym z elementów, dzięki któremu Capcom mógł nad tym tak zapanować jest właściwie jej korytarzowy i dość liniowy charakter.
ㅤ

ㅤ
A co z płynnością? Domyślnie tytuł trzyma się stabilnych 30 klatek na sekundę, co na mniejszych ekranach czy dłuższych sesjach właściwie w ogóle nie przeszkadza. Jednak w ustawieniach graficznych mamy opcję odblokowania klatek – i tu w zamkniętych lokacjach i na mniejszych arenach walki z bossami gra potrafi skoczyć do 40 lub więcej klatek na sekundę!
ㅤ

ㅤ
Chwytaj miecz samuraju!
ㅤ
Onimusha: Way of the Sword to kolejny dowód na to, że Capcom potrafi w Nintendo Switch 2. Może nie dostajemy bezkompromisowej grafiki w 4K, ale otrzymujemy kapitalną, płynną przygodę z ciekawym bohaterem, którą możemy zabrać wszędzie ze sobą. Wciągający system walki i rozwoju postaci, a także balans trudności z rewelacyjnym klimatem i zadowalającą oprawą aż wylewają się z ekranu! Moim zdaniem – dla graczy, którzy nie stronią od machania mieczem – to pozycja wręcz obowiązkowa!
ㅤ
Cena w eShopie: 299,00 zł
Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.