Szczęśliwym trafem żyjemy w czasach, w których świat gier wideo rozkwitł. Niemniej ostatnimi czasy coraz więcej słyszy się o idei ich ratowania, co spowodowane jest m.in. szybkim postępem w branży. W ostatnich latach wręcz bombardowani jesteśmy remakami i remasterami tytułów, które skradały serca graczy na przełomie XX i XXI wieku – a warto pamiętać, że od tamtego momentu minęło zaledwie dwadzieścia kilka lat. Wiele starszych pozycji nie doczeka się jednak odświeżenia ani dostosowania do współczesnych standardów, ponieważ wymagałoby to nierzadko napisania gry od nowa. Powoli powstają dedykowane muzea, w których – cofając się w czasie – możemy obcować ze sztuką zachowaną na odpowiednio konserwowanych sprzętach z epoki. Tak, sztuką, bowiem gry wideo bezapelacyjnie nią są: sztuką nowoczesną, którą bezpowrotnie tracimy głównie przez to, że branża rozwija się nad wyraz szybko. Istnieje jednak inna droga – emulacja. Choć poruszając się w jej świecie, nierzadko stąpamy po cienkiej granicy między legalnością a piractwem, niesprawiedliwością byłoby całkowite jej potępienie. To właśnie dzięki pasji fanów i emulacji mamy dziś dostęp do wielu klasyków, które w przeciwnym razie bezpowrotnie zniknęłyby z mapy cyfrowej historii. Emulacja stanowi więc okno do przeszłości, a dla wielu z nas – wehikuł nostalgii. Nie bez powodu dedykowane mini-konsole retro cieszą się coraz większą popularnością. Jedną z takich propozycji jest Anbernic RG35XX Pro, który trafił w nasze ręce do testów. Jak to działa, jak się spisuje i czy warto w ogóle zwrócić na niego uwagę? Dowiecie się tego z poniższego artykułu!
ㅤ
Z pamiętnika testera – dzień I, mały unboxing
ㅤ
Czym właściwie jest konsola Anbernic i czego możemy się po niej spodziewać? W pierwszej kolejności skupmy się na tym co tak właściwie pudełko z urządzeniem ma nam do zaoferowania. W cenie około 320 złotych do naszej dyspozycji otrzymujemy: konsolę – głównego bohatera tej recenzji, kabel USB-C służący do jej ładowania, instrukcję obsługi, a także kartę pamięci microSD 64 GB, która jest już umieszczona w urządzeniu. Zestaw ten – choć dość minimalistyczny – w zupełności wystarczy do uruchomienia retro konsoli.
Sama konsola, którą otrzymałem do testów, utrzymana jest w klasycznym czarnym kolorze. Producent przewidział jednak większą różnorodność i w swojej ofercie posiada także wariant biały oraz zielony w wersji półprzezroczystej, przez którą dumnie prześwitują wewnętrzne „bebechy” urządzenia. Osobiście testowana wersja przypadła mi do gustu, niemniej szkoda, że w tym wariancie Anbernic pominięto kultowy szary odcień, który mocniej nawiązywałby do estetyki dawnych konsol i kontrolerów, takich jak chociażby poczciwy NES.
ㅤ

ㅤ
Z pamiętnika testera – dzień II, usunąłem przypadkiem system konsoli
ㅤ
Przyznam szczerze, że Anbernic RG35xx Pro, to pierwsza konsola tego typu, z którą mam do czynienia. Wcześniej oczywiście z zaciekawieniem śledziłem recenzje sprzętu tej marki, słuchając i czytając o jego zaletach. Nigdy jednak nie skusiłem się na zakup. Złożyły się na to dwa powody: po pierwsze, dość szeroki wachlarz modeli potrafił przyprawić o zawrót głowy; po drugie, sprowadzanie urządzeń bezpośrednio z chińskich platform sprzedażowych wiązało się z obawą, że paczka dotrze uszkodzona, a ewentualna reklamacja potrwa wieki.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – te retro-konsolki są bez problemu dostępne w rodzimych, sprawdzonych sklepach, dzięki czemu ryzyko związane z zakupem z zagranicy drastycznie spada. Pojawia się jednak inna – dla graczy chcących od razu cieszyć się zabawą – bardzo kluczowa kwestia. Mianowicie: karta pamięci dołączona do retro-konsoli poza podstawowym systemem Anbernic jest w zasadzie pusta. Nie znajdziemy na niej gotowego zestawu klasycznych tytułów, czym często kusiły zagraniczne oferty, w których karty pękały w szwach od tysiąca gier. Podejrzewam, że polscy dystrybutorzy ze względów prawnych muszą dmuchać na zimne, ponieważ masowa dystrybucja nielegalnych kopii oprogramowania (ROM-ów gier) w oficjalnym obiegu handlowym nie wchodzi w grę.
ㅤ

ㅤ
Czy to problem? I tak, i nie. W pierwszym wariancie (tak) – przeciętny użytkownik, który chce po prostu bezobsługowo powrócić do wspomnień z dzieciństwa, może poczuć się rozczarowany. Okazuje się bowiem, że aby na ekranie pojawiła się jakakolwiek gra, trzeba wyjąć kartę microSD z konsoli, wpiąć ją do komputera i samodzielnie kopiować odpowiednie pliki – o ile oczywiście takie się posiada. W drugim wariancie (nie) – osoby zaznajomione ze środowiskiem retro i emulacji odnajdą się tu błyskawicznie. System operacyjny automatycznie tworzy na karcie przejrzyste foldery dla poszczególnych platform, co ułatwia późniejsze poukładanie własnej kolekcji klasyków.
Ja sam plasowałbym się gdzieś pomiędzy tymi dwoma typami użytkowników.Podczas próby zgrania własnych plików na kartę pamięci napotkałem niezidentyfikowany błąd – nośnik zablokował się i uniemożliwiał jakiekolwiek modyfikacje danych. Nie myśląc długo, postanowiłem go sformatować i spróbować od nowa. Dopiero po fakcie dotarło do mnie, że system operacyjny konsoli znajdował się właśnie na tej micoSD, a nie – jak zakładałem – w wewnętrznej pamięci urządzenia.
ㅤ

ㅤ
Anbernic i siła modyfikacji!
ㅤ
Tym sposobem zaczęła się walka o przywrócenie systemu, która na szczęście okazała się dziecinnie prosta, choć bez komputera i krótkiego poradnika z sieci się raczej nie obejdzie. Na oficjalnej stronie producenta bez trudu znajdziemy czyste pliki systemowe dedykowane konkretnym modelom konsoli. Warto zresztą pamiętać, że oprogramowanie jest co jakiś czas aktualizowane, więc nawet bez przygód takich jak moja warto od czasu do czasu sprawdzić nowości.
Grzebiąc głębiej w temacie i przeglądając fora dedykowane społeczności Anbernic, szybko natrafiłem na opcję wypróbowania systemów alternatywnych (takich jak GarlicOS, MuOS itp.). Według weteranów retro-grania na Anbernic powinny one radzić sobie o niebo lepiej niż fabryczne oprogramowanie. Skuszony tymi opiniami, ostatecznie zdecydowałem się na instalację MuOS – i muszę przyznać, że jestem z tego wyboru bardzo zadowolony!
Poza stabilniejszym działaniem konsoli, minimalnie szybszą emulacją i znacznie bardziej intuicyjnym interfejsem, MuOS oferuje masę opcji personalizacji – od zmiany motywów graficznych w menu po inne zaawansowane ustawienia. Natomiast prawdziwą „bombą” okazała się wbudowana aplikacja – PortMaster. Pozwala ona pobierać nie tylko darmowe gry (bezpośrednio z poziomu konsoli, jeśli mamy ją połączoną z Wi-Fi!), ale przede wszystkim instalować genialne porty klasycznych gier z PC, które być może kurzą się na naszych półkach lub wciąż są legalnie dostępne w cyfrowej dystrybucji! Dzięki PortMasterowi mogłem bez problemu powrócić do świata kultowych wyścigów Re-Volt, legendarnej strategii Transport Tycoon Deluxe, wiecznych Heroes III, a nawet pierwszych dwóch odsłon Fallouta. I minąłbym się z prawdą, mówiąc, że gra się w to źle na konsoli takich rozmiarów. Zanurzenie się w te tytuły na nowo, w dodatku w formie przenośnej – potrafi wciągnąć na długie godziny!
ㅤ

ㅤ
No dobra, ale w co pogramy na RG35XX Pro?
ㅤ
Przechodzimy do kwestii najważniejszej – w co tak naprawdę na tym gramy? Jak już wspomniałem wyżej, Anbernic RG35XX Pro bez problemu uruchomi nie tylko klasyki z dawnych platform, ale dzięki PortMasterowi otwiera też drzwi do unikalnych portów z PC. Osoby, które chcą dokładnie sprawdzić tę listę, mogą zajrzeć na oficjalną stronę projektu, gdzie na bieżąco publikowane są nowe tytuły oraz rozwijane projekty.
Niemniej jednak, główna siła mini retro-konsol tkwi w emulacji całych generacji dawnego sprzętu. Sercem tego ekosystemu jest RetroArch – uniwersalny interfejs dla emulatorów, silników gier i odtwarzaczy multimedialnych. Pozwala on na uruchamianie klasyków za pośrednictwem spójnego menu graficznego i ujednoliconych ustawień! Trzeba przyznać, że to ogromna wygoda, nie muszę konfigurować każdego z osobna, bo pieczę nad wszystkim trzyma jeden nadrzędny system. Moim jedynym zadaniem jest wrzucenie plików z grą do odpowiedniego, automatycznie utworzonego folderu na karcie microSD.
Anbernic RG35XX Pro imponuje szeroką listą obsługiwanych systemów. Znajdziemy tu m.in.: Nintendo Entertainment System (NES/ Famicom), Super Nintendo (SNES), Nintendo 64, Nintendo Game Boy, Nintendo Gameboy Color, Nintendo Gameboy Advance, Sega Genesis/ Mega Drive/ CD/ 32X, Neo-Geo, MAME Atari, Sony Play Station 1, Sony PlayStation Portable i wiele, wiele innych…
Z większością tych platform retro-konsolka radzi sobie śpiewająco. Najwięcej kombinowania i ręcznego dostosowywania ustawień – tak, aby wycisnąć w miarę zadowalającą płynność – wymagało ode mnie Play Station Portable, które obsługiwane jest przez dedykowany emulator PPSSPP (działający poza główną strukturą RetroArch).
ㅤ

ㅤ
Dziwnym trafem najwięcej czystej radości (póki co) dostarczyła mi możliwość ogrania klasycznych przygodówek typu point-and-click, uruchamianych na Anbernicu za pomocą emulatora ScummVM. Choć trzeba poświęcić chwilę, by uporządkować pliki w folderze emulatora, perspektywa nadrabiania zaległości w tym gatunku – który kiedyś był moim absolutnym ulubieńcem, a teraz mieści się w kieszeni – jest wręcz bezcenna. Co najlepsze, wiele kultowych gier tego typu można dziś zdobyć w cyfrowej dystrybucji za grosze lub pobrać legalnie jako freeware (warto jednak wcześniej zapoznać się z listą kompatybilności, czy nasza upatrzona perełka bez trudu uruchomi się pod ScummVM). Dodam na zachętę, że wiele z tych gier, jeśli nie ma polskiej wersji językowej, to najpewniej posiada fanowskie spolszczenie, które wgrać na ScummVM jest równie prosto, jak samą grę.
O pozostałych klasykach z poczciwego „Pegazusa”, czy ekranów Game Boya nawet nie wspominam – RetroArch radzi sobie z nimi perfekcyjnie, oferując przy tym luksusy niedostępne na oryginałach: błyskawiczne zapisywanie stanu gry w dowolnym momencie, przewijanie czasu, czy funkcję szybkiego uśpienia i wybudzenia gry dokładnie w miejscu, w którym przerwaliśmy rozgrywkę! Oczywiście w przypadku klasyków z konsol stacjonarnych i przenośnych kwestie legalności kopii bywają śliskie, a darmowych alternatyw w sieci niestety jest jak na lekarstwo, ale kultowy status tych gier wciąż broni się sam.
Ze względu na brak możliwości nie byłem w stanie ocenić jakości emulacji dla wszystkich platform, w tym m.in. Nintendo 64, Neo-Geo, MAME, czy Atari. Oceniając jednak potencjał konsoli na podstawie pozostałych systemów, spodziewam się, że ewentualne problemy z płynnością i spadkami klatek mogą pojawić się przy Nintendo 64, które ze względu na trójwymiarową grafikę bywa dla tego typu układów nieco bardziej wymagające.
ㅤ

ㅤ
Co kryje się pod obudową?
ㅤ
Choć suche liczby rzadko oddają pełny obraz urządzenia, w przypadku Anbernic RG35XX Pro warto rzucić okiem na to, co producent zmieścił w tej poręcznej obudowie. Sercem konsoli jest czterordzeniowy procesor H700 (ARM Cortex-A53) taktowany zegarem 1.5 GHz, wspierany przez dwurdzeniową grafikę G31 MP2 oraz 1 GB pamięci RAM. Całość napędza 64-bitowy system Linux, a obraz wyświetlany jest na bardzo przyjemnym dla oka, 3,5-calowym ekranie IPS o pełnych kątach widzenia i rozdzielczości 640×480 pikseli z pełną laminacją OCA. Urządzenie oferuje też dwuzakresowe Wi-Fi (2.4/5G) oraz Bluetooth 4.2, co przy zachowaniu kompaktowych wymiarów (12,8 × 8,1 × 2,2 cm i waga niespełna 191 gramów) robi naprawdę solidne wrażenie.
Warto wspomnieć, że konsola potrafi znacznie więcej niż tylko uruchamiać gry. Na pokładzie znajdziemy odtwarzacz wideo i muzyki obsługujący mnóstwo popularnych formatów, czy menedżer plików. Zależnie od preferencji możemy też podłączyć ją do telewizora przez złącze HD, sparować bezprzewodowe lub przewodowe kontrolery, a także cieszyć się wbudowanym silniczkiem wibracyjnym.
Zasilanie oparto na baterii o pojemności 3200 mAh, która – według zapewnień producenta i moich testów – pozwala na około 5-7 godzin ciągłej rozgrywki (w zależności od emulowanej platformy). I tutaj dochodzimy do niezwykle ważnej kwestii, na którą trzeba zwrócić szczególną uwagę: odpowiedni dobór ładowarki. W zestawie znajdziemy jedynie kabel USB-C, a sama konsola wymaga ładowarki o parametrach 5V/1.5A (wspiera też ładowarki typu C2C, jednak należy unikać nowoczesnych, szybkich ładowarek sieciowych typu Quick Charge / Power Delivery o dużej mocy, np. od smartfonów czy laptopów). Podłączenie RG35XX Pro pod zbyt mocną ładowarkę może doprowadzić do uszkodzenia bezpiecznika lub samej baterii, dlatego do ładowania tego malucha najlepiej wykorzystać starszą ładowarkę od telefonu o niskim prądzie wyjściowym lub port USB w komputerze.
ㅤ

ㅤ
Odczarujmy 🙂
ㅤ
Konsolka Anbernic RG35XX Pro skradła moje serce, choć zdecydowanie nie jest urządzeniem pozbawionym wad. Pierwszą z nich, którą poczujecie, jest nieporęczność. Przy dłuższych sesjach kompaktowe rozmiary dają się we znaki. Przy moich dłoniach kurczowe trzymanie konsolki przez godzinę staje się męczące. Osobiście zaopatrzyłem się w specjalny grip, który sprawia, że konsolka przypomina aktualnie kontroler z ekranem, niemniej ulga dla dłoni się ogromna (znalezienie takiego gripu nie jest najłatwiejsze ze względu na liczbę różnych modeli konsoli).
Dodatkowo w tej wersji producent nie dodaje folii ani szkła ochronnego dla konsoli w zestawie, więc jeśli czujecie potrzebę zabezpieczenia swojego 3,5 calowego ekranu, sami musicie się w takowy zaopatrzyć, co przy nietypowych wymiarach bywa wyzwaniem. Będąc już przy ekranie – jeśli marzy wam się ogrywanie ulubionych tytułów opalając się w pełnym słońcu na plaży – nic z tego! O ile w pomieszczeniach czy wieczorem wyświetlacz prezentuje się rewelacyjnie, a zakres dostosowania jego jasności jest zadowalająca, o tyle gra na zewnątrz w słoneczny dzień to nieporozumienie – ekran staje się całkowicie nieczytelny i co najwyżej zobaczymy w nim odbicie zdziwienia na swojej twarzy.
Choć samo poruszanie się po konsoli i sterowanie w grach jest bardzo intuicyjne, to poruszanie się po rozbudowanym menu RetroArch może przyprawić o ból głowy, szczególnie na początku przygody z emulacją. Znalezienie odpowiednich skrótów klawiszowych, zapisywanie konfiguracji czy mapowanie niektórych padów (np. kontrolera od Xbox) wymaga cierpliwości i chwilami sporej gimnastyki w menu.
Także sama stabilność sieci bezprzewodowej bywa chwiejna – mimo zapamiętania sieci konsola często żądała ręcznego ponowienia połączenia. Do tego fabryczna karta pamięci, załączona w zestawie budzi moje obawy, bo pochodzi od bezimiennego producenta. Z obawy na bezpieczeństwo mojej biblioteki sam przerzuciłem się na system dwóch nośników (jeden osobno na system, a drugi na gry), co przy okazji zabezpiecza moją bibliotekę na przyszłość i nie wymaga jej odbudowywania po każdej aktualizacji, czy zmianie systemu na inny!
Na koniec wspomnę też o wskaźniku poziomu naładowaniu baterii, który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością… Konsola potrafi uporczywie wskazywać 0% i mimo to działać jeszcze przez długi czas, z kolei podpięta do ładowania potrafi wisieć na poziomie 98%, przez co zielona dioda informująca o pełnym naładowaniu nigdy się nie zaświeci. Mimo tych niedociągnięć sama bateria trzyma przyzwoicie!
ㅤ

ㅤ
Mały potwór
ㅤ
Do dziś (mimo testów i czytania opinii) możliwości tej konsoli mnie zaskakują. Konsola posiada moduł Bluetooth, który działa w zasadzie bez większych problemów pozwalając sparować ze sprzętem słuchawki bezprzewodowe oraz kontroler. Dodatkowo konsola też wzorcowo przeszła test połączenia z telewizorem przy użyciu HDMI (którego nie ma w zestawie!). Dzięki opcjom w MuOS obraz był czysty i odpowiednio przeskalowany (bez nienaturalnego rozciągania), co pozwala zmienić tę retro-konsolkę w stacjonarną bazę retro! Przyciski, krzyżak czy gałki działają bez zarzutu i dają świetny, precyzyjny „klik”. A co najważniejsze – siłą tej konsoli jest jej przenośność, ale taka faktyczna – konsolkę zmieścimy w kieszeni.
Anbernic RG35XX Pro, to świetny, dający mnóstwo radości bilet do przeszłości, który – po drobnych modyfikacjach oprogramowania i zaopatrzeniu się w wygodny grip – staje się fantastycznym kieszonkowym centrum rozrywki! Konsolka ta, jest też czymś więcej niż zręcznym gadżetem technologicznym – to przede wszystkim namacalny dowód na to, że grami warto się interesować, nie tylko jako formą rozrywki, ale jako pełnoprawną dziedziną współczesnej kultury i sztuki, którą dzięki takim urządzeniom udaje się ocalić przed zapomnieniem!
ㅤ
Podziękowania dla firmy D-R-O za dostarczenie sprzętu do testów!
ㅤ