RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Blask w ciemności duszy – recenzja Blue Fire

Pamięć bywa zwodnicza. Blue Fire zapowiedziano w ubiegłym roku, lecz…

1 marca 2021

Pamięć bywa zwodnicza. Blue Fire zapowiedziano w ubiegłym roku, lecz przez zalew innych projektów moje zainteresowanie tym tytułem ulotniło się. Twórcy nie obiecywali gruszek na wierzbie, a datę premiery ogłosili blisko przed wydaniem gry. Taka technika wydawnicza jest idealnym rozwiązaniem dla mniejszych projektów, gdyż na bieżąco można sprawdzać te, które nas interesują. W ostatnim czasie gier indie wychodzi cała masa i wybór tych godnych uwagi to ogromne wyzwanie. Czy dziełu ROBI Studios warto dać szansę?

 

Kraina pogrążona w ciemności

 

Blue Fire posiada skromną fabułę, lecz potrafi zaintrygować swoją tajemniczością. W trakcie przygody wcielimy się w drobnego, milczącego wojownika, budzącego się w ogromnym zamku królestwa Penumbry, w którym pojawia się zagrożenie. Ciemność postanawia zawładnąć światem i zanieczyszcza prawie wszystkie miejsca, atakując mieszkańców. Z nieznanych powodów tylko protagonista może zająć się tym problemem i wyrusza w podróż w celu uratowania całego królestwa.

 

 

Eksploracja jest głównym daniem omawianej produkcji i zrealizowana została w umiejętny sposób. Zostajemy wrzuceni w otwarty świat, który możemy zwiedzać w dowolny sposób – dostajemy jedynie kilka wskazówek dotyczących sterowania. Gra do zaoferowania ma wiele tajemnic do odkrycia oraz postaci do spotkania. Na swojej drodze zetkniemy się z czarodziejami, błędnymi rycerzami oraz absorbującymi obywatelami, którzy z chęcią opowiedzą nam ciekawostki związane z Penumbrą oraz przekażą wiadomości ważne dla fabuły. Ukończenie opowieści zajmuje około dziesięciu godzin.

 

Przetrwać za wszelką cenę

 

Obok eksploracji, ważna jest również walka, która od samego początku rozgrywki jest wymagającym elementem produkcji. Do naszej dyspozycji został oddany oręż biały, który jest wystarczający, by ubić kreatury pojawiające się na naszej drodze. Gra nagradza metodyczne podejście do starć z wrogiem, gdyż najczęściej przeciwnik ma przewagę liczebną. Co jakiś czas pojawiają się również walki z bossami, przy których zginąć jest bardzo łatwo.

 

 

Po śmierci odradzamy się w wyznaczonych punktach kontrolnych, które niestety są zbyt mocno oddalone od siebie, więc co jakiś czas będzie trzeba przemierzać te same lokacje kilka lub kilkanaście razy. Jak już wcześniej wspomniałem, Blue Fire daje nam swobodę przy przemierzaniu królestwa, lecz do niektórych miejscówek będziemy musieli się cofać, bo wcześniej zwiedzone miejsca zawierają kolejne tajemnice do odkrycia. Tytuł czerpie wiele z gatunku metroidvania i za sprawą nowych umiejętności (np. podwójny skok lub bieganie po ścianach) będzie można dotrzeć do miejsc wcześniej nieodkrytych.

 

System sterowania jest prosty i intuicyjny, co powoduje, że próg wejścia w produkcję jest bardzo niski. Jednakże czasem pojawiają się problemy z precyzją – boli to szczególnie w elementach platformowych, gdzie dokładność jest kluczowa. Zdarza się, że bohater przeinacza nasze komendy i przez to giniemy. Takie problemy pojawiają się rzadko, ale są niezwykle irytujące.

 

Frustrująca przyjemność

 

Blue Fire jest wymagającym tytułem, co szczególnie widać po serii wyzwań porozrzucanych po całym królestwie, do których przenosimy się za pomocą posągów. Figura działa jako teleport, który wysyła nas do równoległego wymiaru Penumbry. Naszym celem jest ukończenie etapu i zebranie wszystkich dusz, które są rozmieszczone po planszy. Wyzwania bywają trudne, zdarzało się, że niektóre fragmenty powtarzałem wielokrotnie, lecz ukończenie ich daje dużo satysfakcji.

 

 

Mimo frustrujących elementów, gra potrafi wciągnąć w swój świat, który jest jej największą siłą. Jednakże obiektywnie patrząc, Blue Fire nie wnosi nic nowego do growej branży, lecz umiejętnie czerpie inspiracje od szanowanych tytułów. Mocno upraszając, dzieło ROBI Studios można przyrównać do Hollow Knight przeniesionego w trójwymiar. Mimo wszystko, gra przedstawia nietuzinkowy świat i opowieść mocno odmienną niż przyrównany do niej tytuł. Blue Fire to pierwsza gra tego dewelopera i postanowili ucieleśnić słowa, iż naśladownictwo jest największą formą uznania.

 

Ukryte piękno

 

Produkcja ROBI Studios potrafi również zachwycić oprawą audiowizualną. Blue Fire oczarowuje stylem artystycznym – główny bohater, jego przyjaciele i antagoniści zostali wyciągnięci wprost z mrocznej baśni. Na plus należy też zaliczyć wykorzystanie bogatej palety barw, więc lokacje różnią się od siebie, co uprzyjemnia eksplorację. Czasem pojawiają się tekstury o niższej rozdzielczości i ząbki na krawędziach kłują w oczy, lecz w trybie przenośnym nie jest to aż tak dużym problemem. Warstwa dźwiękowa idealnie została dopasowana do oprawy graficznej – przepiękna muzyka komplementarnie uzupełnia wizualną część produkcji.

 

Tytuł działa płynnie przez niemal całą rozgrywkę, lecz sporadycznie pojawiają się problemy z optymalizacją, gdy na ekranie zwiększy się liczba wrogów lub zostaną wykorzystane bardziej skomplikowane efekty graficzne. Natomiast nie można nic zarzucić czasom ładowania, które są krótkie – jest to szczególnie ważne, bo w tym tytule o śmierć jest bardzo łatwo.

 

 

Blue Fire to dobra produkcja, z którą warto się zapoznać. Trzeba jednak mieć na uwadze, że twórcy nie serwują nam nic świeżego i innowacyjnego, lecz sięgnęli po sprawdzone schematy oraz rozwiązania, osadzając je w intrygującym świecie.

 

Podziękowania dla Graffiti Games za dostarczenie gry do recenzji.

Cena w eShopie: 80,00 zł

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + przepięknie przedstawione królestwo Penumbry
  • + oprawa audiowizualna
  • + ciekawie opowiedziana fabuła
  • + satysfakcjonujące wyzwanie

Wady

  • - drobne problemy techniczne
  • - sporadyczne problemy ze sterowaniem
  • - brak innowacyjności

7.5

Wyświetleń: 766

Redaktor

Łukasz Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *