Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Gra, którą przejdziesz w 10 minut – recenzja Post Void

Wystarczy jeden rzut oka na Post Void, aby wiedzieć, że…

24 marca 2023

Wystarczy jeden rzut oka na Post Void, aby wiedzieć, że jest to gra niepospolita. Od szokującej zmysły szaty graficznej po tempo rozgrywki przyprawiające o zawał serca – pierwsze skrzypce gra tu zabawa. YCJY Games bez wątpienia miało bardzo określoną wizję swojego projektu. Spójrzcie w otchłań.

 

 

Post Void zadebiutował na Steamie w 2020 roku, lecz dopiero niedawno mogą na nim położyć łapska także posiadacze Switcha. Gra dostępna jest na niemal wszystkich wiodących platformach, jednak to pecetowcy pograją najwygodniej. Mówimy o boomer shooterze, więc nie powinno to chyba nikogo dziwić, ale w przypadku tej produkcji brak myszki jest o wiele bardziej dotkliwy.

 

 

Strzelaj, strzeLAJ, JUŻ!

 

Powiem wprost – Post Void nie pi****li się w tańcu. Już w pierwszych sekundach otchłań wsysa nas bez żadnej zapowiedzi, wciska spluwę w dłoń i każe biegać, strzelać, zabijać, szybciej, szyBCIEJ, SZYBCIEJ! Formuła rozgrywki przypomina gorączkowy sen, a wrażenia potęguje szalona – nie, ODJECHANA – ścieżka dźwiękowa i psychodeliczna grafika. Tu nie ma czasu na pytania, na nic nie ma czasu, po prostu biegaj, strzelaj, SZYBCIEJ!

 

 

Post Void jest połączeniem klasycznej strzelanki z roguelikiem. Każda śmierć (a będzie ich sporo) oznacza zaczynanie od zera, jednak błyskawiczne tempo rozgrywki sprawia, że nie prowadzi to do frustracji. Tym bardziej, że wpadki najczęściej wynikają z braku skilla, a nie jawnej niesprawiedliwości gry. Produkcja YCJY Games składa się z dziesięciu poziomów i epilogu, całość można ukończyć w dziesięć minut. Poziomy są bardzo krótkie, szalenie dynamiczne, ale nie oznacza to, że rozgrywka jest płytka.

 

 

Rozgrywkę rozpoczynamy z pistoletem i zbiornikiem, który przedstawia nasz stan zdrowia. Musimy zabijać przeciwników, aby uzupełniać fiolkę. Między każdym zabójstwem mamy jedynie parę sekund oddechu – jeżeli w tym czasie nie przelejemy krwi, gra się zakończy. Przypominam: strzelać, zabijać, SZYBCIEJ.

 

 

Wpadłem do bębna maszyny losującej

 

Otchłań Post Void wciąga jak diabli, a wszystko dzięki jej roguelike’owej formule. Przejście każdego etapu nagradza nas możliwością wyboru jednej z trzech losowych modyfikacji. Może to być zmiana broni, spowolnienie wrogich pocisków, większa pula zdrowia, kumacie cza-czę. Niektóre modyfikacje są zdecydowanie bardziej przydatne, co sprawia, że nasza skuteczność poniekąd zależy od szczęścia – bez odpowiednich ulepszeń późniejsze poziomy są piekielnie trudne.

 

 

Lepszy balans widać na przykładzie dostępnych broni. Już podstawowy pistolet jest niezłą maszynką do zabijania, którą z łatwością możemy pykać złowrogie łebki jak soczyste, tłuściutkie arbuzy. Strzelba oferuje zdecydowanie większego kopa kosztem prędkości ataku. Nóż jest jeszcze bardziej śmiercionośny, ale musimy zbliżyć się do wroga, aby wręczyć mu osiedlowego tulipana, co często jest szalenie ryzykowne. Warto jednak spróbować wszystkich opcji i wybrać tę, która pomoże nam strzelać, zaBIJAĆ, SZYBCIEJ!

 

 

W Post Void najważniejszy jest refleks, bo na nic innego nie ma czasu. Na Switchu trzeba szczególnie ogarniać, aby dotrzymać grze kroku i wyrabiać się z przejściem do kolejnych etapów. Sterowanie jest wygodne i intuicyjne, ale wiadomo, że gdy chodzi o strzelanki, to nic nie zastąpi precyzji komputerowej myszki. Warto wziąć pod uwagę, że na Switchu strzelać i ZABIJAĆ będzie trudniej.

 

 

Warto się jednak oswoić z konsolowym sterowaniem, bo Post Void jest wprost skrojony na platformy mobilne. Dynamiczna natura gry czyni z niej tytuł idealny na krótkie sesje, jednak nie radzę grać w tramwaju, bo będą was wytykać palcami. Rozgrywka bywa tak gorączkowa, że musiałem sobie robić przerwy na gapienie się w białą ścianę, aby nie krzyczeć i nie oszaleć. Ale po chwili wskakiwałem radośnie z powrotem w odmęty otchłani, więc uwaga, Post Void uzależnia.

 

 

Oczu kąpiel

 

Pod względem projektu artystycznego drugiej takiej gry jak Post Void po prostu nie ma. Styl kojarzył mi się trochę z Hotline Miami (zresztą obie te gry są do siebie podobne), jednak otchłań dąży do wystawienia zmysłów gracza na próbę. Kolory wypływają z ekranu Switcha i rozlewają się po podłodze, szalona muzyczka dudni bez końca w uszach, liczy się tylko spluwa i oni, spluwa i ja, spluwa i strzeLAĆ, ZABIJAĆ.

 

 

Otchłań składa się z sieci jaskrawych korytarzy, które tworzą nieskończone labirynty. W nich czyhają na nas przedziwne stwory, których nawet nie potrafię opisać. Przez większość gry i tak nie wiemy, do czego strzelamy – dopóki się rusza, trzeba strzelać, zabijać, SZYBCIEJ.

 

 

Post Void zdecydowanie nie spodoba się każdemu, ale nigdy nie miało tego robić. Grzebaniu w opcjach i zmianie choćby stopnia jasności obrazu towarzyszy wyrzut twórców, że nie pokrywa się to z ich wizją gry. YCJY Games bardzo zależało na zrealizowaniu konceptu i mnie pochłonął on w kilka sekund.

 

 

Czy to się kiedyś skończy?

 

Jeżeli na staroszkolnych strzelankach zjedliście zęby, a w uzależnieniu od roguelike’ów nie pomógł wam żaden terapeuta, Post Void jest pozycją absolutnie obowiązkową na waszej liście. To szalona, gorączkowa, błyskawiczna jazda bez trzymanki, której próżno szukać gdziekolwiek indziej. Mam nadzieję, że zajrzycie w otchłań. A tymczasem wracam biegać, strzelać, zabijać, szybciej, szybCIEJ, SZYBCIEJ!

Cena w eShopie: 22,00 zł

Podziękowania dla Super Rare Games za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + absolutnie odjechany projekt gry
  • + rozsadzanie łebków jest obrzydliwie satysfakcjonujące
  • + to gra skrojona pod przenośny tryb Switcha
  • + tempo zabawy nie pozwala na frustrację
  • + intrygująca, choć szczątkowa fabuła
  • + w tej cenie aż grzech nie wypróbować
  • + losowość rozgrywki wciąga jak bagno…

Wady

  • - …ale nasze szanse poniekąd zależą od wylosowanych modyfikacji
  • - padem strzela się po prostu trudniej niż myszką, wiadomo
  • - niestety nie dla każdego

8.5

Wyświetleń: 1707

Redaktor

Kosma Staszewski

„Złapałem je wszystkie” więcej razy, niż wypadałoby się przyznać. Z produktami Nintendo utrzymuję niezdrową relację od wielu lat, lecz na szczęście uczucia wydają się być odwzajemnione. Na stronie możecie przede wszystkim przeczytać moje recenzje gier, choć wieloma czynnościami – jak chociażby korektą tekstów – zajmuję się zakulisowo. Nic nie przebije dla mnie dobrej kawy flat white.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *