Captain Tsubasa: Rise of New Champions
Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Kapitan Gołąb – recenzja Captain Tsubasa: Rise of New Champions

Fani Tsubasy z całego świata w końcu doczekali się najnowszej…

9 września 2020

Fani Tsubasy z całego świata w końcu doczekali się najnowszej produkcji o utalentowanym młodym piłkarzu. Niedawno odbyła się premiera długo wyczekiwanego Captain Tsubasa: Rise of New Champions. Od 27 sierpnia właściciele Nintendo Switch i nie tylko mogą grać w najnowszą grę od Bandai Namco. Jej twórcy są niejako specjalistami w tworzeniu i wydawaniu gier na licencji popularnych serii anime. W ostatnich latach wypuścili na Switcha produkcje takie jak My Hero One’s Justice 2, Naruto To Boruto: Shinobi Striker, One Piece: Pirate Warriors 4 czy Dragon Ball FighterZ. Captain Tsubasa: Rise of New Champions to gratka dla wszystkich fanów kultowego serialu animowanego oraz nieszablonowych gier zręcznościowych.

 

Coś na początek, czyli dzieje Tsubasy

 

Kapitan Tsubasa został sklasyfikowany jako dziewiąte najlepsze anime w cyklu Anime Grand Prix w 1984 roku. W Polsce Captain Tsubasa lepiej był znany jako Kapitan Jastrząb. Było to jedno z pierwszych anime emitowanych w polskiej telewizji. Młodego piłkarza można było obejrzeć między innymi na Polonia 1, Nasza TV, Polsat 2, czy TV Wisła z włoskim dubbingiem. Premierowa emisja w Japonii rozpoczęła się w 1983, a zakończyła w 1986. W Polsce mieliśmy okazję ją oglądać w latach 90-tych. Serial opowiada o walce o marzenia młodego piłkarza. Tsubasa został uratowany dzięki piłce do nogi, która uchroniła go od uderzenia ciężarówki. Od tego wydarzenia młokos każdą wolną chwilę spędza na doskonaleniu swojej piłkarskiej techniki. Akcja toczy się wokół meczów piłkarskich, rozgrywanych między drużyną FC Nankatsu a innymi japońskimi zespołami. Serial składa się ze 128 odcinków. O przygodach piłkarza powstało również wiele mang i innych seriali oraz cztery filmy animowane. Kapitan Jastrząb jest na czterdziestym dziewiątym miejscu wśród stu najlepszych postaci anime wszech czasów. Co ciekawe, serial anime stał się inspiracją dla takich gwiazd jak Zidane, Lionel Messi, Alexis Sánchez czy Alessander Del Piero, o czym wspominali oni nie raz podczas udzielanych wywiadów.

 

 

Od fanów dla fanów – tryby gry

 

Model rozgrywki jest bardzo zręcznościowy oraz dynamiczny. Rozgrywka znacząco różni się od standardowej gry piłkarskiej – opiera się ona głównie na specjalnych strzałach i widowiskowych akcjach, przypisanych do poszczególnych postaci. Zasady mają być łatwe do opanowania dla każdego – liczy się zjawiskowość, intuicyjność oraz dobra zabawa. Twórcy nie przywiązywali dużej wagi do realizmu, znanego z wydawanej co roku Fify. W grze mamy oryginalny, japoński dubbing oraz angielskie napisy, co szczególnie zadowoli fanów anime.

Twórcy gry stali przed niełatwym wyzwaniem. Wiadomo, że gra z całą pewnością zainteresuje wiernych fanów serialu, jednak co z młodszymi graczami, którzy nie mieli okazji oglądać walki na boisku Kapitana Jastrzębia? Stworzono dwa główne tryby gry, aby zarówno fani Tsubasy, jak i zwykli gracze mogli odnaleźć się w uniwersum. Twórcy rekomendują rozpoczęcie gry od trybu pierwszego, ponieważ w nim mają być zawarte cenne wskazówki, pozwalające zrozumieć serię wydarzeń.

 

 

W pierwszym z nich możemy wcielić się w samego Tsubasę Ozorę. Twórcy umiejętnie i przemyślanie połączyli rozgrywanie kolejnych meczów z samouczkiem, dzięki któremu poznamy po kolei wszystkie mechanizmy rozgrywki. W przerwie między pojedynkami poznajemy historię zarówno Tsubasy, jak i innych bohaterów anime, oglądając scenki przerywnikowe i czytając proste dialogi. Przez to w niektórych momentach zaczynamy grę odbierać bardziej jako tytuł z gatunku visual-novel niż grę piłkarską z uwagi na wiele dialogów i rozmów pomiędzy piłkarzami.

Fabuła krąży wokół trzeciego turnieju o puchar szkół średnich. Tutaj mamy za zadanie pokierować zespołem Nankatsu ku zwycięstwu. Możemy obserwować historię bohaterów, nie podejmując przy tym trudnych decyzji wpływających na opowieść. Wszystkie wydarzenia w tym trybie przebiegają analogicznie do fabuły serialu. Jednak brakuje w rozgrywce jakiegokolwiek wstępu, przez co osoby nieznające uniwersum produkcji nie będą znać szczegółów i mogą poczuć się zagubione. Pomiędzy meczami pojawiają się postacie tworzące historię, jednak dialog przeskakuje cały czas z postaci na postać, co nie każdemu może odpowiadać. Tryb, który docelowo ma uczyć podstaw, nakreślić fabułę anime i zachęcić do dalszej gry może wywołać u wielu nowych graczy mieszane uczucia oraz zagubienie. Wątki zmieniają się jak w kalejdoskopie. W jednej chwili wypowiada się Kojiro, a za moment odczytywany jest list od Wakabayashiego z Niemiec. Jednak trzeba przyznać, że ten tryb u sympatyków spowoduje, że łezka im się zakręci w oku. Jeżeli nie znając historii Tsubasy skupimy się jedynie na spektakularności rozgrywki, abstrahując od dialogów, będziemy siedzieć z uśmiechem na twarzy. Do przejścia trybu Tsubasa Mode potrzeba kilku godzin.

 

 

Drugi tryb „New Hero” prezentuje się zdecydowanie lepiej, jednak jest on zdecydowanie trudniejszy oraz dłuższy – na jego ogranie potrzebujemy około 12-15 godzin. Na samym początku mamy możliwość stworzenia nowej postaci w specjalnym edytorze. Możemy wybrać jej fryzurę, koszulkę, kolor korków czy nawet głos.

Stworzona przez nas postać ma pięć statystyk – ofensywa, defensywa, szybkość, moc oraz technika. Zależnie od wyniku meczu i samej rozgrywki, umiejętności postaci się ulepszają. Dzięki pokonywaniu kolejnych rywali nasz przyszły gwiazdor futbolu otrzymuje punkty doświadczenia, które przekładają się na wzrost statystyk piłkarza. Po wygranym meczu nie tylko on dostaje punkty, ale i cała drużyna. Pomiędzy meczami można trenować, opracowywać technikę oraz uczestniczyć w fabularnym wątku.

 

 

Postać dołącza do jednej ze szkół  w Toho, Furano lub Musashi. Z uwagi na przedstawioną przez twórców fabułę ,nie jest to Nankatsu z Tsubasą w składzie. Oczywiście w moim przypadku był to pierwszy zespół, dzięki któremu mogłem tworzyć zabójczy duet napastników z Kojiro. Nasza postać poznaje nowych przyjaciół, uczy się ruchów oraz buduje relacje z innymi. W tym trybie w oknach dialogowych wielokrotnie otrzymujemy możliwość wyboru odpowiedzi, co jednak w żadnym wypadku nie przekłada się na jakiekolwiek zmiany w historii. Sami decydujemy, jak postać będzie się rozwijała oraz z jakich postaci będzie się składała nasza drużyna piłkarska. Przyjaźń się z kimś może zapewnić naukę charakterystycznych dla niego ruchów oraz umiejętności. Cała rozgrywka jest w naszych rękach. Po ukończeniu tego trybu można dodać naszego zawodnika do trybu online i kontynuować nim zmagania.

Na deser otrzymujemy także tryb multiplayer online, który znacząco wydłuża przyjemność z Captain Tsubasa: Rise of New Champions. Grając online z innymi, zarządzamy swoim zespołem, wybieramy herb, koszulki, a zdobyte punkty pozwalają naszym piłkarzom grać z coraz to lepszymi drużynami. Grę rozpoczynamy, rzecz jasna, od najsłabszej dywizji i stopniowo pniemy się ku górze, poprzez pokonywanie kolejnych graczy z różnych zakątków świata.

Jako ciekawostkę dodam, że w opcjach Rise of New Champions dostępna jest specjalna galeria, w której możemy przeczytać fakty o postaciach oraz obejrzeć animacje, po wcześniejszym ich odblokowaniu.

 

 

Mecz

 

Bardzo dużo czasu spędzimy na rozmowach i ustawianiu formacji drużyny przed grą. Najmocniejszą stroną Captain Tsubasa: Rise of New Champions jest jednak to, co dzieje się na murawie. Sterowanie w grze znacząco nie odbiega od innych piłkarskich gier i osoby mające styczność, przykładowo, z Fifą, dość szybko poznają wszystkie podstawowe elementy rozgrywki. Zmagania na boisku składają się z kilku podstawowych typów podań, przycisku do strzelania, przycisku sprintu i przycisku sztuczki. Jednak, aby móc w pełni cieszyć się z rywalizacji, musisz opanować także masę widowiskowych zagrań i kombinacji, które pobierają jednak określoną liczbę punktów „Spirit” z paska wytrzymałości danego gracza, który regeneruje się w czasie rozgrywki. Wraz z zagraniem kilku efektownych akcji wzrasta także nasz wskaźnik V na dole ekranu, który po pełnym naładowaniu pozwala uruchomić chwilowy tryb V-Zone, wzmacniający naszą jedenastkę. Przez krótką chwilę pasek strzałów ładuje się szybciej, a pasek Spirit zawiera kilka punktów więcej, co może przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Moc V można także wykorzystać w sytuacjach defensywnych, poprzez wykonanie superobrony, która uniemożliwi zdobycie bramki.

 

 

Sam przebieg spotkania jest niesamowicie wolny jak na produkcję arcade i wydaje mi się, że twórcy aż za bardzo chcieli w tym aspekcie przywołać ducha meczów znanych z serialu, gdzie przebiegnięcie boiska przez piłkarza trwało czasem niemal cały odcinek. Na murawie notabene dzieje się naprawdę wiele i tylko odpowiedni timing pozwoli strzelić zwycięską bramkę, bądź uchroni od wznowienia meczu na połowie boiska. Trzeba naprawdę spędzić trochę czasu na treningu, by opanować do perfekcji ten aspekt pozwalający na płynne ogrywanie kolejnych przeciwników, a w akcjach jeden na jeden i wykonanie ostatecznego ciosu, który skutkuje zdobyciem bramki. Większość finezyjnych zagrań otrzymuje szybką wstawkę filmową, jednak któreś tam z kolei oglądanie tego samego po prostu zaczyna nudzić. Przyczepić się też muszę do pracy kamery na boisku, która jest niesamowicie przybliżona, co wymaga umiejętnego korzystania z minimapy podczas podawania piłki do partnera. Mimo wszystko Bandai Namco proponuje świeżą oraz oryginalną wersję jednej z najpopularniejszych dyscyplin sportowych w elektronicznym wydaniu.

 

 

Kiksy

 

Sportowy tytuł od dewelopera Tamsoft nie ustrzegł się jednak pomniejszych bugów. Jeden z nich zdarza się podczas meczu, gdy kamera nie pokazuje gracza z piłką lub piłkarze po prostu krążą wokół piłki, nie dotykając jej. Manewry na boisku mogą być opóźnione. Zdarza się również gubienie klatek w przerywnikach. Frustrujące są też niezwykle często pojawiające się ekrany ładowania, które trwają zdecydowanie za długo. Mam jednak nadzieję, że w niedalekiej przyszłości twórcy zdecydują się wypuścić patch, który naprawi te błędy i znacząco wpłynie na poprawę rozgrywki.

Wspomnę także o braku polskiej wersji, która może wpłynąć na zrozumienie historii przedstawionej Rise of New Champions szczególnie dla osób nie znających dziejów Tsubasy. Dodanie polskich napisów do gry na pewno przyciągnęło by większe grono graczy chcących wypróbować ten tytuł.

 

 

Podsumowanie

 

Kapitan Tsubasa to klasyka. Rise of New Champions na Nintendo Switch to hołd dla tej kultowej serii. Z całą pewnością zadowoli fanów młodego piłkarza, którzy z nostalgią będą wspomniać czasy beztroski. Gra jest naprawdę oryginalna oraz nietuzinkowa w porównaniu do innych piłkarskich produkcji dostępnych na rynku. Rozgrywka jest bardzo szybka, ale niekiedy trudna do opanowania i zrozumienia dla osób nieznających Tsubasy. Zarówno tryb online, jak i offline zapewniają zabawę na długie godziny. Każdy, kto czekał na kolejną produkcję o Kapitanie Jastrzębiu oraz na wyróżniającą się na tle innych grę zręcznościową, będzie zadowolony z Captain Tsubasa: Rise of New Champions na Nintendo Switch.

 

Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.

 

Cena w eShop – 249,80 zł

 

Kup Captain Tsubasa: Rise of New Champions

* jeżeli chodzi o grafikę, jest ona przeciętna z perspektywy zwykłego gracza. Dla fanów anime będzie ona fantastyczna, ze względu na uderzające podobieństwo do tego stylu.


Podsumowanie

Zalety

  • + gratka dla fanów Kapitana Jastrzębia
  • + wyjątkowy klimat
  • + japoński dubbing
  • + pełno animacji rodem z anime
  • + złożona oraz dynamiczna rozgrywka i spektakularne efekty specjalne
  • + tryb online wydłużający rozgrywkę

Wady

  • - dla osób, które nie są fanami Tsubasy - chaotyczna opowieść wizualna
  • - sztucznie i sztywno poruszający się zawodnicy
  • - długie czasy ładowania
  • - błędy w rozgrywce
  • - * przeciętna oprawa graficzna

7

Wyświetleń: 922

Redaktor

Donat Gronek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *