Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Karty na stół – Recenzja Card Shark

Gry indie można kochać za różne rzeczy. Za unikalny styl…

28 czerwca 2022

Gry indie można kochać za różne rzeczy. Za unikalny styl graficzny, które wiele z nich reprezentuje. Za proste, ale wpadające w ucho ścieżki dźwiękowe. Za trud i miłość, które wkładają w nie ich twórcy. Ja jednak najbardziej doceniam je za coś innego – to, jak często serwują nam przygody, które są absolutnie unikalne. Bo czy można sobie wyobrazić grę AAA od Ubisoftu, Capcomu czy Activision, w której naszym zadaniem jest oszukiwanie w karty w XVIII-wiecznej Francji? Nie sądzę – żaden z dużych wydawców nie dałby takiemu projektowi zielonego światła, bo koncept jest zbyt dziwaczny i nie wpisuje się w gusta dyktowane przez większą część graczy. Na szczęście scena indie nie ma takich oporów i zaserwowała nam asa w rękawie jakim niewątpliwie jest Card Shark.

 

Politycy i oszuści

 

 

Card Shark zaczyna się niewinnie. Nasz pozbawiony głosu bohater pracuje jako pomocnik w karczmie, starając się nie podpaść, trzeba niestety przyznać, dość wrednej właścicielce. I zapewne w ten nudny sposób upłynęłoby jego życie, gdyby nie to, że jego drogi przecinają się z Comte de Saint Germain – prawdziwą historyczną postacią która zapisała się na kartach francuskiej historii jako szlachcic, podrónik, malarz, poeta, polityk… i seryjny kłamca i oszust. Niewinna na pozór rozgrywka w karty i pomoc w małym triku karcianym zostawia właśnicielkę karczmy martwą, a naszego bohatera jako poszukiwanego przez prawo uciekiniera i stałego towarzysza Saint Germaina. Będziemy pomagać mu przede wszystkim w jednej aktywności – oszukiwaniu w przeróżnych grach karcianych, w celu oskubania możnych i wpływowych postaci z pieniędzy, ale także z sekretów, które pozwolą nam zatrząść hierarhią na dworze Francuskim. Mimo skromnych początków, szybko wciągnięci będziemy w intrygę która pozwoli nam spotkać (i oszukać w karty!) wiele historycznych postaci i być może nawet zmienić kształt Francji.

 

As w rękawie

 

 

 

Oszukiwanie wcale nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Podczas gry poznamy aż 28 tricków (opartych na prawdziwych technikach karcianych), które pozwolą nam ogołocić do cna francuskich bogaczy. Będziemy zaczynać relatywnie łatwo. Pierwszy trik jakiego uczy nas Comte de Saint Germain polega na podejrzeniu kart przeciwnika podczas nalewania mu wina do kieliszka. Następnie za pomocą ustalonego znaku – sposobu w jaki przecieramy stół szmatką – musimy przekazać naszemu podstępnemu towrzyszowi jakiego koloru jest najwyższa karta którą zobaczyliśmy. Proste? Tak. Ale większość kolejnych sztuczek które będziemy musieli wykorzystać buduje na tych, które już poznaliśmy – już kilka rozdziwałów dalej opisany powyżej trik jest tylko jedną częścią z kilkustopniowego planu pozwalającego zapewnić zwycięztwo odpowiedniej osobie. Jest to świetne rozwiązanie – każdy kolejna rozgrywka buduje na poznanych wcześniej sposobach mydlenia oczu wrogom, jednocześnie je rozbudowując, sprawiając, że pod koniec rozgrywki naprawdę możemy się poczuć jak ekspert w dziedzinie karcianych oszustw. Gra nie obeszła się tutaj jednak bez pewnej pułapki. Ponieważ wcześniejsze sztuczki nie są nigdzie dokładnie spisane, przy kolejnych ich permutacjach łatwo jest zapomnieć podstawowych założeń. Wracając na przykład do sposobu opisanego na początku tego paragrafu, po 3 dniach przerwy miałem niemały problem z przypomnieniem sobie, że żeby poinformować Comte de Saint Germain, że najwyższa karta w ręce przeciwnika to kier, należy poruszać szmatką w górę i w dół. Trochę szkoda, bo łatwo dałoby się temu zaradzić zostawiając krótki opisy każdego z tricków do którego można łatwo się odwołać. 

 

Karciane emocje

 

 

Skupmy się na samych oszustwach, które przyjdzie nam popełniać grając w Card Shark. Muszę przyznać, że świetny sposób twórcy odzwierciedlili to, co dzieje się na ekranie za pomocą sterowania. Tasując talię musimy np. przesuwać kilkukrotnie gałkę lewego joysticka w dół – ale żeby zaznaczyć jakąś kartę w talii, wystarczy, że przesuniemy ją w góre w odpowiednim momencie, sprawiając, że będzie lekko wystawać z “przetasowanych” kart. Kolejnym ciekawym sposobem na oszustwo jest oznaczanie kart – musimy je odpowiednio “przesunąć” po stole wykonując odpowieni ruch analogiem, a karta będzie leciutko wygięta, co pozwoli nam ją później łatwo znaleźć. W pewnym momencie będziemy też mieć szansę oszukiwać podczas rozdawiania kart – leżąca na stole zapalniczka jest na tyle wypolerowana, że mamy szansę w jej odbiciu zobaczyć jakie karty otrzymuje nasz przeciwnik. To tylko niektóre z kreatywnych metod jakie twórcy nam zaserwowali, ale podane przykłady z pewnością pokazują, jak wielką pomysłowością wykazali się deweloperzy ze studia Nerial. Tutaj trzeba też jeszcze dodać, że podczas rozgrywki będziemy musieli wykonywać te sztuczki nie tylko dokładnie, ale przede wszystkim szybko. Każdy przeciwnik ma swój poziom podejrzliwości; jeśli wykonanie jakiegoś sprytnego tricku zajmie nam zbyt wiele czasu, będzie on stopniowo rósł, aż w końcu doprowadzi do naszego złapania i smutnego końca. Dlatego też, mimo że na próżno szukać tu “akcji” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, Card Shark naprawdę trzyma w napięciu. Wykonianie serii skomplikowanych akcji pod presją czasu daje sporo satysfakcji i sprawia, że gracz może poczuć zastrzyk adrenaliny nie mniejszy niż przy graniu w niejeden horror.  

 

Wybierz własną ścieżkę? 

 

 

Główną formą interakcji ze światem oprócz odbierania majątków bogaczom są “dialogi”. Dlaczego w cudzysłowie? Bo tak jak wspomniałem na początku recenzji, nasz bohater jest niemy. Oznacza to, że może reagować na otaczające go wydażenia wyłącznie robieniem różnych min i wyrażaniem w ten sposób swoich emocji. Prowadzi to niejednokrotnie do dość zabawnych sytuacji, szczególnie w interkacjach ze szlachcicami. Co ciekawe, będziemy mieli zapewne okację przeprowadzić dyskusję również ze… śmiecią. Jeśli nie uda nam się odpowiedno przeprowadzić tricku w kartach i jakiś w gorącej wodzie kąpany hazardzista postanowi nas z tego powodu wysłać na tamten świat, będziemy musieć dokonać wyboru – albo oddać część wygranych pieniędzy, albo zagrać ze śmiercią w karty – i dosłownie oszukać śmierć. Zbyt wiele porażek w tej kwestii może jednak permanentnie zakończyć naszą karierę. Szkoda tylko, że to właściwie jedyny wybór który ma większy wpływ na rozgrywkę. Choć zdarzają się sytuacje, w których wybranie złej reakcji skończy się gameoverem, to w sumie na tyle – na próżno tu szukać jakiś większych konsekwencji naszych wyborów. 

 

Udany trik

 

Card Shark mogę spokojnie polecić osobom, które spragnione są unikalnych doświadczeń. Drugiej takiej gry na rynku po prostu nie ma. Ten tytuł nie tylko wciągnie nas przyjemną fabułą, ale przede wszystkim pozwoli nam poczuć dreszczyk emocji, jakbyśmy to sami próbowali oszukać siedzących przy stole graczy. Jest to z pewnością tytuł niszowy, więc nie podejdzie każdemu, ale cóż można powiedzieć – kto nie ma szczęścia w kartach, ten ma szczęście w miłości. 

 

Cena: 80,00 zł w sklepie Nintendo Switch eShop

Podziękowania dla Cosmocover za dostarczenie gry do recenzji!


Podsumowanie

Zalety

  • + Unikalny gameplay
  • + Ekscytujące i zróżnicowane triki karciane

Wady

  • - Wybory są jedynie pozorne
  • - Brak możliwości przypomnienia sobie szczegółów starszych trików

8

Wyświetleń: 458

Redaktor

Zimny

Fan gier indie, strategii, RPG, Nintendo i wszystkiego co ma związek z retro gamingiem. Swego czasu współtworzyłem jedną z największych polskich stron o jRPG. Z wykształcenia jestem anglistą, a w “prawdziwym życiu” pracuję nad przeróżnymi projektami IT.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *