Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Lata 90-te naszych czasów! – recenzja Kaze and the Wild Masks

Jedną z głównych cech „Pstryka”, która sprawia, że się w…

5 kwietnia 2021

Jedną z głównych cech „Pstryka”, która sprawia, że się w nim bez opamiętania zatracam, jest fakt, że to niesamowicie skuteczna kapsuła czasu. Zabrała mnie już do dnia, w którym królowały beat’em upy, pozwoliła znów ratować księżniczkę z rąk podłego Bowsera, a przez różne arcade’owe paczki klasyków przypomniała mi, czym są wymagające gry zręcznościowe. Uwielbiam zatracać się w tej czasowej przestrzeni i z dziecinną radością spoglądam na kolejne tytuły, które do nas wracają lub próbują odwzorować klimat starych, dobrych czasów. Kaze and the Wild Masks, jest produkcją wpisującą się w ramy tego drugiego typu gier. I robi to niesamowicie dobrze!

 

 

Platformówka z lat 90-tych

 

Choć szata graficzna w Kaze and the Wild Masks jest na wysokim poziomie, to i tak nie można oprzeć się wrażeniu, że stylizowano ją właśnie na cudowne lata 90-te. Poza tym szerokie grono osób od razu skojarzy rozgrywkę z serią Donkey Kong Country, zauważając wiele podobieństw pomiędzy tymi tytułami. Ja, patrząc na zapowiedzi, a potem grając w opisywaną produkcję, miałem w głowie Tiny Toon Adventures, którą bardzo dobrze wspominam z czasów młodości. Podobieństwa te i skuteczne utrzymanie klimatu lat 90-tych są oczywiście zaletami tego tytułu. Jako nieliczny z wielu, które próbują żerować na naszej nostalgii, Kaze and the Wild Masks prezentuje się i wciąga tak, jak robiły to gry w tamtych czasach, jednocześnie idealnie wpasowując się w wymagania dzisiejszych graczy.

 

 

Dzikie maski

 

Bohaterem, którym przyjdzie nam pokierować, jest króliczka – Kaze. To nią będziemy przemierzać kolejne lokacje. Fabuła gry nie jest nadzwyczaj skomplikowana, ot, na Crystal Island zostaje rzucona klątwa, a my musimy uratować naszego zaczarowanego przyjaciela, przy okazji oczywiście mierząc się z głównym sprawcą tego całego chaosu. Kluczowym elementem rozgrywki są legendarne maski, które możemy znaleźć na swojej drodze przy pomnikach legendarnych strażników. Dzięki nim królicza protagonistka zyskuje wyjątkowe umiejętności, które urozmaicają przygodę. Strażnicy to tygrys, jaszczur, rekin i orzeł. Maski, które ich reprezentują, zmieniają nieco wygląd postaci, ale również pozwalają jej rzucać się jak tygrys i wspinać po ścianach, szybciej przemieszczać, pływać i szarżować pod wodą, a także latać i eliminować przeciwników z dystansu. Artefakty wpływają również na samą mechanikę gry, zmieniając czasami typowo platformówkową rozgrywkę w prawdziwe wyzwania zręczności. Pomników legendarnych bohaterów nie znajdziemy w każdej dostępnej lokacji. Jednak nie stanowi to problemu, bo bez masek Kaze nie jest całkowicie bezbronnym królikiem.

 

 

Kaze

 

To właśnie wybór królika na protagonistę przez twórców kierował moje skojarzenia tego tytułu z Tiny Toon Adventures. W tym przypadku nasza bohaterka dysponuje jednak nieco szerszym zakresem umiejętności ruchowych. Szybowanie wydłużające skok dzięki wirującym uszom? – Nie ma problemu. Dynamiczny piruet eliminujący wrogów? – Standard. Pikowanie po skoku? – Da się zrobić! To i wiele więcej. Ponieważ Kaze, dzięki swoim długim uszom, bez problemu potrafi poruszać się po poziomo czy pionowo zawieszonych linach. A dzięki swojej zwinności może odbijać się z jednego przeciwnika na drugiego, co warto opanować jak najszybciej, gdyż niektóre z lokacji będą wymagać od nas tej sprawności.

 

 

Klątwa w Crystal Island

 

Oczywiście nasz przyjaciel nie jest jedynym, który ucierpiał przez rzuconą klątwę. Ucierpiało całe Crystal Island! Mieszkańcy tego świata żyją w strachu, ponieważ niegroźne warzywa i owoce nagle urosły, ożyły i zaczęły panoszyć się po świecie. Na uwagę zasługuje tu fakt różnorodności napotykanych przeciwników. Nie wszystkich pokonamy naskakując im na głowę lub wykonując niszczycielski piruet, tak więc przemierzając lokację trzeba mieć na uwadze, co stoi nam na drodze i dostosować odpowiedni plan działania. Niektóre z zaczarowanych warzyw i owoców będą elementem otoczenia, które umożliwią nam doskakiwanie do miejsc w inny sposób niedostępnych. Natomiast jeszcze inne elementy flory i fauny stanowić będą przeszkody, które po prostu trzeba ominąć, bo pokonać ich się nie da. Dodatkowo na naszej drodze spotkamy czterech bossów, których pokonanie stanowi ciekawe wyzwanie. Niejednokrotnie antagoniści zaskoczą nas swoimi zagrywkami, a porażki będą nieuniknione. Gdy jednak nauczymy się schematu ich działań, staną się drobnostką.

 

 

I… akcja!

 

Gra oferuje dwa tryby – swobodny oraz oryginalny. Różnice są niewielkie. W trybie swobodnym znajdziemy więcej punktów kontrolnych w lokacjach i serduszek. Jeśli już mowa o serduszkach, warto wspomnieć, że nasza Kaze ma wyłącznie jedno życie. Nieplanowane zderzenie z przeciwnikiem, zabójczą przeszkodą czy upadek w przepaść skutkować będzie więc odrodzeniem się naszej protagonistki na początku lokacji lub gdzieś w jej środku – przy punkcie kontrolnym. Jednakże w czasie przygody na danej planszy możemy złapać błyszczące, czerwone serduszko, które pozwala na jeden błąd więcej w przypadku starć z przeciwnikami.

 

 

Poza tym w całym świecie są rozsypane diamenciki i poukrywane monety z literami składającymi się na imię naszej protagonistki, które warto zbierać, jeśli chcemy w stu procentach zaliczyć daną lokację. Choć to i tak jeszcze nie wystarczy. Każda z osobnych lokacji posiada również dwa ukryte portale do bonusowych etapów. Te są ograniczonymi czasowo wyzwaniami, które oczywiście w razie niepowodzenia możemy powtarzać bez końca. Przejście obu zostaje nagrodzone zielonym klejnotem. Jeśli zbierzemy odpowiednią ich liczbę, uzyskamy dostęp do dodatkowych i wyjątkowych lokacji w grze!

 

 

Na całą przygodę składają się cztery podniebne wyspy, w których znajdziemy od sześciu do siedmiu podstawowych lokacji. Zarówno wyspy, jak i same lokacje są niesamowicie zróżnicowane i znakomicie dostosowane pod względem narastającego poziomu trudności. Twórcy świetnie przemyśleli każdy etap gry i zastosowanie masek. Do tego cała przygoda może być również gratką dla speedrunnerów. Gra nagradza nas diamentami i odznakami nie tylko, gdy uda nam się wszystko zebrać, ale również, jeśli lokację przejdziemy bez żadnego potknięcia czy też w określonym tempie. Ściganie się z czasem dostępne jest jednak dopiero, gdy pierwsze podejście wybranej lokacji będzie za nami. Jednocześnie uzyskany czas możemy porównać z osiągnięciami innych graczy na tablicy wyników.

 

 

Po prostu wciągająca przygoda…

 

Tak właśnie zapamiętałem gry platformowe lat 90-tych. Dodatkowo podobieństwo do tytułu, który miło wspominam potęgowało dobre wrażenie Kaze and the Wild Masks. Gra cieszy oko, dźwięki i muzyka są naprawdę dobrze dopasowane i zgodne z klimatem zabawy. Choć niektóre z lokacji musiałem pokonywać wielokrotnie, nie czułem się tym zażenowany, poirytowany czy zmęczony. Wręcz przeciwnie – z każdą nową próbą odnajdowałem nowe rozwiązania i coraz bardziej podziwiałem finezję, z jaką udawało mi się kierować protagonistką. Z chęcią wracałem do już znanych mi lokacji, by wykręcić na nich lepszy czas czy odnaleźć to, co przeoczyłem. Gra mnie naprawdę pochłonęła, jednak niestety przejście całości zajęło mi 8 godzin w trybie oryginalnym. Zapewne bardziej wprawieni gracze zrobią to jeszcze szybciej. To trochę mało, choć przejście tytułu w stu procentach wymagało kilku dodatkowych i przyjemnych godzin. Uważam, że warto zanurzyć się w przygodę Kaze, nawet jeśli gry platformowe was nie przyciągają. To naprawdę dobry tytuł.

Cena w eShopie: 119,00 zł

Podziękowania dla SOEDESCO za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + trzyma klimat lat 90-tych
  • + grafika cieszy oko
  • + dobrze wyważony poziom trudności
  • + różnorodne lokacje oraz tryb ścigania się z czasem
  • + maski i ich moce świetnie urozmaicają rozgrywkę
  • + przejście w 100% jest wyzwaniem, które gra gratyfikuje rozszerzonym zakończeniem
  • + polska wersja językowa

Wady

  • - wprawny gracz przejdzie grę w sześć godzin
  • - wysoka cena, jak na tak krótką zabawę
  • - fabuła pozbawiona głębi

8

Wyświetleń: 829

Redaktor

Jakub Malik

Dobre historie przyciągają mnie do siebie w grach, serialach i książkach. Mam słabość do gier retro i grafiki pixel art. Każdego roku z nadzieją wyczekuję nowych przygód z Księciem Persji. A poza tym wszystkim tańczę z ogniem, trenuję i realizuję się w doktoracie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *