RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Podróż w nieznane – recenzja Far: Lone Sails

Szwajcarskie studio Okomotive, składające się z kilku osób, stworzyło eksploracyjną…

24 sierpnia 2019

Szwajcarskie studio Okomotive, składające się z kilku osób, stworzyło eksploracyjną grę Far: Lone Sails. Mając za sobą debiut na PC, PS4 oraz Xbox One, przyszedł czas na Nintendo Switch. Czy port można zaliczyć do udanych? Czy jest warty zachodu? Odpowiedź znajdziecie tutaj.

 

 

Czerwony podróżnik i jego pojazd

 

Trafiamy do zrujnowanego, opuszczonego świata, w którym jesteśmy zdani tylko na siebie. Mając do dyspozycji zmodyfikowaną mini-lokomotywę, która służy nam jako jedyny środek transportu, ruszamy w nieznane, a celem jest odnalezienie śladów cywilizacji. Należy zadbać o paliwo, rozwiązać proste zagadki logiczne oraz platformowe poziomy pojawiające się po drodze, by nasza przygoda mogła trwać. Gra od samego początku stawia bardzo dużo pytań, a znikomą ilość odpowiedzi na to, co stało się z okolicą. Dlaczego bohater jest sam? Czemu otoczenie jest ponure, pozbawione mieszkańców? Zdaje się, że nie ma na to prostego rozwiązania, a my możemy tylko snuć domysły, co wydarzyło się w przeszłości.

 

 

Far: Lone Sails może przypominać inny tytuł – Limbo. Głównie przez atmosferę, podobną otoczkę graficzną (dominujące szare/wyblakłe kolory wraz z wyrazistą czerwienią) oraz fakt, że cały czas przemieszczamy się wyłącznie w prawą stronę. Według mnie, taki rodzaj rozgrywki to strzał w dziesiątkę. Od początku do końca bacznie obserwowałem, co dzieje się w tle, a naprawdę było co podziwiać. Od spokojnej pogody, po burze czy nawet gradobicia niszczące nasz pojazd.

A skoro o pojeździe mowa, to przede wszystkim musimy zadbać o źródło paliwa. Podczas podróży napotkamy rozrzucone, pozostawione zapasy, które nadają się do przerobienia na energię, aby nasza „lokomotywa” mogła prowadzić nas do przodu. W jej środku znajdziemy windę, wieszaki na znalezione przedmioty, linki holownicze, licznik przebytej odległości, stan naszego pojazdu, miejsce na przerabianie przedmiotów na źródło zasilania, ale jest też łóżko, z którego bohater wstaje, jeśli zginiemy lub powrócimy do gry po wcześniejszym jej wyłączeniu. Mały detal, a mimo wszystko cieszy.

 

 

Nie ma chwili na nudę

 

Przez niemal cały okres toczenia rozgrywki nie odczułem znużenia, gra trzymała mnie w napięciu i w niezbyt długich odstępach czasu mój pojazd ulegał ulepszeniom. Historia z minuty na minutę stawała się coraz ciekawsza, głównie dzięki wprowadzaniu nowych mechanik. Dla przykładu – żagle, które przy sprzyjającym wietrze oszczędziły mi mnóstwo paliwa, pozwoliły mi też zrelaksować się i słuchać bardzo dobrego soundtracku przy wędrówce przez pustkowia.

Ścieżka dźwiękowa, ach! Tu zdecydowanie kompozytor, jak i zespół zasługują na brawa. Każdy utwór zachwycał mnie swoim brzmieniem i sprawiał, że mogłem się wczuć w stu procentach w klimat Far: Lone Sails. Muzyka jest równie mocnym aspektem, co oprawa graficzna. Dawno nie spotkałem się z grą, w której większość utworów podoba mi się i planuję wracać do nich po długim dniu w pracy. Zresztą, sami posłuchajcie.

 

 

Techniczna strona medalu

 

Far: Lone Sails to eksploracyjna gra, która może i nie działa w 60 klatkach na sekundę, ale w 30 śmiga bez żadnych zgrzytów ani drastycznych spadków wydajności, przez co komfort grania utrzymywał się na wysokim poziomie. Mógłbym bawić się w szczegóły i powytykać lekko poszarpane krawędzie tu i ówdzie oraz rozmazane tekstury, ale to naprawdę rzadkie przypadki. Zarówno w trybie stacjonarnym, jak i przenośnym, prezentuje bardzo dobry, równy poziom. Nie zauważyłem, żadnych problemów między dwoma trybami (choć sam preferuję ten pierwszy). Far wiele zyskuje, jeśli gramy ze słuchawkami na uszach i jesteśmy kompletnie odłączeni od rzeczywistości. Polecam każdemu taką opcję – w szczególności osobom, które cenią sobie spokojną i relaksującą rozrywkę. Pozytywne wrażenia gwarantowane.

Sterowanie jest bardzo łatwe do opanowania, ale czasami irytujące, jeśli mamy w pojeździe nadmiar przedmiotów. Dodatkowo, samo poruszanie się po pokładzie „lokomotywy” jest trochę utrudnione poprzez niekomfortowe rozmieszczenie kontrolek sterujących oraz, przede wszystkim, działanie windy.

 

 

Dobry, ale krótki ten indyk

 

Każdy zna zapewne takie przysłowie – „Wszystko, co dobre, szybko się kończy”. Tak było w przypadku tej produkcji. Można ją zakończyć w zaledwie kilka godzin, co przekłada się na jeden wieczór. Mimo wszystko warto zastanowić się, czy gra byłaby tak dobra, gdyby twórcy na siłę przeciągali fabułę? Myślę, że straciłaby wtedy tę magię i urok, które niesie swą historią. Jak na tak małe studio, ekipa ze Szwajcarii wykonała dobrą robotę i nie pozostaje mi nic, jak tylko życzyć im udanych produkcji w przyszłości.

Podziękowania dla Mixtvision za dostarczenie gry do recenzji. 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + świetny soundtrack
  • + oprawa graficzna
  • + optymalizacja, stała ilość klatek
  • + klimat trzymający w napięciu

Wady

  • - krótka
  • - sterowanie pojazdem potrafi być irytujące

8

Wyświetleń: 700

Redaktor

Damian "Dadaista" Filipkiewicz

Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch oraz PC. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, moim spirit animal jest Slowpoke i należę do Ravenclaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *