RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Powrót do raju – recenzja Little Noah: Scion of Paradise

Oglądając pierwsze zapisy rozgrywki Little Noah: Scion of Paradise, miałem…

25 sierpnia 2022

Oglądając pierwsze zapisy rozgrywki Little Noah: Scion of Paradise, miałem świadomość, że gra nie podbije serc zbyt wielu graczy. A jednocześnie miała w sobie to coś, co zwróciło moją uwagę: kolorowy, infantylny styl graficzny anime, elementy RPG i roguelike oraz prostotę przeplatającą się z dynamicznymi oraz efekciarskimi atakami tytułowej bohaterki (oraz jej pupili). Wiem, bardzo łatwo mnie kupić tanimi błyskotkami. Sprawdźmy więc, czy ten diament nie okazał się jedynie szlifowanym szkłem.

 

 

Rogalik w świecie anime

 

Little Noah: Scion of Paradise to roguelike z elementami RPG. Oznacza to, że przemieszczamy się po losowo generowanym świecie składającym się z połączonych ze sobą pokoi i korytarzy, z czego dostęp do części z nich zyskujemy dopiero z czasem, po wyeliminowaniu odpowiedniej liczby przeciwników lub wykonaniu innej czynności. Obszary, które przyjdzie nam eksplorować, pełne są przeciwników, a tych likwidujemy w celu zwiększenia statystyk oraz zdobycia cennych monet. Możemy je później wydać w sklepie na przedmioty przydatne w grze, a także odblokowywać nowe stworki (Liliputów).

 

Próżno tu jednak szukać jakichkolwiek objawów przemocy, ponieważ całość utrzymana jest w bardzo przyjemnej stylistyce, w związku z czym nic nie stoi na przeszkodzie, aby tytułem zainteresowali się również młodsi odbiorcy.

 

 

Alchemiczka i jej pupilki

 

Główna bohaterką gry jest tytułowa alchemiczka Noah. Większości ataków nie wykonuje ona sama, bo ma do dyspozycji swoich pupili, którzy przez cały czas ciągną się za nią jak cień. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, ponieważ daje szerokie możliwości dotyczące wachlarza ataków.

 

 

Istotą wykorzystania Liliputów w walce jest fakt, że to właśnie oni wykonują ataki za naszą bohaterkę i robią to w ustalonej kolejności, co widoczne jest na dole ekranu w specjalnych okienkach. Od początku mamy do dyspozycji jedynie trzy stworzenia, jednakże z czasem odblokowujemy kolejne, przez co łańcuch ataków nieco się wydłuża. W sumie dysponujemy pięcioma okienkami, w których umieszczamy naszych pupili. Jeśli chcemy, możemy nimi manipulować, czyli zamieniać miejscami. Trzeba tylko pamiętać o tym, że należy odczekać pewien określony czas, zanim potworek znowu będzie aktywny po wykonanej akcji.

 

 

Można w tym miejscu zadać sobie pytanie: po co w ogóle mielibyśmy zawracać sobie głowę kolejnością ułożenia Liliputów? W końcu atak to atak. Jednak każdy z nich będzie działać w inny sposób. Niektóre odpowiadają za ataki w zwarciu, inne z kolei za dystansowe; wiele posiada także specjalne umiejętności, jak np. ogłuszanie przeciwników lub odpychanie na dalszą odległość. Mnogość opcji pozwala na dostosowanie stylu gry do własnych upodobań.

 

Rozwój postaci

 

Warto jeszcze wspomnieć o możliwości rozwoju postaci. Poza tym, że nasza bohaterka dzięki walce zdobywa doświadczenie i uzyskuje kolejne poziomy zwiększające jej statystyki, to podobną funkcję spełniają znajdujące się w różnych miejscach kolorowe kryształy oraz wyposażenie. Pierwsze z nich odpowiadają po prostu za zwiększenie atrybutów (np. HP lub siły), z kolei drugie mogą dodawać nieco bardziej sprecyzowane umiejętności, jak choćby odporność na dany typ obrażeń lub atak eliminujący wszystkich przeciwników widocznych na ekranie.

 

 

Chociaż może się wydawać, że dobrą strategią jest zbieranie wyposażenia, które współgra z naszym stylem rozwoju postaci, to jednak w praktyce warto po prostu zbierać wszystko, bez wyjątku. Każdy zebrany przedmiot będzie wpływał na nasze statystyki, natomiast jeśli padniemy na polu bitwy, tracimy cały dobytek. Na końcu każdego etapu jesteśmy „podliczani”, przy czym ważna okazuje się liczba posiadanych Liliputów oraz wyposażenia. Następnie wszystko jest zerowane, a my otrzymujemy w zamian manę, przydatną do ulepszania obiektów w naszej bazie.

 

Dynamiczna akcja

 

Nasza alchemiczka jest również bardzo ruchliwa, co widać po rodzajach ruchów, jakie może wykonywać. Jeśli przyspieszenie i podwójny skok to dla was za mało, to dodajmy do tego jeszcze możliwość zatrzymania się w powietrzu i wystrzelenia w dowolnym kierunku w celu zaatakowania przeciwnika.

 

 

Akcja jest bardzo dynamiczna, jednakże nie ma tu miejsca na eksplorację, łamigłówki i ukryte pokoje. Celem jest skuteczna eliminacja kolejnych przeciwników, przedzieranie się przez kolejne lokacje i wreszcie walka z bossami.

 

Dużym ułatwieniem jest możliwość szybkiej podróży, którą możemy wykonać w dowolnym momencie gry i do jakiejkolwiek odkrytej już lokalizacji. Dzięki temu nie jesteśmy zmuszani do każdorazowego przemierzania poszczególnych pokoi, żeby dotrzeć z punktu A do punktu B.

 

 

Little Noah: Scion of Paradise jest przede wszystkim dynamicznym i bardzo przystępnym tytułem, przy którym będziemy się dobrze bawić, a jednocześnie nie okaże się on zbyt dużym wyzwaniem. Gra posiada kolorową, wręcz cukierkową oprawę graficzną, w związku z czym mogą się przy niej bawić zarówno starsi, jak i młodsi odbiorcy. Produkcja wydaje mi się jednak nieco zbyt monotonna, ponieważ całość polega przede wszystkim na parciu do przodu, eliminowaniu widocznych na ekranie przeciwników, zdobywaniu waluty i kupowaniu przedmiotów i Liliputów. Na szczęście ukończenie gry zajmuje zaledwie kilka godzin i czas ten wydaje mi się być zupełnie wystarczający.

 

Dodatkowo warto wspomnieć, że wydawca wypuścił niedawno dwie paczki DLC w cenie 12 zł za każdą. Obydwie oferują nowych Liliputów, skórki dla naszej bohaterki oraz akcesoria, a wszystko to porozrzucane w losowych miejscach i gotowe do zebrania.

 

Cena w eShopie: 69,00 zł

 


Podsumowanie

Zalety

  • + kolorowa oprawa graficzna w stylu anime
  • + szybka akcja
  • + ciekawa mechanika związana z Liliputami

Wady

  • - momentami zbyt uproszczona
  • - brak sekretów i zadań pobocznych
  • - monotonny gameplay

7

Wyświetleń: 840

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *