Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Rosyjskie Banner of Saga – recenzja Ash of Gods: Redemption

Ash of Gods: Redemption jest produkcją stworzoną przez rosyjski zespół…

23 lutego 2020

Ash of Gods: Redemption jest produkcją stworzoną przez rosyjski zespół Aurum Dust. Gra została pierwotnie wydana na PC (23 marzec 2018) przy pomocy akcji crowdfundingu „Kickstarter” zakończonej sukcesem. Wówczas deweloperzy zebrali ponad 85 tysięcy dolarów na swój tytuł i mogli zacząć dynamicznie rozwijać projekt. Na Nintendo Switch pozycja ujrzała światło dzienne dopiero pod koniec stycznia bieżącego roku. Jak roguelike’owy RPG wypada na konsoli? Przekonajmy się razem.

 

 

Brat Banner of Saga

 

Ash of Gods jest inspiracją cyklu gier od Stoic Studio. Posiadają wspólne cechy, które są od razu widoczne, jak chociażby izometryczny rzut na pola bitwy, ręcznie rysowana grafika czy system turowy w walkach. Nie jest to produkcja skopiowana jeden do jednego. Producenci dodali nieco nowych mechanik. Jedną z nich są wybory moralne, które mają wpływ nie tylko na historię, ale też na  życie towarzyszy. Nieroztropne decyzje mogą doprowadzić do śmierci, od której nie ma odwrotu (chyba że skorzystamy z zapisu). Dotyczy to również protagonistów.

Fabuła gry toczy się w świecie zwanym Terminus, wzorowanym na średniowiecznej Europie. 700 lat temu nastała wielka bitwa przeciwko żniwiarzom, która miała zapobiec wielkiej masakrze zagrażającej ze strony wrogów. Nic nie zostało jednak rozstrzygnięte, ponieważ wojownik, który miał poświęcić się dla dobra świata, został postrzelony i unieruchomiony, przez co nie mógł wypełnić swojej misji i zakończyć wojny. Aktualnie jeden z naszych bohaterów – Hopper Romley – poszukuje zła, które w ostatnich czasach przybrało na mocy. Towarzyszy mu Thorin Brenin, były kapitan koronnej gwardii oraz Lo Pheng – skrupulatny, bezlitosny zabójca. Każdy z protagonistów ma swój cel. Na drodze będą spotykać nie lada wyzwania, podejmować decyzje, które poprowadzą naszą historię w dobrym lub złym kierunku oraz toczyć potyczki, z których wyjdziemy bez szwanku lub stracimy na sile.

 

 

Ash of Gods bardzo skupia się na snuciu opowieści, a czytanie dialogów jest priorytetem. Gra ma sporo wspólnego z Visual Novel, w którym pojawia się dużo informacji na temat wydarzeń oraz odczuć innych napotkanych osób, które czasami są niejasne i niezrozumiałe. Tak było w moim przypadku. Nie potrafiłem nawiązać więzi z bohaterami ze względu na to, że ich pojawienie się było pozbawione szczegółów. Problemy z wciągnięciem się w linię fabularną sprawiły, że straciłem zapał do czytania kilkustronicowych tekstów postaci. Brak narratora czy aktorów, którzy ożywiliby narrację, zdecydowanie odbija się na jakości. Mankamentem jest również to, że port na Nintendo Switch nie posiada polskiej wersji językowej, która jest dostępna na PC. Szkoda.

 

Przygotuj się na walkę!

 

Przed potyczką przygotowujemy oddział, do którego możemy przypisać maksymalnie 6 postaci. Każda z nich ma swoją klasę, np. łucznik, zabójca. Posiadają różne plusy oraz minusy. Jedni są bardzo odporni na obrażenia, ale zadają ich mniej, a inni miotają atakami dystansowymi. Dodatkową mechaniką są karty. Użycie jednej z nich wzmacnia nasze zdolności bojowe lub ma negatywne skutki dla wszystkich uczestników pojedynku. Ich ilość jest ograniczona do 5 na starcie. Wykorzystanie jednej z nich powoduje, że nie będzie możliwe jej ponowne zastosowanie do końca prowadzonej walki. Niektóre z nich potrzebują czasu (rundy), by móc je aktywować. Uwaga: wrogowie również je posiadają i sztuczna inteligencja nie zawaha się zlikwidować ranny cel, gdy nadarzy się taka okazja.

Po wybraniu drużyny, przyjdzie nam zmierzyć się z wrogami. Przez pierwsze rozdziały walki są w miarę proste i wychodziłem z nich bez strat. Sielanka nie trwała długo. Zacząłem napotykać mocniejszych oponentów, którzy zadawali olbrzymie obrażenia. Każda „śmierć” na polu bitwy po wygranym pojedynku kończy się kontuzją. Jeśli dana postać otrzyma takich 4, to będzie jej definitywny koniec. Niewyleczona osoba ma znacznie obniżone statystyki w zależności od ilości “czaszek”. SI upodoba sobie słabe cele z niskim poziomem zdrowia. Rzadko ruszą na rycerza z mnóstwem punktów defensywy.

 

 

Potyczki w Ash of Gods są toczone naprzemiennie. Oznacza to, że po akcji jednej z naszej postaci następuje tura wroga. Sterując bohaterem możemy wykonać jeden ruch na rundę, przez co taktyka polegająca na zmniejszeniu ilości jednostek wydaje się być bardzo rozsądnym wyborem, biorąc pod uwagę fakt, że takie same zasady obejmują stronę przeciwną. Istotną częścią rozgrywki są paski zdrowia i energii. Brak wytrzymałości powoduje, że ataki wyprowadzane na ten element zabiorą podwójną ilość życia.

Muszę przyznać, że nie podoba mi się ten system. Mocniejsze umiejętności wykorzystują żywotność. Przy większej ilości wrogów może skończyć się tym, że nasza postać po prostu padnie pod presją przeciwników. Często będziemy w mniejszości i musimy przygotować się na straty. Osoby, które z zamiłowaniem prowadzą rozgrywkę w celu całkowitej dominacji, będą niepocieszone. Po zwycięstwie otrzymujemy podsumowanie tego, ile złota zdobyliśmy, doświadczenia oraz Striksów, które chronią nas przed złymi skutkami Reaperingu.

 

 

Podróże, małe i duże

 

W trakcie rozgrywki przemierzamy krainę Terminus, wydajemy drużynie polecenia na mapie po wybranych szlakach, które prowadzą nas do celu przez różne poboczne zadania lub wydarzenia. Czasami napotkamy grupę bandytów, opuszczoną wieżę, zagubionych mieszkańców. Mimo że możemy dowolnie dobrać ścieżkę względem naszej preferencji, to podróżując zużywamy Striksy. Ich niedobór sprawi, że nasza drużyna jest narażona na kontuzje.

Mimo że nie przepadam za mechanikami, które występują w grze, to muszę docenić niezwykłą otoczkę graficzną. Postacie, krajobrazy oraz pola bitwy są wyjątkowo malownicze i majestatyczne, mimo kreskówkowej oprawy. Towarzysząca muzyka, za którą są odpowiedzialni nasi rodacy, świetnie pasuje do tego średniowiecznego, mrocznego klimatu. Warto wspomnieć o tym, że swój wkład w Ash of Gods miał między innymi Adam Skorupa, który komponował utwory w grze Wiedźmin.

 

Nieoszlifowany kamień

 

Zbierając wszystkie moje odczucia w jedną całość, mogę śmiało stwierdzić, że gra jest w dziwnym miejscu. Z jednej strony mamy wspaniałą atmosferę, podkreśloną bardzo dobrą kreską i muzyką. Z drugiej bardzo wysoki poziom trudności wraz z dużą ilością przerywników tekstowych, które potrafią podnieść ciśnienie. Jeśli ktoś nie czuje się świetnie w tego typu produkcjach, to ma do wyboru również opcję trybu fabularnego, w którym nasze postacie będą niezwykle potężne, a walki nie będą stanowić jakiegokolwiek wyzwania. Dzięki  temu możemy dokładniej skupić się na historii wydarzeń. Szkoda, że nie możemy wybrać bardziej zrównoważonej rozgrywki.

 

 

Tytuł prezentuje się świetnie w trybie przenośnym, obsługiwany ekran dotykowy bardzo ułatwia sterowanie i nie jest to tak uciążliwe, jak w przypadku korzystania jedynie z kontrolerów. Czasami gra potrafi wczytywać się bez końca, zawiesić po napotkanym wydarzeniu lub zaciąć na sekundę. Widoczny spadek wydajności daje o sobie znać przy prowadzonych potyczkach, kiedy kamera rusza się po polu bitwy. Przy niektórych lokacjach da się odczuć spadek płynności.

 

Ostateczne pytanie

 

Propozycja od Aurum Games zdecydowanie jest skierowana dla graczy, którzy mieli styczność z innymi produkcjami tego typu. Niezwykle trudna i wymagająca. Osoby uwielbiające wyzwania oraz wybory moralne powinny być zachwycone, ale przyda się tu cierpliwość oraz dobra znajomość języka angielskiego. Brak polskiej wersji językowej jest bardzo krzywdzący dla tytułu. Tym, którzy nie mieli styczności z turowymi RPG’ami nie jestem w stanie polecić tej gry. Lepiej zastanowić się nad kupnem trylogii The Banner of Saga, która ma znacznie więcej zawartości. Ash of Gods nie zachęciło mnie i mimo że ma kilka zakończeń, to raczej nie wrócę do tego tytułu.

 

Podziękowania dla Koch Media Polska za dostarczenie gry do recenzji.

 

Kup Ash of Gods: Redemption

 

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + oprawa graficzna
  • + ścieżka dźwiękowa
  • + obsługa ekranu dotykowego

Wady

  • - nierówny poziom trudności
  • - brak polskiej wersji językowej
  • - trudna do zrozumienia fabuła
  • - problemy wydajnościowe
  • - bardzo mało dialogów mówionych

5

Wyświetleń: 824

Redaktor

Damian "Dadaista" Filipkiewicz

Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch oraz PC. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, moim spirit animal jest Slowpoke i należę do Ravenclaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *