Doom Eternal Switch
RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Slayer powraca – recenzja Doom Eternal

Seria Doom jest z nami od ponad 27 lat, a…

19 grudnia 2020

Seria Doom jest z nami od ponad 27 lat, a najnowsza produkcja id Software Doom Eternal doczekała się premiery również na Switchu. Czy warto było czekać długimi tygodniami na wersję przenośną na konsolę Nintendo? Przekonacie się, czytając poniższą recenzję!

 

 

Kontynuacja przygód Doomguy’a

 

Akcja Doom Eternal rozgrywa się 8 miesięcy po wydarzeniach związanych z poprzednią wersją gry Doom (2016). Ziemia została zaatakowana przez demony i większość populacji zginęła z ich ręki. Zdziesiątkowana ludność stworzyła grupę ARC, aby powstrzymać piekielną inwazję. Do akcji wkracza nasz główny bohater – Doom Slayer – który, aby powstrzymać świat od zagłady, za cel wziął sobie trzech Piekielnych Kapłanów. Z pomocą przychodzi mu sztuczna inteligencja VEGA, będąca jego wsparciem przez całą kampanię.

Rozpoczynamy od misji na Ziemi, w trakcie której dostajemy się do komnaty jednego z trzech Piekielnych Kapłanów. Od tego momentu mamy całkowitą władzę nad postacią. Na początku otrzymujemy mały arsenał – strzelbę do walki na średni dystans oraz piłę łańcuchową, której użycie sprawia, że z przeciwnika wypadają duże ilości zasobów amunicji. Dodatkowo podczas wykonywania egzekucji stajemy się nietykalni. Użycie przeciwko wrogowi zużyje jeden galon paliwa lub trzy, jeśli jest to elitarny przeciwnik. Demon może być oszołomiony i można na nim wykonać widowiskowe wykończenie za pomocą pięści.

 

 

Pozostałych narzędzi zbrodni jest naprawdę wiele. Oprócz strzelby bojowej w trakcie kampanii znajdziemy karabin maszynowy, ciężkie działo, karabin plazmowy, balistę, wyrzutnię rakiet, superstrzelbę oraz potężnego BFG-9000, do którego amunicja jest ograniczona. Naboje można znaleźć tylko na konkretnych misjach w odpowiednich miejscach. Niemal każda broń (oprócz superstrzelby) ma dodatkowe tryby strzelania do odblokowania. Dla przykładu: karabin maszynowy może być uzbrojony w mikrorakiety, które wystrzelone przyczepiają się do wroga, a po chwili wybuchają. Możliwości i sposobów na walkę z demonami jest naprawdę wiele.

 

Piekielni wrogowie Slayera

 

W Doom Eternal przeciwnicy dzielą się na trzy kategorie. Pierwszą są ci najsłabsi, których zabicie nie stanowi wyzwania, ale są za to źródłem odzyskiwania cennych zasobów. Przykładem mogą być zombie czy żołnierze. Druga sekcja to “ciężkie” demony. Są one bardziej odporne na obrażenia i stanowią znacznie większe zagrożenie. Wykorzystanie ich słabych punktów jest wymagane, żeby pozbyć się oponentów jak najszybciej lub osłabić ich ofensywne możliwości.

 

 

Jednak największym problemem dla Slayera są tzw. superciężkie demony. Cechują się niezwykłą pulą zdrowia, a ich ataki są bardzo niebezpieczne. Maruder jest przykładem takiego piekielnego stworzenia. Posiada tarczę, topór i bardzo dobrą defensywę. Aby go pokonać, musimy utrzymać go na średnim dystansie i zaatakować, kiedy zacznie wykonywać ruch (pojawi się zielone światło na jego broni). Spowoduje to chwilowe wytrącenie go z równowagi, dzięki któremu możemy wymierzyć kolejny cios. Rekomendowane jest, aby wykorzystać każdą możliwą słabość opisaną w bestiariuszu. Pomaga znacznie w przeprawie przez hordy demonów.

 

 

Podczas mojej przygody bardzo spodobało mi się zróżnicowanie wrogów i to, jak do każdego z nich należy podejść z indywidualną taktyką. Walki na otwartym polu są ekscytujące i bardzo dynamiczne. Nie ma czasu na przerwę, a najgorsze, co można zrobić w tej grze podczas starć z demonami, to stać w miejscu. Wraz z progresem potyczki stają się coraz trudniejsze i wymagają od nas korzystania z lepszych broni. W niektórych misjach będziemy mierzyć się z unikalnymi bossami, stanowiącymi nie lada wyzwanie. Osobiście jestem zadowolony z tego, jak zostali zaprojektowani przeciwnicy i jak stopniowo pojawiają się w trakcie naszej kampanii, czyniąc grę bardziej interesującą.

 

 

Nie samą rzezią człowiek żyje

 

Oprócz zabijania wszystkiego, co demoniczne, w lokacjach ukryte są rozmaite przedmioty do zdobycia. Od elementów kolekcjonerskich po ulepszenia broni. Odnajdziemy sekrety, w których między innymi znajdziemy kody ułatwiające rozgrywkę, kartki do kodeksu, dodające fabularne informacje na temat miejsc lub postaci, runy ulepszające zdolności Slayera, mody do broni, baterie odblokowujące pomieszczenia na statku Doomguya oraz figurki kolekcjonerskie, przedstawiające naszych wrogów.

Pomocna w znalezieniu wszystkich przedmiotów będzie mapa, którą polecam sprawdzać co jakiś czas. Kiedy tylko znajdziemy się w okolicy elementu do zebrania, pojawi się to na naszej mapie. Niektóre sekrety są trudne do odnalezienia, ponieważ by dostać się do wybranych należy albo zniszczyć ścianę, albo znaleźć ukryty przycisk, otwierający np. bramę. Miałem ogromną uciechę w poszukiwaniu tych przedmiotów; odnalezienie każdego z nich przynosi satysfakcję.

 

 

W grze występują elementy kosmetyczne, które możemy nałożyć na Slayera. Będzie to np. skórka dla postaci czy do broni, które będą widoczne w trybie pojedynczego gracza i w sesji multiplayer. Rzeczy do odblokowania jest mnóstwo, a z czasem pojawiają się specjalne limitowane wydarzenia w grze, które pozwalają na zdobycie dodatkowych elementów upiększających postacie.

 

Piekło w Switchowej postaci

 

Jeśli chodzi o otoczkę graficzną Doom Eternal, jest zaskakująco dobrze. Świat wygląda zniewalająco (patrząc na ograniczenia techniczne konsoli), którego poziom jest porównywalny do serii gier Metro na Nintendo Switch. Przechodząc przez kolejne lokacje, byłem pozytywnie zaskoczony optymalizacją. Produkcja utrzymywała docelowe 30 klatek na sekundę przez większość czasu. Wyjątkiem były chaotyczne starcia, w których pojawiało się bardzo dużo jednostek na planszy, a pociski leciały w prawo i w lewo.

 

 

Doom Eternal trochę lepiej działa w trybie stacjonarnym. Grając przenośnie odczuwałem większe spadki w płynności, a przerywniki filmowe były odtwarzane w 15 klatkach na sekundę. Zdecydowanie polecam rozgrywkę przed ekranem telewizora lub monitora, z wykorzystaniem Nintendo Pro Controllera.

Podczas przejścia kampanii zdarzały się pewne problemy z elementami otoczenia. Gra bardzo rzadko gubiła tekstury, które częściowo lub całkowicie znikały na chwilę. Jednak te sytuacje były sporadyczne i nie przeszkadzały mi w wykonaniu kolejnych misji.

Ogromnym plusem Dooma Eternal jest ścieżka dźwiękowa. Wypowiadane kwestie są niesamowicie zdubbingowane, a muzyka towarzysząca podczas walk nakręca do likwidowania hord wrogów. Zresztą, możecie się przekonać o tym sami.

 

 

Love is temporary, Doom is Eternal

 

Choć tytuł skierowany jest dla starszych odbiorców, to szczerze mogę polecić go każdemu – od niedzielnych graczy po hardkorowców. Doom Eternal ma zróżnicowane poziomy trudności (które można zmienić w trakcie rozgrywki), dzięki czemu każda osoba może dostosować przygodę do swoich zdolności strzeleckich i zręcznościowych. Dla prawdziwych wyjadaczy przygotowany jest specjalny tryb, który jest odpowiednikiem najwyższego poziomu trudności, ale tylko z jednym życiem na całą rozgrywkę. Zginiesz? Musisz zacząć wszystko od nowa. Warto więc przed podjęciem się takiego wyzwania zapoznać się z przeciwnikami, broniami oraz otoczeniem.

Jednak to nie wszystko! Deweloperzy przygotowali specjalny tryb multiplayer pod nazwą Battlemode. Jest to asymetryczna rozgrywka 1vs2, w którym jeden z graczy wciela się w postać Slayera, a pozostała dwójka w potężne demony. Doomguy nie tylko będzie musiał zmierzyć się z innymi osobami, ale też z podrzędnymi demonami, przywoływanymi przez przeciwników lub domyślnie pojawiających się na mapie. Jest to pewnego rodzaju przeszkoda, ale też jedyny sposób, aby odnowić zasoby amunicji, zdrowia czy pancerza. Wcześniej spotkałem się z podobnymi modelami gry, ale ten jest niezwykle emocjonujący i z pewnością dodaje różnorodności produkcji.

 

 

Piekielne podsumowanie

 

Doom Eternal jest w mojej opinii świetną grą. Port na Nintendo Switch wypadł naprawdę rewelacyjnie, nie licząc paru błędów napotkanych w rozgrywce. Grafika jest zdumiewająco dobra, ścieżka dźwiękowa przyprawia o gęsią skórkę. Gra zdecydowanie nie jest na jedno przejście – ze względu na ilość wyzwań i elementów do zdobycia. Dopiero po wielu próbach, złości, łzach i zwątpieniu, ale i nieopisanej satysfakcji można powiedzieć: „Przeszedłem w stu procentach Dooma Eternal”.

Warto pamiętać, że choć pierwszy dodatek wyszedł na inne platformy, to my, użytkownicy Switcha, musimy cierpliwie czekać na swoją kolej. Tylko jedna rzecz całkowicie mnie zdziwiła. Nie ma dostępnej polskiej wersji językowej na Nintendo Switch, mimo że na PC, PlayStation czy Xbox możemy grać w rodzimym języku wraz z dubbingiem. Generalnie zespołowi Panic Button należą się brawa za dobrze wykonaną robotę przy portowaniu gry na Switcha.

Cena w eShopie: 249,80 zł

Podziękowania dla Bethesdy za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + niesamowity klimat
  • + otoczka graficzna
  • + ścieżka dźwiękowa
  • + różnorodne tryby i poziomy trudności
  • + tryb wieloosobowy (Battlemode)
  • + stała wydajność rozgrywki w trybie stacjonarnym, ale...

Wady

  • - ...mobilnie jest gorzej
  • - brak polskiej wersji językowej

9

Wyświetleń: 2145

Redaktor

Damian "Dadaista" Filipkiewicz

Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch oraz PC. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, moim spirit animal jest Slowpoke i należę do Ravenclaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *