RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Ta szkapa daleko nie zajedzie – recenzja Spirit Lucky’s Big Adventure

Gry na podstawie popularnych filmów animowanych dla najmłodszych mają to…

14 sierpnia 2021

Gry na podstawie popularnych filmów animowanych dla najmłodszych mają to do siebie, że posiadają już pewną wyrobioną markę. Dzieciaki obejrzały bajkę o przygodach małej dziewczynki i jej przyjacielu koniu, więc pełne zachwytu poprosiły swoich rodziców o udostępnienie ich danych do karty kredytowej w celu nabycia gry. W gruncie rzeczy przy tworzeniu takich produkcji nie trzeba się nawet starać. Zatrudni się grupę studentów, weźmie jakiś stary silnik z czasów PlayStation 2. Fabuła też nie musi być wyszukana, bo przecież dzieci i tak nic nie rozumieją – ważne, że pojeżdżą sobie na koniu. Brzmi jak przepis na sukces? Niezupełnie.

 

 

Przepis na sukces

 

Powiedzmy sobie szczerze, gry na podstawie filmów i bajek nigdy nie wykazywały wysokiego poziomu. Obecnie sytuacja i tak przedstawia się lepiej, ponieważ twórcy najwidoczniej zdali sobie sprawę z tego, że nie warto produkować gniota, bazując jedynie na popularności kinowego hitu. Dojście do takiego wniosku kosztowało ich jednak wiele utopionych pieniędzy i narzekań od niezadowolonych fanów. Gdy jednak wydaje się nam, że ten niecny proceder przestał być już popularny, oto Outright Games oświadcza nam, że jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa.

 

 

Dla tych, którzy nie znajdą tego wydawcy, wspomnę, że specjalizuje się on w tego typu przeciętnych produkcjach na podstawie popularnych filmów animowanych. DreamWorks Spirit Lucky`s Big Adventure jest więc najnowszym jego dziełem, które (powiem to od razu) należy omijać szerokim łukiem.

 

Fabuła? Koń by się uśmiał

 

Pod względem fabuły tytuł nawiązuje do swojego kinowego pierwowzoru Droga do wolności, chociaż pojawiają się tu pewne modyfikacje na potrzeby gry. Filmowa opowieść o poszukiwaniu zaginionego skarbu oraz walce o wolność dla koni może się podobać, jednakże w przypadku Spirit Lucky’s Big Adventure przedstawiana historia wypada już żenująco i infantylnie. Same przerywniki filmowe są bardzo słabej jakości. Lepsze można zobaczyć w wielu niskobudżetowych produkcjach. Dodatkowo część z nich nie posiada dubbingu i tekst trzeba sobie po prostu samodzielnie przeczytać. I tutaj pojawia się kolejna wada. Ponieważ jest to produkcja przeznaczona przede wszystkim do młodszych odbiorców, przydałyby się chociaż polskie napisy. A tych niestety brakuje.

 

 

Produkt trzymać z dala od dzieci

 

Przyznam, że sam wiązałem pewne nadzieje z tym tytułem. Nie spodziewałem się oczywiście hitu, ale przynajmniej w miarę dobrej i lekkiej rozgrywki. Ujmę to inaczej: mam dwójkę małych dzieci i biorąc tytuł do recenzji, myślałem głównie o nich. Córka pobawi się przy produkcji i pojeździ na koniu… taa… Jeśli również macie małe dzieci i myślicie w podobny sposób, mój moralny obowiązek każe mi was ostrzec: ten tytuł nie nadaje się nawet dla dzieci! Chociaż wiadomo, że one nie posiadają jeszcze tak wyrobionego gustu, jeśli chodzi o gry i ich poprzeczka zawieszona jest dużo niżej. Ale są jakieś granice.

 

 

Pod względem grafiki mamy możliwość odbycia podróży w czasie, aż do wczesnych lat PlayStation 2. Wcale nie przesadzę tutaj pisząc, że ten sprzęt doskonale poradziłby sobie z omawianą produkcją. Mamy tu do czynienia z prostymi, porozciąganymi teksturami, kanciastymi postaciami i nudną, chociaż kolorową oprawą. Pod względem wizualnym tytuł jest zrobiony na kolanie, a płynność również pozostawia wiele do życzenia. I nie chodzi o to, że się czepiam, bo mam jakieś wygórowane wymagania. Od dłuższego czasu gram głównie na Switchu, a ta konsola zdążyła mnie już przyzwyczaić do pewnych standardów. W przypadku dzieła Outright Games gra jest po prostu brzydka i wygląda niechlujnie.

 

 

Skocz mi córcia do sklepu

 

Misje są bardzo jednostajne i polegają po prostu na dotarciu z punktu A do punktu B. Co więcej, nie mamy tutaj jakiejś wyszukanej fabularnej nadbudowy. A to ojciec wysyła nas na stację kolejową, bo zostawił tam młotek. Następnie okazuje się, że nasz zapominalski zostawił jeszcze gwoździe na rynku miejskim, więc córka musi po nie pojechać. Wiele mechanik oraz misji pokazuje, że twórcom po prostu nie chciało się bardziej do nich przyłożyć. Są irytujące zadania, w których po kilka razy musimy zebrać odpowiedniej wielkości jagody; są też takie, gdzie musimy ratować konia uwięzionego w stercie suchych gałęzi, z których sam spokojnie mógłby się wydostać.

 

 

Powiem tylko tyle, że Spirit Lucky’s Big Adventure to gra bardzo zła, na którą szkoda wydawać pieniądze, a już na pewno nie nadaje się jako prezent dla dziecka. Nie kupujcie tego. Ja swoje zadanie spełniłem i ostrzegłem was, ale jeśli ktoś mimo to jest ciekawy produkcji, to jest dostępna zarówno w formie cyfrowej, jak i pudełkowej.

 

Cena w eShopie: 160,00 zł

Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + można jeździć na koniu
  • + muzyka może się podobać

Wady

  • - słaba grafika
  • - żerowanie na dziecięcej naiwności
  • - brak polskiej wersji językowej
  • - infantylne misje
  • - więcej grzechów nie pamiętam

2

Wyświetleń: 1315

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *