RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Zbuduj makietowe imperium – recenzja Little Big Workshop

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, jakie uczucia towarzyszą prowadzeniu ogromnej korporacji,…

15 października 2020

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, jakie uczucia towarzyszą prowadzeniu ogromnej korporacji, posiadaniu pod sobą tysiąca ludzi i pławieniu się w bogactwie…. to Little Big Workshop zdecydowanie nie jest grą dla was. Mirage Game Studios postanowiło drastycznie zmniejszyć skalę produkcji i w grze zmierzymy się z prowadzeniem własnego przedsiębiorstwa, które znajduje się na malutkim stoliku. Nie oznacza to jednak, że twórcy nie przygotowali dla nas przeróżnych wyzwań.

 

Pierwsze kroki, pierwsze biznesplany

 

Little Big Workshop to symulator zarządzania warsztatem, który został przedstawiony w formie makiety. Po przedstawionym opisie produkcji nie powinno dziwić, że omawiana gra to strategia ekonomiczna. Specyfikacja gatunku sprawia, że wszystko obserwujemy w rzucie izometrycznym. Cała idea Little Big Workshop na papierze wydaje się bardzo prosta, gdyż zakładamy miniaturowy warsztat, rozpracowujemy wszystkie jego tajemnice i stajemy się najlepsi na rynku. Pomagać nam ma w tym ranking warsztatów działających na rynku (mamy do niego wgląd przez całą rozgrywkę) oraz kamienie milowe kariery, które zdobywamy po wykonaniu określonych grup zadań.

 

Gra rozpoczyna się na pustym stoliku, na którym wydzielona została specjalna strefa do stworzenia warsztatu-makiety. Początkowo mamy do dyspozycji zaledwie kilka małych pomieszczeń oraz dwóch pracowników. Przygodę rozpoczynamy od ascetycznego samouczka, który próbuje wprowadzić nas w tajniki produkcji. Niestety tutorial jest za bardzo lakoniczny i najczęściej nie odkrywa przed graczem wszystkich podstawowych technik. Podczas rozgrywki przytrafiły mi się sytuacje, gdzie błądziłem po omacku po obszarze gry i zastanawiałem się, którą nieczytelną ikonę trzeba wcisnąć. Nawigowanie analogiem jest dość komfortowe, lecz szkoda, że nie pokuszono się o dodanie opcji sterowania dotykowego w trybie przenośnym. Zdecydowanie ułatwiłoby to zabawę.

 

 

Jak już wcześniej wspomniałem, zabawę rozpoczynamy z ograniczonymi zasobami finansowymi, materiałowymi oraz ludzkimi, lecz pozwala to na zakup podstawowych maszyn oraz wytwórstwo prostych przedmiotów. Mając wszystkie konieczne materiały, zaczynamy wykonywać pierwsze zlecenia, np. trzeba zaopatrzyć klienta w drewniane krasnale. Całość opiera się na wykonywaniu coraz to bardziej rozbudowanych zleceń, poszerzaniu wytwórczego portfolio oraz stawaniu się bezkonkurencyjnym makietowym molochem, który pożre konkurencję. Jednak całość nie zapowiada się aż tak różowo i prędzej czy później może nas dopaść niewidzialna ręka rynku… z nożem. Wszystko to sprawia, że gra nie jest zbyt prosta i wszystkie przeciwności losu są dla nas wyzwaniem, któremu musimy sprostać.

 

Gra nie prowadzi nas za rękę i próg wejścia w produkcję jest dosyć spory. Nie zdziwię się, gdy u niektórych graczy pierwsze podejście zakończy się niepowodzeniem i makietowe imperium stanie się bezpieniężna ruiną. Produkcja nie daje oczywistych podpowiedzi, więc wszystkie swoje działania musimy stosować na wyczucie i sprawdzać je metodą prób i błędów. Wykonywanie zleceń ponadto utrudniają zdarzenia losowe, które przedstawione zostały w dość interesujący sposób. W trakcie rozgrywki możemy mieć do czynienia z grzybem i pleśnią, osadzającymi się w warsztacie, plagą szczurów czy też konkurencją, próbującą się włamać do warsztatu, by podprowadzić tajemnice przedsiębiorstwa. Na każde zgłoszenie losowe jest jakieś rozwiązanie. W przypadku zagrzybienia trzeba zastosować maszynę przypominającą ozonator, w przypadku szczurzej plagi należy podjąć kroki ku desynsekcji i deratyzacji, a szpiegów należy „kulturalnie” wyprowadzić z naszych włości. Za każde poprawnie przeprowadzone zdarzenie losowe otrzymujemy pieniądze, lecz jeżeli zlecenia będą dla nas uciążliwe, to pojawia się możliwość wyłączenia ich w opcjach.

 

Trudy bycia pracodawcą

 

Warsztat możemy rozbudowywać na przeróżne sposoby – kupować nowe maszyny i sprzedawać nowe wytwory, lecz twórcy nie ukrywają, że najważniejsze są zasoby ludzkie. Gracz zatrudnia pracowników, którzy zostali zaprogramowani na chronicznych pracoholików i w warsztacie przebywają cały swój żywot. Pracownicy nie wracają do domu oraz nie śpią – jedyne, czego potrzebują do szczęścia, to krótkie przerwy, podczas których mogą zregenerować swoje siły. Jednakże, by to tego doszło, potrzebny jest pokój socjalny, o który, jako szef, musi zadbać gracz. W wyznaczonym pomieszczeniu możemy umieścić podstawowe atrakcje, takie jak ekspres do kawy lub automat z przekąskami. Warto jednak pamiętać, że siła pracowników generuje się szybciej, jeżeli pozwolimy sobie na zakup kolejnych udogodnień – jest ich spory wybór – np. telewizor, radio czy też stół z piłkarzykami.

 

 

Gdy pracownicy są już wypoczęci i gotowi do działania, to wtedy możemy zaplanować ich pracę. Początkowo zaczynamy od tworzenia drewnianych urządzeń, lecz z czasem będziemy produkować coraz bardziej skomplikowane wytwory, np. drony i roboty. Zaplanowanie linii produkcyjnej jest jednym z ważniejszych aspektów rozgrywki. Na pierwszy rzut oka cały proces wydaje się dość prosty. Gdy chcemy wyprodukować dany produkt, otwieramy panel planowania, w którym wyświetlają się odpowiednie schematy. Musimy wybrać materiały zgodne z oczekiwaniami klienta, później przypisujemy czynności, które musimy wykonać na materiale do konkretnej maszyny. Na sam koniec, gdy schemat jest wypełniony poprawnie, wybieramy liczbę sztuk produktu do wytworzenia i praca może zostać rozpoczęta. Wszystko jest jasne i klarowne, lecz z czasem schematy nowych produktów rozrastają się do niebotycznych rozmiarów, więc rozplanowanie całej produkcji może już być konkretnym wyzwaniem.

 

Gra od startu nie odsłania przed graczem wszystkich kart, co motywuje do zatapiania się w meandrach Little Big Workshop. Z czasem zyskujemy coraz więcej punków, za które możemy ulepszać swój warsztat. Poprzez ulepszenia zarabiamy więcej pieniędzy, za które możemy rozbudowywać placówkę – prawdę mówiąc w grze nie ma innej opcji na wydawanie zdobytego ponadprogramowego budżetu, więc tylko i wyłącznie pielęgnujemy i rozwijamy miejsce pracy. Rozbudowa naszego warsztatu z czasem może przerastać gracza, szczególnie biorąc pod uwagę mnogość maszyn, lecz twórcy wyciągnęli otwartą dłoń i dodali kilka nowinek wspomagających automatyzację. Jedną z nich jest urządzenie zwane tablicą, która potrafi segregować maszyny w grupy. W trakcie planowania produkcji, konkretną czynność wystarczy przerzucić na tablicę, a ta sama rozmieści zadanie do konkretnych stanowisk.

 

Audiowizualna prostota

 

Produkcja nie odznacza się spektakularną warstwą audiowizualną – można stwierdzić, że została dostosowana do tematyki gry i całość przedstawiono w kreskówkowy sposób, a pracownicy przypominają bardziej krasnoludki niż ludzi. Konceptualnie grafika trzyma przyzwoity poziom, lecz nie odznacza się zbytnią szczegółowością. Mimo wszystko dobrze, że twórcy postanowili stronić od realizmu, gdyż graficzna prostota pomaga w animowaniu wielu skomplikowanych czynności wykonywanych przez pracowników bez przycięć i spadków animacji. Dźwięk w grze ani nie przeszkadza, ani nie zachwyca… po prostu jest. Muzyka i dźwięki pojawiające się w grze trzymają jednostajny poziom, nieprzeszkadzający w rozgrywce. Wybijać z rytmu jedynie mogą dźwiękowe powiadomienia, które spełniają swoją funkcje i informują o wszystkich zmianach w warsztacie.

 

 

Monotonia pracy w warsztacie

 

Little Big Workshop to ciekawa produkcja, lecz brakuje jej głębi. Na pierwszy rzut oka w grze wszystko jest tak, jak być powinno i w przyjemny sposób można spędzić czas, rozbudowując makietowe imperium. Jednakże po jakimś czasie można zauważyć, że wszystkie produkty wykonuje się w takim sam sposób, więc rozgrywka staje się monotonna. Pod koniec gry czułem znużenie, gdy po raz milionowy musiałem wykonywać te same czynności. Na sam koniec, posiadając już wszystkie maszyny i ulepszenia, gra polega tylko na wybieraniu projektów i przyspieszaniu czasu – tytuł gra za nas.

 

Little Big Workshop to niezła gra, po którą fani gatunku sięgną z przyjemnością. Produkcja potrafi oczarować swoim niewymuszonym klimatem i wciągnąć na dobre kilka godzin. Co prawda, gra potrafi znużyć pod sam koniec, więc sugerowałbym krótkie partie, aniżeli długie posiedzenia w warsztacie.

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + niewymuszony klimat
  • + wyważony poziom trudności
  • + polska wersja językowa

Wady

  • - nużąca przy dłuższym posiedzeniu
  • - słabo zaplanowany tutorial

6

Wyświetleń: 751

Redaktor

Łukasz Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *