Xenoblade Chronicles 3 Key Art
RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Zjednoczenie w walce ze wspólnym wrogiem – recenzja Xenoblade Chronicles 3

„Was nie wzywam ja do pracy, lecz do walki. Was…

10 sierpnia 2022

„Was nie wzywam ja do pracy, lecz do walki. Was nie nawołuję do pokoju, lecz do zwycięstwa. Waszą pracą niech będzie walka, waszym pokojem zwycięstwo!”

Fryderyk Nietzsche, „Tako rzecze Zaratustra”

 

Cytat niemieckiego filozofa znalazł się tutaj nie bez powodu, gdyż doskonale wpasowuje się nie tylko w dzieje człowieka, ale również jako temat przewodni najnowszego dzieła Monolith Soft. Akcja dzieje się w fantastycznym świecie pełnym magii, przedziwnych stworzeń i wojowników z wielkimi mocami, ale rzecz jest jak najbardziej o nas. Musimy walczyć, ponieważ taka jest nasza natura. Czy jednak mamy świadomość tego, po co walczymy oraz wiemy, kto jest naszym prawdziwym wrogiem? Japończycy, poza tym, że zaoferowali nam świetną grę, postanowili również zainspirować gracza do postawienia sobie kilku egzystencjalnych pytań. W efekcie zaserwowano nam niezwykle wciągającą i dobrze opowiedzianą historię o dwóch grupach bohaterów pochodzących z przeciwnych obozów. Czy dopięta na ostatni guzik fabuła czyni z Xenoblade Chronicles 3 tytuł zasługujący na najwyższą ocenę?

 

 

Życie dla walki i walka o życie

 

Przewodni temat, jaki zaserwowano nam od samego początku rozgrywki, można uznać za banał, a z pewnością nic oryginalnego. Ile już znamy historii o dwóch odwiecznie skłóconych frakcjach, które w pewnych okolicznościach zostają zmuszone do pogodzenia się lub zjednoczenia przeciwko wspólnemu wrogowi? W kinie i literaturze z pewnością jest takich wiele, jednakże ten konkretny banał został podany w wyjątkowo atrakcyjnej formie, zawiera wiele smaczków i pobocznych wątków, które stopniowo wprowadzają nas w historie poszczególnych postaci oraz często skomplikowane relacje pomiędzy nimi.

 

 

Być może trochę za mocno rozpływam się nad stroną fabularną tytułu, ale uważam, że jest to jego najmocniejsza cecha. Bardzo często miałem poczucie, że oglądam świetne anime. Na palcach jednej ręki mógłbym wymienić gry wyprodukowane na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, które w takim stopniu wciągnęły mnie w swoją historię. W tym miejscu warto jednak zaznaczyć, że przerywników filmowych oraz dialogów między postaciami jest naprawdę dużo. Łącznie trwają około 20 godzin w całej grze, natomiast dłuższe sceny to nawet 10 minut oglądania. Może się wydawać, że to bardzo dużo. Sam zresztą nie jestem zwolennikiem przegadanych produkcji, jak to było w przypadku tegorocznego Triangle Strategy.

 

 

Świat, który przyjdzie nam poznawać w Xenoblade Chronicles 3, zamieszkany jest przez dwie walczące ze sobą frakcje. Z jednej strony mamy Keves operujących zaawansowaną technologią oraz ród Agnus władający etherem. Ich rywalizacja trwa już od niepamiętnych czasów, jednakże jej celem nie jest zdobycie terytoriów czy surowców, ale siły życiowej, która po śmierci wojowników zasila całą kolonię, napędza walczące maszyny i pozwala żyć dłużej całej społeczności. Z kolei nasi bohaterowie są specjalnie wyhodowanymi żołnierzami, których jedynym celem jest bitwa, a ich życie trwa zaledwie dekadę.

 

Fabuła to trzon tej gry

 

Animacje w Xenoblade Chronicles 3 wydają się być dobrze wplecione w rozgrywkę, a jednocześnie widać, że twórcy postarali się przy ich projektowaniu. Sceny walki są bardzo dynamiczne i pełne efektów, natomiast podczas rozmów pomiędzy bohaterami kamera również ujmuje wydarzenia z różnych punktów widzenia, doskonale prezentując stany emocjonalne postaci. Dlatego, chociaż trzeba się trochę naoglądać, nie jest to wcale męczące.

 

 

Wszystkie przerywniki można tradycyjnie podzielić na dwa rodzaje. Z jednej strony mamy bardziej efektowne renderowane animacje wraz z dubbingiem angielskim lub japońskim. Z drugiej natomiast wiele dialogów stworzonych zostało na silniku gry. Te są gorszej jakości, bardziej statyczne i opatrzone „dymkami”, z których sami musimy sobie przeczytać tekst.

 

 

Nie jest to nowe rozwiązanie, a nawet można powiedzieć, że jest ono typowe dla większości przedstawicieli jRPG. Niektórym osobom taki sposób prowadzenia akcji przeszkadza, ponieważ powoduje zbyt duży rozdźwięk. Ja do nich nie należę, gdyż zdążyłem się już do tego przyzwyczaić na przestrzeni ostatnich dwóch dekad.

 

Poprawiona grafika

 

Ważną kwestią, jaka została bardzo szybko zauważona przez graczy po premierze tytułu, jest poprawiona szata graficzna w porównaniu do poprzednich części. Rzeczywiście, jest duży progres, jednak chciałbym się w tym miejscu bardziej rozwinąć. Największa różnica, jaka rzuciła mi się w oczy, dotyczy wykonania modeli postaci, potworów oraz większości budynków i konstrukcji. Tak jak w drugiej części bardzo widoczne były „ząbki” na postaciach oraz rozmycia na wielu elementach, tak w trzeciej prezentują się bardzo ładnie, są szczegółowe, zastosowana została nawet gra świateł.

 

 

Oczywiście wszystko w granicach możliwości Switcha. A tu tradycyjnie wychodzą na wierzch niedociągnięcia związane z ograniczeniami sprzętowymi. Chciałoby się powiedzieć, że twórcy chcieli jak najlepiej, wycisnęli z tej leciwej już konsolki ostatnie soki, ale niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Dlatego na swojej drodze możemy napotkać takie sztuczki, jak dorysowywanie się scenerii na horyzoncie lub znikanie trawy w obrębie naszej grupy bohaterów. Sporadycznie pojawiają się też chrupnięcia, zwłaszcza w przypadku walk charakteryzujących się dynamiką i mnogością efektów.

 

Duży, ale monotonny i pusty świat

 

Obszarów, jakie przyjdzie nam odwiedzić podczas gry jest kilka i wszystkie z nich różnią się od siebie kolorystyką i klimatem. Odniosłem jednak wrażenie, że chociaż przestrzeń do eksploracji jest ogromna, to jednak świat wydaje się być pusty i monotonny. Przemieszczamy się z punktu A do punktu B, po drodze eliminując potwory i zdobywając doświadczenie, aby na końcu zostać nagrodzonym kolejnym rozwinięciem wątku fabularnego. Mam świadomość tego, że przeważająca większość jRPG prezentuje się w ten sposób. Na korzyść Xenoblade Chronicles 3 działa to, że poszczególne etapy gry są w odpowiednich dawkach wymieszane ze sobą w taki sposób, aby zbyt szybko nie znudził nas grind lub przedłużająca się animacja.

 

 

Kilka zmian w mechanice walki

 

W przypadku walk ogólna mechanika pozostała ta sama co w poprzednich odsłonach, przy czym wprowadzone zostały również pewne zmiany. Najważniejszą jest to, że w drużynie mamy przynajmniej sześciu wojowników, przy czym każdy z nich charakteryzuje się innymi umiejętnościami, które można dostosować w zależności od potrzeb. Wszystko to sprawia, że na polu walki zwykle robi się bardzo gorąco, można też się pogubić w tym, co aktualnie się dzieje, natomiast osoby cierpiące na epilepsję zdecydowanie powinny sobie odpuścić ten tytuł.

 

 

Sterowana przez nas postać wykonuje podstawowy atak automatycznie, o ile znajdujemy się w pobliżu przeciwnika. Dodatkowo każdy z bohaterów posiada trzy specjalne ataki zwane sztukami („Arts”), które dostępne są pod przyciskami X, Y oraz B. Są one dużo silniejsze, jednakże nie możemy ich używać do woli, ale musimy poczekać na samoistne naładowanie się paska. Wreszcie pod przyciskiem A dostępny jest najsilniejszy atak, określony jako „Talent Arts”. W tym przypadku również czekamy na naładowanie się paska, jednakże nie dzieje się to automatycznie, ale zależne jest od właściwego zastosowania przypisanych do postaci sztuk, np. konieczności ataku z boku lub z tyłu przeciwnika.

 

Sztuki nie są przypisywane na stałe do postaci, ale można je zmieniać w menu, przy czym dopiero w miarę postępów zyskujemy dostęp do ich większej liczby. Bardzo ważne okazuje się również zgranie naszych ataków z innymi członkami grupy w celu wykonania jak najdłuższych combosów. Cały czas trzeba obserwować, w jaki sposób zachowuje się reszta drużyny i w miarę możliwości dopasowywać się do ich działań.

 

Przybył Kaiju, wasz odwieczny wróg

 

Na pewnym etapie gry pojawia się też możliwość łączenia dwóch postaci z różnych narodów, w wyniku czego na arenie pojawia się coś w rodzaju mecha/potwora zwanego Ouroboros. Te potężne stworzenia mają znacznie silniejsze ataki niż zwykłe postaci, jednakże długość połączenia jest ograniczona w czasie. W sumie do dyspozycji mamy sześć takich istot, w zależności od tego, które z par się połączą. Jest też możliwość rozwijania ich drzewka umiejętności, dzięki czemu zyskują one dostęp do nowych ataków lub mogą pozostać dłużej na arenie.

 

 

Duży wybór klas

 

Twórcy zaoferowali nam duży wybór, jeśli chodzi o klasy. Trzy główne typy to atak, obrona oraz leczenie, jednakże wszystkich specjalizacji będzie aż 25, w związku z czym na arenę możemy wysłać medyka, klasycznego wojownika, szermierza, ciężkiego tanka i wiele innych. Każda ze specjalizacji może być rozwijana maksymalnie do 20. poziomu, jednakże na początku nie otrzymujemy dostępu do wszystkich. Część z nich jest odblokowywana w miarę postępów fabuły, po rozmowie z pewnymi postaciami lub w wyniku zrealizowania konkretnej misji pobocznej. Sześciu wojowników w jednej walce i mnogość specjalizacji sprawia, że do tematu można podejść na wiele różnych sposobów.

 

 

Istotną zmiana w najnowszej części Xenoblade Chronicles jest także to, że zarówno przy eksploracji świata, jak i w walkach nie jesteśmy przypisani do jednego, głównego bohatera, ale możemy ich płynnie zmieniać w dowolnym momencie. Skoro umożliwiono graczom dostęp do tak dużej liczby specjalizacji, to raczej nie trzeba nikogo przekonywać, jak duże daje to możliwości w czasie gry.

 

Gra jest naprawdę długa i angażująca, jeśli jednak po jej ukończeniu komuś jest jeszcze mało, to twórcy umożliwili rozpoczęcie New Game+. Można więc zmierzyć się z silniejszymi potworami, zapoznać się ze wszystkimi klasami czy zrealizować wszystkie poboczne misje.

 

 

Expansion Pass

 

Już od premiery twórcy udostępnili graczom możliwość zakupu Expansion Pass, który daje dostęp do wielu nowych elementów, zarówno kosmetycznych, jak i przydatnych w trakcie gry, Tryb Wyzwań, w którym zmierzymy się z trudniejszymi przeciwnikami, nowego bohatera towarzyszącego nam w trakcie walk, a także zupełnie nowy scenariusz fabularny. Jednakże zawartość została podzielona na cztery części, z czego każda z nich będzie udostępniana w różnych terminach. Od dnia premiery dostępna jest pierwsza część, druga będzie do pobrania 31 grudnia, natomiast dwie pozostałe ukażą się w kwietniu oraz grudniu przyszłego roku. W przypadku nowej historii nie wiadomo jeszcze, czego można się spodziewać, ale warto śledzić bieżące informacje.

 

 

Cena rozszerzenia to 120 zł, ale można je również kupić razem z „podstawką” w pakiecie. Szkoda, że w tym przy przypadku nie pokuszono się o jakąkolwiek obniżkę, co nie zachęca do wydawania od razu takiej sumy pieniędzy.

 

 Czy warto zagrać w Xenoblade Chronicles 3?

 

Odpowiedź brzmi: oczywiście, że warto! Przyznam nawet, że z początku brałem pod uwagę najwyższą ocenę dla tej gry. Dychy nie przyznałem ze względu na kilka drobnych niedociągnięć, przede wszystkim duży, ale pusty świat. Pomimo tego jest to tytuł, który i tak powinien stać się priorytetem dla każdego fana jRPG.

 

Cena w eShopie: 249,80 zł (Expansion Pass: 120 zł)

Podziękowania dla ConQuest Entertainment za dostarczenie gry do recenzji.

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + ulepszona grafika w porównaniu do poprzedniej części
  • + przemyślana, rozbudowana i wciągająca fabuła
  • + pełne efektów animacje, które w odpowiedni sposób dozują napięcie
  • + duży świat do eksploracji
  • + duża liczba dostępnych specjalizacji postaci
  • + możliwość płynnego przeskakiwania pomiędzy bohaterami podczas gry

Wady

  • - pusty i monotonny świat
  • - widoczne w grze ograniczenia sprzętowe Switcha
  • - częsty chaos w trakcie walk

9

Wyświetleń: 1356

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *