RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Czas zacząć potworne żniwa – recenzja Monster Rancher 1 & 2 DX

Pytanie konkursowe: podaj nazwę klasycznej serii gier, która wyszła w…

31 grudnia 2021

Pytanie konkursowe: podaj nazwę klasycznej serii gier, która wyszła w przeciągu ostatnich kilku tygodni, polegającą na zbieraniu i trenowaniu potworów oraz prowadzeniu walk pomiędzy nimi. Pokémon Brilliant Diamond & Shining Pearl, mówisz? Blisko, ale nie. Chodzi oczywiście o cykl Monster Rancher, który w przyszłym roku będzie obchodzić swoje 25–lecie, a odświeżone dwie pierwsze części trafiły w grudniu na Nintendo Switch.

 

 

Pokémon vs Monster Rancher

 

Obydwie wspomniane serie są praktycznie rówieśnikami, ponieważ pierwsza część Pokémon pojawiła się na GameBoy’u w 1996 roku, natomiast rok później na konsoli PlayStation światło dzienne ujrzał Monster Rancher. Trudno doszukiwać się tutaj przypadku, biorąc pod uwagę, że obydwie gry polegają na tym samym. Wcielamy się więc w postać trenera, który hoduje potworki, karmi je, dogląda i szlifuje ich umiejętności, by następnie wystawiać je w specjalnych turniejach, gdzie mogą zmierzyć się z innymi stworami. A jednak mechanika jest tutaj całkowicie różna.

 

 

Z biegiem lat okazało się, że to seria Pokémon zdobyła wielką popularność na całym świecie. Powstawały liczne kontynuacje, filmy i seriale animowane, karcianki i gadżety. Sam rok 2021 był dosyć ekscytujący dla fanów kieszonkowych potworków, natomiast co miał Monster Rancher? Powiecie, że przecież wyszło kilkanaście kontynuacji na kilku platformach, że też był serial animowany z 1999 roku, była manga (w Japonii pod nazwą Monster Farm). A jednak można odnieść wrażenie, że marka ta zyskała popularność przede wszystkim w Kraju Kwitnącej Wiśni. W Polsce natomiast jest ona słabo kojarzona.

 

Na czym polegają różnice?

 

Ale przecież nie jest to chyba po prostu klon swojego odrobinę starszego kuzyna. Musi chodzić o coś więcej, skoro jednak Monster Rancher zdołał zdobyć sobie dosyć dużą popularność. Założenia obydwu serii są bliźniaczo podobne, jednakże występują też istotne różnice.

 

 

Jedna z podstawowych różnic polega na tym, że nie mamy tutaj żadnego świata do eksploracji. Jako gracz wcielamy się w trenera, natomiast do naszej dyspozycji jest jeszcze osoba odpowiedzialna za doglądanie naszego stworzenia. Wysyłamy je do pracy lub na treningi, a następnie wystawiamy w walkach przeciwko innym potworom. Praca przynosi korzyści w postaci wirtualnej waluty oraz podniesienia wybranych statystyk (w zależności od zajęcia, jakie mu zlecimy). Za źle wykonaną pracę możemy skarcić naszego pupila lub dodać mu otuchy. Raz w tygodniu karmimy go wybranym przez siebie produktem. Musimy jednak uważać, ponieważ jeśli będziemy zbyt ostro traktować swojego potworka, ten może się zmęczyć lub wpaść w zły nastrój. Aby utrzymywał swoją kondycję na odpowiednio wysokim poziomie, musi co jakiś czas odpoczywać.

 

 

Walki z innymi potworami i podnoszenie statystyk

 

Kiedy stwierdzimy, że statystyki naszego pupila podniosły się do wystarczającego poziomu, możemy wystawić go do walki. Te organizowane są w wybrane dni tygodnia. Podobnie musimy poczekać na organizację większego turnieju. Dodatkowo walki są pogrupowane według poziomu trudności. Jeśli więc jesteśmy dopiero na początkowym etapie gry, powinniśmy skupić się wyłącznie na tych łatwiejszych walkach z mniej potężnymi kreaturami. Po wygranym turnieju otrzymujemy nie tylko pewną sumę pieniędzy, ale też punkty sławy. Te mogą natomiast spaść, gdy przegramy walkę lub zdecydujemy się na potyczkę z dużo słabszym przeciwnikiem.

 

 

Walki na pozór przypominają turowe, jednakże zostały one skonstruowane w dosyć oryginalny sposób. Mamy możliwość zwiększania lub zmniejszania dystansu do naszego przeciwnika, natomiast zależnie od odległości możemy wybrać konkretny atak. Jeśli nie mamy ochoty się wysilać, to możemy dać naszemu stworkowi swobodę i pozwolić, aby sam decydował o przebiegu potyczki. Oczywiście pojedynki mogą zakończyć się kontuzją lub śmiercią potworów. Na końcu przyznawana jest waluta oraz punkty sławy.

 

Generowanie potworów z płyt CD w pierwotnej wersji

 

Pewną nowością względem serii Pokémon była możliwość generowania nowych potworów z naszych płyt CD. Polega to na tym, że każdy z krążków posiada metadane możliwe do odczytania. W tym celu stworzony został algorytm, którego zadaniem było przekładanie tych liczb na podstawowe statystyki naszego pupila w grze. Oznaczało to, że niemal każda płyta dawała nam możliwość wykreowania unikalnej kreatury.

 

 

Próżno jednak szukać wspomnianego rozwiązania w przypadku recenzowanego Monster Rancher 1 & 2 DX. Jednakże, aby gracze nie czuli się poszkodowani, do gry została dodana biblioteka muzyczna, zawierająca wybrane płyty różnych wykonawców. Lista jest dosyć obszerna, chociaż nawigacja po menu może być irytująca.

 

Brak zmian w grafice

 

Szata graficzna w Monster Rancher 1 & 2 DX została praktycznie bez zmian. Dodatkowo obydwa tytuły raczej źle się zestarzały, w związku z czym naszym oczom ukażą się tekstury i animacje rodem z pierwszego PlayStation. Dlatego szkoda, że nie pokuszono się tutaj o jakiekolwiek, przynajmniej najmniejsze zmiany pod względem wyglądu. Na pewno całość byłaby milsza dla oka.

 

 

Nie ma też większego sensu rozwodzić się zbytnio nad każdą częścią osobno, ponieważ są one do siebie bardzo podobne. W drugiej wprowadzone zostały delikatne zmiany, ale ogólnie mechanika pozostaje ta sama. Również pod względem graficznym trudno jest zauważyć jakiś większy progres.

 

Brak zmian i powtarzalność

 

Grając w Monster Rancher 1 & 2 DX, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony grafika nie jest zbyt zachęcająca. Należy wziąć pod uwagę, że gry pierwotnie ukazały się na pierwszym PlayStation, natomiast w wersji na Switcha nie wprowadzono pod tym względem jakichś zauważalnych zmian. Są tytuły, które dobrze się starzeją i pomimo upływu lat można czerpać przyjemność z ich wizualnej oprawy. W tym przypadku tak nie jest.

 

 

Ale pomimo tego produkcja ma w sobie coś uzależniającego, co sprawia, że chce się przy niej spędzić jeszcze trochę czasu, zlecić potworkowi jakieś zadanie czy wziąć udział w kolejnej walce. Jestem w stanie sobie wyobrazić, dlaczego w 1997 roku gra zdołała zaskarbić sobie szerokie grono fanów. Z drugiej strony przeszkadzać może znaczna powtarzalność. Z czasem zabawa może stać się nudna, biorąc pod uwagę, że cały czas mamy jednakowe prace do wykonania, treningi i walki wyglądają podobnie, a do dyspozycji w jednym czasie mamy tylko jednego stwora. Jeśli lubisz produkcje typu Pokémon, to przy Monster Rancher 1 & 2 DX też będziesz się dobrze bawić, przynajmniej przez jakiś czas. Tytuł można również traktować jako ciekawostkę i lekcję historii, ale próżno doszukiwać się w nim rewolucji.

 

Cena w eShopie: 120 zł

Podziękowania dla Koei Tecmo za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + wciągająca rozgrywka
  • + alternatywa dla Pokémonów
  • + rozbudowana biblioteka muzyczna do generowania potworów

Wady

  • - powtarzalność
  • - brak zmian względem pierwowzorów
  • - grafika nie zachęca

6.5

Wyświetleń: 948

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *