RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

W drodze na powierzchnię – recenzja Eastward

Powiem na wstępie, że nie jestem jakimś wielkim fanem pixel…

2 października 2021

Powiem na wstępie, że nie jestem jakimś wielkim fanem pixel artu, chociaż oczywiście istnieje wiele tego typu tytułów, potrafiących wciągnąć na długie godziny. Eastward jednak już po pierwszych pokazanych gameplayach pokazał, że ma w sobie coś wyjątkowego. Czuć było ten oldschool, a jednocześnie powiew świeżości. Ciekawie przedstawiony świat zdawał się być zapowiedzią przygody i intrygującej fabuły. Już sam filmik wprowadzający, zachowany w kreskówkowej stylistyce, pokazuje, z czym mniej więcej będziemy mieć do czynienia. W tej dwuminutowej scence przelatuje nam przed oczami podziemne górnicze miasteczko z jego specyficznymi mieszkańcami, ale też otwarte słoneczne przestrzenie oraz cyberpunkowe, pełne życia miasto. Brzmi interesująco?

 

 

Niewielki zespół, wielkie efekty

 

Tytuł powstawał dosyć długo, ponieważ pierwsze prace zapowiedziane zostały już w 2015 roku. Znacznie ambitniejsze produkcje AAA potrafią powstawać o wiele szybciej, ale należy wziąć pod uwagę, że w początkowym etapie tworzeniem gry zajmowały się zaledwie trzy osoby. Później zespół nieco się rozszerzył, ale i tak mowa jest tu zaledwie o kilku pracownikach. Produkcją zajęła się ekipa Pixpil z Szanghaju, natomiast wydawcą jest Chucklefish, odpowiedzialne między innymi za Starbound.

 

 

Przyszywany ojciec

 

Po obejrzeniu wspomnianego intra akcja przenosi nas do podziemnego miasteczka górniczego. Sterujemy losami dwójki bohaterów – Johna, jednego z górników, który mieszka w przyczepie kampingowej oraz tajemniczej białowłosej dziewczynki o imieniu Sam. Jak już mogliśmy zauważyć w filmiku wprowadzającym, przed laty John odnalazł dziewczynę w porzuconym podziemnym laboratorium. Znajdowała się w dziwnym inkubatorze, sugerującym, że jest wynikiem eksperymentu naukowego. Mężczyzna przygarnia ją i opiekuje się nią przez kolejne lata jak własną córką. Z czasem okazuje się, że Sam doświadcza dziwnych wizji, które w końcu prowadzą do jej ucieczki z miasteczka.

 

 

Duży, zróżnicowany świat

 

Oczywiście nie ma co za bardzo wnikać tutaj w zawiłości fabularne, bo tych jest naprawdę wiele i nikt, kto jest żądny wciągającej historii, nie powinien wyłączyć Switcha z uczuciem niedosytu. Eastward to gra przygodowa z elementami RPG. Tych jest jednak niewiele, więc nie należy nastawiać się na rozbudowany system postaci, wiele klas do wyboru, zróżnicowane bronie czy umiejętności. Rozgrywka polega przede wszystkim na eksploracji, rozmawianiu z napotkanymi postaciami, rozwiązywaniu prostych zagadek i walce z przeciwnikami. Tyle i aż tyle, ponieważ pomimo pozornej prostoty mamy do dyspozycji obszerny i zróżnicowany świat, który bardzo przyjemnie się poznaje.

 

 

Akcja ukazana jest z perspektywy top-down, co może kojarzyć się z takimi tytułami jak Stardew Valley, Graveyard Keeper czy The Legend of Zelda: Link`s Awakening. Sterujemy głównie Johnem, chociaż często towarzyszy nam również Sam. Główny bohater wyposażony jest w różnego rodzaju bronie (na początku jest to patelnia), natomiast same walki odbywają się w czasie rzeczywistym. Rozgrywka jest dosyć zróżnicowana, ponieważ w niektórych lokacjach musimy rozwiązać proste łamigłówki, w innych uciekać przed goniącym nas potworem.

 

 

Powrót do lat 90.

 

Eastward zainspirowane zostało stylistyką, jaka wykorzystywana była w produkcjach typu jRPG z lat 90. Chociaż zastosowana została grafika typu pixel art, to dodatkowo zaimplementowano trójwymiarowe oświetlenie. Na uwagę zasługuje także klimatyczna i pasująca do tajemniczych i kolorowych lokacji ścieżka dźwiękowa, za którą odpowiedzialny jest między innymi Joel Corelitz. Jest on kompozytorem, który uczestniczył w produkcji muzyki do takich tytułów jak Hohokum, The Unfinished Swan oraz The Tomorrow Children.

 

 

Istotnym elementem są postacie, które zostały dobrze zaprojektowane. John sprawia wrażenie raczej spokojnego i małomównego, chociaż odpowiedzialnie wypełniającego swoje obowiązki ojca. Sam to dziewczyna wesoła i rozgadana, posiadająca wielkie serce i chęć niesienia pomocy innym. Jednakże w trakcie gry natrafimy na dużo więcej interesujących i oryginalnych osobistości, do których zaprojektowania twórcy naprawdę się przyłożyli.

 

 

 

Na koniec warto dodać, że Eastward jest produkcją zachwycającą swoją prostotą, a jednocześnie rozbudowanym i wciągającym światem. Starsi gracze mogą poczuć nostalgię do lat 90., jednakże i ci młodsi z pewnością znajdą tu coś dla siebie. Jeśli obejrzałeś zwiastun i poczułeś, że to tytuł dla ciebie, raczej się nie zawiedziesz.

 

Cena w eShop: 89,99 zł

Podziękowania dla Honest PR za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + rozbudowany świat
  • + kolorowa grafika
  • + główne postaci budzące sympatię
  • + świetna muzyka

Wady

  • - fabuła potrafić być czasem przewidywalna
  • - niektóre walki trwają zbyt długo

8

Wyświetleń: 1267

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *