Monster Hunter Rise Sunbreak
RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Koniec to dopiero początek – recenzja Monster Hunter Rise: Sunbreak

Monster Hunter Rise ukazał się 26 marca ubiegłego roku wyłącznie…

25 lipca 2022

Monster Hunter Rise ukazał się 26 marca ubiegłego roku wyłącznie na Switchu i natychmiast zdobył sobie wielkie grono fanów, a recenzje były bardzo pozytywne. Doceniano przede wszystkim rozbudowaną mechanikę, olbrzymią różnorodność broni i potworów oraz zróżnicowane światy do eksploracji. Po około dziesięciu miesiącach w tytuł mogli zagrać użytkownicy komputerów osobistych, natomiast teraz, ponad półtora roku po premierze, wydano dodatek oferujący wiele nowej zawartości.

 

 

Polowania, które się nie nudzą

 

Od mojej recenzji Monster Hunter Rise minęło już trochę czasu, jednakże po tytuł sięgałem regularnie. Przyciągało mnie między innymi to, że grę mogłem odpalić na chwilę, zrealizować misję lub dwie, a następnie wrócić do innych zajęć. Z jednej strony poszczególne misje nie angażują pod względem fabularnym, a z drugiej są na tyle wymagające (chociaż nie frustrujące), że polowanie na coraz to nowe, świetnie zaprojektowane bestie stało się czystą przyjemnością.

 

 

W tej kwestii Capcom stanął na wysokości zadania, ponieważ każda z kreatur nie tylko różni się wyglądem, ale też zachowaniem, atakami i słabymi punktami. Dodajmy do tego ogromny wybór broni, możliwość ulepszania zbroi i oręża, kocich i psich towarzyszy, zadania poboczne oraz możliwość craftingu, opcję gry sieciowej, a wyjdzie nam fenomenalna gra o polowaniu na potwory, w której mamy olbrzymią dowolność co do tego, w jaki sposób podejdziemy do zadania.

 

Jeszcze więcej tego, co dobre, ale tylko dla doświadczonych łowców

 

Już wersja podstawowa jest tytułem dopracowanym, jednakże twórcy tradycyjnie nie pozwalają fanom się nudzić, tak jak to było z Monster Hunter: World i dużym dodatkiem Iceborne.  Przyjrzyjmy się więc dokładniej, co firma ma nam do zaoferowania w przypadku Sunbreak i czy warto skusić się na ten dodatek.

 

 

W pierwszej kolejności należy zacząć od pewnej informacji, która może okazać się szczególnie ważna  dla osób mających do czynienia z tytułem po raz pierwszy. Mianowicie: zawartość dodatkowa nie będzie dostępna od razu i nie wystarczy nawet ukończenie głównej historii. Po napisach końcowych należy ukończyć misję siódmego poziomu, zatytułowaną „Wężowa bogini grzmotu”. Mówiąc krótko, jeśli dopiero zabierasz się za „podstawkę”, to będziesz musiał w niej spędzić około 50 godzin i dowieść swoich umiejętności jako łowca.

 

Dopiero wówczas do wioski przybędzie nowa postać, która poprosi nas o wsparcie. Do rozgrywki wprowadzone zostaną liczne zmiany, chociaż tak jak w „podstawce” nie należy liczyć na rozbudowaną i porywającą fabułę, ponieważ ta, jak zawsze w tej serii, jest jedynie dodatkiem. Pojawią się natomiast pewne modyfikacje związane z dziwnym zachowaniem potworów oraz ich wędrówkami do innych niż zwykle regionów.

 

 

Dwa nowe regiony i słabiaki z Eldago

 

Wśród ważnych zmian nie należy także zapominać o wprowadzeniu dwóch zupełnie nowych regionów – cytadeli oraz dżungli, chociaż rozgrywka będzie kontynuowana również w tych dobrze znanych z podstawowej wersji gry lokalizacjach. Dodatek skupia się jednak przede wszystkim wokół nowego HUBa, Posterunku Eldago, a także nowej (niezbyt rozbudowanej) kampanii fabularnej.

 

 

Wspomniane Eldago jest fortem usytuowanym pod ogromnym kraterem, z którego co pół wieku wybudza się ze snu starszy smok Malzeno (widoczny na okładce Sunbreak), jak nietrudno się domyślić posiadający niezbyt przyjazne nastawienie do jakichkolwiek innych istot żywych, a już najbardziej niecierpiący czyhających na niego łowców.

 

Mieszkańcy posterunku, pomimo ryzykownego usytuowania i, wydawać by się mogło, częstych kontaktów z niebezpiecznymi stworami różnej maści, nie są perfekcyjnie wyszkolonymi łowcami. W związku z tym, w obliczu pojawiających się oznak nadchodzącego zagrożenia, chętnie skorzystają z pomocy wioski Kamura. Tutaj do akcji wkraczamy my, jako już wyszkoleni i doświadczeni specjaliści od polowania na maszkary.

 

 

 

Umiarkowany początek i wymagający endgame

 

Posterunek Eldago jest miejscem, w którym poznamy nowych bohaterów, a także będziemy mogli podejmować się zadań rangi mistrzowskiej, które podzielone zostały na sześć gwiazdek. Poziom trudności jest zbliżony do tego, z jakim mieliśmy do czynienia w podstawowej wersji, a więc zbalansowany, zwiększający się stopniowo i w późniejszych etapach dosyć wysoki, chociaż niedoprowadzający do frustracji i rzucania padem lub konsolą o ścianę.

 

Brak zadań Furii

 

Dobrym posunięciem jest także to, że w dodatku odpuszczono graczom zadania Furii, które w podstawowej wersji były uznane przez fanów za zbędne i irytujące. W ich miejsce zaimplementowano tzw. zadania zwolenników, a więc misje dla pojedynczego gracza, w trakcie których możemy pomagać poszczególnym bohaterom, takim jak Fiorayna (główna bohaterka Sunbreak), Minoto lub Fugen. Jako nagrodę za realizację tych zadań uzyskujemy później możliwość dobierania sobie kompanów do gry (w formie SI). W sumie tego typu zadań będziemy mieli do dyspozycji ponad 50.

 

 

Nie można też zapomnieć o niespotykanych wcześniej bestiach, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. Wśród tych najważniejszych wymienić można Malzeno, Lunagaron oraz Garangolm. Co więcej, do dyspozycji dostaniemy również świeże mechaniki i przedmioty.

 

Głównie do gry sieciowej

 

Trzeba również zaznaczyć, że Sunbreak w głównej mierze jest dodatkiem przeznaczonym do zabawy sieciowej. W przypadku podstawowej wersji w Kamurze mieliśmy dwa rodzaje zadań. Te podejmowane w Wiosce były przeznaczona wyłącznie dla jednego gracza, z kolei te z Centrum nadawały się głównie do gry wieloosobowej. Była oczywiście możliwość, aby podjąć się ich w pojedynkę, jednakże żywotność potworów została zwiększona tak bardzo, że ich ubicie stało się zadaniem niezwykle trudnym i na pewno czasochłonnym.

 

W recenzowanym dodatku misjami przeznaczonymi dla pojedynczego gracza są wspomniane „zadania zwolenników”, natomiast cała reszta dostępna jest do gry dla maksymalnie czterech osób. W tym przypadku również możemy grać sami, jednakże potwory będą o wiele silniejsze.

 

Nowe umiejętności

 

Sunbreak jest dosyć mocno wymieszane z podstawową wersją gry, w związku z czym wśród nowych zadań pojawi się też konieczność odwiedzania dobrze znanych lokalizacji i zabijania potworów, z którymi mieliśmy już do czynienia. Z jednej strony można to uznać za sztuczne przedłużanie zawartości, które w efekcie będzie dla nas nużące. Z drugiej natomiast dosyć wygodna jest możliwość jednoczesnego realizowania nowych zadań oraz wracania do tych, które w „podstawce” przerastały jeszcze nasze umiejętności lub z różnych przyczyn je pominęliśmy.

 

 

Monster Hunter Rise: Sunbreak, w przeciwieństwie do podstawowej wersji, dało graczom możliwość przełączania umiejętności, pomiędzy którymi można w sposób płynny przechodzić w trakcie walki. Te jednak trzeba ustawić przed wyruszeniem na misję w menu. Na początku przechodzenie pomiędzy nimi podczas potyczki może wydawać się problematyczne, jednakże kiedy już to opanujemy, wtedy docenimy związane z tym nowe możliwości. Walki w nowym dodatku wydają się być bardziej dynamiczne, posiadamy dostęp do nowych ataków. Wszystko to działa na korzyść produkcji, która z założenia jest grą akcji i powinna być widowiskowa i szybka.

 

Sunbreak w moim odczuciu jest nie tylko dodaniem nowej zawartości, ale również poprawieniem pewnych elementów, które w podstawowej wersji nie do końca spełniały swoją funkcję. Jeśli dobrze bawiłeś się, grając w Monster Hunter Rise rok temu, to z rozszerzeniem będziesz miał jeszcze więcej zabawy.

 

Podziękowania dla ConQuest za dostarczenie gry do recenzji

Cena w eShopie: 160,00 zł

 


Podsumowanie

Zalety

  • + możliwość zmiany umiejętności podczas walki
  • + zrezygnowanie z zadań Furii
  • + dobrze zaprojektowane nowe lokalizacje
  • + projekty nowych potworów
  • + dobrze działająca SI kompanów
  • + wiele nowych broni i zbroi

Wady

  • - zadania przeznaczone głównie do gry sieciowej
  • - konieczność powrotu do starej zawartości

9

Wyświetleń: 746

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *