RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Sky is the limit? – recenzja Granblue Fantasy: Relink – Endless Ragnarok

Granblue Fantasy: Relink to wydany w 2024 roku akcyjny RPG….

17 lipca 2026

Granblue Fantasy: Relink to wydany w 2024 roku akcyjny RPG. Niestety obecny wtedy na rynku pierwszy Nintendo Switch był sprzętem zdecydowanie zbyt słabym, aby odpalić produkcję w sposób zadowalający. Cygames postanowiło więc, że przy okazji wydania rozszerzenia Endless Ragnarok zdecyduje się na premierę wydania zbiorczego na najnowszą konsolę Nintendo. Dziś sprawdzimy, jak produkcja prezentuje się na Switchu 2.
 

Na początku był chaos

 

Znacie to uczucie, kiedy przystępujecie do konsumpcji jakiegoś dobra kultury i już od pierwszych chwil macie to dziwne przeczucie, że trafiliście na którąś z kolei część serii? I że ewidentnie coś istotnego działo się wcześniej, bez czego ciężko Wam zrozumieć kontekst, a co za tym idzie, porządnie wgryźć się w przedstawione wydarzenia? Dokładnie takie pierwsze wrażenie wywiera na przeciętnym graczu Granblue Fantasy: Relink.

Problem polega jednak na tym, że kiedy zaczniecie śledzić wcześniejsze tytuły mające miejsce w uniwersum, zauważycie, że Relink nie jest prostą kontynuacją gry o zbliżonym charakterze. Oryginalne Granblue Fantasy to bowiem turowe MMORPG, które domyślnie zostało wydane na Androida i iOS (choć obie wersje są w naszym regionie niedostępne), przeniesione następnie na wersję przeglądarkową, którą można sobie spokojnie odpalić.

 

 

Niestety wbijanie setek godzin w produkcję typu MMO nie jest najlepszym rozwiązaniem, jeśli ktoś chce po prostu zapoznać się z najważniejszymi informacjami i postaciami, które ewidentnie zdają się być w bardzo dobrych relacjach z naszym bohaterem. Najbardziej optymalną opcją jest więc zaznajomienie się z Granblue Fantasy the Animation, które scala w sobie wszystkie informacje potrzebne do zrozumienia, co się tak właściwie dzieje. Animacja ma 2 sezony po 13 odcinków, więc próg wejścia jest stosunkowo wysoki. Zwłaszcza że nie jest oficjalnie dostępna po polsku (choć sama w sobie gra też nie, więc jeśli ktoś i tak zdecydował się na ogranie produkcji, to powinien być jednak na to przygotowany). Dodatkowo na profilu YouTube Cygames, czyli producenta gry, mamy dostęp jedynie do pierwszych 7 odcinków pierwszego sezonu. Można też skorzystać z nieoficjalnych filmików na YouTube, które streszczają wszystko, ale mam przeświadczenie, że można to było zrobić o niebo lepiej. Choć nie powiem, anime jest całkiem przyjemne w odbiorze.

Sama gra pozwala co prawda na zdobycie informacji na temat poszczególnych postaci, jednak po pierwsze są one raczej szczątkowe i mocno skrócone, a po drugie i tak są dostępne dopiero po przekroczeniu pewnego momentu w fabule, gdy odblokowujemy dostęp do wypełniania zlecanych misji pobocznych.

 

 

Jak statki na niebie

 

Po tym nieco przydługim, ale jednak koniecznym, wstępie przyjrzyjmy się grze samej w sobie. Świat Granblue Fantasy jest osadzony w przestworzach, gdzie tysiące wysp dryfuje w bezkresnym morzu chmur. Zamieszkujący je ludzie podróżują na podniebnych statkach i współistnieją z magicznymi istotami zwanymi Primal Beasts, które stanowią niejako duchy poszczególnych wysp. Fabuła tytułu koncentruje się wokół głównego bohatera (lub bohaterki) oraz załogi powietrznego statku – Grancyphera. W wyniku wydarzeń, które miały miejsce przed rozpoczęciem rozgrywki, życie naszego protagonisty zostało na stałe związane z Lyrią, która włada tajemniczymi mocami i jest ścigana przez Imperium Erste. To potężne, militarystyczne państwo próbuje wykorzystać jej potęgę dla swoich celów. Jak to często bywa, w wyniku serii niefortunnych zdarzeń para zostaje ze sobą związana i nie może zbytnio się od siebie oddalić, ponieważ zagrażałoby to ich życiu. Co rusz dołączają do nich kolejne osoby, dzięki czemu po chwili cała załoga zostaje skompletowana.

 

 

Podczas trwania przygody będziemy przemierzać wyspy o zupełnie różnych mikroklimatach. Odwiedzimy więc wulkany, pustynie czy skute lodem, niegościnne scenerie. Pomiędzy misjami możemy uzupełniać zapasy i przyjmować zadania w jednej z dwóch lokalizacji, które służą nam za bazy wypadowe. To miasteczko Folca oraz lokalna metropolia zwana Seedhollow. W nich odnajdziemy sklepy czy postacie niezależne, które będą potrzebowały naszej pomocy. Questy poboczne to jednak zwyczajne „zbierz X tego” czy „zabij X potworów tego typu”.

Historia przedstawiona w Relink jest ściśle powiązana z pobocznym celem naszego bohatera. Jego ojciec przed laty również był kapitanem powietrznego statku, dzięki czemu odnalazł zaginioną, mistyczną wyspę zwaną Estalucią. Ta, jak się okazuje, jest ściśle powiązana z historią naszej głównej towarzyszki, dlatego Gran za wszelką cenę próbuje odkryć jej położenie. Niestety Lyria zostaje uprowadzona i cała drużyna rusza jej na ratunek.
 

 

Do broni!

 

Gdzie przygoda, tam i walka, a jako że omawiany tytuł to gra z gatunku Action RPG, potyczki z przeciwnikami stanowią główną oś rozgrywki. I na całe szczęście są zrealizowane bardzo dobrze. Nasza postać posiada dwa podstawowe ataki – zwykły oraz specjalny. Drugi z nich zadaje obrażenia od żywiołu reprezentowanego przez postać. Niektórzy przeciwnicy otrzymują w tym przypadku zwiększone obrażenia, inni zmniejszone. Dodatkowo mamy również dostęp do ataków specjalnych, których użycie powoduje, że przed kolejnym razem musimy odczekać określoną ilość czasu. Te odblokowywane są na drzewkach postaci, które są ogromnie wręcz rozbudowane. Mamy więc jedno odpowiedzialne za atak, gdzie możemy zwiększać zadawane obrażenia, skracać czas ładowania ataków i odkrywać nowe, oraz defensywne, które zwiększa pulę punktów życia, odporność i pozwala nauczyć się czarów zwiększających naszą szansę na przeżycie.

 

 

Przejście produkcji zajmuje, w zależności od tempa rozgrywki, między 15 a 20 godzin, co pozwala w pełni rozwinąć naszego głównego bohatera. Warto natomiast zaznaczyć, że kierować można każdą z postaci w naszej drużynie. Dodatkowo zaciągać możemy nowych załogantów, do pełnej liczby aż 25 w pełni grywalnych bohaterów. Rozwijanie ich oznacza jedno – grind, bardzo dużo grindu.

Oczywiście nie zakładam, że każdy gracz będzie chciał w pełni rozwinąć każdego dostępnego bohatera. Warto zaznaczyć, że walka każdym z nich jest nieco inna. Część postaci preferuje walkę w zwarciu, przy użyciu szybkich ciosów, podczas gdy inni stawiają na wolniejsze, jednak zdecydowanie potężniejsze ataki. Niektórzy atakują z odległości przy użyciu broni palnej lub magii. Oznacza to, że sam styl rozgrywki zmienia się w zależności od tego, którą postacią akurat sterujemy. Nie jest to może różnica aż tak spektakularna jak w przypadku głównej serii Monster Hunter, jednak wymaga obrania odpowiedniej taktyki podczas starcia. Dzięki temu możemy dobrać główną postać pod styl rozgrywki, który jest dla nas najprzyjemniejszy, i w dowolnym momencie zmienić ją na inną, odświeżając doznania.

 

 

Podczas walk towarzyszą nam dodatkowo trzy wybrane postaci z naszej drużyny, służąc wsparciem ogniowym czy leczeniem. Starcia są dość zróżnicowane, mamy bowiem potyczki z grupami słabszych przeciwników czy ich wzmocnionymi wersjami, natomiast od czasu do czasu przyjdzie nam zetrzeć się z potężnymi bossami. Ci nie dość, że są o wiele mocniejsi, to co jakiś czas wchodzą w tryb boost, który znacząco wzmacnia ich statystyki i zmienia styl walki, więc trzeba dość sprawnie przestawić się na nową sytuację.

Oczywiście nasza drużyna też nie pozostaje dłużna. Po naładowaniu specjalnych wskaźników możemy wykonać potężny atak specjalny, okraszony widowiskową animacją. Jeśli rozkażemy naszym towarzyszom czekać ze swoimi atakami na nas, to wykonanie wszystkich czterech z rzędu skutkuje końcowym ciosem grupowym, zadającym jeszcze większą ilość obrażeń.
 

 

Never Ending Story

 

Jak wcześniej wspominałem, przejście linii fabularnej oraz epilogu zajmuje około 15–20 godzin. Jednak zdecydowanie nie oznacza to końca zabawy. Wręcz przeciwnie – to tak naprawdę dopiero początek, choć od tego momentu gra zmienia nieco swój charakter, skręcając w stronę przytaczanego Monster Huntera.

Otrzymujemy kolejne misje, polegające na eksterminacji w określonym czasie danej liczby przeciwników lub zmierzeniu się z potężnym bossem. Za zebrane w ten sposób punkty i materiały ulepszamy postać, zdobywamy coraz lepszy ekwipunek, co daje nam możliwość starć z jeszcze mocniejszymi wrogami, którzy zapewniają jeszcze lepsze nagrody. Jeśli ktoś lubi tego typu gameloop, będzie wniebowzięty. Zwłaszcza że większość zawartości po skończeniu fabuły została dostosowana do rozgrywki wieloosobowej, w której możemy łączyć siły z realnymi graczami.

 

 

Jeśli jednak liczycie na to, że rozgrywka będzie trwała dziesiątki godzin, a czas ten będzie wypełniony angażującą fabułą, najpewniej zakończycie swoją przygodę z produkcją po wypełnieniu ostatnich zadań z epilogu.

Na sam koniec skupmy się jeszcze na bardzo ważnym aspekcie, czyli na tym, jak radzi sobie ta konkretna wersja przygotowana na Switcha 2. W skrócie odpowiem, że bardzo dobrze. Po raz kolejny widać, że produkcje, które stawiają na bardziej zwarte areny i obciążają w większym stopniu układ graficzny konsoli Nintendo, radzą sobie zdecydowanie lepiej niż otwarte światy, które w dużej części bazują na nieco słabszym procesorze konsoli.

Zarówno w handheldzie, jak i trybie zredukowanym, grafika prezentuje się na wysokim poziomie, choć przy handheldzie rozdzielczość jest nieco niższa, jednak mniejszy ekran rekompensuje tę stratę. Wszystko jest ładne i czytelne. W obu trybach gra jest zablokowana w 30 klatkach na sekundę i stara się ich trzymać niemal za wszelką cenę. W bardziej zaawansowanych momentach w postgame prędzej obniży dynamiczną rozdzielczość, niż widocznie osłabi płynność, choć raz na jakiś czas zdarzy się mikroskopijne przycięcie, które jednak w żaden sposób nie wpływa na przyjemność z gry. Switch 2 po raz kolejny udowadnia, że jest platformą do dużych tytułów i nie ma się czego wstydzić.

 

 

Granblue Fantasy: Relink to naprawdę bardzo dobra gra w swoim gatunku, która z jednej strony potrafi być naprawdę wymagająca, a z drugiej zapewnia odpowiednie wprowadzenie do mechanik, przez co gracz nie jest pozostawiony sam sobie. Widać jednak, że główną osią rozgrywki od początku miała być zawartość dostępna po zakończeniu historii, a sama fabuła miała jedynie służyć za wprowadzenie do rozgrywki. Dla osób gustujących w tego typu produkcjach będzie to gra, w której spokojnie spędzą dziesiątki, jeśli nie setki godzin. Dzięki swojej przystępności będzie też dużo lepszym wprowadzeniem do gatunku dla osób, które przykładowo odbiły się od przytaczanego już Monster Huntera.

Cena w eShopie: 259,00 zł

Podziękowania dla Unturned Agency da udostępnienie gry do recenzji


Podsumowanie

Zalety

  • + Bardzo dobrze zrealizowany system walki
  • + Różnorodność prowadzenia poszczególnych postaci
  • + Ogromne możliwości rozwoju bohaterów
  • + Gra potrafi być wymagająca w uczciwy sposób
  • + Bardzo dużo zawartości po skończeniu fabuły
  • + Prezentuje się dobrze zarówno w handheldzie jak i w docku

Wady

  • - Początkowe zamieszanie z połapaniem się o co chodzi
  • - Na pewnym etapie wymaga dużej ilości grindu
  • - Jeśli postgame Was nie interesuje, stosunkowo krótka

8

Wyświetleń: 475

Redaktor

Dominik Nowicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *