RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Wszystko zależy od punktu widzenia – recenzja Sherlock Holmes: The Awakened

Sherlock Holmes w koncepcji horroru, głęboko zanurzony w mitologii Cthulhu….

27 kwietnia 2023

Sherlock Holmes w koncepcji horroru, głęboko zanurzony w mitologii Cthulhu. Czy taka mieszanka nie jest przesadzona? Jak pogodzić rozsądek, krytyczne myślenie i wiedzę z tak niepojętym dla umysłu światem paranormalnym? Czy ikoniczny detektyw będzie w stanie wykorzystać swoją biegłość umysłu nawet w tej sytuacji? Nie ma co gdybać, trzeba to sprawdzić!

 

Nowy reboot

 

Sherlock Holmes: The Awakened to reboot dość ciepło przyjętego pierwowzoru z 2006 roku. Deweloperzy postarali się, by odświeżona wersja dorównała wymaganiom naszych czasów, poprawiając tytuł nie tylko graficznie. Zmiany można dostrzec również w mechanice, która przypomina bardziej tę z ostatnich wersji przygód Holmesa. Dodatkowo tegoroczna odsłona może pochwalić się aż ośmioma rozdziałami – oryginał składał się z pięciu. Całość okraszona jest również innym niż w wersji z 2006 roku zakończeniem.

 

 

Zew Cthulhu

 

Poprowadzenie fabuły w kierunku mitologii Cthulhu może być niemałym zaskoczeniem w przygodach Sherlocka Holmesa. Historia potrafi jednak trzymać w napięciu, a cała ta nadprzyrodzona otoczka sprawia, że nie wszystko jest tak oczywiste, jak by się mogło wydawać. Pierwsze zderzenie z klimatem wspomnianej mitologii zaczyna się już pod koniec drugiego rozdziału gry. Z czasem będziemy zanurzać się coraz bardziej w tej tajemniczej przygodzie, przeczesując przez zdecydowaną większość czasu ciemne, ponure lokacje.

 

 

Mechanika

 

Tytuł bazuje na mechanikach znanych z ostatnich odsłon o Sherlocku (m.in. Crimes & Punishments; The Devil’s Daughter). Świat gry stanowi tu zamkniętą przestrzeń. Wraz z postępem, w kolejnych rozdziałach będziemy przeczesywać w poszukiwaniu wskazówek nowe miejsca, jednak bez możliwości powrotu do poprzednich. Oczywiście, jeśli chodzi o samo badanie śladów – nie zabraknie umiejętności skupiania wzroku, odtwarzania przebiegu zdarzeń, łączenia poszlak w pałacu pamięci czy analizowania wyglądu rozmówców. W zależności od wybranego poziomu trudności wszystkie te elementy są łatwiej lub trudniej dostrzegalne.

 

 

Trudność czy upierdliwość?

 

Jak już mowa o poziomach trudności, to do wyboru (poza własnymi ustawieniami) mamy dwa: „młody detektyw” oraz „mistrz dedukcji”. Główną różnicę stanowić będzie tu zakres wyświetlania się aktywnych obiektów. Jak łatwo się domyślić – poziom „mistrz dedukcji” zmniejszy te udogodnienia. Sam, uważając się za wprawnego detektywa i myśląc sobie „co to nie ja”, pokusiłem się od razu wypróbować ten bardziej wyzywający sposób gry. I jak się okazało, było to bardziej frustrujące niż trudne. W sytuacji podbramkowej zaczynałem chodzić w koło i nagminnie klikać „A” z nadzieją na jakąkolwiek interakcję z otoczeniem. Odbiera to jakąkolwiek frajdę z rozgrywki, szczególnie, gdy ostatecznie okazuje się, że oczywiste dla nas obiekty nie były aktywne tylko dlatego, że nie ustawiliśmy sobie odpowiedniej poszlaki pod ręką. Na szczęście poziom trudności można dowolnie zmieniać w trakcie gry.

 

Poszlaki, poszlaki, poszlaki…

 

Tych mamy kilka rodzajów. Od wniosków wyciągniętych z rozmów, poprzez analizę wyglądu rozmówców i obserwację otoczenia, aż po wnioski wyciągnięte z pałacu pamięci. I tak – mimo zapamiętania pewnych faktów jako gracz – czasem zdarzy się, że fabuła nie poprowadzi nas dalej tylko dlatego, że nie przypięliśmy sobie danej poszlaki „na widoku”. Mechanizm ten wywołał u mnie mieszane uczucia. Wadą są wyżej opisane sytuacje, zaletą zaś dość ciekawe poprowadzenie rozgrywki, ponieważ skupiając się na konkretnych poszlakach, możemy zagadywać losowych przechodniów i liczyć na wskazówki dotyczące interesującego nas tematu. Pomysł jest więc ciekawy, ale może nie do końca dopracowany.

 

 

Sporym mankamentem tytułu traktującego o detektywistycznym dochodzeniu jest prowadzenie za rączkę. Błędne dopasowanie poszlak w pałacu pamięci po prostu się nie powiedzie i pozwoli na kolejną próbę. Obserwowani rozmówcy będą wręcz emanować lekką poświatą w miejscach, którym należy się przyjrzeć. Miejsca wymagające analizy „sokolim” wzrokiem Sherlocka są zaznaczone i wołają „tu, tu, w tym miejscu spójrz specjalnym wzrokiem!”. Źle dopasowany przebieg zdarzeń? Trudno, kombinuj dalej. Na dodatek wszystkie znalezione poszlaki zostają zinterpretowane przez samego Sherlocka, gracz nie ma nic do gadania. To trochę przesada jak na grę, od której oczekiwałoby się główkowania.

 

 

Nintendo dla Sherlocka?

 

Nie będę ukrywał, że wersja na Nintendo Switch wygląda szpetnie. Renderujące się na naszych oczach obiekty, brzydkie, kanciaste twarze rozmówców, rozmyte tekstury i towarzyszące w większości miejsc ciemności (będące dosłownie jedną wielką chaotyczną plamą czerni pomieszanej z dziwnie rozchodząca się mgłą) całkowicie odbierały radość z rozgrywki. Dodatkowo tytuł nie do końca był w stanie utrzymać stałe 30 klatek na sekundę. Choć historia, którą zaproponowali twórcy, była dla mnie dość wciągająca, to niestety często zdarzały się frustracje wywołane błądzeniem po ciemnej lokacji.

 

 

Zagadkowo…

 

Sherlock Holmes: The Awakened poniekąd wciąga swoją aurą tajemniczości i obietnicami rozwiązywania nietuzinkowych spraw. Jednak moim zdaniem gra za bardzo prowadzi gracza za rączkę. Tytuł powinien pozwolić graczowi się potknąć. W aktualnej wersji tytuł reprezentuje sobą format „kliknij w odpowiedniej sekwencji, jeśli chcesz iść dalej”. I to chyba jego główny problem. Słabszą grafikę na Nintendo można przełknąć, stającego byle gdzie i blokującego przejścia Watsona również. Ale brak możliwości pomylenia się w przygodowej grze detektywistycznej to trochę tak, jakby w meczu piłki nożnej nie było możliwości przegranej, bo drużyna przeciwna się po prostu nie porusza. Odbiera to całą frajdę i szansę emocjonalnego zaangażowania się w produkcję. To raczej propozycja wyłącznie dla fanów Sherlocka, którzy przymkną oczy na mankamenty i z radością pozwolą prowadzić się za rączkę w paszczę Cthulhu.

Cena w eShopie: 179,00 zł

Podziękowania dla Wire Tap Media za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + polska wersja językowa
  • + sporo zmian względem oryginału
  • + mroczny, wciągający klimat

Wady

  • - graficznie nie zachwyca na Switchu
  • - zdarzają się spadki płynności
  • - prowadzeni za rączkę na każdym kroku
  • - to bardziej interaktywny film niż gra…

5.0

Wyświetleń: 1965

Redaktor

Jakub Malik

Dobre historie przyciągają mnie do siebie w grach, serialach i książkach. Mam słabość do gier retro i grafiki pixel art. Każdego roku z nadzieją wyczekuję nowych przygód z Księciem Persji. A poza tym wszystkim tańczę z ogniem, trenuję i realizuję się w doktoracie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *