SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Czy to mysz? Czy to Pro Controller? Nie, to EasySMX S10 – Test pada

Oryginalny Pro Controller 2 kosztuje obecnie około 370 złotych. Czy…

22 maja 2026

Oryginalny Pro Controller 2 kosztuje obecnie około 370 złotych. Czy w cenie ponad dwa razy niższej da się otrzymać sensowny, porządnie wykonany zamiennik, wykorzystujący atuty Switcha 2 i oferujący zadowalający czas pracy na baterii? Rękawicę podniosła firma EasySMX, prezentując swój kontroler przeznaczony właśnie dla najnowszego Switcha. W sieci można spotkać głosy, że jest to najlepsza alternatywa dla oryginalnego pada. Przekonajmy się, jak jest w rzeczywistości.

S10 od pierwszego momentu aspiruje do miana produktu premium. Pudełko wykonane z grubego kartonu jest ozdobione raczej minimalistycznie, co osobiście bardzo mi się podoba. Możemy na nim znaleźć wszystkie najważniejsze informacje na temat funkcji, jakich możemy się spodziewać przy użytkowaniu kontrolera.
 

Pierwszy kontakt z S10

 
Po jego otwarciu możemy przyjrzeć się całemu zestawowi, w którego skład wchodzą kolejno: sam kontroler, wymienna nakładka na krzyżak, wymienny panel przedni, kabel USB do ładowania, obowiązkowa papierologia i dwa zestawy naklejek. Z tego, co wiem, w wersji świątecznej można było upolować motywy bożonarodzeniowe. Mi trafiły się ryby i planety, ale raczej nie planuję ich używać. Wymienny panel, w odróżnieniu od tego, który zamontowany jest domyślnie, nie posiada żadnych wzorów, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby spersonalizować go przy użyciu bardziej wymyślnych metod niż dołączone naklejki.
 

 
Sama wymiana paneli jest bajecznie prosta. Mocowane są na magnesy, które łączą się ze śrubkami na bryle pada. Wystarczy podważyć górną część panelu i odciągnąć go, by po chwili móc zamontować drugi. W moim przypadku wymienny panel był minimalnie gorzej spasowany niż ten podstawowy, przez co stawiał delikatny opór przy montażu. Po jego zamontowaniu, przy dotykaniu konkretnego miejsca, słychać skrzypienie, ponieważ plastik trze o plastik. Nie zakładam, że każdy egzemplarz ma ten problem, jednak widać pewne niedociągnięcia w kwestii kontroli jakości.
 

Nie tylko ładna skorupa

 
Nie będę ukrywał -jestem prostym człowiekiem i wyznaję proste zasady. Porządny kontroler musi mieć odpowiednią wagę. Zbyt lekki pad od razu sprawia wrażenie nieco tandetnego i z reguły wiąże się z gorszym wykonaniem oraz funkcjonalnością (a bardzo często także ze słabszą baterią). S10 waży 245 gramów, czyli niemal tyle samo co pierwszy Pro Controller i o 10 gramów więcej niż jego najnowsza wersja. W ręce leży pewnie i sprawia wrażenie porządnego.

Producent zastosował w swoim kontrolerze akumulator o pojemności 1200 mAh, który przy włączonym oświetleniu LED i aktywnych wibracjach wyrabia między 16 a 17 godzin. Wynik ten można dodatkowo poprawić, wyłączając oświetlenie. Można to zrobić skrótem z użyciem przycisku umieszczonego na spodzie kontrolera.

Ten jest wielofunkcyjny i służy do sterowania większością dodatkowych opcji. Możemy też za jego pomocą ustawić jeden z czterech dostępnych poziomów mocy wibracji (lub wyłączyć je całkowicie). Możemy również zarządzać trybem turbo czy zmapować dwa dodatkowe przyciski GR i GL, znajdujące się na spodzie pada. Nie ma za to możliwości programowania makr, co jest zastanawiające, ponieważ sam kontroler korzysta z jednego z nich.
 

 
Chodzi mianowicie o przycisk C, który domyślnie uruchamia Game Chat. W oryginalnym kontrolerze czy Joy-Conach po jego naciśnięciu uruchamiamy Game Chat w oknie gry. Pady chińskich producentów rozwiązują to zagadnienie właśnie za pomocą makra, w wyniku którego kontroler przechodzi do menu głównego konsoli i nawiguje do przycisku komunikatora. Nie jestem w stanie stwierdzić, dlaczego tak się dzieje. Czy Nintendo nie udostępnia bezpośredniego dostępu firmom zewnętrznym? Ciężko stwierdzić, jednak rozwiązanie z makrem jest na tyle powszechne, że można zakładać, iż tak właśnie jest.

Tym, co działa bezproblemowo i bez żadnych partyzanckich obejść, jest natomiast wybudzanie konsoli, czyli jedna z funkcji oddzielających przeciętne kontrolery od tych dobrych. Po naciśnięciu przycisku Home konsola uruchamia się za każdym razem i bez najmniejszych problemów. Jedynym mankamentem jest jednak umiejscowienie przycisków Home, C oraz screenshotów na dole kontrolera, pod krzyżakiem i prawym analogiem. Dodatkowo są one stosunkowo małe i przykładowo szybkie zrobienie zrzutu ekranu może być problematyczne. Szkoda, zwłaszcza że miejsca wyżej było pod dostatkiem.
 

 

Cześć, poklikash?

 
Jeśli już poruszyliśmy kwestię przycisków, to warto pochylić się nad pozostałymi. Producent pokusił się o zastosowanie mikroprzełączników zarówno w przyciskach ABXY, krzyżaku, jak i spustach. Ostatnia decyzja w zasadzie nie stwarza żadnych problemów w przypadku korzystania z kontrolera ze Switchem 2, jednak jeśli chcielibyśmy sparować go z komputerem, nie mamy praktycznie żadnej kontroli nad dociskaniem triggerów — działają one zero-jedynkowo. To rozwiązanie naturalnie niesie też ze sobą pewne plusy, takie jak niemal natychmiastowa reakcja. W produkcjach nastawionych na dynamiczną rozgrywkę sprawdzi się ono zdecydowanie dobrze.

No i ten dźwięk. Dla fanów mechanicznego klikania rodem z gamingowej myszy będzie to bardzo przyjemne odczucie. Oczywiście sprawia to, że użytkowanie pada jest głośniejsze niż w przypadku membranowego odpowiednika, jednak nie powoduje to większych problemów nawet podczas nocnych sesji gamingowych. Są jednak osoby, dla których takie rozwiązanie nie jest komfortowe. Ci będą musieli poszukać innego kontrolera.
Zwłaszcza że klika tu większość przycisków, choć – co ciekawe – każdy zestaw nieco inaczej. Bez problemu można po chwili użytkowania odróżnić, czy wciskany jest przykładowo przycisk A, spust czy bumper.
 

 
No i jest jeszcze krzyżak. A właściwie dwa krzyżaki, bo jak już wspominałem wcześniej, element ten jest wymienny. Mamy więc zwykły D-Pad, jak i talerzyk. Oba sprawują się dobrze, jednak jestem zdania, że podstawowy mógłby być nieco wyższy, dzięki czemu wystawałby bardziej ponad nakładkę, co zdecydowanie wpłynęłoby pozytywnie na wygodę użytkowania. Sam mechanizm jest precyzyjny. Nie ma problemu z łapaniem skosów czy szybkimi zmianami kierunku.

Analogi zostały wykonane w technologii TMR (Tunneling Magnetoresistance), która eliminuje znany fanom Nintendo problem dryfujących gałek. Elementy mechanicznie nie stykają się ze sobą, a więc nie mają prawa się zużywać. W porównaniu do popularnego efektu Halla analogi TMR są o wiele bardziej precyzyjne, a przy tym energooszczędne.

Z rzeczy wartych odnotowania: żyroskop działa dobrze, jest szybki i precyzyjny. Nie ma laga ani przeciągania, więc nawet w produkcjach wymagających zwiększonej precyzji przy celowaniu sprawdzi się bardzo dobrze. Na pokładzie znalazło się także NFC, także jeżeli macie pokaźną kolekcję Amiibo, będziecie mogli korzystać z nich bez konieczności sięgania po oryginalny Pro Controller czy Joy-Cony. Wspomniane wcześniej regulowane wibracje wspierają przy okazji HD Rumble, przez co są precyzyjne i wyraźnie przyjemne w odbiorze.
 

 

Podsumowanie

 
Czy S10 to dobry kontroler? Zdecydowanie tak. Oczywiście nie ustrzegł się drobnych wpadek, jednak nie oszukujmy się – w cenie około 170 złotych ciężko znaleźć jakiegokolwiek sensownego konkurenta dla tego pada. Gałki TMR, wykonanie nawiązujące do segmentu premium, HD Rumble i wybudzanie konsoli to naprawdę mocne atuty. Oczywiście możemy powiedzieć, że oryginalne Pro Controllery to bardziej dopasowane rozwiązanie, jednak jeśli popatrzymy na różnicę w cenie, zauważymy, jak dużo udało się osiągnąć przy tworzeniu S10.

Podziękowania dla EasySMX za dostarczenie sprzętu do testów


Podsumowanie

Zalety

  • + Analogi TMR
  • + Mikroprzełączniki
  • + Wybudzanie konsoli
  • + Dwa dodatkowe, programowalne przyciski
  • + Żyroskop, NFC, HD Rumble
  • + Ogólny stosunek ceny do tego co otrzymujemy

Wady

  • - Jedna z nakładek nie jest idealnie dopasowana
  • - Krzyżak mógłby nieco bardziej wystawać ponad obudowę
Wyświetleń: 417

Redaktor

Dominik Nowicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *