RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Podróże przez epoki – recenzja The Adventures of Elliot: The Millennium Tales

Team Asano zawładnął sercami graczy za sprawą retromagii, która dosłownie…

23 czerwca 2026

Team Asano zawładnął sercami graczy za sprawą retromagii, która dosłownie wylewa się z ekranu. Wystarczy wspomnieć o Octopath Traveler czy remake’ach trzech pierwszych odsłon Dragon Questa. Tym razem studio postanowiło połączyć styl graficzny HD-2D z rozgrywką przypominającą klasyczne odsłony The Legend of Zelda. Jaki jest tego rezultat? Przekonajmy się.

 

Na ratunek!

 

Fabułę osadzono w królestwie Huther – niegdyś wspaniałym miejscu, obecnie spustoszonym przez agresywne stwory. Opowieść bazuje na utartym schemacie ratowania świata, który jednak urozmaicono mechaniką podróży w czasie. Główny antagonista uciekł do przeszłości, by manipulować linią czasu i odmienić bieg historii. Na jego drodze staje Elliot, w którego przyjdzie nam się wcielić. Główny bohater to postać pełna wdzięku, idealnie wpisująca się w klasyczny archetyp herosa chętnego do pomocy każdemu napotkanemu człowiekowi. W przerwach od ratowania królestwa możemy podjąć się szeregu misji pobocznych, które stanowią przyjemną odskocznię od górnolotnych zadań wątku głównego.

 

 

 

Podczas przygody towarzyszą nam Heuria oraz Faie. Ta druga to mała, latająca towarzyszka o bogatym wachlarzu możliwości – potrafi atakować wrogów, używać przeróżnych mocy i ożywiać Elliota. Część jej akcji wykonuje się automatycznie, lecz możemy też cały czas kontrolować jej położenie za pomocą prawego analoga. Co ciekawe, produkcja oferuje tryb kooperacji dla dwóch graczy, w którym druga osoba przejmuje bezpośrednią kontrolę nad Faie.

 

 

 

Wybierz broń!

 

Bohater ma dostęp do siedmiu unikalnych typów oręża. W arsenale znajdziemy klasyczny miecz, łuk, włócznię oraz młot. Każda z tych broni charakteryzuje się inną dynamiką, zasięgiem oraz ciężarem, więc każdy gracz z pewnością znajdzie coś dla siebie. Jednocześnie możemy mieć wyposażone dwa przedmioty i nie trzeba ich uciążliwie przełączać, ponieważ za atak każdym z nich odpowiadają osobne przyciski. Szybkiej zmiany całego zestawu dokonujemy z kolei za pomocą koła wyboru aktywowanego triggerem. Podczas przywoływania tego menu rozgrywka się pauzuje, co pozwala na spokojne przemyślenie taktyki.

 

 

 

Istotnym elementem walki jest wykorzystanie tarczy do blokowania oraz precyzyjnego parowania uderzeń. Do dyspozycji oddano nam też bomby, które służą jako idealna broń wybuchowa, a także narzędzie do niszczenia blokad na mapie. Ekwipunek został mądrze zaprojektowany i jest przede wszystkim przejrzysty. Kluczem do sukcesu okazuje się dobieranie oręża pod kątem słabości konkretnego wroga. O ile jednak bossowie potrafią zachwycić, o tyle regularni przeciwnicy bardzo szybko się powtarzają, a starcia z nimi potrafią po pewnym czasie znużyć.

 

 

 

Zamiast tradycyjnego dla RPG-ów systemu poziomów doświadczenia, wprowadzono mechanikę opartą na kryształach. Ich odłamki znajdujemy podczas eksploracji lub zbieramy z pokonanych potworów. Następnie w odpowiednich miejscach spajamy je w większe całości. Początkowo otrzymujemy losowe ulepszenia, lecz z czasem zyskujemy możliwość wyboru, którą broń chcemy wzmocnić. Bonusy umieszczamy w specjalnych szkatułkach – dzięki nim dany oręż zadaje większe obrażenia, potrafi chwilowo zamrozić wrogów lub odpychać ich przy uderzeniu. Takich modyfikatorów jest sporo, a miejsce w skrzynce – ograniczone. Co prawda możemy ją rozwijać, zwiększając pojemność, ale nadal stajemy przed dylematem, co wybrać, bo ekwipunek nie jest z gumy. Niechciane ulepszenia możemy na szczęście zmielić na odłamki, by stworzyć inne modyfikacje. Elliot podczas podróży zdobywa też nowe, silniejsze wyposażenie, a także… może ratować koty. Raport z ich odnajdywania zdajemy specjalnej postaci, która w zamian oferuje cenne nagrody.

 

 

 

Nostalgia pełną gębą

 

Mimo że tytuł nie odkrywa koła na nowo, potrafi niesamowicie wciągnąć. Od razu widać, że twórcy mocno zapatrzyli się w klasyczne odsłony Zeldy. Konstrukcja świata oraz wielopoziomowe labirynty momentalnie przywodzą na myśl przygody Linka. Myślę, że po prostej zmianie tytułu i imion, wielu fanów Nintendo uznałoby tę produkcję za pełnoprawną retro-Zeldę. Zagadki środowiskowe są obecne, ale rzadko zmuszają do intensywnego wysiłku umysłowego. Gra co jakiś czas testuje jednak naszą zręczność i orientację w terenie za sprawą ogromnych lochów.

 

 

 

Mimo niewątpliwego uroku, produkcja nie ustrzegła się wad. Największym problemem jest mało przemyślane zarządzanie ulepszeniami w dalszym etapie przygody. Gdy zbierzemy ogromną ilość kryształów, wertowanie listy staje się uciążliwe. Nasza postać może też przywdziewać akcesoria rozwijające statystyki, lecz jednocześnie możemy nosić maksymalnie trzy, podczas gdy gra zasypuje nas dziesiątkami z nich. W pewnych momentach twórcy blokują również szybką podróż, co zmusza do żmudnego przebiegania całej mapy tylko dlatego, że wymaga tego skrypt.

 

 

 

Audiowizualny majstersztyk

 

Całość dopełnia fenomenalna oprawa audiowizualna. Square Enix przyzwyczaiło nas do wysokiego standardu, który tutaj został wręcz przeskoczony. Muzyka jest wprost wspaniała i idealnie akcentuje wydarzenia na ekranie. Do wyboru otrzymujemy japoński oraz angielski dubbing. Wersja anglojęzyczna nieco drażniła mnie przesadną manierą aktorów, natomiast japońska jest trafiona w punkt. Grafika to z kolei czysty ideał oraz godny reprezentant nurtu HD-2D – gra wygląda po prostu nieziemsko.

 

 

 

Wymienione wcześniej drobne potknięcia znikają w obliczu tego, jak genialnie zaprojektowano ten świat. Produkcja wciąga bez reszty, a lochy i tajemnice motywują do ciągłej eksploracji. Tytuł idealnie sprawdza się w trybie przenośnym podczas krótszych sesji – choć istnieje spore ryzyko, że „krótka sesja” szybko zamieni się w zarwaną nockę. The Adventures of Elliot: The Millennium Tales to list miłosny do klasyki gatunku, z którym zdecydowanie warto się zapoznać.

 

 

Cena w eShopie: 299.00 zł

Podziękowania dla Sarugami.pl za dostarczenie gry do recenzji w wersji fizycznej. 

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + stojąca na najwyższym poziomie grafika HD-2D
  • + klimatyczna ścieżka dźwiękowa
  • + świetny japoński dubbing
  • + satysfakcjonujący system walki
  • + świetnie zaprojektowane, wielopoziomowe lochy
  • + mnogość sekretów do odkrycia
  • + dobrze zrealizowany tryb kooperacji dla dwóch graczy

Wady

  • - monotonni podstawowi przeciwnicy
  • - mało wygodne zarządzanie kryształami w późniejszym etapie gry
  • - sztuczne blokowanie szybkiej podróży przez fabułę
  • - zbyt mały limit jednocześnie założonych akcesoriów
  • - dość proste zagadki środowiskowe

8

Wyświetleń: 92

Redaktor

Łukasz Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *