SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Luksusowe 4K w podróży. Testujemy monitor Verbatim PMT-17 Ultra HD 4K z Nintendo Switch 2

Przenośne wyświetlacze zdążyły już na dobre zagościć w plecakach mobilnych…

18 lipca 2026

Przenośne wyświetlacze zdążyły już na dobre zagościć w plecakach mobilnych graczy. Zazwyczaj jednak, wybierając taki sprzęt, musieliśmy godzić się na bolesne kompromisy: niska rozdzielczość, blada kolorystyka, plastikowe obudowy czy irytujące, gibiące się magnetyczne etui. O ile budżetowe modele z matrycami Full HD i odświeżaniem 60 Hz były „skrojone na miarę” starszych generacji konsol, o tyle Nintendo Switch 2 ma znacznie większy apetyt na jakość i szczegółowość obrazu.

 

 

 

Dzisiaj wjeżdżamy na absolutnie najwyższą półkę. Na nasz redakcyjny warsztat trafia prawdziwy kolos – Verbatim PMT-17 Ultra HD 4K (model 32239). To przenośny monitor o przekątnej aż 17,3 cala, oferujący natywną rozdzielczość Ultra HD 4K, matrycę IPS oraz zaawansowany panel dotykowy.

Zaznaczmy to jasno na samym wstępie: to nie jest zabawka dla oszczędnych. Monitor kosztuje około 2000 zł w zależności od sklepu, w którym go zakupicie. Choć kwota ta może początkowo wywołać lekki zawrót głowy, warto uświadomić sobie jedno: w segmencie markowych, dostępnych w polskich sklepach „od ręki” monitorów przenośnych o rozdzielczości 4K, jest to obecnie jedna z najtańszych propozycji na rynku. Sprawdziliśmy, jak ten potężny wyświetlacz radzi sobie w konfiguracji z nową hybrydą od Nintendo…

Projekt i wykonanie: Pancerna klasa premium (choć swoje waży)

Pierwszy kontakt z Verbatim PMT-17 Ultra HD 4K natychmiast uświadamia nam, skąd bierze się jego cena. Zapomnijcie o uginającym się pod palcami plastiku czy trzeszczących ramkach. Obudowa tego giganta została w całości wykonana z czarnego, szczotkowanego aluminium. Konstrukcja jest niezwykle sztywna, doskonale spasowana i prezentuje się wyjątkowo nowocześnie, oferując niemal bezramkowy design z trzech stron.

 

 

Absolutnie bezkonkurencyjną zaletą projektową tego modelu jest zintegrowana, w pełni metalowa nóżka (kickstand) umieszczona z tyłu obudowy. Ta stopka podtrzymująca monitor jest niesamowicie masywna i stabilna. Biorąc sprzęt do rąk i rozkładając ją, od razu czuć, że nie oszczędzano tutaj pieniędzy na materiałach. Pozwala ona na płynną regulację kąta nachylenia monitora od 0° do aż 85°. Zapomnijcie o magnetycznych okładkach z innych modeli, przez które ekran ląduje płasko na blacie przy najmniejszym drgnieniu stolika w pociągu – ten potężny kickstand trzyma sprzęt jak skała.

Wielki ekran i solidna, aluminiowa obudowa oznaczają jednak jedno: odczuwalną masę. Urządzenie waży ponad 1,5 kg (dokładnie 1,64 kg). To sporo i w plecaku ten ciężar jest już wyraźnie odczuwalny podczas dłuższego marszu. Z tego względu PMT-17 to raczej sprzęt do „mobilnego stacjonowania” w hotelu, biurze czy u znajomych, niż do szybkiego wyciągania na kolana w ciasnym autobusie.

Na pochwałę zasługuje bogaty zestaw akcesoriów, który producent dorzuca w pudełku. Znajdziemy tam dedykowane etui materiałowe (neoprenową wsuwkę) do bezpiecznego transportu, dedykowaną ładowarkę sieciową oraz komplet solidnych, grubych kabli: HDMI, USB oraz USB-C.

 

 

Jakość obrazu: Wizualny spektakl w natywnym 4K

To, co dzieje się na ekranie po uruchomieniu gry, to absolutna poezja dla oczu. Matryca IPS o przekątnej 17,3 cala i rozdzielczości UHD 4K (3840 x 2160) generuje niesamowicie ostry, niemal namacalny obraz. Zagęszczenie pikseli przy tej wielkości sprawia, że krawędzie obiektów w grach są idealnie gładkie, a wszelkie czcionki w menu – perfekcyjnie czytelne.

Wyświetlacz oferuje rewelacyjną jasność na poziomie aż 400 cd/m² (gdzie rynkowy standard dla tańszych ekranów przenośnych to zazwyczaj około 250 nitów). Dzięki temu, w połączeniu z matową powłoką, z monitora korzysta się niezwykle komfortowo nawet w bardzo jasnych pomieszczeniach. Kontrast statyczny wynosi 1200:1, a wsparcie dla technologii HDR10 genialnie poszerza zakres barw i dynamikę tonalną. Cienie stają się głębsze, a jaskrawe neony czy rozbłyski światła zyskują niesamowitą ekspresję. Szerokie kąty widzenia (178 stopni) sprawiają, że nawet gdy przed ekranem zasiądzie czteroosobowa ekipa do wspólnego grania w Mario Kart, nikt nie będzie narzekał na wyblakły obraz czy denerwujący efekt negatywu na krawędziach.

 

 

60 Hz i gamingowe asy w rękawie

Dla wielu zapalonych graczy specyfikacja na poziomie 60 Hz przy cenie oscylującej wokół 2000 zł może wydać się sporym mankamentem, zwłaszcza na tle tańszych, typowo e-sportowych monitorów. Czy ten limit odświeżania boli podczas zabawy na nowej konsoli Nintendo?

Bądźmy ze sobą szczerzy. Choć Nintendo Switch 2 w trybie zadokowanym potrafi obsłużyć odświeżanie do 120 Hz, to na palcach jednej ręki można policzyć tytuły, które z tej płynności w ogóle korzystają. Jedyną grą z mojej biblioteki, która oferowała tak wysokie odświeżanie w doku, był dynamiczny Hades II. Zdecydowana większość dużych, zaawansowanych graficznie hitów 3D i tak celuje w stabilne 30 lub maksymalnie 60 klatek na sekundę, aby zaoferować jak najbogatszą oprawę wizualną. W tym kontekście rezygnacja ze 120 Hz na rzecz perfekcyjnego, ultra-ostrego i jasnego panelu 4K z HDR jest w pełni uzasadnionym i satysfakcjonującym kompromisem. Wizualny opad szczęki, jaki gwarantuje ta matryca, z nawiązką to rekompensuje.

Konfiguracja i zasilanie: Tutaj potrzebna jest elektrownia

Z boku obudowy ukryto przemyślany i niezwykle uniwersalny zestaw złączy: 2x USB-C 3.1 (w pełni funkcjonalne, obsługujące przesył obrazu DisplayPort Alt Mode oraz zasilanie), 1x port USB-A 2.0 do podpięcia peryferiów, wyjście audio jack 3,5 mm oraz 1x standardowy port HDMI 1.4 (ogromny plus za pełnowymiarowe gniazdo – nie musimy bawić się w łatwe do uszkodzenia i zgubienia kable Mini czy Micro HDMI!).

 

 

 

O ile przy mniejszych monitorach Full HD zachwycaliśmy się opcją zasilania ekranu prosto z portu USB w stacji dokującej konsoli, o tyle przy tym 17-calowym potworze 4K musimy zejść na ziemię. Wielka szkoda, ale grając na Nintendo Switch 2, jesteśmy bezwzględnie zmuszeni do podłączenia monitora do zewnętrznego zasilacza (jest w zestawie) lub korzystać z jakiegoś mocniejszej ładowarki minimum 45w . Podpięcie go bezpośrednio do stacji dokującej nowej konsoli po prostu nie daje wystarczającej ilości energii, by w ogóle uruchomić tak prądożerny panel. Ekran potrzebuje solidnego, zewnętrznego „kopniaka” z sieci, by ożyć, co nieco ogranicza jego stuprocentową mobilność w plenerze.

Koszmarne menu, reset ustawień i bolesna droga do idealnego obrazu

Wyjmując Verbatima prosto z pudełka i podłączając konsolę, możecie poczuć lekkie rozczarowanie. Prawda jest taka, że startowe ustawienia tego monitora są po prostu bardzo kiepskie. Obraz jest blady, niedoświetlony i płaski. Choć w menu znajdziemy kilka predefiniowany profil „Game”, to i tak gorąco polecam od razu olać gotowce i poświęcić dłuższą chwilę na ręczną zabawę suwakami, by wycisnąć z matrycy IPS jej realny potencjał.

Co najważniejsze – dwie absolutnie kluczowe dla graczy funkcje, czyli HDR oraz FreeSync, są startowo całkowicie wyłączone. Ich ręczne odpalenie w opcjach to absolutny „must-have” aby poznać prawdziwą moc tego monitora.

 

 

I w tym momencie na scenę wkracza największy, wręcz absurdalny dramat tego urządzenia. Wyobraźcie sobie, że przechodzicie przez żmudny proces kalibracji, ustawiacie nasycenie, włączacie HDR i FreeSync, po czym… wyłączacie monitor z prądu na noc. Po ponownym uruchomieniu, urządzenie kompletnie resetuje wszystkie ustawienia do fabrycznych! Cała Wasza ciężka praca idzie do kosza, a na ekranie znów wita Was domyślny, kiepski profil z wyłączonym HDR-em i FreeSynciem. To gigantyczne niedopatrzenie systemowe, które potwornie irytuje przy codziennym użytkowaniu.

 

 

Sytuacji nie ułatwia samo sterowanie. Działanie fizycznych przycisków menu oraz plusa i minusa z prawej strony obudowy to kompletna pomyłka. Są tak nieintuicyjne, że do teraz nie wiem, jak za ich pomocą wyjść z danej zakładki lub cofnąć się wstecz. Na szczęście inżynierów Verbatima uratowała technologia dotykowa – całe menu OSD można na szczęście obsługiwać palcami bezpośrednio na ekranie. Jeśli więc pogubicie się w ustawieniach (co jest pewne przy fizycznych guzikach), możecie po prostu wyklikać wszystko dotykowo lub… poczekać 15 sekund, aż okienko menu samo zniknie z ekranu.

 

 

Ekran dotykowy w praktyce – Windows tak, Nintendo nie

Skoro już przy dotyku jesteśmy – warstwa pojemnościowa 10-point multi-touch działa jak najbardziej i sprawdza się wręcz wybitnie. Należy jednak pamiętać o sztywnej blokadzie: nie działa to z funkcjami dotykowymi konsoli Nintendo Switch 2. Kiedy gramy w trybie handheld, jesteśmy przyzwyczajeni, że możemy swobodnie klikać po ekranie i jeździć paluchem po tablecie. Po włożeniu Switcha 2 do docka i spięciu go z monitorem kablem HDMI, warstwa dotykowa pozostaje uśpiona. HDMI przesyła wyłącznie obraz i dźwięk, więc sterowanie dotykowe z poziomu konsoli jest tutaj niewykonalne.

Za to monitor rozwija pełne skrzydła po podłączeniu do laptopa z systemem Windows (wystarczy jeden kabel USB-C), czy smartfonem. Wtedy praca z systemem przy użyciu własnej ręki to czysta przyjemność. Przesuwanie okien, scrollowanie dokumentów, obsługa gestów – wszystko reaguje natychmiastowo, bezbłędnie i niesamowicie płynnie, tworząc z Verbatima genialny, interaktywny drugi monitor roboczy.

 

 

Dźwiękowe oszczędności

Dwa słowa należą się również oprawie audio. Wbudowane głośniki stereo są po prostu… poprawne. Grają czysto, działają bez szału, ale uważam, że w tej kategorii cenowej (przypominam – około 2000 zł!) mogłoby być pod tym względem zdecydowanie lepiej. Dźwięk jest dość płaski i całkowicie pozbawiony basowego uderzenia czy głębi, która budowałaby klimat podczas epickich pojedynków. Na całe szczęście na bocznej krawędzi nie zabrakło złącza audio jack 3,5 mm. Podpięcie słuchawek lub małego zewnętrznego głośnika całkowicie ratuje sytuację.

 

Werdykt – Czy warto z Nintendo Switch 2?

Verbatim PMT-17 Ultra HD 4K to bardzo dobry monitor dla posiadacza Nintendo Switch 2, który nie szuka budżetowych półśrodków, tylko chce wyciągnąć ze swojej nowej konsoli absolutnie maksymalny potencjał wizualny. Ogromna przekątna, niesamowita ostrość natywnego 4K, świetne HDR10 oraz pancerna aluminiowa obudowa z genialną, masywną nóżką częściowo uzasadniają wysoką cenę. Pamiętajmy też o rynkowym kontekście – w realiach polskich elektromarketów te 2000 zł za markowy, 17-calowy panel 4K z pełną, lokalną gwarancją to tak naprawdę rewelacyjna oferta. 

 

 

Choć irytuje konieczność ciągania ze sobą zewnętrznego zasilacza sieciowego do Switcha 2, fatalne działanie systemu używania przycisków bocznych, brak pamięci ustawień po wyłączeniu ekranu oraz zaledwie „poprawne” głośniki, to jakość generowanego obrazu potrafi to w dużej mierze zrekompensować. Jeśli szukacie bezkompromisowej ostrości w podróży, czy domowym zaciszu i świetnego ekranu dotykowego do pracy z laptopem – to bardzo udana, choć obarczona denerwującymi niedociągnięciami systemowymi inwestycja.

 

Ocena ostateczna: 8 / 10

Verbatim PMT-17-4K znajdziesz w najlepszej cenie tutaj.

Podziękowania dla firmy D-R-O za dostarczenie sprzętu do testów!

 


Podsumowanie

Zalety

  • + Fenomenalna jakość obrazu: Rozdzielczość Ultra HD 4K na przekątnej 17,3 cala po odpowiedniej kalibracji robi piorunujące wrażenie.
  • + Jasność na poziomie 400 cd/m²: Ekran jest niezwykle jasny i bardzo czytelny w każdych warunkach biurowych.
  • + Bardzo mocna, masywna stopka z tyłu: Konstrukcja premium, ramię kickstandu jest grube i stabilne – czuć, że nie żałowano tu grosza.
  • + Wsparcie dla FreeSync i HDR: Obecność tych technologii drastycznie poprawia jakość i płynność rozgrywki (gdy już je włączymy).
  • + Standardowy port HDMI: Brak konieczności stosowania łatwych do zgubienia przejściówek i kabli Mini/Micro HDMI.
  • + 10-punktowy dotyk (G+G): Rewelacyjna czułość dotyku i opcja sterowania samym menu OSD za pomocą palców.
  • + Bogaty zestaw akcesoriów: Komplet porządnych kabli (HDMI, USB, USB-C), ładowarka sieciowa oraz świetne neoprenowe etui ochronne w zestawie.

Wady

  • - Poważny wydatek: Za 2000 zł można kupić drugą konsolę, więc zakup tego monitora trzeba solidnie przed samym sobą usprawiedliwić.
  • - Brak pamięci ustawień: Monitor resetuje wszelkie ręczne ustawienia ekranu po każdym wyłączeniu z prądu.
  • - Konieczność zewnętrznego zasilania przy Switchu 2: Dok konsoli nie daje rady uruchomić monitora bez wpięcia go do gniazdka ściennego.
  • - Mega nieintuicyjne przyciski fizyczne menu: Brak jasnej opcji "wstecz" potrafi doprowadzić do szału podczas konfiguracji.
  • - Tylko 60 Hz i brak OLED: Brak wsparcia dla 120 Hz oraz brak idealnej, głębokiej czerni znanej z droższych paneli organicznych.
  • - Poprawne, ale płaskie głośniki: W tej cenie wbudowane przetworniki powinny oferować znacznie lepszą głębię dźwięku.
Wyświetleń: 644

Redaktor

Donat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *