SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Alternatywa z ambicjami – Recenzja BIGBIG WON GALE

Czasy, kiedy określenie „chiński kontroler” kojarzyło się jednoznacznie z tanim…

5 marca 2026

Czasy, kiedy określenie „chiński kontroler” kojarzyło się jednoznacznie z tanim kawałkiem rakotwórczego plastiku, odchodzą powoli w zapomnienie. Nie twierdzę oczywiście, że takie przypadki nie mają już miejsca, jednak coraz częściej producenci sprzętu z Państwa Środka oferują urządzenia zaskakująco dobrej jakości, które bez poczucia wstydu mogą konkurować z oficjalnymi gamepadami renomowanych firm. Czy i w tym przypadku jest podobnie? Sprawdźmy, jak poradzi sobie BIGBIG WON GALE.
 

Uniwersalność ponad wszystko

 
Na samym początku warto zaznaczyć, że omawiany kontroler nie nawiązuje do padów Nintendo. Choć oficjalnie wspiera obie generacje Switcha, to jest rozwiązaniem uniwersalnym. Możemy go używać także w parze z PC-tem oraz smartfonami działającymi na Androidzie i iOSie. Producent zdecydował więc, że GALE będzie wzorowany na gamepadzie Xboxa Series. Mamy więc niemal identyczną bryłę z drobnymi zmianami od spodu pada.

 

 

Podobnie sprawa prezentuje się z pozostałymi elementami. Gałki, bumpery, spusty i układ klawiszy ABXY został zaczerpnięty bezpośrednio z pada do Xboxa. To ostatnie może być nieco mylące dla użytkowników konsol Nintendo. Połowicznym rozwiązaniem mają być oznaczenia umieszczone obok przycisków, które układem są już identyczne z tymi, które kojarzymy z Joy-Conów czy Pro Controllera. W zasadzie jedynie krzyżak przypomina ten od Nintendo.

 

Solidny zestaw i materiały z wyższej półki

 

W opakowaniu, poza samym kontrolerem, znajdziemy też stację ładującą, kabel oraz wtyk USB, który ułatwia komunikację z urządzeniami pozbawionymi technologii Bluetooth. Samo urządzenie może łączyć się przy pomocy wspomnianego protokołu, fal o częstotliwości 2,4 GHz i oczywiście z użyciem kabla zakończonego wtykiem USB typu C.

Pierwsze, co przychodzi na myśl po wzięciu całego zestawu do rąk, jest naprawdę dobra jakość wykonania. Dotyczy to zarówno samego kontrolera, jak i stacji dokującej. Zastosowane materiały sprawiają wrażenie wysokojakościowych, a solidna waga tylko pogłębia ten efekt. GALE waży 235 gramów, czyli dokładnie tyle samo co Pro Controller do Switcha 2 i o 5 gramów mniej niż gamepad Xboxa Series, na którym jest wzorowany (bez baterii). Jest to wynik bardzo dobry, który daje możliwość pewnego chwytu, nie męcząc jednak rąk przy dłuższej sesji.

 

 

Wracając do materiałów, naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Przód skorupy jest gładki, przez co front nie zbiera jakoś nadmiernie kurzu i nie tak łatwo go zabrudzić. Tył uchwytów, a także spusty i bumpery są natomiast pokryte przyjemną, chropowatą fakturą, która daje pewny chwyt. W kwestii samych przycisków ABXY w ślepej próbie ciężko jednocześnie stwierdzić, czy dotykamy tych z GALE, czy z oryginalnego kontrolera Microsoftu.
 

Jak się na tym gra?

 
Same przyciski funkcyjne działają niestety stosunkowo głośno. Nie jest to może nieprzyjemny dźwięk, ale nie obraziłbym się, gdyby były nieco lepiej wyciszone. Sam klik jest jednak przyjemny. Nie przesadnie twardy ani zbyt miękki. Powiedziałbym, że w sam raz.

Bardzo dobrze sprawuje się krzyżak. Jest ewidentnie wzorowany na tym z Pro Controlera i nie ma w tym zupełnie nic złego. Jest precyzyjny i dobrze reaguje na zmianę kierunku. Zdaje się być wykonany z nieco bardziej miękkiego materiału, przez co korzystanie z niego przez dłuższy czas nie męczy palca.

 

 

Analogowe spusty działają bardzo płynnie. Producent chwali się zastosowaniem efektu Halla, co ma wpływać na żywotność i precyzję działania. Co do żywotności, prawdopodobnie będzie trzeba o wiele więcej czasu, aby stwierdzić, czy rzeczywiście nie dochodzi do żadnego zużycia. Co do precyzji jednak nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Efektu Halla zabrakło jednak w gałkach analogowych. Te dostępne są w wyższym modelu – GALE Hall Combo. Jak wiemy, dryfowanie analogów jest bolączką kontrolerów, o której wie zdecydowana większość fanów Nintendo. Brak zastosowania powyższej technologii na pewno wpłynie negatywnie na żywotność gałek w dłuższej perspektywie. Niemniej samo użytkowanie jest dość przyjemne. Ruchy są płynne i precyzyjne, a zastosowanie gumowanych grzybków wpływa pozytywnie na odczucia podczas gry. Szczególnie można to docenić podczas dłuższej rozgrywki.

Na tyle kontrolera czekają na nas cztery w pełni programowalne przyciski. Są pokryte tą samą chropowatą strukturą co triggery i bumpery. Do ich obsługi służy natomiast niewielki dodatkowy guziczek umieszczony na froncie. Sam proces programowania jest bardzo prosty i szybki. Nie jest do tego wymagane korzystanie z zewnętrznych aplikacji, więc możemy przypisywać różne funkcje w zależności od potrzeby w danym momencie.
 

 
Kilka słów na temat baterii i ładowania. Po raz pierwszy komunikat o niskim stanie akumulatora zauważyłem po około 15 godzinach. Nie jest to może wybitny rezultat, ale w sytuacji, w której stacja jest cały czas podłączona do pracy, będzie ładowała kontroler po każdym odłożeniu go do niej. Przy takim rozwiązaniu ten mało spektakularny wynik nie boli aż tak bardzo. Pytanie jednak, jak wpłynie to na żywotność baterii w perspektywie miesięcy czy też lat.

W tym momencie dochodzimy do funkcji, których w BIGBIG WON GALE zdecydowanie brakuje. Pierwszą z nich jest brak NFC. Dlatego jeśli podczas gry lubicie korzystać z funkcji, jakie odblokowuje wasza kolekcja Amiibo, to niestety w tym przypadku nic z tego. Drugą rzeczą, której brak będzie nam doskwierał w perspektywie użytkowania pada wraz ze Switchem, jest brak możliwości wybudzenia konsoli. Każdorazowo będziemy musieli robić to ręcznie.
 

Coś zadrżało

 
Zupełnie niespodziewanie największym zgrzytem okazały się być wibracje. Po pierwsze, ich domyślne ustawienie jest bardzo mocne i przywodzi na myśl wiekowego już pada do Xboxa 360. Kontroler pozostawiony na stole może przyprawić o zawał, jeśli wibracje zostaną uruchomione. W perspektywie użytkowania kontrolera na dłuższą metę jest to nieco męczące. Moc można jednak zmienić przy pomocy aplikacji, zarówno mobilnej, jak i tej przeznaczonej dla PC.

Drugi problem odkryłem tak naprawdę dość przypadkowo. W niektórych sytuacjach (mi udało się to zauważyć podczas korzystania z aplikacji do retro konsol GameCube i Nintendo 64) wibracje zostają uruchomione w momencie odpalenia tytułu i nie słabną ani na moment. Nie do końca wiem, czym może to być spowodowane. Nawet aktualizacja firmware kontrolera nie rozwiązała tego problemu, a sama w sobie, co warto zaznaczyć, nie jest zbyt intuicyjna.
 

Podsumowanie

 
Jeśli szukacie alternatywnego kontrolera, którego można używać zarówno na Switchu jak i na komputerze BIGBIG WON GALE wydaje się być bardzo rozsądnym wyborem. Wysoka jakość wykonania i bezproblemowe działanie sprawiają, że naprawdę warto się nim zainteresować. Z punktu widzenia użytkownika konsoli Nintendo brakuje do pełni szczęścia kilku rzeczy, jednak nie są to problemy, które dyskwalifikowałyby go w kontekście zamiennika, zwłaszcza biorąc pod uwagę stosunek ceny do tego co otrzymujemy.

Podziękowania dla agencji Black Tea za dostarczenie sprzętu do recenzji.


Podsumowanie

Zalety

  • + Wysoka jakość wykonania
  • + Bardzo dobre działanie
  • + Przyjemny wygląd
  • + Uniwersalność
  • + Stacja dokująca w zestawie

Wady

  • - Brak efektu Halla w gałkach analogowych
  • - Brak NFC
  • - Nie wybudza konsoli
  • - Początkowe ustawienie wibracji jest zdecydowanie za mocne
Wyświetleń: 360

Redaktor

Dominik Nowicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *