SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Balans kompromisów – Test Yaxo Phantom Blow

Dedykowany kontroler dla Switcha 2, posiadający szereg funkcji niedostępnych nawet…

22 marca 2026

Dedykowany kontroler dla Switcha 2, posiadający szereg funkcji niedostępnych nawet w padach wyższej klasy. Czy brzmi to za pięknie, żeby mogło być prawdziwe? Zdecydowanie tak. Yaxo Phantom Blow idzie na pewne kompromisy, jednak biorąc pod uwagę cenę urządzenia, nie wszystkie z nich przekreślają go jako zamiennik o wiele droższych opcji.
 

Za garść dolarów

 
Po otwarciu pudełka zauważymy, że całość zestawu, choć nie jakaś bardzo imponująca, jest bardzo dobrze zabezpieczona. Kartonowa „obudowa” i brandowana folia zabezpieczająca robią dobre pierwsze wrażenie. Po odpakowaniu wszystkiego zostajemy z kontrolerem, dwoma wymiennymi, dłuższymi niż domyślne, gałkami analogowymi, kablem USB-C (który, swoją drogą, nie jest najtańszym możliwym rozwiązaniem – materiałowy oplot i dioda LED sprawiają wrażenie produktu z nieco wyższej półki), brandowaną smyczą i instrukcją. Warto zaznaczyć, że ta została opracowana w językach angielskim i polskim, co nie jest aż tak często spotykane.
 
 

 
 
Co do samego kontrolera, to jego wygląd jest dość interesujący. Czarna skorupa jest przełamywana szarymi akcentami zastosowanymi na uchwytach, krzyżaku, triggerach i bumperach oraz czerwonymi bazami gałek analogowych. Wygląd, jak wiadomo, jest zwykle kwestią gustu. W mojej opinii całość prezentuje się ciekawie, ale nie jest przekombinowana. Dotyczy to sytuacji, w której urządzenie zostaje wyłączone.

Po jego uruchomieniu bowiem uderza w nas tęcza LED-ów poprowadzonych wokół analogów oraz mniejszych diod zaraz przy uchwytach (które, przez swoje umiejscowienie, najczęściej i tak zasłonimy kciukami spoczywającymi na krzyżaku i prawej gałce). Same diody mają 8 trybów pracy. Pierwszy, domyślny, mieni się wszystkimi dostępnymi kolorami, następnie mamy 7 pojedynczych opcji barwowych. Ostatnia możliwość to wyłączenie podświetlania na stałe. W tym wypadku jedynie podświetlenie głównego przycisku pozostaje aktywne. Informuje ono o uruchomieniu kontrolera i zawsze świeci na biało. Do sterowania służy mały przycisk umieszczony na spodzie. I znów, jak poprzednio, wszystko jest kwestią gustu. Osobiście nie jestem fanem podświetlenia LED i trochę żałuję, że nie można ustawić domyślnego trybu wyłączenia oświetlenia na stałe. Zawsze po uruchomieniu kontrolera startujemy z trybem tęczowym i musimy ręcznie przeklikać się do pożądanej opcji.
 

Blaski i cienie

 
Po wzięciu pada do ręki, tym co dość szybko można dostrzec, jest dość mała waga urządzenia. 225 g to niewiele jak na kontroler bezprzewodowy. To pierwszy moment, w którym dociera do nas, że przy cenie około 190 zł producent musiał iść na liczne kompromisy. Jednym z nich, który przekłada się właśnie na tę zmniejszoną wagę, jest pojemność zastosowanego akumulatora. 800 mAh to dość niewielka wartość. Jeśli dodamy do tego podświetlenie LED, o którym wspominałem wcześniej, dotrze do nas, że będziemy musieli ładować urządzenie co około 8–9 godzin. Sam producent założył, że żywotność baterii powinna pozwolić na 10 godzin zabawy, jednak jest to wynik dość ciężki do osiągnięcia.
 
 

 
 
By skontrować powyższą wadę, skupmy się na plusie, którego, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się w kontrolerze tej klasy i w tym przedziale cenowym. Pad jest w stanie wybudzić z uśpienia Nintendo Switch 2, a nie jest to takie oczywiste nawet w sporo droższych urządzeniach.

To nie koniec miłych zaskoczeń. Gałki analogowe zostały wykonane w technologii TMR (Tunnel Magneto-Resistance) i dzięki wykorzystaniu efektu pola magnetycznego zamiast klasycznych potencjometrów niwelują możliwość zużycia materiału i wystąpienia zjawiska dryfujących analogów. Dodatkowo technologia ta jest precyzyjniejsza w działaniu nawet od gałek, w których zastosowano zbliżone rozwiązanie – efekt Halla. To z kolei zostało wykorzystane w przypadku spustów kontrolera. Dzięki temu zarówno gałki, jak i triggery są bardzo precyzyjne i praktycznie niezużywalne.
 
 

 
 
Pozostałe przyciski funkcyjne działają w porządku, choć trzeba przyznać, że dźwięk wydawany przez bumpery jest dość głośny i sprawia wrażenie plastikowego i taniego, jednak co do samego działania nie mam zastrzeżeń. Czego niestety nie mogę powiedzieć o zdecydowanie najsłabszym elemencie pada, jakim niewątpliwie pozostaje krzyżak. Jest nieprecyzyjny i posiada efekt podwójnego kliknięcia. Przy delikatnym naciśnięciu czujemy delikatny klik, jednak nic się nie dzieje. Dopiero mocniejsze dociśnięcie palca powoduje realną reakcję. Jest to problematyczne, zwłaszcza w przypadku szybkiego zmieniania kierunków. Niestety Phantom Blow nie sprawdzi się w tytułach, które wymagają dobrego d-pada.

Od spodu urządzenia znajdziemy przełącznik trybów Switch/Off/PC, przycisk do sterowania LED-ami i dwa dodatkowe, w pełni programowalne przyciski. Możemy podpiąć pod nie zarówno pojedyncze akcje, jak i makra do 25 naciśnięć. Co ciekawe, możemy to zrobić bezpośrednio z poziomu kontrolera. Dotyczy to również innych funkcji, takich jak ustawianie trybu turbo czy zmiana mocy wibracji. Wszystkie te czynności mogą być wykonane bez użycia zewnętrznego oprogramowania. To zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie niż konieczność każdorazowego łączenia kontrolera z telefonem bądź komputerem.
 
 

 
 

Klika dziwnych rozwiązań

 
Oczywiście, aby osiągnąć powyższy efekt, kontroler posiada dodatkowe przyciski funkcyjne, dedykowane konkretnym opcjom. Pierwszym z nich jest guzik od spodu, o którym wspominałem już wcześniej. Drugi, z literą T, umieszczony jest na froncie urządzenia. I tu stało się coś dziwnego. Przycisk ten zajął miejsce tego, który oryginalnie wykorzystywany jest do wykonywania zrzutów ekranu. A ten od zrzutów ekranu powędrował w miejsce przycisku Home. Do ekranu domowego prowadzi centralny guzik z logiem producenta. Jak łatwo się domyślić, prowadzi to do wielu sytuacji, w których, kiedy chcemy wywołać ekran główny konsoli, robimy screena ekranu. Dość frustrujące rozwiązanie, które podczas testów doprowadziło do pojawienia się kilkunastu zbędnych zdjęć w galerii. Zdecydowanie dziwne rozwiązanie i szczerze mówiąc, nie wiem, skąd taki pomysł.
 
 

 
 
Na sam koniec pozostaje jeszcze kwestia Game Chata. Tak, Yaxo Phantom Blow, jako urządzenie dedykowane konsoli Nintendo Switch 2, posiada dedykowany przycisk C. Jednak jego działanie jest dość niecodzienne i trzeba mieć to na uwadze. Otóż kontroler nie wywołuje funkcji chata bezpośrednio podczas gry. Zamiast tego dedykowany przycisk odpala makro, które wychodzi do ekranu głównego, nakierowuje kursor na ikonkę chata, a następnie wciska A. Nie wiem czy Nintendo nie udostępnia twórcom zewnętrznego sprzętu możliwości odpalania komunikatora bezpośrednio, ale Yaxo zdecydowało się obejść problem w ciekawy sposób. Czy to działa? Tak. Czy może generować problemy? Również tak. Jeśli bowiem będziemy chcieli nacisnąć przycisk C w menu głównym, kontroler, wykonując makro, odpali uśpioną grę i wykona kombinację ruchów d-pada oraz wciśnięcie klawisza A. W skrajnych przypadkach może to spowodować różne nieprzewidziane konsekwencje, zależne od momentu, w którym ogrywana produkcja została uśpiona. Warto o tym pamiętać.
 

Czy warto?

 
Tworząc kontroler w cenie 190 złotych, trzeba iść na całą masę kompromisów. Jeśli chcemy, aby pewne elementy wybijały się ponad przeciętną, to w innym obszarze będziemy musieli poczynić pewne cięcia budżetowe. Grunt to wyważyć odpowiednio wszelkie przewagi i niedociągnięcia. Oczywiście nie sposób stworzyć jednego uniwersalnego rozwiązania, które mimo zastosowanych cięć byłoby optymalne dla wszystkich. Osobiście pozbyłbym się LED-ów i zainwestował w lepszy krzyżak, jednak jest to tylko moja opinia. Jeśli jesteście w stanie wybaczyć słabej jakości d-pad i małą pojemność akumulatora, to Phantom Blow może okazać się bardzo ciekawą opcją.

Kup kontroler Yaxo Phantom Blow


Podsumowanie

Zalety

  • + Wybudza konsolę
  • + Analogi TMR
  • + Spusty z efektem Halla
  • + Programowalne przyciski
  • + Ogólnie dobra jakość wykonania
  • + Przycisk chata, choć działa dziwnie

Wady

  • - Słaba bateria
  • - Kiepski krzyżak
  • - Zmieniony układ przycisków Home i Screen
Wyświetleń: 446

Redaktor

Dominik Nowicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *