RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Czysty styl – Recenzja NEO: The World Ends with You

Fani pierwszego The World Ends with You musieli dość długo…

27 sierpnia 2021

Fani pierwszego The World Ends with You musieli dość długo poczekać na sequel. Od kiedy stylowy RPG ze stajni Square Enix zapuścił się na wody Nintendo DS już minęło 14 lat. W międzyczasie wiele osób zapomniało, jak przełomowy i unikalny jest świat tej serii, a Persona 5 wygodnie rozsiadła się na tronie w kategorii “japońskie RPG osadzone we współczesnych czasach”. Czy po tak długim czasie NEO: The World Ends with You ma szansę dorównać świetnemu oryginałowi, powiedzieć coś ciekawego o współczesnym świecie i zawalczyć o berło dzierżone przez Personę?

 

Śmiertelna gra

 

 

Fabuła NEO: TWEWY jest w swych założeniach bardzo podobna do pierwszej części serii z 2007. Nasz nastoletni bohater, Rindo, zupełnie przypadkiem zostaje wciągnięty razem ze swoim niezbyt rozgarniętym przyjacielem, Fretem, do gry miejskiej podczas leniwego dnia spędzanego na ulicach jednej z ważniejszych dzielnic Tokyo – Shibui. Nie jest to jednak zwyczajna gra – na szali bowiem znajduje się życie jej uczestników. Okazuje się, że każdy jej uczestnik tak naprawdę już jest martwy – gra jest jedyną szansą na powrót do świata żywych. Jeśli jednak nasi bohaterowie nie sprostają oczekiwaniom, czeka ich ostateczna śmierć – nazywana tutaj “erasure”, czyli wykasowaniem. W zadaniach będą przeszkadzać nam tzw. noise – potwory które zamieszkują Shibuyę, niewidoczne dla zwykłych śmiertelników. Gra jest podzielona na 7 dni, a każda z biorących w niej udział drużyn stara się zdobyć jak największą liczbę punktów wykonując przeróżne zadania. Na koniec tygodnia, zespół z najmniejszą ilością punktów zostanie skasowany, a z największą może spełnić swoje dowolne życzenie, z powrotem do grona żywych włącznie. A to dopiero zalążek fabuły – nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo jest ona chyba najlepszą stroną recenzowanego tytułu. Ale mogę powiedzieć tyle, że z pozoru proste zasady gry szybko się komplikują, pojawią się twarze znajome z pierwszej części TWEWY, a zanim obejrzymy napisy końcowe okaże się, że stawka o którą gramy jest znacznie wyższa niż życie naszych bohaterów. Co więcej, podobnie jak pierwsza gra w serii, NEO ma ambicje powiedzieć nieco więcej niż wydaje się jedynie prześlizgując się po powierzchni historii – przedziwna gra miejska ze skomplikowanymi, nieuczciwymi zasadami jest alegorią trudnego startu w dorosłe życie dla wielu młodych japończyków. 

 

Stylowo przez Tokyo

 

 

Szczęśliwie nasz zespół nie jest bezbronny. Każda z kierowanych przez nas postaci może używać do zwalczania noisu przeróżnych mocy psionicznych. Co ciekawe, w grze zdobywamy je znajdując okrągłe przypinki (pins), każda z których niesie ze sobą jakąś umiejętność. Te z kolei zdobywać możemy walcząc z potworami lub kupując je w licznych, rozsianych po Shibui sklepach. Jeśli już mowa o nich, to możemy się tam również zaopatrzyć w przeróżne ubrania, które pozwalają podnieść swoje statystyki, a także wyposażyć Rindo i ekipę w przeróżne specjalne umiejętności. Jakby tego było mało, przypinki mogą zdobywać kolejne poziomy zaawansowania, a nawet ewoluować w inne – cały system jest relatywnie rozbudowany, ale nie na tyle, żeby gracz miał problem z jego ogarnięciem.

 

 

Poza stylowymi dodatkami jak przypinki czy ubrania, możemy też oczywiście jak w każdym szanującym się RPG zdobywać poziomy i trwale podnosić statystyki postaci. O ile zdobywanie poziomów jest boleśnie standardowe (należy zebrać odpowiednią ilość EXP, żeby podskoczyć na kolejny level), ta druga droga rozwoju jest rozwiązana w dużo ciekawszy sposób. Jedyna metoda na podniesienie statystyk innych niż HP to zatrzymanie się w jednej z bardzo licznych w Shibuyi restauracji – niezależnie od tego, czy serwuje ramen, słodkości, pizze czy burgery. Każde serwowane danie podnosi kilka z naszych statystyk o parę punktów, ale ma też określoną liczbę kalorii. Po tym jak nasz zespół się przeje, trzeba odbyć przynajmniej kilka walk z noise zanim znowu będziemy mogli coś wciągnąć. Przyznam, że jest to świetny pomysł na ogarnięcie czegoś tak mechanicznie oklepanego jak podnoszenie statystyk – chylę czoła przed twórcami gry za dodanie czegoś tak pomysłowego.

 

 Fight the noise!

 

 

Jeśli już o samych walkach mowa, to system został dość mocno zmieniony w stosunku do pierwszej części – i choć część zmian jest stanowczo na lepsze, mam wrażenie, że jednocześnie stracił trochę na pomysłowości. “Jedynka” miała bowiem niezwykle unikalny sposób na rozgrywanie walk – na Nintendo DS jedną postacią sterowało się poprzez rysowanie odpowiednich gestów na ekranie za pomocą rysika, a drugą jedynie wciskając odpowiednie strzałki na d-padzie. W NEO mamy do czynienia z czymś znacznie bardziej standardowym – nie ma możliwości używać ekranu dotykowego, a zamiast tego wszystkimi postaciami sterujemy za pomocą przycisków na padzie. Jest to z pewnością łatwiejsze do ogarnięcia i, nie oszukujmy się, wygodniejsze. Nie mogę jednak wypowiedzieć się o nowym systemie w samych superlatywach. Po pierwsze, bywa on bardzo chaotyczny – przez całą grę można przejść mashując przyciski i, w 90% walk, ignorując chociażby uniki. Co więcej, większość potyczek jest tak naprawdę śmiesznie łatwa. Bardzo szybko podkręciłem poziom trudności na “hard”, a i tak znaczna ich część kończyła się po kilkunastu sekundach. Nie zrozumcie mnie źle – system walki stanowczo nie jest okropny, ale odnoszę wrażenie, że gdyby twórczy spędzili nad nim tyle czasu co nad innymi elementami gry, dostalibyśmy coś dużo bardziej ekscytującego. 

 

Tokyo jak z obrazka

 

 

Oprócz wspomnianej wcześniej fabuły, elementem który najbardziej mnie oczarował jest stanowczo samo odwzorowanie Shibui. Jako ktoś kto miał szczęście odwiedzić Tokyo w “prawdziwym życiu” mogę z ręką na sercu powiedzieć, że projektanci zrobili niesamowitą robotę. Całość grafiki przedstawiona jest w cel shadingu, co sprawia, że nawet niezbyt mocna maszynka do gier jak Switch radzi sobie doskonale, a grafika zawsze wygląda świetnie. Sama możliwość “zwiedzenia” kultowych miejsc jak Shibuya Crossing, pomnik Hachiko czy Takeshita Street to czysta przyjemność, szczególnie dla osób które są zafascynowane japońską kulturą i chciałyby kiedyś same odwiedzić to miasto. Nie chodzi tu już nawet o same techniczne wykonanie grafiki (choć stoi ono na bardzo wysokim poziomie), a raczej o niesamowitą stylowość przedstawienia wszystkich lokacji. Kamera przez większość czasu znajduje się na poziomie ulicy i skierowana jest ku górze, co genialnie oddaje wrażenie monumentalności otaczających nas budynków. Myślę, że słowo “stylowość” najlepiej opisuje całość szaty graficznej NEO: TWEWY. Niezależnie od tego, czy patrzymy na wysmarowane graffiti ściany mniej uroczych zaułków Shibuyi, czy w menu z inwentarzem, każdy element został zaprojektowany z najwyższą dbałością o szczegóły. 

 

Dźwiękowa uczta

 

 

Nie można też nie wspomnieć o ścieżce dźwiękowej, bo jest ona naprawdę doskonała. W odróżnieniu od wielu innych jRPGów na próżno szukać tu symfonicznego soundtracku – nasze uszy zdominowane będą przez rockowe, rapowe i elektroniczne brzmienia, nagrane specjalnie na potrzeby tytułu. Szczególnie rockowe kawałki, takie jak Your Ocean, Someday czy Kill the Itch,  stanowiące tło dla potyczek z potworami, mają tendencję do wpadania w ucho i przyłapałem się kilkukrotnie na odruchowym odpalaniu ich na Spotify – naprawdę ciężko wyrzucić je z głowy. Niewątpliwym plusem jest też możliwość wyboru między angielskim, a japońskim dubbingiem – mnie osobiście ten drugi przypadł do gustu znacznie bardziej, ale jest to kwestia osobistych preferencji. 

 

Świat zaczyna się na Tobie

 

NEO: The World Ends with You to jeden z bardziej unikatowych, stylowych i wciągających RPG na Switchu. Jeśli fascynujesz się Japonią, albo szukasz gry, która nie powiela ustalonych schematów i utartych ścieżek, mogę ten tytuł polecić z ręką na sercu. Oprócz jej poprzedniczki raczej nic podobnego na Switchu nie znajdziesz. 

 

Cena w eShopie: 249,00 zł

Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + ciekawa fabuła
  • + świetne odwzorowanie jednej z dzielnic Tokyo, Shibuyi
  • + sympatyczne postacie
  • + wpadający w ucho soundtrack
  • + unikalność całej gry

Wady

  • - chaotyczne i niezbyt wymagające walki

8.5

Wyświetleń: 1124

Redaktor

Zimny

Fan gier indie, strategii, RPG, Nintendo i wszystkiego co ma związek z retro gamingiem. Swego czasu współtworzyłem jedną z największych polskich stron o jRPG. Z wykształcenia jestem anglistą, a w “prawdziwym życiu” pracuję nad przeróżnymi projektami IT.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *