RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Jak ojciec z córką – recenzja gry Pragmata

Po bardzo udanej premierze Resident Evil 9 przyszedł czas na…

25 kwietnia 2026

Po bardzo udanej premierze Resident Evil 9 przyszedł czas na zupełnie nowe IP od Capcomu. Pragmata, zapowiedziana jeszcze w 2020 roku, zaliczyła po drodze kilka opóźnień, ale ostatecznie trafiła na rynek – również na Nintendo Switch 2. To gra, na którą wielu czekało z ciekawością, ale i lekką niepewnością. Nowa marka zawsze budzi większe emocje, niż kolejny sequel. Pytanie tylko, czy studio dowiozło jakość na miarę ostatnich sukcesów. Szczególnie interesuje nas wersja na nową konsolę Nintendo. Czas sprawdzić, czy Capcom znów pokazał klasę.

 

 

Przygoda Hugh i Diany

 

Główny bohater, Hugh Williams, wraz ze swoją grupą interwencyjną zostaje wysłany na Księżyc, by zbadać tajemniczą placówkę badawczą. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli. Po gwałtownym trzęsieniu gruntu Hugh zostaje odcięty od reszty zespołu i traci przytomność. Gdy się budzi, znajduje go androidka stworzona z nici lunarytu – D-I-0336-7. To właśnie Hugh nadaje jej imię Diana. Od tego momentu ta dwójka rusza razem przez całą przygodę. Początek historii wypada naprawdę obiecująco.

Fabularnie gra, moim zdaniem, nie spełnia jednak wszystkich oczekiwań. Opowieść nie została poprowadzona tak dobrze, jak w przypadku wcześniejszego Resident Evil 9. Zabrakło tu mocniejszej narracji środowiskowej i bardziej sugestywnego budowania świata obrazem. Szkoda, bo potencjał był spory. Na szczęście podczas eksploracji trafiamy na rozrzucone notatki i informacje o wydarzeniach w placówce. To one tłumaczą część anomalii oraz pozwalają lepiej zrozumieć sytuację. Dzięki temu historia nie rozjeżdża się całkowicie.

 

Muszę jednak przyznać, że relacja Hugha i Diany została pokazana bardzo dobrze. W azylu, czyli naszej bazie wypadowej, możemy prowadzić z nią rozmowy na różne tematy. Dotyczą one życia Hugha, emocji czy tego, jak wygląda ludzka codzienność. Diana stopniowo zdobywa wiedzę, a kolejne dialogi budują więź między bohaterami. Tych rozmów jest naprawdę sporo i czuć, że twórcy przyłożyli się do tego elementu. Dzięki temu duet zyskuje wiarygodność. Momentami przypomina to relację ojca z córką.

 

Wyśmienity miks akcji oraz hakowania

 

Podczas rozgrywki sterujemy głównie Hugh Williamsem, któremu przez większość czasu towarzyszy Diana siedząca na plecach bohatera. W starciach z przeciwnikami kluczowe okazują się jej umiejętności hakerskie. Aby odsłonić wrogów na obrażenia z broni palnej, musimy najpierw przełamać ich zabezpieczenia. I właśnie tutaj Pragmata pokazuje pazur. Zamiast zwykłej strzelanki TPP dostajemy dodatkową warstwę rozgrywki. Hakowanie przyjmuje formę dynamicznej minigry, w której przechodzimy przez niebieskie węzły, by wzmocnić efekt ataku. Brzmi nietypowo, ale działa znakomicie.

 

Całość jest bardzo angażująca, bo jednocześnie unikamy ataków, celujemy i planujemy kolejne ruchy podczas hakowania. Dzięki temu walki są intensywne i wymagają skupienia. Ten system wnosi świeżość, której często brakuje w klasycznych shooterach. Bardzo przypadł mi do gustu i chętnie zobaczyłbym podobne rozwiązania w innych grach. Pragmata udowadnia, że da się połączyć akcję z pomysłem.

Z czasem minigry stają się trudniejsze, przeciwnicy agresywniejsi, a arsenał hakerskich narzędzi coraz szerszy. Gra daje sporo swobody w budowaniu własnego stylu walki. Można postawić na starcia z bliska, eliminację z dystansu albo kontrolę tłumu. Miejsca na eksperymenty jest naprawdę dużo. Wraz z postępami odblokowujemy kolejne zdolności, które wyraźnie pomagają w trudniejszych momentach. Rozwój postaci daje satysfakcję.

 

Do ulepszeń potrzebujemy waluty zbieranej podczas zabawy. Dzięki niej rozwijamy umiejętności, zwiększamy obrażenia broni, skuteczność hakowania czy przeżywalność bohatera. To ważny element, bo poziom trudności stale rośnie, a przeciwnicy stają się coraz groźniejsi. Twórcy przygotowali sporo opcji budowania synergii między zdolnościami. Oprócz aktywnych mocy znajdziemy też pasywne bonusy, które wzmacniają konkretne style gry. Możemy na przykład zwiększyć obrażenia wręcz albo zasięg hakowania. Trzeba jednak wybierać rozsądnie, bo liczba slotów jest ograniczona. To system, który nagradza kombinowanie.

 

Pomyłki mogą wiele kosztować

 

Grając na podstawowym poziomie trudności, szybko zauważyłem, że Pragmata potrafi solidnie ukarać za błędy. Chwila nieuwagi może skończyć się utratą sporej części paska zdrowia. Do regeneracji służą wkłady naprawcze, których na początku jest wyraźnie mało. Z czasem sytuacja się poprawia, ale nadal nie warto przyjmować ciosów na twarz jak worek treningowy. Kluczowe znaczenie mają uniki oraz utrzymywanie dystansu od najmocniejszych ataków przeciwników. Tutaj refleks naprawdę się przydaje.

 

Gdy pasek zdrowia spadnie do zera, wracamy do Azylu. Na szczęście gra nie kasuje całego postępu, więc nie ma mowy o brutalnym cofnięciu o kilka godzin. Trzeba jednak liczyć się z tym, że pokonani wcześniej wrogowie zwykle wracają i ponownie blokują drogę. To oznacza kolejne starcia i konieczność lepszego przygotowania się do wyprawy. Na szczęście twórcy dali też włazy ewakuacyjne, z których można skorzystać w odpowiednim momencie. Pełnią one również funkcję punktów szybkiego powrotu z Azylu. Dzięki temu nie trzeba za każdym razem biec przez pół mapy.

Podczas eksploracji trafimy na sporą liczbę znajdziek. Są tu notatki, dokumenty, nagrania, waluta oraz cyfrowe wspomnienia z Ziemi przeznaczone dla Diany. Te ostatnie można później wydrukować w naszym hubie. Odblokowują nowe interakcje i pozwalają ozdobić Azyl dodatkowymi elementami. Co ważne, nie są to martwe dekoracje. Diana od czasu do czasu korzysta z nich w codziennych sytuacjach. To drobiazg, który dobrze buduje klimat.

 

Poza główną eksploracją stacji badawczej możemy brać udział w specjalnych wyzwaniach. Za ich ukończenie dostajemy dodatkową walutę potrzebną do rozwoju postaci. To przyjemna odskocznia od kampanii i dobra okazja, by sprawdzić swoje umiejętności. W świecie gry znajdziemy też opcjonalne zadania ukryte za czerwonymi drzwiami. Są trudniejsze od standardowych starć, ale oferują znacznie lepsze nagrody. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

 

Nintendo Switch 2 lekko odbija się czkawką

 

Bez dwóch zdań produkcja od Capcomu prezentuje się naprawdę świetnie, szczególnie jak na możliwości przenośnej konsoli. Oczywiście znajdą się elementy otoczenia, które momentami potrafią razić w oczy, ale jakość modeli postaci stoi na wysokim poziomie. Większe lokacje robią bardzo dobre wrażenie i nieraz potrafią zachwycić rozmachem. Są gęsto wypełnione detalami, dlatego trudno mówić tu o pustych, nudnych przestrzeniach. Jasne, Nintendo Switch 2 nie jest w stanie renderować wszystkiego w najwyższej jakości. Mimo to efekt końcowy i tak potrafi imponować.

 

Niestety jest też koszt tej oprawy i najmocniej widać go w wydajności. Pragmata działa z odblokowanym limitem klatek, co teoretycznie pozwala zbliżyć się do 60 FPS. W praktyce płynność mocno zależy od miejsca, w którym akurat się znajdujemy. Raz gra działa bardzo dobrze, by po chwili zaliczyć wyraźny spadek nawet w okolice 30 klatek na sekundę. Gdy na ekranie dzieje się dużo, spadki bywają jeszcze większe. Takie skoki potrafią odebrać część przyjemności z zabawy. Szczególnie wtedy, gdy tempo walki rośnie.

Większość czasu spędziłem w trybie stacjonarnym i właśnie ten wariant polecam najbardziej. Jeśli priorytetem jest stabilniejsza rozgrywka, to będzie lepszy wybór. Po przejściu na tryb mobilny zauważyłem, że gra działa nieco słabiej pod względem płynności. Nie jest źle, ale różnicę da się dostrzec gołym okiem. Szkoda też, że twórcy nie dali opcji zablokowania liczby klatek do konkretnego limitu. Dla części graczy niestabilna płynność może być sporym problemem w odbiorze tej produkcji.

 

 

Capcom z kolejnym hitem?

 

Tak, choć nie jest to produkcja na miarę poprzedniego hitu studia. Mimo wszystko Pragmata zdecydowanie zasługuje na wysoką ocenę za całokształt wykonania. Największym atutem gry jest system walki, który wciąga i nie sprowadza się do bezmyślnego strzelania. Starcia wymagają uwagi, refleksu i korzystania z mechanik hakowania. Klimat science fiction został zachowany bardzo dobrze. Do tego relacja Hugha i Diany stanowi ciekawy oraz angażujący element całej przygody. Rozmowy między bohaterami i stopniowe poznawanie ich historii naprawdę potrafią zainteresować. To połączenie zadziałało wyjątkowo dobrze.

Wizualnie gra prezentuje się imponująco, choć nie obyło się bez drobnych potknięć. Momentami można zauważyć słabsze tekstury otoczenia albo pojedyncze problemy z oświetleniem. Są to jednak raczej sporadyczne przypadki, niż stały problem. Ścieżka dźwiękowa stoi na solidnym poziomie, podobnie jak aktorstwo głosowe. Nie ma tu może momentów, które wyrywają z kapci, ale całość została wykonana profesjonalnie. To rzetelna robota bez zbędnych fajerwerków.

 

 

Gra oferuje sporo zawartości dla osób lubiących eksplorację. Na mapach ukryto wiele przedmiotów, czasem schowanych za holograficzną ścianą, a czasem za dobrze zamaskowaną ścieżką. Samo ukończenie gry zajmie kilkanaście godzin, a przy zaliczaniu wszystkiego na 100% jeszcze więcej. Pragmata oferuje także tryb Nowa Gra+ oraz możliwość rozpoczęcia zabawy na najwyższym poziomie trudności po pierwszym przejściu kampanii. Do tego dochodzą dodatkowe wyzwania. Pod względem zawartości wszystko zostało dobrze wyważone. Gra nie męczy i potrafi utrzymać dobre tempo od początku do końca.

Oczywiście nie obyło się bez wad. Największym problemem pozostaje nierówna wydajność, która momentami potrafi mocno dać się we znaki. Drugie miejsce zajmuje fabuła, bo mimo ciekawego startu nie wykorzystuje pełni swojego potencjału. Poza tym trudno wskazać coś naprawdę poważnego. Capcom dostarczył kolejną solidną produkcję, z którą warto się zapoznać. Trzeba tylko zaakceptować techniczne ograniczenia Nintendo Switch 2.

 

Cena w eShopie: 259,00 zł

Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + świetny i świeży system walki łączący akcję z hakowaniem
  • + angażująca relacja Hugha i Diany
  • + bardzo dobra oprawa wizualna jak na Nintendo Switch 2
  • + duża swoboda rozwoju postaci i stylu gry
  • + satysfakcjonująca eksploracja lokacji
  • + solidny klimat science fiction
  • + polska wersja językowa (napisy)

Wady

  • - nierówna wydajność i częste spadki płynności
  • - fabuła nie wykorzystuje pełni potencjału
  • - sporadycznie słabsze tekstury otoczenia
  • - brak opcji zablokowania liczby klatek

8.5

Wyświetleń: 835

Redaktor

Damian "Dadaista" Filipkiewicz

Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch, PC oraz PlayStation. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i, bijatyki, horrory nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, a moim spirit animal jest Gengar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *