Podczas odbywającego się na początku lutego pokazu Partner Showcase, mieliśmy okazję zobaczyć trailer omawianej produkcji. W kontekście całej prezentacji nie zrobił on wybitnie porażającego wrażenia, jednak prezentował się jako niewątpliwie ciekawy. Detektywistyczna powieść wizualna w klimatach Japonii z mocnymi odniesieniami do historii, mitologii i zjawisk paranormalnych. Właściwie już wtedy był jedną z trzech gier, które najbardziej przykuły moją uwagę. A więc bez zbędnego przedłużania:
Dla osób mniej lub bardziej zaznajomionych z gatunkiem visual novel, sam tytuł może brzmieć znajomo. Jest to bowiem druga gra z uniwersum PARANORMASIGHT. Nie ma się jednak czego obawiać, znajomość poprzedniej części nie jest wymagana, o czym gra informuje już na samym początku. Niemniej specjalnie dla osób, które ograły poprzednią część, pozostawiony jest jeden dodatkowy smaczek na samym końcu rozgrywki. Możemy więc spokojnie się rozsiąść i powoli chłonąć historię przygotowaną dla nas przez twórców.

Trafiamy więc na Kameshime, spokojną wyspę w prefekturze Mie w centralnej części Japonii. Sielanka jest jednak pozorna. Okolicą wstrząsa w ostatnim czasie wiele dziwnych wydarzeń, w tym odnalezienie tajemniczych zwłok wyrzuconych przez morze. Najważniejszym wydarzeniem w niedalekiej historii jest jednak niewątpliwie przypadek tragedii na morzu, która miała miejsce 5 lat wcześniej na południe od wyspy. Wtedy to nie wiadomo skąd zerwał się potężny sztorm, który zatopił znajdujące się na wodzie statki i pozbawił życia niemal wszystkich członków ich załóg.
Głównym, choć nie jedynym bohaterem jest Yuza Minakuchi – nastoletni mieszkaniec wyspy i jak się okazuje jedyny ocalały ze wspomnianej wcześniej tragedii. W jej wyniku częściowo stracił pamięć i nie jest w stanie stwierdzić, co stało się tego felernego dnia. Jednak od jakiegoś czasu zaczyna doświadczać pewnych przebłysków, które rodzą wiele pytań, na które młodzieniec próbuje znaleźć odpowiedzi.
Ostatecznie historię śledzimy z perspektywy czwórki głównych bohaterów. Poza wspomnianym wcześniej Yuzą, mamy tu tajemniczą Sato Shiranami, która niedawno pojawiła się na wyspie i wzbudza spore zainteresowanie wśród mieszkańców. Dodatkowo z Tokyo została na Kameshimę wysłana Yumeko Shiki, która jak sama twierdzi, reprezentuje policję i bada podejrzane przypadki, które zostały niedawno odkryte w okolicy. Jakby tego było mało, pojawia się także pochodzący z Ameryki Arnav Barnum, niespełniony autor powieści fantasy, wyraźnie zainteresowany lokalnymi legendami dotyczącymi syren.

I choć z pozoru ich historie wydają się być ze sobą zupełnie niepowiązane, to w wyniku splotu wydarzeń, napędzanego jak się okazuje przez siły paranormalne, ich współpraca będzie niezbędna, aby rozwiązać wszystkie zagadki, które są bezpośrednio powiązane z pozornie spokojną wyspą. Oczywiście każda z postaci posiada swoje własne motywacje i cele, które chce osiągnąć. Początkowo więc dochodzi między nimi nawet do rywalizacji, jednak z czasem okazuje się, że ich informacje i umiejętności nawzajem się uzupełniają.
Rozgrywka podzielona jest na segmenty nazwane rozdziałami. Każdy z rozdziałów to osobna scenka, której rozegranie zajmuje od kilku do kilkunastu minut. Każdy z nich jest także przedstawiony z perspektywy konkretnego bohatera. Sama rozgrywka polega głównie na rozmowach z napotkanymi postaciami i obserwacji interesujących elementów otoczenia. Podczas rozmów wybieramy tematy, które w danym momencie chcemy poruszyć. Od czasu do czasu mamy możliwość użycia jakiejś specjalnej zdolności bohatera lub otrzymanego wcześniej przedmiotu. Rozegranie niektórych rozdziałów odblokowuje dostęp do kolejnych, choć te niekoniecznie muszą odbywać się chronologicznie po rozegranym właśnie fragmencie. Często mamy do czynienia z sytuacją, w której postaci wskazują na jakieś wydarzenie z przeszłości, które z reguły rzuca nowe światło na rozegraną właśnie scenkę, lub zmienia możliwy przebieg kolejnych wydarzeń.

Tu warto wspomnieć o całkowitym braku liniowości rozgrywki. W każdym momencie mamy dostęp do rozegrania dowolnego z rozdziałów. Możemy więc do nich wracać, rozgrywać od początku lub momentu, w którym wcześniej utknęliśmy. Niektóre z nich, w zależności od naszych decyzji, mogą mieć więcej niż jedno zakończenie, tworząc nawet alternatywne linie fabularne. I choć może brzmieć to jako coś skomplikowanego, szybko zauważamy, że w tym pozornym chaosie jest metoda i w zasadzie rozgrywka i fabuła zostały zbudowane wokół tego założenia.
Tym co warto nadmienić jest nierówny poziom rozdziałów. Mamy tu naprawdę fenomenalnie rozpisane segmenty, które od początku do końca trzymają w napięciu, odkrywając przed graczem kolejne szczegóły zawiłej intrygi. Jednocześnie jednak kilka rozdziałów, zwłaszcza tych w pierwszej połowie rozgrywki, sprawia wrażenie przydługich. Dotyczy to zwłaszcza momentów, w których zapoznajemy się z całą masą wydarzeń i postaci z pogranicza historii i mitologii. Szczególnie, że w momencie ich prezentacji, nie jesteśmy w stanie jednocześnie stwierdzić, które z informacji są naprawdę istotne. Momentami czujemy się więc jak na nudnawym wykładzie na kierunku historii Japonii.

Sytuację ratuje dostęp do dziennika, który automatycznie tworzy wpisy na temat istotnych tematów czy postaci. Możemy do niego zajrzeć w każdej chwili, nawet będąc w trakcie rozmowy. Dlatego też jeśli jakaś istotna, w danym momencie, informacja umknęła naszej uwadze, możemy szybko odświeżyć sobie pamięć. Jest to tym lepsze rozwiązanie, że jak się okazuje większość, nawet początkowo sprawiających wrażenie nieważnych informacji, jest potrzebna do popychania fabuły dalej. Szczególnie istotne jest to w momentach, w których musimy wysilić szare komórki, zebrać wszystkie pozyskane informacje i ręcznie wpisać odpowiedź na pytanie postawione przez grę. Dotyczy to kluczowych momentów rozgrywki, które mają duży wpływ na przebieg następnych wydarzeń. Wtedy dostęp do notatek okazuje się zbawienny.

Deweloperzy przygotowali dla graczy kilka zakończeń, w tym jedno sekretne, którego odblokowanie może sprawiać wrażenie nieco przekombinowanego. Nie chcę wchodzić za bardzo w szczegóły, jednak dotarcie do niego, bez zaglądania do żadnego poradnika, może być mało intuicyjne. Jednak odkrycie go sprawia, że historia wydaje się kompletna i niewątpliwie warto w taki czy inny sposób spróbować do niego dojść.
Tym czego na pewno nie można odmówić produkcji, jest niesamowity klimat. Składają się na niego: bardzo ciekawa fabuła, interesujące zagadki, miła dla oka oprawa graficzna i dopasowana do wydarzeń warstwa audio, która czasem potrafi wywołać ciarki na plecach, by innym razem służyć jako dodatkowe narzędzie do rozładowania napięcia. Jedynym czego, moim zdaniem, brakuje grze w kwestii budowania immersji, jest brak jakiejkolwiek formy voice actingu. Wszystkie postaci są całkowicie nieme i pozbawione, choćby znanych nam z części japońskich produkcji, chrząknięć i jęknięć. Zdaję sobie sprawę, że wpłynęłoby to zdecydowanie na proces produkcji, w tym na jego długość i wielkość budżetu, jednak w efekcie końcowym na pewno odbiór byłby lepszy.

PARANORMASIGHT: The Mermaid’s Curse zdecydowanie nie jest grą dla każdego. To co prawda nietypowa, ale w dalszym ciągu powieść wizualna, gdzie głównym elementem rozgrywki jest przekopywanie się przez masę tekstu. Dla osób, które nie za bardzo lubią czytać, może to być dość nużące. Nie pomaga jednocześnie brak polskiej wersji językowej, choć w tym wypadku nie możemy mówić, że zostaliśmy jakoś szczególnie pokrzywdzeni. Na dzień pisania recenzji jedynym zachodnim językiem, w którym można produkcję ograć, jest angielski. Na każdego kto jednak zdecyduje się dać grze szansę, czeka kilkanaście godzin naprawdę dobrze rozpisanej fabuły, z bohaterami, którzy zapadają w pamięć i historią, która jest w stanie wywołać całą paletę emocji – od niepokoju, przez smutek aż do momentów wyraźnego rozbawienia. I te bezcenne momenty, w których człowiek na głos wykrzykuje “A więc to o to chodzi!”
Cena w eShopie: 114,00 zł
Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.