RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Nowe szaty… Księcia – recenzja The Rogue Prince of Persia

Książę Persji to postać już kultowa. Pierwszą historię z jego…

2 stycznia 2026

Książę Persji to postać już kultowa. Pierwszą historię z jego udziałem poznaliśmy w 1989 roku. Od tego czasu bohater przybierał wiele różnych twarzy, z których każda – przynajmniej mnie – przypadła do gustu, szczególnie za sprawą opowiadanych historii. W oczekiwaniu na remake pierwszej części trylogii „Piaski Czasu”, Ubisoft zaserwował nam znakomite Prince of Persia: The Lost Crown (recenzowane na naszym portalu), które – swoją drogą – nie spełniło korporacyjnych celów wydawcy, co poskutkowało rozwiązaniem odpowiedzialnego za nie zespołu. Niemniej jednak, za sprawą studia Evil Empire (ekipy, która przez lata rozwijała Dead Cells), przygody Księcia w nowej formie trafiły wreszcie w ręce graczy. Ile faktycznie dostajemy Księcia w Księciu?

ㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤ

Dead Cells w Persji

 

Osobom zaznajomionym z Dead Cells, nowe The Rogue Prince of Persia powinno natychmiast przypaść do gustu. To platformowa gra akcji zawierająca elementy roguelike’owe. Zarys rozgrywki jest bardzo zbliżony do wspomnianego hitu: niejednokrotnie przyjdzie nam przemierzać te same lokacje, starając się dotrzeć w jak najdalszy zakątek świata. Śmierć – której niełatwo tu uniknąć – za każdym razem odsyła nas do tego samego, początkowego obozu.

Twórcy, doświadczeni w tym gatunku, zadbali jednak o sporą regrywalność. Nie chodzi tylko o proceduralne generowanie poziomów (dzięki czemu przy każdym podejściu lokacja wygląda nieco inaczej), ale przede wszystkim o wstawki fabularne. Stanowią one świetną motywację do powrotów, a czasem wręcz odblokowują nowe, wcześniej nieodwiedzane zaułki królestwa.

 

 

Świat księcia

 

Z tytułu artykułu można się domyślić, że The Rogue Prince of Persia jest spin-offem cyklu. Nie spotkamy tu tego samego bohatera, którego przygody przyszło nam poznawać na początku aktualnego tysiąclecia z trylogii Piasków Czasu, nie jest to też książę z baśniowej opowieści wydanej w 2008 roku, który prezentował całkowicie odmienną szatę graficzną przygód wspomnianego bohatera. Nie jest to również przygoda nawiązująca do wydanej w zeszłym roku metroidvanii Prince of Persia: The Lost Crown, choć w tym przypadku znalazłoby się sporo podobieństw w rozgrywce – choćby przez powrót do korzeni, a więc świat przedstawiony z perspektywy bocznej – 2.5D. Niemniej The Rogue Prince of Persia to nowa historia, nowy książę, nowe cele i umiejętności. Czy to źle? Oczywiście, że nie!

W tej przygodzie nasz książę – syn króla Peroza, staje w obronie swojego królestwa po tym jak Hunowie wdarli się siłą by przejąć jego świat. Co więcej, Hunowie dzięki swej szamańskiej magii potrafią nieco więcej niż zwykli przeciwnicy, stanowiąc dla naszego bohatera nie lada wyzwanie na drodze.

 

 

Akrobacje i inne akcje

 

Książę Persji już w pierwszych grach zasłynął niezwykle realistyczną (jak na swoje czasy) motoryką. W trylogii Piasków Czasu zaskoczył graczy akrobacjami, zarówno w eksploracji, jak i w walce. Choć The Rogue w pewnym stopniu zmienia znany nam zestaw ruchów, wciąż możemy biegać po ścianach (nawet tych w tle!), odbijać się od nich, doskakiwać do przeciwników czy korzystać z drążków, by pokonywać większe przeszkody.

Niejednokrotnie wykorzystamy te umiejętności w korytarzach pełnych pułapek, na których końcu czeka nagroda. Mimo pewnego uproszczenia akrobacji względem starszych tytułów 3D, poruszanie się jest od początku bardzo satysfakcjonujące. Po krótkiej sesji sterowanie staje się na tyle intuicyjne, że pozwala dotrzeć w miejsca, które chyba nawet nie śniły się deweloperom…

 

 

Małe niedociągnięcia

 

The Rogue Prince of Persia spędził sporo czasu we wczesnym dostępie na Steam. Z zainteresowaniem śledziłem postępy i trzymałem kciuki za sukces (w dużej mierze z nostalgii). Choć rozgrywka jest wciągająca, na Switchu nie obyło się bez pewnych niedociągnięć.

Jak wspomniałem, twórcom nie zawsze udało się przewidzieć eksploracyjne zapędy graczy – byłem w stanie wspiąć się tak wysoko, że Książę biegał po niewidzialnych platformach tam, gdzie kończyło się tło świata. Jest to jednak drobne niedopatrzenie – jeśli gracz nie uprze się, by tam dotrzeć, to po prostu nie stanie na „krawędzi świata”.

 

 

System generowania mapy również miewa drobne czkawki, które rzucają się w oczy – np. drzwi do pustego, małego pomieszczenia, które równie dobrze mogłoby nie istnieć, czy teleporty umieszczone bez sensu jeden obok drugiego. Błędy te na szczęście nie psują rozgrywki. Ot, biegnąc przed siebie i siekając wrogów, czasem przemknie nam przez głowę myśl, że dany element architektury jest nielogiczny.

Innym mankamentem bywa migotanie animacji postaci, gdy stajemy na wąskiej krawędzi – algorytm czasem „głupieje”, próbując obrócić postać w stronę przepaści, którą ma z obu stron.

Podsumowując ten segment: żaden z zaobserwowanych mankamentów nie stanowi istotnego problemu. Rozgrywka jest płynna i dynamiczna, a większość graczy wspomnianych błędów nawet nie zarejestruje.

 

 

Co z tymi mocami?!

 

A więc tak… Książę czasu nie cofnie – przynajmniej nie w klasycznym stylu. Istnieje co prawda mechanika pozwalająca w pewnym stopniu powtórzyć nieudaną akcję, jednak najważniejszą „magiczną” zdolnością jest tu możliwość odradzania się po śmierci dzięki magicznemu medalionowi. Pozwala to bohaterowi rzucić się na całe chmary Hunów bez trwogi o ostateczne konsekwencje. Ten aspekt ciekawie kształtuje też charakter Księcia – postać, którą sterujemy, da się polubić nie tylko za umiejętności, ale i za wyrazistą osobowość.

 

 

Świat gry nie ogranicza się jednak do medalionu. Wraz z postępem zyskujemy dostęp do coraz lepszego wyposażenia i ulepszeń, co pozwala mierzyć się z silniejszymi wrogami. Zdobyte doświadczenie możemy natomiast rozdysponować na drzewkach rozwoju, zwiększając szanse na przetrwanie.

To, w jaką broń zaopatrzymy się przed wyruszeniem w drogę, zależy od losowości (na początku wybieramy jedną z kilku dostępnych). Niemniej, w trakcie biegu niejednokrotnie będzie okazja ją zmienić lub ulepszyć. Oręż pozwala na wykonywanie ataków zarówno z ziemi, jak i z powietrza. Ataki dzielą się na podstawowe i specjalne (przy dłuższym przytrzymaniu przycisku ataku). Nie mamy tu jednak tak rozbudowanych sekwencji „akrobatycznej walki” jak w Piaskach Czasu”. Tutaj starcia z czasem sprowadzają się do rytmu: unik, doskok, cięcie, unik…

 

 

Nie samą walką…

 

The Rogue Prince of Persia to tytuł, który mimo swojej „powtarzalnej” natury (roguelite), jest dość niepowtarzalny. Posiada ten syndrom „jeszcze jednego podejścia”, bawiąc bez znużenia. Z drugiej strony, kiedy stajemy twarzą w twarz z poznanym już bossem, którego styl walki znamy na pamięć, emocje nieco opadają. Mógłbym też pomarudzić na nierówny poziom trudności – drugi z kolei boss przysporzył mi więcej trudu niż główny antagonista.

Najciekawszym elementem był dla mnie sposób wplecenia fabuły w ten gatunek. Z każdym nowym podejściem odkrywamy poszlaki, które zapisują się na „mapie myśli”. Ta z kolei sugeruje, którą ścieżkę wybrać, by pchnąć konkretny wątek fabularny do przodu. Stanowi to potężny zastrzyk motywacji, by zacząć jeszcze raz i odkryć kolejne tajemnice.

 

 

Czy tytuł wart korony?

 

The Rogue Prince of Persia to bardzo udany spin-off. Oprawa audiowizualna robi świetne wrażenie – choć bohater na ekranie konsolki wydaje się początkowo dość mały, szybko się do tego przyzwyczajamy. Dynamika rozgrywki sprawia ogrom frajdy, a zastosowane mechaniki – od proceduralnych plansz, przez losowość broni, aż po stopniowe odkrywanie fabuły – sprawiają, że ciężko się od konsoli oderwać. W mojej opinii to kolejny Książę, z którym warto się zaprzyjaźnić i historia, którą warto poznać! W przenośnej wersji na Nintendo tytuł ten sprawdza się znakomicie!

 

 

Cena w eShopie: 129,00 zł

Podziękowania dla Ubisoft za dostarczenie gry do recenzji.


Podsumowanie

Zalety

  • + Ciekawy sposób prowadzenia narracji
  • + Satysfakcjonujący, płynny i intuicyjny system poruszania się
  • + Syndrom „jeszcze jednego razu”
  • + Stylistyczna grafika i udźwiękowienie robią świetne wrażenie
  • + Nowy Książę ma wyrazisty charakter i da się go polubić
  • + Polska wersja językowa (napisy)

Wady

  • - Okazjonalne błędy w generowaniu map
  • - Nierówny poziom wyzwania
  • - Starcia z bossami po pewnym czasie stają się schematyczne

8.5

Wyświetleń: 1396

Redaktor

Jakub Malik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *