SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Słuchawkowe duo – recenzja słuchawek Krux Crave Pro Wireless i stojaka Krux Rivt Headphone Stand

Rynek sprzętowy jest szeroki i zaskakująco różnorodny, jeśli chodzi o…

21 marca 2026

Rynek sprzętowy jest szeroki i zaskakująco różnorodny, jeśli chodzi o dostępne akcesoria. W tym wypadku do moich rąk trafiły bezprzewodowe słuchawki od firmy Krux. Już od pierwszych chwil zaskoczyły pozytywnie niemal pod każdym względem. Obok głównego bohatera, przyjrzymy się także stojakowi, który może dodać stanowisku nieco świetlnego charakteru. Jak ten zestaw sprawdza się w praktyce? Pora to przetestować.

 

 

Skromna zawartość, duże możliwości Krux Crave Pro Wireless

 

To, co zapewne interesuje nas na początku, to zawartość zestawu. Oprócz samych słuchawek znajdziemy adapter radiowy z wejściem USB-A oraz kabel USB-A/USB-C. Ten drugi służy głównie do ładowania urządzenia lub do podłączenia przewodowego – sprawdza się bez zarzutu. Dużym plusem jest fakt, że adapter działa po podłączeniu do docka Nintendo Switch 2. Dzięki temu otrzymujemy połączenie o bardzo niskim opóźnieniu, które w praktyce jest niemal niewyczuwalne. Dla mnie to ogromna zaleta, bo nawet drobne rozjechanie dźwięku z obrazem potrafi skutecznie popsuć przyjemność z gry.

Alternatywą pozostaje połączenie przez Bluetooth, ale tutaj różnica jest od razu zauważalna. Nie chodzi nawet o jakość dźwięku, lecz o opóźnienie, które staje się bardziej odczuwalne. W porównaniu z adapterem jest to wyraźny krok wstecz. W moim przypadku nie stanowi to jednak dużego problemu. Najczęściej gram w trybie stacjonarnym, więc korzystam z adaptera. Skoro mamy opcję grania bez opóźnień, trudno znaleźć powód, by z niej nie korzystać.

 

 

Na pochwałę zasługuje również bateria o pojemności 1000 mAh. Według producenta pozwala ona na nawet 58 godzin pracy. Nie sprawdzałem tego ze stoperem, ale przy codziennym użytkowaniu naprawdę trudno było mi przypomnieć sobie, kiedy ostatnio je ładowałem. Bez problemu wystarczają na kilka długich sesji grania. Co ważne, za długim czasem pracy idzie także dobra jakość dźwięku. Słuchawki oferują przyjemne, czyste brzmienie, które nie męczy nawet po wielu godzinach.

W moim odczuciu zachowano bardzo dobry balans między czystością dźwięku a basem. Dodatkowym atutem jest możliwość zmiany profilu audio. Do dyspozycji mamy trzy tryby. Pierwszy oferuje zrównoważone brzmienie. Drugi ogranicza bas, dzięki czemu dźwięk staje się bardziej neutralny. Trzeci natomiast wzmacnia wokale i sprawia, że głosy są bardziej wyraźne. Najlepiej słychać to podczas słuchania muzyki lub dialogów w grach.

 

 

Krótko o konstrukcji

 

Główne elementy słuchawek Krux Crave Pro Wireless wykonano z plastiku, ale nie zabrakło także elementów metalowych. To właśnie one odpowiadają za większą elastyczność konstrukcji i sprawiają, że całość lepiej dopasowuje się do głowy. Producent postawił również na części pokryte ekoskórą – górnymj fragmencie słuchawek oraz na bokach nauszników.

W miejscach bezpośredniego kontaktu z głową wykorzystano piankę termoelastyczną typu Memory Foam. Takie połączenie materiałów wypada bardzo dobrze w praktyce. W moim przypadku słuchawki są wygodne i dobrze układają się na głowie. Nawet przy dłuższych sesjach nie odczuwałem większego dyskomfortu.

Konstrukcja nie posiada podświetlenia RGB i stawia raczej na stonowany wygląd. Jedynym elementem świetlnym jest niewielka dioda LED świecąca na ciemnoniebiesko. Służy ona głównie do sygnalizowania statusu urządzenia. Na lewej słuchawce umieszczono wszystkie elementy sterujące. Znajdziemy tam regulację głośności, przełącznik trybu łączności oraz zmianę profili dźwięku. Do tego dochodzi przycisk zasilania i port ładowania. Całość jest łatwo dostępna i intuicyjna w obsłudze.

 

 

Słuchawki wyposażono także w mikrofon, choć tutaj pojawia się pewne ograniczenie. Na Nintendo Switch 2 nie udało mi się sprawdzić jego działania, ponieważ konsola go nie wykrywała. Na szczęście testy na Macu wypadły znacznie lepiej. Mikrofon działa zaskakująco dobrze i spokojnie wystarcza do rozmów na komunikatorach głosowych. Nie eliminuje całkowicie dźwięków z otoczenia, ale radzi sobie z ich ograniczaniem. Ciche odgłosy są w dużej mierze pomijane. Mikrofon umieszczono na ruchomym ramieniu, które można przesuwać w górę i w dół. Ramię jest przy tym bardzo sztywne i dobrze trzyma nadaną pozycję. Nie ma tendencji do samoczynnego opadania, co zdecydowanie ułatwia codzienne korzystanie.

Dodatkowym atutem jest obecność trybu BT Standby Mode. Pozwala on szybko przełączyć się na połączenie Bluetooth, na przykład ze smartfonem, aby odebrać połączenie. W praktyce działa to wygodnie i eliminuje konieczność ręcznego przełączania źródła dźwięku.

 

 

Werdykt: Świetne słuchawki w bardzo przyjemnej cenie

 

Jak na cenę, która w polskich sklepach zaczyna się od około 195 zł (w trakcie pisania tej recenzji), mamy tu naprawdę świetny stosunek jakości do ceny. Trudno nie odnieść wrażenia, że to trochę jak okazja złapana w idealnym momencie. Przy codziennym użytkowaniu ciężko było mi znaleźć poważniejsze wady, niezależnie od tego, czy korzystałem ze słuchawek na Switchu, czy na Macu.

Podczas testów tylko jedna rzecz potrafiła wybić mnie z rytmu. Po kilku minutach od włączenia pojawia się jednorazowy komunikat głosowy „pairing”, który na chwilę przerywa dźwięk. Nie jest to duży problem, ale może być irytujący. To raczej drobna niedogodność, niż poważna wada.

Można też wspomnieć o braku wejścia jack 3,5 mm. Dla części użytkowników może to być minus. W moim przypadku nie miało to większego znaczenia, bo od dłuższego czasu korzystam wyłącznie z rozwiązań bezprzewodowych. Warto jednak zaznaczyć, że po rozładowaniu baterii istnieje możliwość podłączenia słuchawek kablem USB i dalszego korzystania ze sprzętu. Same słuchawki ważą niecałe 300 g, co w moim odczuciu jest bardzo optymalną wartością. Nie są ani za lekkie, ani za ciężkie, dzięki czemu dobrze sprawdzają się podczas dłuższych sesji grania.

To sprzęt, który najlepiej pokazuje, że dobre słuchawki nie muszą kosztować fortuny.

 

Zalety

  • bardzo niski poziom opóźnień przy użyciu adaptera USB
  • dobra jakość dźwięku i przyjemny balans
  • długi czas pracy na baterii
  • wygodna konstrukcja z Memory Foam
  • stabilne ramię mikrofonu
  • intuicyjna obsługa
  • świetny stosunek jakości do ceny

Wady

  • brak wejścia jack 3,5 mm
  • opóźnienie przy Bluetooth
  • komunikat „pairing” przerywający dźwięk
  • brak obsługi mikrofonu na Switchu

 

 

Podświetlany stojak Rivt Headphone Stand

 

Oprócz podstawowej funkcji – ekspozycji słuchawek, stojak oferuje kilka dodatkowych portów. Do dyspozycji mamy dwa złącza USB-A, jedno USB-C oraz wejście jack. Producent nie deklaruje co prawda kompatybilności z Nintendo Switch 2, ale w praktyce akcesorium działa bez większych problemów. Podświetlenie funkcjonuje poprawnie, a porty sprawdzają się w praktyce.

Możemy podłączyć słuchawki Krux Crave Pro Wireless przewodowo i korzystać z nich na kablu. Testowałem to rozwiązanie w praktyce i działa bez zarzutu, choć niestety mikrofon nadal pozostaje nieobsługiwany na Switchu. Sprzęt korzystający z wejścia jack również działa poprawnie. Co ciekawe, jeśli podłączone urządzenie posiada mikrofon, ten także zostanie wykryty i obsłużony. W praktyce działa to bardzo podobnie do samego wejścia słuchawkowego w konsoli.

Sama konstrukcja stojaka jest prosta i nie sprawia problemów podczas składania. Niestety, największym minusem okazuje się stabilność ramienia. Po złożeniu nie trzyma się ono wystarczająco sztywno. Wystarczy niewielki nacisk, aby je poruszyć. Szkoda, że nie zastosowano tutaj lepszego mechanizmu blokującego lub głębszego osadzenia elementu.

 

 

Dodaj nieco RGB LED do swojego pokoju

 

Jeśli chodzi o wykonanie, całość wypada solidnie. Tworzywo jest sztywne i sprawia wrażenie odpornego na wyginanie. Dodatkowo podstawka została wyposażona w niewielkie, gumowe nóżki. Są krótkie i okrągłe, ale skutecznie ograniczają przesuwanie się stojaka po biurku.

Podświetlenie również ma swoje plusy. Dolna część podstawy prezentuje się dobrze i spełnia swoją funkcję wizualną. Na boku znajdziemy dotykowy panel, który pozwala przełączać tryby oświetlenia RGB LED. To wygodne rozwiązanie, które nie wymaga sięgania po dodatkowe przyciski. Nieco gorzej wypada przezroczysty element na środku stojaka. Jego podświetlenie jest słabsze i nie robi takiego wrażenia, jak można by oczekiwać.

Jeżeli znajdziemy dla niego miejsce na biurku, stojak może pełnić także funkcję praktycznego huba USB. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby całkowicie pominąć ramię i korzystać z niego wyłącznie jako rozszerzenia portów. W takim scenariuszu dobrze sprawdzi się na przykład do ładowania pada lub innych akcesoriów. Jako dodatek do stanowiska sprawdza się dobrze, choć konstrukcyjnie mógłby być bardziej dopracowany.

 

Zalety

  • dodatkowe porty USB i jack
  • solidne wykonanie obudowy
  • gumowe antypoślizgowe nóżki
  • RGB LED z dotykowym sterowaniem
  • działa z Nintendo Switch 2 mimo braku informacji o kompatybilności

Wady

  • słaba stabilność ramienia
  • brak mechanizmu blokującego ramienia
  • przeciętne podświetlenie środkowego elementu

 

 

Ogólne podsumowanie

Krux dostarczył słuchawki, które oferują bardzo dobrą jakość i bez problemu mogą konkurować z bardziej rozpoznawalnymi markami. To propozycja zdecydowanie warta rozważenia, zwłaszcza jeśli spojrzymy na cenę, w jakiej są dostępne w polskich sklepach. Osobiście jestem z nich bardzo zadowolony. Spełniły moje oczekiwania, a momentami nawet je przewyższyły.

Jeśli chodzi o drugi element zestawu, czyli stojak Krux Rivt Headphone Stand, wypada on poprawnie jako dodatek do stanowiska. Działa bez problemu z Nintendo Switch 2 i może pełnić funkcję prostego huba USB. To przydatne rozwiązanie, jeśli chcemy nieco rozszerzyć dostępne porty. Trzeba jednak zaznaczyć, że konstrukcyjnie mógłby być lepiej dopracowany, zwłaszcza pod względem stabilności ramienia i jego oświetlenia.
 

 
Podziękowania dla Krux za dostarczenie sprzętu do testów.


Podsumowanie

Wyświetleń: 393

Redaktor

Damian "Dadaista" Filipkiewicz

Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch, PC oraz PlayStation. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i, bijatyki, horrory nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, a moim spirit animal jest Gengar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *