SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Smocze kule i piraci – test gadżetów od Blade

Hiszpańska firma Blade zajmuje się produkcją akcesoriów dla graczy. W…

8 kwietnia 2026

Hiszpańska firma Blade zajmuje się produkcją akcesoriów dla graczy. W ich asortymencie nie mogło oczywiście zabraknąć gadżetów przeznaczonych dla posiadaczy najnowszej konsoli Nintendo. Dodatkowo wszystkie ich produkty są licencjonowane. Przyjrzyjmy się więc dzisiaj, jak wypadają ich produkty utrzymane w klimatach anime. Przed wami garść dobroci z Dragon Balla i One Piece.
 

“I don’t need a weapon… my fists are enough!”

 
Na początek przyjrzyjmy się najmniejszemu z dostępnych gadżetów. Nieduże opakowanie skrywa w sobie dwie obudowy na Joy-Cony oraz gumowe nakładki na analogi. Komplet na lewy kontroler jest pomarańczowy, przedstawia Goku, a symbol na korespondującej z nim nakładce nawiązuje do symbolu Kame. Prawy z kolei jest niebieski, znajduje się na nim Vegeta, a na gałce mamy symbol królewskiego rodu Saiyan.
 

 
Samo wykonanie nie pozostawia żadnych zastrzeżeń. Obudowy są wykonane z bardzo przyjemnego w dotyku tworzywa, które nie sprawia wrażenia taniego. Nie jest to twardy, nieprzyjemny w dotyku plastik. Właściwie wydaje się delikatnie podgumowany, co zapewnia przyjemny, pewny chwyt. Są bardzo dobrze dopasowane, a ich montaż i demontaż jest bardzo prosty i wykorzystuje sześć zatrzasków umieszczonych dookoła obudowy. Jeśli miałbym się do czegokolwiek przyczepić, to byłby to fakt, że przez grubość obudowy jest ona na tej samej wysokości co wszystkie przyciski na Joy-Conach, co nieco zmniejsza komfort z korzystania z nich. Jednak po chwili jesteśmy w stanie się do tego przyzwyczaić.

Nakładki na analogi są chyba jednymi z moich ulubionych i powiem szczerze, że stały się moimi domyślnymi. Wystające elementy ozdobne bardzo dobrze spełniają funkcję utrzymywania kciuka na właściwej pozycji, nawet bez nadania gumkom konkretnych kształtów. Pomimo bycia praktycznie płaskimi, nie ma problemu ze zsuwającymi się z nich palcami.
 

“His armor didn’t even crack…”

 
Drugim, zdecydowanie większym elementem zestawu jest etui na Switcha 2, choć producent zastrzega, że jest ono również kompatybilne ze wszystkimi inkarnacjami poprzedniej konsoli Nintendo. Niestety, z braku jakichkolwiek ramek zmniejszających, które znane są choćby z uniwersalnych case’ów z pierwszego pstryczka, umieszczona wewnątrz konsola poprzedniej generacji lata na boki, przez co raczej nie można mówić o dobrej ochronie urządzenia.
 

 
Niemniej samo etui jest idealnie skrojone pod Switcha 2, który mieści się w nim idealnie. Wykonanie jest solidne. To typ hardcase, dlatego wszystkie ścianki są odpowiednio wzmocnione, zapewniając schowanej w środku konsoli bezpieczeństwo nawet w razie upadku. Z zewnątrz futerał jest dwukolorowy. Pomarańczowy front ozdobiony jest podobizną Goku oraz przyjemnie wypukłym znakiem Kanji Goku (choć muszę przyznać, że dłuższą chwilę zajęło mi rozpoznanie go przez niecodzienny układ). Sam symbol jest gumowany i wystaje kilka milimetrów ponad całość, co dodaje całości ciekawego wyglądu. Tył jest ciemnoniebieski, całość nawiązuje więc do kolorystyki stroju głównego bohatera Dragon Balla.
 

 
Środek etui wykończony jest przyjemnym, miękkim materiałem, który w dotyku przypomina nieco welur. Jak wspominałem wcześniej, umieszczona wewnątrz konsola spoczywa stabilnie, nie ma mowy o przemieszczaniu się w żadnym kierunku. Osłona na ekran jest dwuczęściowa, przez co możemy z niej ustawić stojak, o który możemy oprzeć urządzenie. Dodatkowo od wewnątrz znajdziemy kieszonki na 8 kartridży. Na przeciwległej ścianie futerału znajdziemy zamykaną na zamek błyskawiczny siateczkową kieszonkę, która może pomieścić dodatkowe Joy-Cony czy inne mniejsze akcesoria. Ostatnim elementem jest mały futeralik, który może pomieścić 4 dodatkowe kartridże z grami. Niestety nie został on wyposażony w dedykowane sloty, przez co przy braku ostrożności przy otwieraniu luźno spoczywające wewnątrz gry mogą zwyczajnie wylecieć na zewnątrz.

Całość prezentuje się bardzo solidnie. Kwestią gustu pozostaje nieco krzykliwy front, który nie każdemu musi przypaść do gustu. Nie każdy bowiem ma w sobie na tyle Ki, by w samolocie lub pociągu wyciągnąć z plecaka jaskrawopomarańczowy futerał z Goku na froncie, a szkoda.
 

 

“You’ve lost control of yourself, Kakarot”

 
Nie będę ukrywał, że kiedy wziąłem do rąk bezprzewodowy kontroler od Blade, pomyślałem, że to raczej zabawka dla dzieci niż poważny gamepad. Pomarańczowa, półprzezroczysta skorupa, ozdobiona motywami z Dragon Balla, doprawiona LED-ami poprowadzonymi dookoła, sprawiła, że tego wrażenia po prostu nie mogłem się pozbyć. Dodatkowo sam w sobie kontroler jest bardzo lekki, co dodatkowo nie zwiastowało niczego dobrego. Jednak po kolei. Pierwsze połączenie z konsolą odbywa się przy użyciu dołączonego do zestawu kabla USB. Po pierwszym sparowaniu możemy już łączyć się ze Switchem bezprzewodowo, jednak nie ma mowy o wybudzaniu konsoli z uśpienia. Wspomniane wcześniej LED-y mają 2 tryby działania – ciągły i przygaszony. Przy tym drugim za każdym razem zmienia się nieco barwa diod, choć te i tak utrzymane są w ciepłej kolorystyce. Oczywiście mamy też możliwość wyłączenia ich całkowicie.
 

 
Przejdźmy do sterowania. Gałki analogowe działają w porządku, są dość precyzyjne, choć same grzybki mogłyby być nieco większe, co zwiększyłoby komfort użytkowania. Bardzo małe są też przyciski akcyjne ABXY. Klik jest dość miękki, ale ogólnie przyjemny, choć kojarzy się bardziej z niższą półką sprzętową. Spusty i bumpery działają również bardzo miękko. O ile w przypadku przycisków L i R nie jest to duży problem, to miękkie triggery przekładają się na prędkość reakcji.

Jednak elementem, któremu postanowiłem poświęcić tu nieco więcej miejsca, jest d-pad. I powiem szczerze – jest to jeden z najgorszych krzyżaków, z jakim kiedykolwiek się spotkałem. Ogólna miękkość, jaką dzieli z pozostałymi przyciskami, to dopiero początek. Czasem zdarza się, że przeciśnięty jednostajnie klawisz kierunkowy nagle przestaje działać na kilka sekund, by po chwili wrócić do życia. Płynne przechodzenie między kierunkami jest wręcz niemożliwe. Dzieje się tak, ponieważ jeśli wciśniemy kierunek nieco bliżej środka, okaże się, że możemy wcisnąć jednocześnie cały d-pad. Nie ma żadnej blokady po środku, przez co praktycznie tracimy jakąkolwiek kontrolę. Używanie go jest prawdziwym treningiem cierpliwości.
 

 
Kontroler posiada tryb turbo, którym sterujemy specjalnie przeznaczonym do tego przyciskiem. Z poziomu samego pada możemy również ustawić jeden z 3 poziomów mocy wibracji. Niestety podczas wibrowania jeden z triggerów mojego egzemplarza wydawał irytujący dźwięk, dlatego postanowiłem koniec końców wyłączyć je całkowicie. Dla kogo jest ten produkt? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Być może pierwsze wrażenie, które sugerowało najmłodszych, było trafne. Niewymagające dziecko może nie zwrócić uwagi na sporą część mankamentów, a jaskrawa kolorystyka i zastosowanie LED-ów przyciągną uwagę. Jednak nawet w tej cenie (okolice 130 zł) można znaleźć lepszy kontroler.
 

“Listen carefully… this is important.”

 
Dochodzimy do zestawu bezprzewodowego słuchawkowego przygotowanego przez Blade. W zestawie znajdziemy słuchawki z doczepianym mikrofonem, kabel USB służący do ładowania, kabel mini jack pozwalający na połączenie przewodowe ze źródłem dźwięku, wtyk pozwalający na połączenie 2.4 GHz, wymienne osłonki oraz instrukcję.
 

 
Same słuchawki są wykonane naprawdę bardzo porządnie. Tym, na co chciałbym zwrócić uwagę, jest decyzja, aby wewnętrzna część nauszników nie była pokryta ekoskórą, co jest bardzo powszechne w sprzętach licencjonowanych. O ile sprawia to dobre pierwsze wrażenie, to w miarę użytkowania materiał ten zaczyna się łuszczyć i odpadać, co nie wygląda już dobrze. W tym wypadku wykorzystano bardzo przyjemny dla skóry materiał. Ten sam materiał wykorzystano na spodzie pałąka. Jedynie jego górna część jest pokryta sztuczną imitacją skóry, jednak w tamtym miejscu nie powinno to stanowić najmniejszego problemu.

Na środku zewnętrznej części nauszników znajdują się diody LED. Bezpośrednio na nich umieszczamy wspomniane wcześniej wymienne osłonki. Dwie z nich przedstawiają postaci z anime, natomiast pozostałe dwie są dużo bardziej stonowane i przedstawiają logo Dragon Balla oraz smoka. Osobiście preferuję te drugie, które w połączeniu z kolorystyką całości prezentują się nadzwyczaj dobrze.
 

 
Jak wspominałem wcześniej, zestaw możemy podłączyć do urządzenia źródłowego bezpośrednio dołączonym kablem mini jack, za pomocą wtyku USB, wykorzystując częstotliwość 2.4 GHz lub bezpośrednio wykorzystując Bluetooth. Niestety ostatnia z wymienionych opcji generuje dość mocno odczuwalne opóźnienia, które nieco psują doznania. Na szczęście w trybie zadokowanym możemy łączyć się również drugą z dostępnych opcji bezprzewodowych, co niweluje ten problem. W trybie handheldowym, jeśli chcemy pozbyć się opóźnień, jesteśmy skazani na podpięcie przewodowe.

Jakość dźwięku w słuchawkach jest dobra, choć wyraźnie przesunięta w stronę niskich tonów. Przy dłuższym odsłuchu muzyki mocny bas może maskować średnie tony i powodować wrażenie przytłoczenia, co może być męczące dla ucha. W przypadku gier problem ten praktycznie nie występuje – bas zwiększa immersję, a dzięki obsłudze dźwięku przestrzennego łatwiej jest precyzyjnie lokalizować źródła dźwięku.
 

 
Jeśli chodzi o sam dołączany mikrofon, to jakość dźwięku, jaki generuje, jest przyzwoita. Jest owinięty dość grubą warstwą gąbki, przez co czasem dźwięk, który mogą usłyszeć nasi rozmówcy, może sprawiać wrażenie nieco przytłumionego, jednak nie jest to jakoś bardzo uciążliwe w codziennym użytkowaniu. Słuchawki oceniam na plus. Bardzo dobre wykonanie, przyjemny wygląd, wymienne osłonki, trzy możliwości połączenia, a do tego dobra jakość dźwięku sprawiają, że to naprawdę dobry wybór, jeśli szukamy solidnych słuchawek. Jedyny tak w zasadzie ich minus to przeciętne wygłuszenie dźwięków zewnętrznych. Warto mieć to na uwadze.
 

“Yo Ho Ho Ho”

 
Na końcu mały bonus, bo nie samym Dragon Ballem człowiek żyje. Pozostajemy jednak w klimatach anime. Tym razem jednak wypływamy pełne morze z załogą Słomkowego Kapelusza z One Piece. Dla osób nieobytych z morskimi wyprawami przygotowano Starter Pack dla Nintendo Switch 2. W jego skład wchodzą kolejno: miękki case na konsolę, ściereczka do wycierania ekranu, dwie nakładki na gałki analogowe i ochronne szkło na ekran konsoli. Poza ostatnim elementem wszystkie brandowane są logiem anime.
 

 
Zaczynając od samego etui, jest wykonane z bardzo przyjemnego w dotyku neoprenu. Sam w sobie materiał jest wodoodporny, jednak zdecydowanie nie ryzykowałbym zanurzenia go w wodzie, ponieważ zamki pozostają nieosłonięte. Poza główną przegrodą na konsolę z przodu znajduje się druga, nieco mniejsza, która może być wykorzystana do przechowywania drobiazgów. Powinno zmieścić się tam cienkie etui na kartridże, co jest przydatne, ponieważ case sam w sobie nie posiada żadnego miejsca, w którym można byłoby je przechowywać. Jedynym w zasadzie minusem jest specyficzny dla neoprenu zapach, który utrzymuje się nadzwyczaj długo.

Ściereczka, jak to ściereczka, spełnia swoje zadanie. Pozostaje jedynie obawa odnośnie jej jasnego koloru. Prawdopodobnie z czasem będzie na niej widoczny brud, który będzie ścierany z ekranu konsoli. Gałki na analogi są dość przyjemne i dają dobre oparcie dla palców. Brak efektu ślizgania się kciuków, czego obawiałem się, biorąc pod uwagę praktycznie płaski kształt. W przypadku szkła na ekran nie mamy niestety żadnej informacji na temat jego twardości. Otrzymujemy za to ściereczki i naklejki, które ułatwiają poprawne mocowanie protektora.
 

 
Zestaw startowy, jak sama nazwa wskazuje, jest przeznaczony dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z konsolą i za jednym zamachem chcą uzbroić się we wszystkie najpotrzebniejsze akcesoria. I w tym wypadku trzeba powiedzieć, że sprawdza się znakomicie. Gdyby tylko etui posiadało kilka przegródek na kartridże, byłoby wręcz idealnie.
 

Podsumowanie

 
Firma Blade wykonała kawał dobrej roboty, tworząc akcesoria dla Nintendo Switch 2. Tak naprawdę większość z omawianych dzisiaj produktów cechuje się wysoką jakością wykonania i spełnia swoje zadanie bardzo dobrze. Jedynym niechlubnym wyjątkiem jest nieszczęsny gamepad. Wiadomo, że w tym budżecie można sporo wybaczyć, jednak zdecydowanie można w nim znaleźć sporo lepsze propozycje. Poza nim każdy z gadżetów mogę spokojnie polecić. Idealne zabawki dla fanów Dragon Balla i jedna dla miłośników One Piece.

Podziękowania dla IBCG za dostarczenie akcesoriów do testu.


Redaktor

Dominik Nowicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *