RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Wściekła gęś atakuje! – recenzja Untitled Goose Game

Untitled Goose Game to niestandardowa produkcja studia House House, dzięki której…

10 października 2019

Untitled Goose Game to niestandardowa produkcja studia House House, dzięki której możemy wcielić się w tytułową gęś i siać spustoszenie między mieszkańcami, przygęgując do tego złowieszczo. Na pierwszy rzut oka gra wydaje się kolejnym zwykłym symulatorem zwierzęcia, ale jak się jednak okazuje, ma do zaoferowania znacznie więcej.

 

 

Rozgrywka

 

Gra zdecydowanie nie należy do najdłuższych, rozgrywka nie jest skomplikowana i to od gracza i jego pomysłowości zależy, ile będzie ona trwała. Cała mechanika opiera się na tym, że w każdej z 5 głównych lokacji dostajemy listę zadań do wypełnienia (warto wspomnieć, że dostępny jest język polski). Nie zawsze są one jednak dosłowne, czasem musimy pobiegać dookoła i przypatrzeć się czynnościom, jakie wykonują postaci oraz zauważyć pewne schematy. Dopiero z tą wiedzą będzie nam o wiele łatwiej zrozumieć nasze polecenia. Może się okazać, że jedną misję wypełnimy w minutę, a nad innymi będziemy się głowić pół godziny, więc polecam grę przechodzić razem ze znajomymi i wspólnie eksperymentować oraz rozmyślać nad zadaniami.

Mimo możliwego początkowego złudzenia, świat gry nie jest do końca otwarty, przynajmniej nie od początku. Gęsto są na nim porozsiewane furtki, które będziemy w stanie otworzyć dopiero, gdy dojdziemy do dalszego etapu gry i znajdziemy się po ich drugiej stronie z zamkiem. Warto je otwierać, gdyż ułatwi nam to powrót do wcześniejszych lokacji, aby wymaksować wszystkie zadania lub odnaleźć te kilka ukrytych.

 

 

Kradnij, ale uważnie i po cichu

 

Często będziemy musieli się zakradać, aby zabrać jakiś przedmiot, który jest potrzebny do wypełnienia zadania i odnieść go w konkretne miejsce. Z czasem mieszkańcy będą na nas reagować z coraz większą niechęcią, więc lepiej czasem się powstrzymać od gęgania, jeśli aktualnie nie chcemy na siebie zwracać uwagi. Jeśli nas przyłapią, to podbiegną do nas i będą starali się  odebrać nam porwany przedmiot i wypędzić nas z ich terenu. Odłożą go wtedy na miejsce i będziemy musieli się starać od początku. W różnych lokacjach są miejsca, w których będziemy mogli się schować z naszą zdobyczą i nie będziemy musieli się martwić, że ją stracimy. Niektóre elementy możemy uszkodzić podczas szarpaniny z ludźmi (na przykład  miotłę, którą pani ze straganu z niewiadomych dla mnie przyczyn ciągle wypychała w moją stronę, gdy hasałem w pobliżu, próbując podwędzić jej pomidora).

 

 

Gę, gę, gę…

 

Oj tak, tę frazę słyszymy dość często, właściwie powiedziałbym, że w moim przypadku był to główny dźwięk, który wydobywał się z mojej konsoli podczas gry. Jednakże nasza gęś sama z siebie milczy i to my poprzez klikanie odpowiedniego przycisku dajemy jej głos. Teoretycznie nie musimy tego robić, ale tak wielką radość można czerpać przez wyładowywanie swojej frustracji przy pomocy gęsiego języka, który potrafi brzmieć bardzo agresywnie, ale jednocześnie nikt nam niczego nie udowodni, bo to przecież tylko… gęganie. Mimo tego w niektórych misjach jest ono wymagane, np. kiedy musimy przestraszyć małego chłopca, aby zatrzasnął się w budce telefonicznej lub wylądował w kałuży (niestety dorosłe postaci się nas nie boją, a tylko je irytujemy). Możemy się również pochylać, by wciskać się pod jakieś niskie meble, lub chwytać rzeczy z ziemi oraz rozkładać skrzydła, żeby wyglądać jeszcze groźniej.

 

 

Oprawa audiowizualna

 

W tej kwestii również jest zadowalająco. Grafika w stylu komiksowym sprawdza się bardzo dobrze i jeszcze bardziej dodaje całości humoru. Jest raczej prosta, nie uświadczymy tu wielu cieni lub refleksji, ale to w zupełności nie jest potrzebne. Delikatna muzyka pogrywa w tle (czasem przerywana czyimś głośnym gęganiem), co uprzyjemnia rozgrywkę. Widać, że wszystkie elementy zostały przemyślane i złożone w jedną, spójną całość.

 

 

Untitled Goose Game to gra wyjątkowa, o specyficznym humorze i klimacie, który na pewno nie trafi do wszystkich, ale zdecydowanie podbije serca dużej grupy osób. Jest to propozycja idealna, gdy na przykład zdenerwował was natrętny sąsiad lub pani z polskiego znów zrobiła niezapowiedzianą kartkówkę, a wy chcecie jakoś wyrzucić z siebie te emocje. Mogę tylko powiedzieć, że przycisk od gęgania należy do was, a długa lista zadań zapewni wam satysfakcję z sianej przez was gęsiej destrukcji.

Podziękowania dla Panic Inc. za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + polska wersja językowa
  • + ładna oprawa audiowizualna
  • + zmusza do kreatywności
  • + można wyładować swoje negatywne emocje

Wady

  • - czasem pojawiają się bugi
  • - stosunkowo krótka

7.5

Wyświetleń: 556

Redaktor

Szymon "Rhysand" Nowakowski

Pasjonat najnowszej Zeldy, która pochłonęła go bez reszty, miłośnik gier z wciągającą fabułą, ciekawych książek, łyżwiarstwa oraz nałogowy słuchacz muzyki. New3DS rozpalił w nim wielki uczucie do Nintendo, więc zakup Switcha był tylko kwestą czasu. Na co dzień uczęszcza do liceum, przygotowując się do matury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *