RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Zmiana niekoniecznie na lepsze – recenzja King`s Bounty II

King`s Bounty jest uważane za spadkobiercę nieco szerzej rozpoznawalnej serii…

24 września 2021

King`s Bounty jest uważane za spadkobiercę nieco szerzej rozpoznawalnej serii Heroes of Might and Magic. Nic bardziej mylnego, ponieważ w rzeczywistości to właśnie ta pierwsza jest ojcem „Herosów”, mimo że zdobyli oni sobie większą popularność. Chociaż recenzowany dzisiaj tytuł oznaczony został dwójką, to jednak począwszy od 1990 roku ukazało się kilka lepiej lub gorzej przyjętych odsłon. Od ostatniej z nich minęło już dobrych kilka lat, w związku z czym nasuwa się pytanie, czy KBII jest godnym następcą? Odpowiedź raczej nie ucieszy fanów, ale nie uprzedzajmy faktów.

 

Pierwowzór „Herosów”

 

Najnowsza odsłona serii, czyli King`s Bounty II, jest jednym z tych tytułów, w przypadku których twórcy decydują się na poważną rewizję dotychczasowych rozwiązań i mechanik. A nie ma co ukrywać, że tutaj zmieniło się wiele. W trakcie ostatniej dekady technika poszła mocno do przodu, a gry zaczęły wyglądać dużo lepiej. Również w tym przypadku grafika została poprawiona, chociaż i tak jest daleko w tyle za najnowszymi produkcjami AAA. KBII do nich nie należy, co widać już na pierwszy rzut oka. Modele postaci są niedopracowane i bije od nich sztywnością, natomiast animacje głównego bohatera również dalekie są od naturalności. W niektórych momentach przywodzi to na myśl produkcje z tego gatunku, jednakże sprzed 20 lat.

 

 

Dodatkowo port na Switcha tradycyjnie musiał spotkać się z pewnymi mocnymi kompromisami, w związku z czym są momenty, w których produkcja wygląda przyzwoicie, a są też takie, które straszą. Modele ścian czy skrzyń są niskiej jakości, sprawiają wrażenie rozciągniętych. W tym przypadku nie jest to wyłącznie kwestia słabego portu, ponieważ nawet wersja na PC wyraźnie daje znać, że gra miała niski budżet.

 

Drastyczna zmiana

 

Ale nie rozchodzi się tutaj tylko o grafikę, ponieważ przede wszystkim został całkowicie zmieniony sposób ukazywania akcji. Do tej pory mieliśmy do czynienia z widokiem izometrycznym, który przywodził na myśl wspomnianą serię Heroes of Might and Magic. KBII wprowadza istotną zmianę, ponieważ podczas eksploracji świata akcję obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby. Natomiast w przypadku trybu walki jesteśmy przenoszeni na specjalną arenę podzieloną na sześciokątne pola, charakterystyczne dla gier taktycznych. W tym przypadku pozostał tryb izometryczny, jednakże trochę inny niż kiedyś, jakby nieco ciaśniejszy. Istotną różnicą, o której później jeszcze szerzej opowiem, jest to, że w tej części serii podczas walki widzimy rzeczywistą liczbę jednostek. Niby nic takiego, ale prowadzi to do poważnych konsekwencji, o czym za chwilę.

 

 

Czy zmiana perspektywy wyszła grze na dobre? Nie do końca. Jak się okazuje (co zresztą było już wcześniej zapowiadane), zmieniły się proporcje trybów eksploracji i walki. Tych drugich jest znacznie mniej, w związku z czym przyjdzie nam zwiedzać otwarty świat przez jakieś 60-70% czasu. W zamyśle miało to sprawić, aby było bardziej RPG-owo. Jednakże mapa jest na tyle rozległa i monotonna, że raczej nie sprawia to przyjemności, a wręcz przeciwnie, może prowadzić do zniecierpliwienia i frustracji.

 

Klasy postaci

 

Grę rozpoczynamy, mając do dyspozycji jedną z trzech klas postaci: wojownika, paladyna i czarodziejkę. Wybór nie jest więc duży, chociaż i tutaj warto się zastanowić, z jakim bohaterem będziemy chcieli się związać na kolejne godziny rozgrywki. Oczywiście każda z opcji charakteryzuje się określonymi cechami i umiejętnościami. W praktyce jednak każdą z postaci można rozwinąć w sposób dowolny, przyporządkowując punkty tak, jak nam pasuje. W konsekwencji z wojownika, jeśli chcemy, możemy zrobić czarodzieja.

 

 

Jako że w tytule miało się znaleźć więcej elementów RPG w porównaniu do wcześniejszych odsłon, również fabuła staje się nieco ważniejsza. Nie ma tu niestety epickiej historii i niespodziewanych zwrotów akcji, ale jest przyzwoicie. Co jakiś czas następują pogawędki z napotkanymi postaciami, które stopniowo wprowadzają nas w świat gry. Plusem jest praca kamery, ponieważ w przeciwieństwie np. do The Elder Scrolls V: Skyrim następują zbliżenia na mówiących właśnie bohaterów, w związku z czym całość wydaje się być bardziej dynamiczna. Z drugiej jednak strony modele postaci nie prezentują się aż tak dobrze, żeby oglądanie ich z bliska było szczególną przyjemnością. Mimo wszystko, mnie bardziej odpowiada taki sposób prowadzenia narracji w grach.

 

Zadania dodatkowe

 

Podczas gry możemy realizować liczne zadania dodatkowe. W ich przypadku zaobserwować można jednak duży rozdźwięk. Część zadań jest bardzo ambitna i przemyślana, a za nimi kryje się bardzo ciekawa historia. Jednak po ich zrealizowaniu często jesteśmy „sprowadzani na ziemię” i stajemy się zwykłymi chłopcami na posyłki. Wszystko to sprawia, że gra wydaje się być bardzo niejednolita, jakby twórcy starali się zapchać tytuł prostymi zadaniami robionymi na kolanie.

 

 

Walka w ciasnych warunkach

 

Wróćmy teraz do walki. Tradycyjnie, w tym trybie jesteśmy przenoszeni na specjalną planszę, którą fani serii dobrze kojarzą. W tej odsłonie jest ona jednak nieco inna, ponieważ z jednej strony jest dopasowana do akurat odwiedzanej lokacji. Mogą się na niej znajdować jakieś elementy otoczenia, takie jak budynki czy skały. Daje to pewne możliwości strategiczne, jednakże sprawia ogólne wrażenie, jakby areny były nieco mniejsze. W związku z tym możemy mieć pewne trudności z zachowaniem odpowiedniego dystansu od przeciwników i każdy ruch będzie bardzo istotny.

 

 

Kolejną nowością jest rozkład jednostek. Z tego powodu, że na poszczególnych polach widoczni są wszyscy żołnierze, których posiadamy, nie ma możliwości stackowania ich w jednym slocie setkami, tak jak było dawniej. Poprzednie rozwiązanie było wygodniejsze, ponieważ nie trzeba było martwić się o jakość jednostek; wystarczyła ich odpowiednia liczba. Mogliśmy mieć w jednym slocie setki piechurów i praktycznie przejść tak większość, jeśli nie całość, gry. KBII na to nie pozwala, więc musimy już trochę pokombinować z coraz to lepszymi jednostkami.

 

 

KBII przedstawia zupełnie nową dla serii koncepcję, jednakże niekoniecznie wyszło jej to na dobre. Całość przypomina nieco uboższą wersję serii Dragon Age, którego twórcy mają już pewne doświadczenie w tej konwencji i wiedzą, jak się po niej poruszać. Tutaj natomiast widać, że był jakiś pomysł, pewne elementy wyszły całkiem przyzwoicie, inne gorzej, natomiast całość wypada bardzo średnio. Tytuł poleciłbym szczególnie zagorzałym fanom King`s Bounty, ponieważ reszta może się mocno wynudzić.

 

Cena w eShop: 269,99 zł

Podziękowania dla Koch Media za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + dopracowany system turowej walki
  • + system rozwoju postaci
  • + część zadań pobocznych jest dopracowana

Wady

  • - eksploracja świata to męczarnia
  • - sztywne animacje
  • - słaba grafika
  • - słaby system rekrutowania jednostek

6

Wyświetleń: 915

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *