Swego czasu zakup dobrego kontrolera do bijatyk w formie arcade sticka nie należał do najłatwiejszych. Urządzenia tego typu potrafiły kosztować nawet kilkaset złotych, co dla wielu graczy było sporą barierą. Na szczęście w ostatnich latach zaczęły pojawiać się tańsze alternatywy. Jedną z nich jest Subsonic Arcade Stick. Producent obiecuje klasyczne wrażenia znane z automatów arcade w znacznie niższej cenie. Kontroler działa z Nintendo Switch. Producent deklaruje także kompatybilność z PC, Xbox Series X/S, Xbox One, PS4 oraz PS3 po podłączeniu przewodem. Pozostaje jednak najważniejsze pytanie. Czy ten model faktycznie wystarczy, aby wygodnie grać w bijatyki? Czas to sprawdzić.

Zawartość oraz pierwsze wrażenia
W zgrabnym pudełku oprócz Arcade Sticka znajdziemy instrukcję obsługi oraz dwa kable: USB-A do USB-C i USB-A do USB Micro-B. Służą one głównie do podłączenia urządzenia do kontrolerów PlayStation lub Xbox wraz z odpowiednimi konsolami. W przypadku Nintendo Switch możemy podłączyć go bezpośrednio do docka. Niestety jest to jedyny sposób korzystania z kontrolera, ponieważ główny przewód ma końcówkę USB-A i długość trzech metrów.
Może to być problem, jeśli gramy na telewizorze siedząc na kanapie. Kabel trzeba wtedy przeciągnąć przez sporą część pokoju, co dla niektórych użytkowników może być niewygodne. Sytuacja wygląda lepiej w przypadku gry przy biurku z monitorem, gdzie konsola znajduje się znacznie bliżej. To więc kwestia indywidualna. Szkoda, że producent nie przewidział alternatywnego rozwiązania. Z drugiej strony przy cenie około 164 zł na Amazonie można uznać to za akceptowalny kompromis.

Prosta, minimalistyczna konstrukcja
Obudowa została wykonana z matowego plastiku. Materiał w pewnym stopniu ogranicza widoczność odcisków palców, choć nie eliminuje ich całkowicie. Elementy sterujące są błyszczące. Główne przyciski akcji mają czerwony kolor, natomiast te dodatkowe umieszczone u góry są czarne. Na dole znajduje się wyprofilowana podpórka pod nadgarstek pokryta gumą. To dobre rozwiązanie, choć niestety jej rozmiar pozostawia trochę do życzenia. Podczas gry trudno z niej wygodnie korzystać, ponieważ utrudnia dostęp do dolnego rzędu przycisków.
Warto też zwrócić uwagę na oznaczenia. Na kontrolerze nie znajdziemy symboli znanych z Nintendo Switch. Zamiast tego zastosowano oznaczenia charakterystyczne dla konsol PlayStation i Xbox. Na początku może to utrudnić orientację w konfiguracji. Sam drążek ma moim zdaniem bardzo dobrze dobrany rozmiar. Nie jest ani za duży, ani za mały. Na górnej części obudowy znajdziemy również diody LED wskazujące numer podłączonego kontrolera.
Obok nich umieszczono kilka dodatkowych przycisków: Auto do ustawienia trybu turbo, Combo do tworzenia makr, Home, Share/View (odpowiednik przycisku – na Switchu) oraz Options/Menu (odpowiednik + na Switchu). Są też przyciski C1 i C2, które można przypisać do makr. Domyślnie odpowiadają one za funkcje analogów L3 i R3.

Arcade Stick w boju
Kontroler waży około 680 gramów bez kabla. W moim odczuciu to bardzo dobrze dobrana waga. Urządzenie nie jest ani zbyt lekkie, ani przesadnie ciężkie, dzięki czemu stabilnie leży na stole. Zamiast klasycznych gumowych nóżek zastosowano gumowe przyssawki. Z jednej strony sprawia to, że konstrukcja bardzo solidnie trzyma się powierzchni. Z drugiej jednak potrafi mocno przywrzeć do blatu, co utrudnia jej przesuwanie. Osobiście preferuję standardowe gumowe nóżki, ponieważ dają większą swobodę ustawienia.
Podczas korzystania z drążka wyraźnie słychać charakterystyczne kliknięcia oznaczające zmianę kierunku. W praktyce działa to bardzo dobrze. Podczas testów w Guilty Gear Strive nie miałem żadnych problemów z wykonywaniem konkretnych ruchów. Reakcja na polecenia jest szybka i precyzyjna. Elementy akcji są w miarę płaskie i nie wymagają dużej siły nacisku. Wykonywanie kombosów daje sporo satysfakcji, choć trzeba przyzwyczaić się do innego układu sterowania. Layout znacząco różni się od tego znanego ze standardowych gamepadów.
Niestety podczas ich naciskania pojawia się wyraźny hałas. Słychać nie tylko kliknięcie mechanizmu, lecz także dźwięk odbijający się od pustego wnętrza obudowy. Sprawia to, że całość pracuje głośniej, niż można by się spodziewać.


Porządny Arcade Stick na start
W relatywnie niskiej cenie Subsonic Arcade Stick jest rozsądnym wyborem dla osób, które chcą sprawdzić, czy granie na takim kontrolerze w ogóle im odpowiada. To zupełnie inne podejście do sterowania, niż korzystanie z klasycznego pada i wymaga chwili przyzwyczajenia. Pod względem funkcjonalności model oferuje wszystko, co potrzebne na początek. Responsywność stoi na bardzo dobrym poziomie. Podczas testów nie zauważyłem żadnych opóźnień ani problemów z rejestrowaniem poleceń w trakcie rozgrywki.
Kolorystyka całkiem dobrze pasuje do stylistyki Nintendo Switch 2. Dominuje tutaj połączenie czerni i czerwieni. Całość prezentuje się schludnie i minimalistycznie. Producent nie zdecydował się na dodatkowe efekty LED ani ozdobne wzory. Jeśli spojrzymy na ceny bardziej zaawansowanych modeli, które potrafią kosztować nawet kilkaset złotych, propozycja od Subsonica wygląda jak sensowny punkt wejścia do świata arcade sticków. Oczywiście nie jest to sprzęt pozbawiony wad i warto mieć je na uwadze.
W moim przypadku przesiadka z klasycznego kontrolera była sporym wyzwaniem. Przez większość życia grałem w bijatyki na padzie, dlatego arcade stick okazał się czymś zupełnie nowym. Na początku skutecznie sprowadził moje umiejętności w grach do parteru. Po kilku godzinach gry widać jednak, że urządzenie ma potencjał i może być dobrym punktem startowym dla osób chcących nauczyć się grania na arcade sticku.
Podziękowania dla Subsonic za dostarczenie sprzętu do testów.
Redaktor
Damian "Dadaista" Filipkiewicz
Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch, PC oraz PlayStation. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i, bijatyki, horrory nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, a moim spirit animal jest Gengar.