RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Avengers i spółka – recenzja Marvel Ultimate Alliance 3

Nie trzeba być absolwentem kulturoznawstwa, by dostrzec, że obyczajowość oraz…

18 sierpnia 2019

Nie trzeba być absolwentem kulturoznawstwa, by dostrzec, że obyczajowość oraz sztuka japońska różni się nieco od amerykańskiej. Dlatego też miałem lekkie obawy co do wizji superbohaterów, gdy światło dzienne ujrzała wiadomość, że za Marvel Ultimate Alliance 3 odpowiedzialne będzie japońskie Team Ninja – studio, które wcześniej wydało na świat m.in.: Dead or Alive oraz Ninja Gaiden. Skąd obawy? Pozwolę sobie zamieścić czołówkę z japońskiego, dosyć „ciekawego” serialu o Spider-Manie.

 

 

Jednak po pierwszym uruchomieniu gry, wszelkie obawy związane z odejściem od materiału źródłowego zniknęły, jak za sprawą pstryknięcia rękawicą Thanosa – ale na ich miejscu pojawiły się inne…

 

 

Japoński Spider-Man

 

Marvel Ultimate Alliance 3 celuje w podobnego odbiorcę, co filmowe uniwersum komiksowe – casualowy gracz, lubiący popatrzeć, jak jego ulubieni herosi naparzają się między sobą, a później jednoczą, by wspólnie zebrać rozrzucone Kamienie Nieskończoności, zanim zrobi to fioletowy Thanos, wspólnie z tytułowym Czarnym Zakonem. Fabuła produkcji rzeczywiście sprowadza się do jednego zdania i stanowi wyłącznie pretekst do przenoszenia bohaterów w nowe lokacje oraz pojawiania się kolejnych postaci, znanych z kadrów filmu (ale i przede wszystkim – z kart komiksów). Czuć wyraźną inspirację powieściami graficznymi, objawiającą się absurdalnymi sytuacjami oraz motywacjami niektórych postaci.

Twórcy zadbali o to, by każdy znalazł swojego ulubionego herosa. W nasze ręce trafia bowiem szeroka paleta trzydziestu trzech superbohaterów. W grze spotkamy wielu znanych – Iron-Man, Hulk, Thor, Spider-Man oraz Deadpool, ale i tych, którzy nie doczekali się jeszcze swojego filmowego debiutu. Początkowo przyjdzie nam pokierować ekipą Strażników Galaktyki, lecz wraz z rozwojem historii będziemy odblokowywać kolejne postacie.

 

 

Avengers assemble!

 

Jak sam tytuł wskazuje, w grze nie będziemy działać w pojedynkę. Od samego początku nasze łowy Kamieni Nieskończoności będziemy prowadzić w czteroosobowej drużynie. Na wstępie ten koncept może wydać się nieco absurdalny, ale z czasem ożywia lekko nużącą rozgrywkę. Szkoda, że w trybie kooperacji (lokalnej i sieciowej) wyłączono opcję przełączania się między członkami drużyny. Ciągła gra jednym bohaterem, choć początkowo ciekawa, szybko staje się monotonna. Dynamiczne przeskakiwanie pomiędzy postaciami w naszej ekipie jest naprawdę odświeżające, szczególnie, że większość z herosów posiada różne umiejętności oraz odmienną motorykę. Dr Strange i Iron-Man potrafią latać, Spider-Man oraz Venom bujają się na sieciach, a Hulk i Luke Cage… robią niezłą rozwałkę. Przyjemnie jest wypróbować każdego z nich.

 

 

Pomocna w kontrolowaniu stanu drużyny jest dynamiczna kamera. Jej położenie zależy od intensywności akcji na ekranie. W sekcjach platformowych będziemy obserwować postacie zza pleców, w walce przełączymy się na widok izometryczny. W większości sekcji mamy do czynienia z częściowo odblokowaną kamerą, umożliwiając podziwianie ładnie zaprojektowanych lokacji.

Gra nagradza tych, którzy swą drużynę formują z głową. Dobierając do zespołu postacie, np. zbliżone mocami lub te, które występowały wspólnie na kartach komiksu, zyskujemy pokaźne premie do statystyk. Warto więc łączyć Iron-Man, Thora, Hulka i Kapitana Amerykę, tworząc ekipę Avengersów lub inne znane formacje, jak: Wojownicy Sieci czy The Defenders. Na łatwym poziomie o śmierć dosyć trudno, lecz na normalnym dobieranie członków drużyny jest już pewnego rodzaju strategią, wymaganą do przeżycia.

 

 

Wielka moc to wielka odpowiedzialność

 

Tworzenie oddziałów superbohaterów to nie wszystko. Przez całą grę, każdy z aktualnie ogrywanych herosów zdobywa kolejne poziomy doświadczenia, wraz z którymi uzyskuje dostęp do nowych ataków specjalnych oraz kolejnych partii niesamowicie rozbudowanego drzewa umiejętności. Z tego względu, iż punkty ulepszeń zdobywa się w parze wraz z rozwojem bohaterów, gra wręcz zachęca do eksperymentowania i dokonywania ciągłych rotacji w naszych drużynach. Rozdawanie zdobytych pieniędzy oraz punktów to jedna z początkowych metod polepszania umiejętności; niektóre statystki bohaterów można rozwinąć również za pomocą specjalnych kryształów ISO-8. Crafting wspomnianych błyskotek nie należy do skomplikowanych i nie wnosi on za dużo do rozgrywki, jednak w nieco trudniejszych potyczkach przedmioty te mogą okazać się pomocne.

 

 

Ogrywając produkcję, wyraźnie czuć, że mamy do czynienia z superbohaterami. Zbierając Kamienie Nieskończoności, dosłownie zmieciemy ze swojej drogi tysiące, jak nie setki tysięcy pomniejszych przeciwników oraz skonfrontujemy się z ogromnymi bossami. Potyczki może nie są bardzo widowiskowe, ale mimo tego sprawiają satysfakcję. Przyjemnie się patrzy, gdy Wolverine, wykonując swoje „ciachanie pazurami”, zrównuje z ziemią hordę nadbiegających przeciwników.

Walka nie należy do skomplikowanych. Paleta naszych ruchów ograniczona jest do zadawania lekkich oraz cięższych ciosów, które mogą być łączone z atakami specjalnymi, zużywającymi ładowany pasek w trakcie potyczek. Ciosy specjalne przypisane są do konkretnej postaci i zazwyczaj wykorzystują moc specjalną herosa. Spider-Man atakuje ogromną kulą sieci, Iron-Man usmaży wrogów wiązką energii, a Kapitan Ameryka zapozna pobliskich oponentów ze swoją tarczą. Ciosy te mogą być wykonywane wspólnie ze stojącymi nieopodal członkami naszej drużyny, zadając przy tym zdecydowanie więcej obrażeń. Spośród wszystkich dostępnych ataków, najbardziej efektowny i efektywny jest Extreme Attack, wykonywany wspólnie przez całą ekipę. Zadawane przez niego obrażenia są na tyle duże, że klękają przed nim nie tylko oponenci, ale i niekiedy nawet sam Switch.

 

 

Z komiksu powstałeś, w komiks się obrócisz

 

Porzucono oprawę graficzną aspirującą do realizmu na rzecz bardziej komiksowej. Wpasowuje się ona lepiej w ducha całej produkcji, ale i przede wszystkim, nieco odciąża Switcha, starając się utrzymywać stabilny klatkarz. Gra działa płynnie, choć zdarzają się chwile – szczególnie w dosyć zaludnionych obszarach przy użyciu EX Attacku – gdy tytuł wyraźnie gubi FPSy. Marvel Ultimate Alliance 3 w trybie zadokowanym hula w dynamicznym 1080p, przez co niekiedy zdarza mu zaliczyć spadek do 720p. Tryb przenośny oferuje rozdzielczość 720p, a w bardziej efektownych momentach – 540p. Mimo dosyć kiepskiego wyreżyserowania, całkiem przyjemnie ogląda się prerenderowane przerywniki filmowe, na których można podziwiać bohaterów w pełnej okazałości.

Modele postaci prezentują się przyzwoicie, oddając wysoki stopień podobieństwa względem komiksowych pierwowzorów. Interesująco wypada również voice-acting. Odniosłem wrażenie, że bohaterowie przemawiali głosem starającym się za wszelką cenę upodobnić do barwy aktorów z filmowego uniwersum. Zabieg ten wypada całkiem interesująco. Szkoda, że nie zdecydowano się na polską lokalizację; przynajmniej kinową.

Ukończenie gry zajmuje około dziesięć godzin. W trakcie przygody odwiedzimy sporo różnorodnych lokacji, znanych każdemu fanowi uniwersum Marvela. Po skończeniu kampanii, można udać się do odblokowanych wcześniej Szczelin Nieskończoności. W nich czekają nas różne wyzwania, z których dominują utrudnione potyczki z bossami. Niektóre z nich poddadzą nasze umiejętności wymagającym testom, ale jest o co walczyć. Ukończenie Szczelin to jedyna szansa, by odblokować postać Thanosa i innych znanych złoczyńców.

 

 

Panie Stark… nie czuję się zbyt dobrze

 

Marvel Ultimate Alliance 3 to gra całkiem przyjemna i sprawiająca masę frajdy. Nie dostarczy ona niezliczonych emocji, jak Avengers: End Game, ale zamiast tego pozwoli na czerpanie połaci czystej przyjemności z pokonywania hord przeciwników swoimi ulubionymi superbohaterami. Mimo skupiania wielu herosów w obrębie jednego ekranu, tryb kooperacji nie jest mocną stroną produkcji i zdecydowanie zachęcam do samodzielnej rozgrywki. Gra pozbawiona jest większych wad, jednak osoby niezainteresowane komiksowym uniwersum superbohaterów niestety nie znajdą tu nic dla siebie – poza pseudo-diablowym naparzaniem – i rzucą grę w kąt. Jeżeli jednak, podobnie jak ja, uwielbiacie postaci Marvela, a komiksy zjadacie przed śniadaniem, to poczujecie się jak w raju.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + przyjemna rozgrywka
  • + pokaźna liczba grywalnych postaci
  • + wyzwania Szczelin Nieskończoności
  • + voice–acting
  • + ogrom smaczków dla fanów Marvela

Wady

  • - prowizoryczna fabuła
  • - mało interesująca dla komiksowych laików
  • - tryb współpracy

8

Wyświetleń: 3169

Redaktor

Mikołaj "Syn Kury" Stryczyński

Legenda głosi, że wykluł się z jaja i od tego czasu pałęta się po świecie, ucząc się języka ludzi. Ze względu na dosyć ubogi system porozumiewania się homo sapiens, preferuje synergiczne doznania komunikacyjne, płynące z gier wideo. Poza tym studiuje, pisze scenariusze, kocha filmy i inne czynności będące czystą synekurą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *