Rynek kontrolerów jest obecnie niezwykle nasycony, dzięki czemu każdy gracz może znaleźć coś dla siebie. Marka Flydigi coraz śmielej poczyna sobie w tym segmencie, co widać po ich kolejnych premierach. Ostatnio miałem okazję sprawdzać model Flydigi Vader 4 Pro, a teraz w moje ręce trafił jego następca – Vader 5 Pro. Czy warto przesiąść się na nowszy model? Sprawdźmy.
Pierwsze wrażenia
Pad dociera do nas w opakowaniu typowym dla tego producenta, które nie zaskakuje niczym szczególnym. Zawartość jest podstawowa: w środku znajdziemy kabel do ładowania, adapter oraz demontowalne łopatki. Nie jest to fenomenalny zestaw, ale zapewnia wszystko, co niezbędne do komfortowego użytkowania. Warto jednak zaznaczyć, że dodatkowe akcesoria personalizacyjne należy dokupić oddzielnie.

Design i ergonomia
Flydigi Vader 5 Pro na pierwszy rzut oka przypomina swojego poprzednika, jednak przy bliższym poznaniu odkrywamy szereg zmian poprawiających ergonomię. Największą różnicą jest zastąpienie szorstkiego plastiku miękkim, gumowanym gripem. Nakładki na analogach są teraz mniejsze, bardziej wklęsłe i posiadają wyraźną teksturę na krawędziach, co poprawia przyczepność kciuków. Bez zmian pozostała natomiast chropowata faktura bumperów i triggerów. Urządzenie waży około 290 gramów – jest więc dość ciężkie, ale dzięki przemyślanemu układowi przycisków wizualnie wydaje się mniej masywne i świetnie leży w dłoniach.

Analogi pod kontrolą
W kwestii analogów nie doszło do rewolucji. Flydigi Vader 5 Pro korzysta z tych samych modułów TMR co wersja 4 Pro. Producent najwyraźniej uznał, że nie ma sensu zmieniać czegoś, co działa bez zarzutu. Gałki poruszają się płynnie, a ich jakość pozostaje na bardzo wysokim poziomie.

Niestety, powielono też pewną niedogodność – pierścienie służące do regulacji oporu analogów nadal nie posiadają blokady. Może to prowadzić do przypadkowej zmiany ustawień lub samoczynnego obracania się pierścieni podczas intensywnej rozgrywki. W moim egzemplarzu zdarzało się to sporadycznie, ale warto mieć to na uwadze.
Przyciski i mechaniczne serce pada
Flydigi nie eksperymentowało z przyciskami ABXY – zachowano sprawdzony układ z Xboxa (nie ze Switcha). Oparto je na mikroprzełącznikach o bardzo przyjemnym skoku. Bumpery mają wyraźny klik, a triggery praktycznie nie posiadają martwych stref. Co ważne, te ostatnie można zablokować, zamieniając je z osiowych spustów w szybkie przyciski cyfrowe.

Z tyłu i na froncie znajdziemy prawdziwe bogactwo dodatkowych przycisków: łącznie dwa przyciski tylne, dwie łopatki, dwa dodatkowe bumpery (C/Z) oraz dwa przyciski funkcyjne na froncie. Całość rozmieszczono bardzo ergonomicznie – palce naturalnie lądują tam, gdzie powinny. Jedynym przeciętnym elementem pozostaje d-pad w formie diamentu, ale jeśli komuś nie odpowiada, może dokupić inne nakładki.

Funkcje dodatkowe, żyroskop i bateria
Wibracje są solidne, a silniczki w spustach stanowią świetny dodatek. Żyroskop na Nintendo Switch działał precyzyjnie, jednak na PC bywa zbyt czuły i nawet dodatkowa konfiguracja nie zawsze pomagała go idealnie opanować. Bateria o pojemności 1000 mAh wystarcza na 10 do 15 godzin zabawy, w zależności od intensywności podświetlenia LED i użycia wibracji.


Warto wspomnieć o łączności: Vader 5 Pro oferuje dwa tryby (Xinput oraz Switch). Należy pamiętać, że tryb Switch działa wyłącznie przez Bluetooth lub kabel – dołączony adapter wymusza korzystanie ze standardu Xinput.
Oprogramowanie
Kluczem do pełnego wykorzystania potencjału pada jest aplikacja na PC – Flydigi Space Station. Bez niej możliwości modyfikacji są znikome. Oprogramowanie pozwala na remapowanie przycisków, zmianę siły wibracji, konfigurację LED oraz aktualizację firmware’u. Bez tej aplikacji użytkownik traci lwią część funkcjonalności urządzenia.
Flydigi Vader 5 Pro to naturalna ewolucja, a nie rewolucja. Jeśli posiadasz już model 4 Pro, przesiadka nie jest konieczna, chyba że zależy Ci na większej liczbie dodatkowych przycisków i poprawionym gripie. To solidny, świetnie wykonany kontroler, który zadowoli zarówno graczy PC, jak i użytkowników Switcha.
Podziękowania dla Flydigi za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.