Skate Story to gra stworzona przez Sama Enga, która oferuje naprawdę niecodzienne doświadczenie. Trafiamy do podziemi, gdzie wcielamy się w demona w postaci szklanego człowieka. Tak, jeździ on na deskorolce. Brzmi dziwnie? I bardzo dobrze. Pytanie brzmi jednak inaczej – co z tego wyszło i czy całość dobrze kręci się na Nintendo Switch 2? Czas się przekonać.


Demoniczne dziwne rzeczy
Na pierwszy rzut oka widać, że cała oprawa mocno nawiązuje do estetyki lat 90. Efekty ekranów CRT oraz lekko drżące elementy obrazu budują klimat starego sprzętu. Ten zabieg działa zaskakująco dobrze i tworzy spójną całość. Do dyspozycji mamy kilka opcji graficznych, choć ich zakres jest raczej skromny. Mimo to cieszy możliwość zmiany trybu wyświetlania. Dostaliśmy tryb Performance, który stawia na płynność, oraz Fidelity, dodający więcej smaczków wizualnych kosztem wydajności. To rozwiązanie wypada na duży plus.
Historia zaczyna się dość nietypowo. Wcielamy się w demona, który podpisuje kontrakt z diabłem. Jego zadaniem jest zjedzenie wszystkich księżyców będąc w postaci “człowieka ze szkła”, a powróci do żywych. Do realizacji tego celu służy deskorolka, bez której ani rusz. Całość obserwujemy zza pleców bohatera, co dobrze pasuje do dynamicznej rozgrywki. Przemieszczamy się biegiem oraz na desce, wykonując przy tym rozmaite sztuczki. Sterowanie jest proste i bardzo przystępne.


Rozgrywka ma wyraźnie arcade’owy charakter. Tricki wykonujemy poprzez naciśnięcie jednego lub sekwencyjnie kilku przycisków u góry kontrolera oraz skoku. W większości przypadków sztuczki wychodzą bez problemu. Wyjątkiem są momenty, gdy uderzymy w ścianę albo zahaczymy o przeszkodę. Wtedy wynik zostaje wyzerowany, co może lekko zaboleć. Mimo to całość jest intuicyjna i szybko daje frajdę. Skate Story nie próbuje udawać symulatora. Stawia na tempo, styl i flow.
Odskocznia od rzeczywistości
Skate Story to jedna z tych gier, która wyraźnie wyróżnia się na tle innych produkcji. Mamy tu mocno psychodeliczny motyw rozgrywający się w piekle. Po drodze spotykamy zupełnie absurdalne postacie, jak pingwin prowadzący sklep z biżuterią. Pojawia się też zadanie polegające na odzyskaniu nożyczek od latającej głowy kościotrupa. Ten tytuł jest kompletnie nieprzewidywalny i trudno zgadnąć, co wydarzy się za chwilę. Całość świetnie uzupełnia przyjemna mechanika jazdy na desce. Towarzyszy jej głównie elektroniczna, synthwave’owa muzyka, która dobrze buduje klimat.
W ramach linii fabularnej skupiamy się głównie na jeździe przez kolejne fragmenty map. Na końcu każdego etapu czeka coś na kształt bossa. Obrażenia zadajemy poprzez wykonywanie sztuczek oraz ich kończenie stompem. W wolnym tłumaczeniu można to nazwać stąpnięciem. Gra nie oferuje klasycznych poziomów trudności. Zamiast tego dostajemy rozbudowane opcje dostępności. Możemy zmienić czas utrzymywania się kombosów, ilość zdrowia czy zadawane obrażenia. Wszystko zależy od własnych preferencji. To ciekawe podejście do ustalania poziomu trudności pod własne umiejętności.


Na domknięcie klamry fabularnej potrzeba w praktyce dwóch solidnych, wieczornych sesji. Skate Story nie jest długą grą. Jest raczej krótka, ale za to dynamiczna. Nie ma tu widocznych zapychaczy dodanych na siłę. Całość wypada jako bardzo ciekawe doświadczenie. Problemem może być jedynie ilość zawartości. Jak na produkcję kosztującą 80 zł w eShopie, niektórzy mogą poczuć lekki niedosyt. Moim zdaniem gra jest jednak warta tych pieniędzy. To coś wyraźnie surrealistycznego, czego ostatnio brakowało mi w growym doświadczeniu.
Zaskakująca wydajność z pewnymi problemami
Choć produkcja celuje w utrzymanie 60 klatek na sekundę, nie zawsze się to udaje. W miejscach z dużą liczbą elementów otoczenia gra potrafi zwolnić. Spadki wydajności są zauważalne, ale na szczęście rzadko pojawiają się w kluczowych momentach. Całość pozostaje w pełni grywalna. Przez większość czasu towarzyszyła mi płynna rozgrywka. Muszę jednak zaznaczyć, że chwilami spadki potrafią wybić z rytmu. Na szczęście nie są one na tyle dotkliwe, by zrujnować całe doświadczenie.


Sam motyw wizualny wypada moim zdaniem bardzo dobrze. Czuć tu ducha starej szkoły, ale podanego w nowoczesnej formie. W połączeniu ze ścieżką dźwiękową łatwo wkręcić się w rozgrywkę. Muzyka skutecznie napędza tempo i buduje klimat. Szkoda jedynie, że w niektórych fragmentach zabrakło delikatnego ambientu. Zdarzają się momenty, w których dominuje niemal zupełna cisza. Jakościowo całość i tak wypada na plus. Za oprawę audio-wizualną mogę grę spokojnie pochwalić.
Rozgrywka jest relatywnie krótka i niestety nie dostrzegłem tu większej regrywalności. To typowy jednostrzałowiec. Po jednorazowym ukończeniu trudno znaleźć realny powód, by wracać. Trochę szkoda, bo potencjał jest spory. Tryb endless z odpowiednio dobraną muzyką byłby świetnym dodatkiem. Taka opcja zachęcałaby do okazjonalnych powrotów i swobodnego wykonywania sztuczek na mapach. W obecnej formie Skate Story zostawia lekki niedosyt pod tym względem.


Sukces? Zdecydowanie tak!
Jeżdżenie na desce jest po prostu przyjemne. Wykonywanie sztuczek okazuje się bardzo proste, a jednocześnie satysfakcjonujące, zwłaszcza przy dużych prędkościach. Gra krok po kroku tłumaczy swoje mechaniki w trakcie rozgrywki. Dzięki temu nic nie przytłacza na starcie. Po drodze możemy też odblokowywać elementy dekoracyjne dla własnej deski. Domyślny poziom trudności jest dobrze zbalansowany. Nie odczuwałem frustracji, a same etapy sprawiają wrażenie porządnie wyważonych. Jak już wcześniej wspominałem, część elementów da się dostosować pod własne preferencje, co tylko pomaga.
Tytuł od dewelopera z Nowego Jorku jest czymś naprawdę wyjątkowym. Tematyka może być dla części graczy nieco niekomfortowa ze względu na okultystyczne motywy. W praktyce wszystko zostało jednak podane ze smakiem. Bawiłem się świetnie od pierwszej do ostatniej minuty, z autentyczną ciekawością, jak to wszystko się skończy. Sporo elementów fabularnych potrafi zaskoczyć. Sama historia została poprowadzona w bardzo nieoczywisty sposób. Szczerze mówiąc, sam nigdy nie wpadłbym na takie rozwiązania. Kreatywność twórcy zasługuje tu na duże brawa. Skate Story to unikalne doświadczenie. I to chyba najlepsze podsumowanie.
Cena w eShopie: 80,00 zł
Podziękowania dla Devolver Digital za dostarczenie gry do recenzji.
Redaktor
Damian "Dadaista" Filipkiewicz
Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch, PC oraz PlayStation. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i, bijatyki, horrory nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, a moim spirit animal jest Gengar.