Emulacja potrafi wystraszyć niejednego entuzjastę klasyki. Świat ten często kojarzy się z mozolną konfiguracją, walką z biosami i przedzieraniem się przez nieprzebrane opcje ustawień. Choć mocniejsze urządzenia pozwalają na uruchamianie gier z niemal każdej platformy, wymaga to czasu i cierpliwości. Nie ma co ukrywać – to zabawa dla prawdziwych zapaleńców. Większość graczy szuka jednak rozwiązania typu „włącz i graj”. I tutaj, z otwartymi ramionami, wita nas Kinhank K56.

Standardowa cena tej konsoli oscyluje wokół 150 dolarów, jednak warto trzymać rękę na pulsie. Na popularnych chińskich platformach sprzedażowych sprzęt ten regularnie trafia na promocje, gdzie można go upolować już w granicach 100 dolarów. Za tę kwotę otrzymujemy całkiem solidne podzespoły:
- Procesor: Unisoc T620
- Grafika: Mali G52 MC2
- RAM: 6 GB
- Ekran: 5,5 cala, 1920×1080 IPS
- Pamięć: 128 GB + slot na kartę Micro SD
- Bateria: 5000 mAh
- System: Android 14
- Łączność: Wi-Fi 802.11AC, Bluetooth 5.0, USB-C, 3.5mm jack
- Waga: 310 gramów
Pierwsze wrażenia
Pierwszy kontakt z urządzeniem wywołuje pozytywne zaskoczenie (pomijając jakość wykonania, ale o tym później), zwłaszcza jeśli spojrzymy na zawartość pudełka. Kinhank nie oszczędza na akcesoriach: w zestawie znajdziemy szkło ochronne, czytnik kart MicroSD oraz kabel USB-C. Co więcej, producent fabrycznie nakleił już na ekran folię ochronną, więc dodatkowe szkło może spokojnie poczekać na gorsze czasy.

Kluczowym atutem dla laików jest dołączona karta pamięci wypełniona grami. Po wyjęciu z pudełka konsola jest od razu gotowa do akcji. Choć biblioteki niektórych systemów mogą wydawać się nieco wybrakowane (oferując zaledwie kilka tytułów), to uzupełnienie ich o własne ulubione produkcje zajmuje dosłownie chwilę.

Pegasus ratuje sytuację
Na pokładzie K56 znajdziemy preinstalowane launchery: ES-DE (EmulationStation Desktop Edition) oraz Pegasus. W teorii oba powinny ułatwiać życie, w praktyce bywa różnie. Wersja ES-DE w testowanym egzemplarzu miała problem z obsługą motywów, przez co użytkownik był skazany na surowy, tekstowy interfejs.

Na szczęście Pegasus działa bez zarzutu. To właśnie on sprawia, że Kinhank K56 jest tak przyjazny dla początkujących. Znajdziemy tu estetyczne okładki, zrzuty ekranu i przejrzyste menu. Mimo że gry zajmujące więcej miejsca (jak te z PS1) są reprezentowane skromniej, ogólna wygoda dostępu do retro-katalogu to ogromna zaleta tego modelu.

Ekran to żyleta, ale obudowa to… odpust
Wyświetlacz to bez wątpienia najmocniejszy punkt programu. Panel IPS o rozdzielczości 1080p przy przekątnej 5,5 cala generuje obraz ostry jak żyleta. Zagęszczenie pikseli robi wrażenie, choć jasność maksymalna mogłaby być nieco wyższa – w pełnym słońcu komfort grania drastycznie spada.

Niestety, czar pryska, gdy przejdziemy do jakości wykonania. Kinhank K56 wygląda jak ucieleśnienie tandety. Tani, trzeszczący pod naciskiem plastik przywodzi na myśl zabawki z odpustowych straganów. D-Pad to największe rozczarowanie – jest luźny, lata na wszystkie strony świata i brakuje mu precyzji. Zapomnijcie o analogowych triggerach, tutaj mamy do czynienia z prostymi przyciskami zero-jedynkowymi. Honor sterowania ratują jedynie przyciski ABXY o przyjemnym skoku oraz świetne, małe gałki analogowe oparte na efekcie Halla.
Mały, ale wariat
Sercem konsoli jest układ Unisoc T620, który radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Skok wydajności względem popularnego T618 jest odczuwalny. Wszystko, co preinstalował producent – od Game Boya, przez PSP, aż po Nintendo 64 – działa bez zająknięcia. Producent chwali się, ze odpalicie na konsoli gry z PSP, DC, SS, PS1, NDS, N64, CPS1, CPS2, CPS3, FBA, NEOGEO, GBA, GBC, GB, SFC, FC, MD, SMS, MSX, PCE, WSC i tak też jest w istocie. Wszystko zapewnione przez producenta działa nienagannie.

Dla ambitniejszych użytkowników Android 14 otwiera furtkę do instalacji dodatkowych emulatorów. K56 potrafi ugryźć niektóre gry z GameCube’a, co w tej półce cenowej jest miłym dodatkiem. Producent co prawda nie promuje tych możliwości, ale sieć pełna jest poradników, jak wycisnąć z tego procesora ostatnie soki.
Czy warto polecić Kinhank K56? Tak, ale z wyraźnym zastrzeżeniem. To sprzęt skrojony pod nowicjuszy, którzy chcą po prostu wyciągnąć konsolę z pudełka i zatopić się w świecie retro bez czytania instrukcji. Jeśli jednak cenisz sobie jakość premium, precyzyjne sterowanie i „to coś”, konkurencja w tej cenie ma do zaoferowania znacznie więcej.
Kup konsolę Kinhank K56 – https://www.aliexpress.us/item/3256808295174993.html
Podziękowania dla Kinhank za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.