RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Jastrząb znowu frunie – Recenzja Tony Hawk’s Pro Skater 1+2

Ze świecą trzeba byłoby chyba szukać graczy, którzy dorastali we…

6 lipca 2021

Ze świecą trzeba byłoby chyba szukać graczy, którzy dorastali we wczesnych latach dwutysięcznych i nie otarli się nigdy o fantastyczną symulację skateboardingu spod znaku Tony’ego Hawka. To coś więcej niż seria gier. To swego rodzaju fenomen kulturowy, który spopularyzował jazdę na desce na całym świecie. Mimo że ostatnich kilka części (szczególnie niesławny THPS 5) zaliczyło spektakularną “glebę”, pierwsze tytuły do dzisiaj cieszą się ogromną dozą nostalgii i szacunku. Od czasu, kiedy ukazał się THPS 1, minęło już jednak ponad 20 lat, więc jest to produkcja z prawdziwą brodą – a, jak wiemy, te nie zawsze dobrze bronią się przez pryzmat współczesnych potrzeb i wymagań graczy. Na szczęście po odpaleniu gry na Switchu wszystkie obawy prysnęły jak za zły sen, a ja ponownie poczułem się jak nastolatek.

 

Double Kickflip

 

 

Tony Hawk’s Pro Skater 1+2 to, jak sama nazwa wskazuje, paczka zawierająca w sobie remastery dwóch tytułów – THPS 1, wydanego oryginalne w 1999 roku na PlayStation i jej sequela, THPS 2 z 2000 roku. Obie gry są do siebie bardzo podobne w założeniach – dostajemy do dyspozycji serię otwartych poziomów, które możemy dowolnie eksplorować na naszej deskorolce. Każdy “run” trwa zaledwie 2 minuty, po których możemy zrestartować poziom. O ile nie każdy może lubić tego typu rozwiązania, powiem szczerze, że na Switchu sprawdza to się idealnie – wielu graczy odpala “Pstryka” z doskoku i gra w krótkich sesjach, więc świetnie wpasowuje się to specyfikę konsoli.

Poziomy dzielą się na dwa rodzaje – zwykłe i “championships”. W tych pierwszych otrzymujemy listę zadań do wykonania – zazwyczaj są to sprawy typu uzyskanie wysokiego wyniku podczas przydzielonych dwóch minut czy wysokiego wyniku za combo, zebranie rozsianych po poziomie liter układających się w słowo SKATE, wykonanie jakichś konkretnych trików w wyznaczonym miejscu lub też odnalezienie kilku “znajdziek”.  Ten schemat powiela się we wszystkich poziomach tego typu.

Zupełnie inaczej natomiast wyglądają poziomy, w których bierzemy udział w zawodach. Tutaj, zamiast dwóch minut i skupieniu się na odkrywaniu sekretów, naszym celem jest wprowadzenie w zachwyt sędziów podczas trzech jednominutowych wystąpień, w których (co prawda asynchronicznie – nigdy ich w grze nie widzimy) “walczymy” z przeróżnymi deskorolkarzami o tytuł mistrza.

 

Old but gold

 

 

Choć “leniwe” remastery są swego rodzaju plagą ostatnich lat, szczególnie na naszej ulubionej konsoli, Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2 stanowczo nie wpada w tę kategorię. Widać, że twórcy włożyli ogrom pracy, aby dość archaiczne tytuły wciągnąć na poziom, którego oczekują współcześni gracze. Widać to praktycznie na każdej płaszczyźnie, poczynając na uwzględnieniu mechanik, których te gry wcześniej nie miały (np. wskaźnik przechylenia przy trikach typu grind, tzw. reverts, które pozwalają łączyć ze sobą triki różnego typu czy możliwość wykonania podwójnych flipów), a kończąc na samej strukturze gry. Ten ostatni punkt zrobił chyba na mnie najlepsze wrażenie. Zamiast zaserwować nam dwie osobne gry, połączone tylko za pomocą menu, w praktyce otrzymujemy jeden tytuł, który posiada wszystkie poziomy z „jedynki” i „dwójki”. Objawia się to głównie tym, że wszelkie ulepszenia statystyk, zdobyte stroje czy deski (a jest ich prawdziwe zatrzęsienie!) mogą być użytkowane w dowolnym miejscu THPS.

Aby jeszcze bardziej zachęcić nas do eksplorowania, twórcy dodali ogromną ilość wyzwań, wykonywanie których również odblokowuje nowe opcje w sklepie. Ponieważ gra posiada w sobie zawartość z dwóch tytułów, jest naprawdę ogromna – do naszej dyspozycji mamy aż 19 poziomów. Ale jeśli ktoś wyjątkowo szybko się nudzi, może spróbować swoich sił w stworzeniu własnego skateparku za pomocą prostego w użyciu kreatora poziomów. No i nie zapominajmy o trybie multiplayer, dostępnym zarówno w split screenie, jak i “po sieci”.

 

Feel the flow

 

 

Ale nie samą zawartością czy poziomami skater żyje. Każdy zadaje sobie chyba jedno pytanie – jak, po tak długim czasie, broni się gameplay tej niegdyś ikonicznej, a dziś lekko przykurzonej serii?  Na szczęście, odpowiedź jest prosta: fantastycznie – choć pewnie głównie przez dodanie funkcjonalności, których THPS 1 czy 2 nigdy nie miało. Tony Hawk Pro Skater 1 + 2 oferuje coś, czego osobiście bardzo brakuje mi w wielu grach sportowych – płynność, wolność i niezwykłą satysfakcję z własnych, rosnących umiejętności. Każdy gracz początkowo będzie nieśmiało wykonywał pojedyncze triki, często kończąc je tak zwanym “faceplantem”, czyli zaoraniem twarzą o ziemię. Po kilku godzinach jednak rośnie wyczucie i otwiera się przed nami świat, w którym będziemy łączyć ze sobą szalone triki, patrząc tylko, jak nasz wskaźnik combo szybuje do góry. Satysfakcja z “wylądowania” triku o wartości większej niż 100 tysięcy punktów jest czymś, co trudno opisać i, przynajmniej dla mnie, nie występuje chyba w żadnej innej serii gier sportowych. Jedynym chyba mankamentem są niektóre zadania do wykonania, odblokowujące kolejne poziomy. Gry te powstały w czasach, gdy gracze byli nieco bardziej uodpornieni na wysoki poziom trudności, a dziś potrafią lekko frustrować. Ktoś, kto spędził kilka godzin, szukając “kasety” w poziomie NYC, wie dokładnie, o czym mówię. Na szczęście takie zlecenia są naprawdę nieliczne i zaraz po ich wykonaniu możemy sobie odbić, bawiąc się świetnie przy innych.

 

50–50 Grind

 

 

Całkiem dobrze prezentuje się też sam port gry na konsolę Nintendo. Oczywiście, nie ma co spodziewać się cudów. W porównaniu 1 do 1 z wersją w najnowszego PlayStation kopia, która wpadła mi w ręce do recenzowania, wygląda nieco gorzej. Szczególnie widać to na modelach zawodników w menu głównym. Nie zmienia to jednak faktu, że jest naprawdę nieźle. Tekstury są wysokiej jakości i mimo słabego antyaliasingu gra wygląda po prostu dobrze, szczególnie gdy jesteśmy zaaferowani osiągnięciem jak najwyższego wyniku. Tytuł działa co prawda w 30 FPS, ale nie napotkałem żadnych spowolnień czy spadków klatek przez dobre kilkanaście godzin gry, co ponownie wskazuje na to, że twórcom naprawdę zależało na tym, aby port był wysokiej jakości. Trochę jednak szkoda tych 30 FPS, bo w 60 gra dawałaby jeszcze lepsze wrażenie płynności i satysfakcję z trików.

 

Bring the noise

 

 

Jeśli chodzi o soundtrack, to muszę przyznać, że trudno mi być obiektywnym. Ja go po prostu uwielbiam. Kiedy jeszcze byłem małym Zimnioszkiem, soundtrack do Tony Hawk Pro Skater 2 praktycznie ukształtował mój gust muzyczny na nadchodzące lata i nawet dzisiaj często do niego wracam. Mogę natomiast powiedzieć z pełnym obiektywizmem, że wszystkie kawałki są  świetnie dopasowane do klimatu i dają fantastycznego kopa do zabawy z deskorolką. Powiem więcej – mamy tu utwory największych gwiazd sceny rockowej z tamtych czasów, jak Dead Kennedys, Papa Roach, Bad Religion, Rage Against the Machine, Primus czy Anthrax. Nawet jeśli te nazwy nic wam nie mówią, nie da się wobec tego soundtracku przejść obojętnie i gwarantuję, że każdy będzie go w głowie nucił jeszcze na długo po odłożeniu THPS 1+2 na półkę (co z pewnością nie nastąpi zbyt szybko).

 

Perfect Landing

 

 

Tony Hawk Pro Skater 1 + 2 to dla mnie tytuł niemalże perfekcyjny. Nie dość, że gry, na których bazował remaster były same w sobie świetne, to jeszcze ogrom pracy, jaką włożyli twórcy w ich zremasterowanie sprawia, że produkcję łatwo polecić zarówno starym wyjadaczom serii, jak i deskorolkowym świeżakom. Drugiej takiej gry sportowej na Switchu po prostu nie ma.

 

Cena w eShopie: 189,99 zł

 

Podziękowania dla Activision & Kool Things za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + gameplay, który niesamowicie wciąga – nawet po 20 latach
  • + jeden z lepszych soundtracków w historii gier
  • + 2–minutowe sesje świetnie współgrają z naturą Switcha
  • + solidny port
  • + przemyślany remaster, który łączy ze sobą dwie gry w jedną całość

Wady

  • - niektóre z wyzwań potrafią być frustrujące
  • - gra działa w 30 FPS i wygląda gorzej niż na innych maszynach

9.5

Wyświetleń: 1070

Redaktor

Zimny

Fan gier indie, strategii, RPG, Nintendo i wszystkiego co ma związek z retro gamingiem. Swego czasu współtworzyłem jedną z największych polskich stron o jRPG. Z wykształcenia jestem anglistą, a w “prawdziwym życiu” pracuję nad przeróżnymi projektami IT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *