RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Kolejny rozdział w przygodach Ethana – recenzja gry Resident Evil Village Gold Edition

Resident Evil Village to kontynuacja historii Ethana Wintersa. Po dramatycznej…

13 marca 2026

Resident Evil Village to kontynuacja historii Ethana Wintersa. Po dramatycznej ucieczce z domu Bakerów bohater znów trafia w sam środek koszmaru. Tym razem jego droga prowadzi do tajemniczej, starej wioski ukrytej gdzieś w Europie. Ethan nie trafia tam z własnej woli. Wkrótce okazuje się, że jego córka została porwana. Bohater musi więc ponownie wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć na ratunek. Na miejscu czekają na niego dziwne postacie, niepokojące sekrety i zagrożenia czające się niemal za każdym rogiem. Nie będzie to łatwa wyprawa. Pytanie tylko, jak ta przygoda wypada na Nintendo Switch 2. Czas się o tym przekonać.

 

 

Wioska pełna koszmarów

 

Cała akcja rozgrywa się zimą. Trafiamy do odizolowanej wioski i niemal od razu czujemy, że coś jest nie tak. Na drodze leżą zwłoki, wokół widać martwe zwierzęta, a całą okolicę spowija dziwna cisza. Przemierzając tę niewielką miejscowość, trudno oprzeć się wrażeniu, że zaraz wydarzy się coś złego. Ta wioska od pierwszych minut daje jasno do zrozumienia, że nie będzie to spokojna wycieczka.

I rzeczywiście długo nie trzeba czekać. Po chwili spotykamy pierwszych przeciwników, czyli Lycanów. To bestie przypominające wilkołaki, które rzucają się na nas z ogromną agresją. Są szybkie i potrafią unikać strzałów. Zdecydowanie nie należą do przeciwników, których można lekceważyć. Z czasem pojawia się ich coraz więcej. Lycanie szybko pokazują, że w tej części serii walka jest znacznie bardziej dynamiczna.

 

 

Pif! Paf!

 

Aby przetrwać, korzystamy głównie z broni palnej. Jak to w serii Resident Evil bywa, amunicja nie jest nieskończona. Tutaj naprawdę liczy się, każdy strzał. Z czasem arsenał Ethana powiększa się o strzelbę, karabin snajperski, magnum, a nawet granatnik. Im dalej w grę, tym większy kaliber trafia w ręce Ethana.

Podczas przechodzenia fabuły u tajemniczego handlarza o imieniu Duke możemy kupować nowe uzbrojenie. Sprzedaje broń, ulepszenia oraz materiały potrzebne do przetrwania. Na wszystko potrzebujemy jednak pieniędzy. Zdobywamy je za pokonywanie przeciwników oraz odnajdywanie skarbów. Bez wizyt u Duke’a trudno myśleć o przetrwaniu w tej wiosce.

Chociaż broni jest sporo, mam pewien problem z ekonomią gry. Zakup i ulepszanie uzbrojenia potrafi mocno nadwyrężyć portfel Ethana. Po pewnym czasie pojawiają się też lepsze wersje tej samej broni. Podczas pierwszego przejścia trudno więc pozwolić sobie na pełne ulepszenia. Często kończy się to dopiero w trybie Nowej Gry Plus. Gra nie zwraca też pełnych kosztów wydanych na ulepszenia. Momentami ekonomia gry potrafi być bardziej bezlitosna, niż same potwory.

 

 

Cztery domeny i czterech władców wioski

 

Oprócz przeszukiwania opuszczonych domów naszym głównym celem jest zmierzenie się z czterema władcami wioski. Są nimi Lady Dimitrescu, Heisenberg, Donna Beneviento oraz Moreau. Każdy z nich rządzi własną domeną i posiada unikalne zdolności.

Pierwszym celem jest Zamek Dimitrescu. To zdecydowanie moja ulubiona lokacja w całej grze. Architektura, klimat oraz sposób prowadzenia tej części fabuły robią duże wrażenie. Dodając do tego świetną grę aktorską Lady Dimitrescu, otrzymujemy naprawdę mocny początek przygody. Na graczy czeka także sporo sekretów. Zamek Dimitrescu bardzo szybko pokazuje, jak mocną stroną gry jest budowanie klimatu.

 

 

Sekcja związana z Donną Beneviento dostarcza z kolei ogromnej dawki napięcia. Całość mocno stawia na atmosferę i poczucie niepokoju. Grając z perspektywy pierwszej osoby i mając na uszach słuchawki, naprawdę można poczuć gęsią skórkę. To jeden z momentów, w których gra najmocniej przypomina, że wciąż jest survival horrorem.

Jeśli chodzi o sekcje z Moreau oraz Heisenbergiem, nie zrobiły na mnie już tak dużego wrażenia. Zwłaszcza w porównaniu z wcześniejszymi fragmentami gry. Część z Heisenbergiem jest jedną z dłuższych w całej produkcji i potrafi momentami zaskoczyć. Nie zostawia jednak takiej satysfakcji jak pierwsze dwie domeny. To fragmenty solidne, ale wyraźnie ustępują najmocniejszym momentom gry.

 

 

Działanie Resident Evil Village na Pstryku 2

 

Muszę przyznać, że z tej kompaktowej konsoli wyciśnięto naprawdę sporo. Gra celuje w 60 klatek na sekundę. W zamkniętych lokacjach często udaje się utrzymać taką płynność. Spadki zdarzają się głównie przy większej liczbie efektów. Nie pojawiają się jednak nagle i nie psują znacząco rozgrywki. Wizualnie produkcja potrafi zrobić duże wrażenie. Momentami łatwo zapomnieć, że gramy na przenośnej konsoli.

Sterowanie jest responsywne i przez większość czasu działa bardzo dobrze. Na wyższych poziomach trudności przeciwnicy potrafią jednak sprawić sporo problemów. Zwłaszcza gdy nie korzystamy ze wspomagania celowania. Na szczęście dostępny jest także żyroskop. Pozwala on na bardziej precyzyjne celowanie. W trybie mobilnym działa jednak dość niewygodnie. Aby celować na boki, trzeba przekręcać konsolę niczym kierownicę. Rozwiązanie działa, ale wymaga przyzwyczajenia.

 

 

Główna linia fabularna to nie wszystko

 

Poza przygodą Ethana Wintersa gra oferuje również tryb Mercenaries. Polega on na eliminowaniu przeciwników w jak najkrótszym czasie na specjalnych mapach. Tryb czerpie inspiracje z mechanik rogue-like. Wybieramy postać, wyruszamy na planszę i mierzymy się z kolejnymi falami przeciwników.

W trakcie rozgrywki zdobywamy perki oraz pieniądze. Na koniec rundy możemy je wydać na ulepszenie swojego arsenału. Dzięki temu każda próba daje szansę na lepszy wynik. Mercenaries dobrze sprawdza się jako szybka dawka akcji po przejściu fabuły.

W Resident Evil Village Gold Edition dostępne jest także fabularne DLC. Jego akcja rozgrywa się po wydarzeniach z głównej historii i skupia się na postaci Rose Winters. Najlepiej sięgnąć po nie dopiero po ukończeniu głównej fabuły. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnych spoilerów.

 

 

Bardzo dobry port

 

Chociaż sama produkcja ma już swoje lata, działa zaskakująco dobrze. Podczas rozgrywki nie napotkałem problemów technicznych. Całą historię można przejść bez większych przeszkód. Miałem jednak mieszane uczucia wobec struktury eksploracji. Gra często zmusza do powrotu do wcześniej odwiedzonych lokacji. Nierzadko robimy to tylko dlatego, że pojawia się tam nowy przedmiot. Lubię szukać znajdziek i wykonywać poboczne aktywności. Tak częste powroty potrafią jednak męczyć. Momentami wygląda to bardziej na wypełniacz czasu, niż naturalny element eksploracji.

Gra najlepiej buduje atmosferę z perspektywy pierwszej osoby. Istnieje jednak możliwość grania z widoku trzeciej osoby. Każdy może, więc wybrać preferowany styl rozgrywki. Arsenał jest szeroki, a przeciwników pojawia się naprawdę dużo. Do dyspozycji mamy broń palną, miny oraz bomby rurowe. Niestety czasami miałem odczucie, że te ostatnie nie robią takiego wrażenia, jakiego się spodziewałem. Niektóre elementy walki mogłyby być bardziej satysfakcjonujące.

Ogólnie bawiłem się przy tej produkcji dobrze. Nie nazwałbym jej jednak jedną z moich ulubionych odsłon serii. Nigdy szczególnie nie polubiłem postaci Ethana Wintersa. W moich oczach nie jest tak charakterystyczny jak Leon S. Kennedy. Mimo to jest to solidna produkcja. Warto się z nią zapoznać, najlepiej po wcześniejszym zagraniu w Resident Evil 7. Widać też wyraźnie, że tym razem twórcy mocniej postawili na dynamikę. To wciąż survival horror, ale z wyraźnym przechyłem w stronę akcji.

 

Cena w eShopie: 219,00 zł

Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.


Podsumowanie

Zalety

  • + bardzo dobrze przygotowany port na Nintendo Switch 2
  • + oprawa wizualna
  • + gra aktorska, zwłaszcza Lady Dimitrescu oraz Heisenberga
  • + produkcja celuje w 60 klatek na sekundę i w wielu momentach utrzymuje płynną rozgrywkę
  • + duża różnorodność przeciwników i broni
  • + tryb Mercenaries oraz dodatkowe DLC
  • + polska wersja językowa (napisy)

Wady

  • - nierówny poziom poszczególnych sekcji
  • - część elementów walki mogłaby być bardziej satysfakcjonująca
  • - częsty backtracking
  • - Ethan Winters jest mniej wyrazisty, niż inni bohaterowie serii
  • - spadki wydajności przy rozbudowanych lokacjach

8.5

Wyświetleń: 478

Redaktor

Damian "Dadaista" Filipkiewicz

Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch, PC oraz PlayStation. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i, bijatyki, horrory nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, a moim spirit animal jest Gengar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *