Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

No mercy! – recenzja Cobra Kai: The Karate Kid Saga Continues

Cały rok 2020 można śmiało uznać za czas królowania remake’ów,…

4 stycznia 2021

Cały rok 2020 można śmiało uznać za czas królowania remake’ów, a także za skuteczną próbę żerowania na naszej nostalgii. Już raz, przy okazji recenzji świetnego Streets of Rage 4 wspominałem o tym, że wiodące niegdyś gry typu beat’em up przeżywają swój renesans. Cobra Kai: The Karate Kid Saga to kolejny tytuł w tym gatunku. Opiera się on na bardzo dobrze przyjętym serialu, który jest zabawną kontynuacją kultowej już serii filmów „Karate Kid”.

 

 

Klasycznie

 

Gra Cobra Kai: The Karate Kid Saga Continues jest typowym przedstawicielem swojego gatunku. Przemierzając kolejne ulice, zmierzymy się z licznymi grupami przeciwników. Wspomagając się sporą kombinacją ciosów, kopnięć, ruchów specjalnych czy chwytów, będziemy oczyszczać z nich naszą drogę do celu. Występujące w grze możliwości wykorzystania elementów otoczenia pozwalają nam cisnąć przeciwnikiem w stojący nieopodal kosz czy go znokautować, wrzucając w toi toi. A znajdowane po drodze rzeczy mogą wspomóc nas w walce lub przywrócić naszym bohaterom nieco HP.

 

 

Miyagi-Do vs Cobra Kai

 

Tytuł ten oferuje dwuetapową kampanię. Już na samym początku przyjdzie nam dokonać ważnego wyboru – bohaterami którego dojo chcemy pokierować? Wybrać musimy spośród dwóch, oczywiście tytułowego Cobra Kai oraz stojącego do niego w opozycji – Miyagi-Do. Bez względu na decyzję ścieżka, jaką będą podążać nasi bohaterowie, jest bardzo podobna. Główną różnicę zauważymy jednak już w samej rozgrywce. Każde dojo oferuje różną listę grywalnych postaci oraz korzysta z mocy innych żywiołów. Cobra Kai to przedstawiciele sztuki karate, którzy w walce wykorzystują moc ognia, Miyagi-Do natomiast stosuje techniki lodu.

 

 

Przemierzając drogi Los Angeles

 

Głównym celem plansz jest oczywiście podążanie w prawo, spranie przeciwników na kwaśne jabłko, uzyskując przy tym jak najwyższy wynik kombinacji i co jakiś czas zmierzenie się z wymagającym bossem. W tej przygodzie towarzyszyć nam będzie szata graficzna w formie 2.5D, która moim zdaniem wypada słabo. Modele postaci sprawiają wrażenie, jakbym kierował i bił się zwykłym Simem, co nie pasuje mi do charakteru tego typu gry. Samym animacjom bohaterów również można trochę zarzucić, gdyż są prostu sztywne, przez co walka, która jest przecież głównym elementem całej gry, wygląda na wymuszoną.

 

 

Poza tym zbyt długie plansze sprawiają, że rozgrywka staje się z czasem męcząca. Przeciwnikom zdarza się wyjść poza ekran gry, przez co trzeba cierpliwie czekać aż na niego wrócą. Lodu i ognia natomiast jest zdecydowania za dużo, a często powtarzane efekty wizualne, które im towarzyszą, wydają się wręcz niepotrzebne w takim natężeniu.

 

 

Na domiar złego irytujące w całej walce jest to, że niektórych ataków przeciwników nie da się przerwać, co najwyżej możemy zastosować unik lub bronić się przed nimi. W sytuacji, gdy jest sporo oponentów na planszy, uniki stają się głównym elementem walki. I choć naraz dostępnych mamy czterech bohaterów, których możemy dowolnie zmieniać w trakcie gry, to możliwość ta nie wprowadza nic poza nowym wojownikiem karate z pełnym paskiem życia w danej chwili.

 

Trening w dojo

 

Na uwagę zasługuje tu dojo. Pomiędzy kolejnymi planszami mamy okazję do niego zajrzeć. Tam zostaniemy nagrodzeni za wykonywanie wyzwań czy wymienimy zebrane z pokonanych przeciwników monety na pewne udoskonalenia naszych bohaterów. Około 40 unikatowych umiejętności i możliwość rozwijania statystyk poszczególnych postaci ułatwi z czasem pokonywanie wrogów. Każde dojo oferuje nam czterech grywalnych karateków, którzy dość szybko dołączają do nas wraz z postępem fabuły. Ta natomiast jest poboczną historią serialu, umieszczoną gdzieś pomiędzy jego drugim a trzecim sezonem. Przyznam, że nie miałem jeszcze okazji go obejrzeć, więc trudno było mi się skupić na historii przedstawionej w grze.

 

 

W samej grze lista dostępnych kombinacji i ciosów jest spora. Każda postać charakteryzuje się własnymi umiejętnościami specjalnymi, a także reprezentuje konkretną szkołę karate wybranego dojo, co wiąże się z kolejnymi zdolnościami do wykorzystania w walce. Stosowanie poszczególnych umiejętności nie jest nad wyraz skomplikowane, dlatego dość łatwo i szybko można opanować techniki naszych bohaterów.

 

 

Podsumowując…

 

Tytuł nie przypadł mi do gustu. Rozgrywka nie wciąga, a moim zdaniem sztywne animacje nie pomagają grze się obronić. Zbyt wiele irytujących zachowań przeciwników sprawiało, że częściej czułem się zmęczony rozgrywką, niż nią usatysfakcjonowany. Jednakże, jeśli celem twórców było stworzenie pewnej karykaturalnej, zabawnej formy rozgrywki, to im się udało. Niestety w moje gusta ona nie trafia. Gra ma kilka dobrych stron, jak drzewka rozwoju czy oryginalny dubbing bohaterów serialu. Dodatkowym atutem tytułu jest możliwość zabawy w kooperacji, co uprzyjemnia rozgrywkę, jednak dla dobrego beat’em up’a to zdecydowanie za mało.

 

 

Cena w eShopie: 160,00zł

Podziękowania dla Dead Good Media za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + dobrze odwzorowane postacie z serialu
  • + stylistyka właściwie pasuje do zabawnej historii
  • + dojo ze sporą możliwością rozwoju postaci
  • + odpowiednia muzyka i oryginalny dubbing postaci
  • + możliwość gry w kooperacji do dwóch osób

Wady

  • - przeciętna grafika i animacje
  • - za wiele kiczowatych efektów
  • - walka wygląda na wymuszoną i sztywną
  • - historia nie wciąga
  • - kilka irytujących błędów i rozwiązań
  • - poszczególne plansze są często za długie

4

Wyświetleń: 669

Redaktor

Jakub Malik

Dobre historie przyciągają mnie do siebie w grach, serialach i książkach. Mam słabość do gier retro i grafiki pixel art. Każdego roku z nadzieją wyczekuję nowych przygód z Księciem Persji. A poza tym wszystkim tańczę z ogniem, trenuję i realizuję się w doktoracie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *