RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Mroźna dżungla – Recenzja The Long Dark

The Long Dark jest produkcją, która wpisuje się w trend…

25 września 2020

The Long Dark jest produkcją, która wpisuje się w trend gier survivalowych, takich jak Green Hell lub The Forest. W tym tytule naszym głównym celem jest przeżycie w mroźnej, kanadyjskiej dziczy, a w tym celu musimy doskonalić umiejętności craftingu, leczenia i zdobywania pożywienia. Na wstępie trzeba dodać, że nie jest to gra nowa, bo została wydana na PC w roku 2017. Wersja na Switcha jest tylko portem, ale czy udanym i wartym poświęcenia kilku lub nawet kilkunastu godzin? W końcu już nawet wersja na PC borykała się z pewnymi problemami technicznymi.

 

Studio z Vancouver

Chociaż The Long Dark jest grą indie, to jednak nie została stworzona przez byle kogo. Jej produkcją zajęło się Hinterland Studio, działające w Vancouver i założone w 2012 roku. Twórca studia – Raphael Van Lierop – dawniej pracował przy takich tytułach jak Warhammer 40.000: Dawn of War, Company of Heroes czy Far Cry 3, natomiast członkami zespołu są także byli pracownicy BioWare, Riot Games, Sony Santa Monica i Volition Inc., którzy byli odpowiedzialni między innymi za serię Saints Row, God of War, Knights of the Old Republic czy L.A. Noire. Przy takim zespole można więc przypuszczać, że gra będzie przynajmniej dobra.

Przetrwanie w mroźnej dziczy

The Long Dark jest sandboxem, co daje graczowi dosyć duże możliwości co do działania, jednakże oznacza to również, że utrzymuje wysoki poziom trudności, przynajmniej na początku. Podstawowym celem gry jest przetrwanie w niezbyt sprzyjających warunkach, w świecie pełnym śniegu i niskich temperatur, w którym samemu trzeba zdobywać pożywienie i ukrywać się przed drapieżnikami. Są tu pewne elementy craftingu, istotne też jest nieustanne poszukiwanie przedmiotów potrzebnych nam do przeżycia. Gracz ma do dyspozycji również wiele wskaźników, w których w początkowym etapie gry trudno się rozeznać. Nieustannie trzeba pilnować ich poziomu, a odnoszą się one do takich czynników, jak pogoda, temperatura, stopień zmęczenia, kondycja, kalorie pozostałe do wykorzystania, jak również wytrzymałość ekwipunku. Bardzo ważna jest również umiejętność dostosowania się do aktualnej sytuacji. Często konieczne jest poszukiwanie schronienia, w którym możemy rozpalić ognisko, ogrzać się i przespać. Na przykład, gdy warunki atmosferyczne nie są zbyt korzystne, warto jest przeczekać jeden dzień dłużej np. w opuszczonym domu i nabrać sił do dalszej podróży.

Dobra opowieść

Pomimo tego, że jest to gra typowo survivalowa, to jednak nie zabrakło w niej również dobrze zarysowanej fabuły. W trakcie gry poznajemy losy dwójki bohaterów – pilota Williama Mackenziego oraz doktor Astrid Greenwood. Oboje wyruszają w podróż samolotem, która jednak nie kończy się dla nich szczęśliwie. Na skutek burzy magnetycznej samolot traci zasilanie i rozbijają się gdzieś pośrodku kanadyjskiej białej dziczy. Ranny Mackenzie odzyskuje świadomość otoczony płonącymi szczątkami swojego samolotu, jednakże nie dostrzega nigdzie śladów swojej byłej żony. Od tej chwili jego zadaniem jest przetrwać w tych niezbyt sprzyjających warunkach i odnaleźć doktor Astrid.

Zwykle tego typu gry nie posiadają zbyt rozbudowanej fabuły, a losy głównych bohaterów są tylko delikatnie zarysowane. W końcu chodzi tutaj przecież o przetrwanie. Jednym graczom to odpowiada, innym mniej. Żeby zadowolić jednych i drugich, studio Hinterland przygotowało dwa tryby: pierwszy to kampania fabularna dla jednego gracza, w której mamy możliwość zapoznania się z całą opowieścią, natomiast drugi to czysty survival – gra trwa tak długo, jak długo graczowi uda się przeżyć w dziczy.

Warto jednak wspomnieć jeszcze o fabule, ponieważ zdecydowanie jest ona mocną stroną tej gry i warto w pierwszej kolejności przejść tryb fabularny, a dopiero później sprawdzić swoje umiejętności survivalowe. W grze mamy wiele cut-scenek, dzięki którym poznajemy koleje losu głównych bohaterów oraz napotkanych postaci. Wszystkie one są bardzo głębokie, w grze przedstawione zostały ludzkie dramaty, emocje oraz dążenia, a postaci, jakie spotykamy w trakcie gry, często są bardzo charakterystyczne. Jest to pewna odskocznia między etapami, w których walczymy o przeżycie, dzięki czemu gra nie nudzi się tak szybko, ponieważ cały czas mamy ochotę poznać dalsze losy głównych bohaterów. Mamy też możliwość wyboru dialogów z napotkanymi postaciami, dzięki czemu fabuła nie przebiega jednotorowo. W trakcie podróży zbieramy również liczne notatki, z których dowiadujemy się o losach miasteczka, które przyjdzie nam odwiedzić.

Grafika leży

Z kolei już grafika nie należy do mocnych stron The Long Dark. Co prawda kreskówkowy, wręcz baśniowy styl graficzny należy do tych, które wybaczają pewne niedociągnięcia, jednak część tekstur przywodzi na myśl czasy PlayStation 2 i pierwszego Xboxa. Dodatkowo posiadacze Switcha muszą liczyć się z płynnością na poziomie 30 klatek na sekundę. W tym przypadku twórcy poszli po najkrótszej linii oporu, bo chociaż Switch nie jest demonem prędkości, jeśli porównać go do konsol stacjonarnych z obecnej generacji, to jednak stać go na więcej.

Muzyka w grze jest dobrze wkomponowana w jej klimat. Mroczne i melodyjne utwory pozwalają nam wczuć się w głównego bohatera i, tak jak on, poczuć wszechogarniający mróz i samotność.

Jeśli lubisz gry survivalowe, które jednocześnie oferują jakąś głębszą opowieść, The Long Dark jest dla ciebie. Gra daje duże możliwości działania, eksploracji i nie pozwala się nudzić. Nie jest oczywiście pozbawiona wad, jak chociażby słabej grafiki lub trochę zbyt wysokiego poziomu walk, jeśli chodzi o początkujących graczy. Tytuł posiada również pewne błędy, bo chociaż na spadek płynności nie można narzekać, to jednak kilkukrotnie zdarzyło mi się, że wyrzuciło mnie z gry.


Podsumowanie

Zalety

  • + Wciągająca fabuła
  • + Duże możliwości działania
  • + Duże możliwości eksploracji
  • + Polska wersja językowa

Wady

  • - Słaba grafika
  • - Czasem zbyt wysoki poziom walk
  • - Błędy techniczne - wywalanie z gry

7.5

Wyświetleń: 5705

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *