RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Steampunkowy dungeon-crawler – recenzja Vaporum

Gry z gatunku dungeon-crawler są już praktycznie na wymarciu, jednak…

17 kwietnia 2019

Gry z gatunku dungeon-crawler są już praktycznie na wymarciu, jednak od czasu do czasu pojawia się produkt, który go reprezentuje – czy to remaster starszego tytułu, czy całkiem nowa gra, tak jak w przypadku Vaporum.

 

Pierwsze kroki

 

Grę zaczynamy od wyboru jednego z pięciu dostępnych poziomów trudności oraz – zaraz po rozpoczęciu zabawy – kombinezonu, odpowiadającego stylowi gry, który zamierzamy obrać. Różnice pomiędzy nimi nie są jednak na tyle wielkie, żeby wykluczyć dane możliwości które daje nam gra. Mogą czasami nieco nam pomóc, jednak nie zostaniemy ukarani za podjęcie nieodpowiedniej decyzji już na początku. Należy jednak zaznaczyć, że tej decyzji nie można zmienić i zostaniemy z nią aż do końca przygody. Naszym celem będzie dowiedzieć się, gdzie dokładnie jesteśmy, co tu robimy i dlaczego wszędzie wokół panoszą się mordercze maszyny,  które chcą nas zabić przy pierwszej lepszej okazji.

 

Vaporum Nintendo Switch

 

Na starcie o fabule nie wiemy nic, co prawda w grze wita nas intro, jednak pozostawia nam więcej pytań niż odpowiedzi. Dzięki takiemu zabiegowi otacza nas niesamowity klimat niepewności oraz zagubienia i tylko od nas zależeć będzie jak głęboko poznamy fabułę.  Historię zgłębimy zbierając notatki i nagrania porozrzucane po poziomie, a ich podnoszenie nie jest obowiązkowe. W większości przypadków uznaję tego typu znajdźki za dodatkowe, niepotrzebne zapychacze, wciśnięte na siłę; tutaj jednak zostało to bardzo dobrze zrealizowane. Stopniowe odkrywanie pozornie niepowiązanych ze sobą opowiadań i zapisków ludzi faktycznie pogłębia immersję, nie nudzi i co najważniejsze – zachęca do odkrywania kolejnych faktów na temat tego, co właściwie się dzieje.

 

Łomem i mieczem

 

Gra oferuje nam całkiem szeroki wachlarz arsenału i innych elementów ekwipunku. Od łomu, otrzymanego po rozpoczęciu gry, po broń palną, miecze, młoty czy specjalne gadżety, które dają nam dodatkowe zdolności tj. atak obszarowy lub tymczasowy bonus do statystyk. Krótko mówiąc – nie ma na co narzekać. Przedmioty znajdujemy często, a jeśli jesteśmy wystarczająco ciekawscy, przyjdzie nam odkryć ukrytą skrzynię z rzadkimi i znacznie silniejszymi broniami. Nieraz zatrzymamy się w miejscu na kilka minut, żeby przemyśleć strategię użycia konkretnej broni. Tym bardziej, że dzielą się one na poszczególne typy, które działają lepiej na określonym rodzaju przeciwników.

 

 

Ciekawą mechaniką w grze jest „oburęczność”, czyli możliwość używania dwóch broni jednocześnie – dla przykładu: sztylet i pistolet – ale wtedy ich skuteczność znacznie spada. I chociaż możemy te negatywne bonusy trochę zmniejszyć, wydając odpowiednio punkty doświadczenia w drzewku rozwoju, to jednak gra wymusza od nas taktyczne podejście na każdym kroku. Samo drzewko nie należy do najbardziej rozbudowanych, jednak nie uważam, żeby był to minus. Mamy wystaczający wybór, aby opracować własną, unikalną taktykę i kierunek rozwoju, jednocześnie nie czujemy się przytłoczeni przez nadmiar możliwości. Sprawa wygląda podobnie jeśli chodzi o statystyki, pomimo że są ograniczone często do minimum, pozostawiają nam spore pole manewru i różnica w postaci 0,1 sekundy przy szybkości ataku może kosztować nas życie.

 

 

Łomy w dłoń

 

Vaporum oferuje nam zręcznościowy system walki, typowy dla tego gatunku. W grze nasza postać nie przemieszcza się płynnie, a „przeskakuje” z pola na pole. To samo tyczy się obracania; zwrot o 90 stopni to jedna „akcja”, która kosztuje cenny czas. Każdy przeciwnik ma swój charakterystyczny sposób poruszania się i atakowania, dzięki czemu po jakimś czasie potrafimy przewidzieć ruchy wrogów. Nie oznacza to jednak że gra staje się prosta – rozpracowanie algorytmów działania napastników jest tutaj kluczowe, a jeśli tego nie zrobimy, możemy przygotować się na częstą porażkę. Walki czasami przypominają wręcz zagadki logiczne, do których będziemy podchodzić nawet kilka razy. Gra daje nam też możliwość zatrzymania czasu w dowolnym momencie, żebyśmy mogli przemyśleć, co dokładnie chcemy zrobić. Bitwa bywa trudna i wymagająca, nie jest ona jednak niesprawiedliwa; element losowości istnieje, ale nie jest kluczowy i ogranicza się do okazyjnych bloków i ciosów krytycznych. Przy okazji walki, warto pamiętać, że gra nie posiada funkcji autozapisu, więc za każdym razem musimy to robić ręcznie. Rozumiem, że to zabieg w myśl starej szkoły, jednak bywa to uciążliwe. To samo tyczy się mini mapy, której po prostu nie ma. Z czasem co prawda można się do tego przyzwyczaić.

 

 

Podsumowanie

 

Vaporum jest grą bardzo klimatyczną i dobrze udźwiękowioną. Szata graficzna może i nie jest wybitna, ale trzyma poziom. Nie jest to tytuł dla każdego, niektóre staroszkolne zabiegi mogą odpychać, tak samo jak system walki, który na tle dzisiejszych gier akcji nie wygląda zbyt dynamicznie. Jeśli jednak nie damy się przestraszyć, zanim do niej podejdziemy, będziemy zadowoleni – to kawał dobrej zabawy, a dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa.

 

Podziękowania dla Merge Games za dostarczenie gry do recenzji.

 

 

Vaporum Recenzja

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + System walki
  • + Ciekawe znajdźki
  • + Zmusza do myślenia

Wady

  • - To po prostu dobra gra, nic więcej
  • - Brak mini mapy i autozapisu

8

Wyświetleń: 594

Redaktor

Mateusz Wołosz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *