RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Who you gonna call? – recenzja Ghostbusters: The Video Game Remastered

If there’s something strange in your neighborhood   Powstała w…

10 listopada 2019

If there’s something strange in your neighborhood

 

Powstała w 1984 roku marka Ghostbusters już dawno zyskała status kultowej. Kto z was nie zna charakterystycznego utworu muzycznego w wykonaniu Raya Parkera Juniora? Chyba tylko najmłodsi z naszych czytelników, a i to nie jest w pełni oczywiste. 16 czerwca 2009 roku na komputerach osobistych i konsolach siódmej generacji pojawiła się stworzona przez studio Terminal Games i wydana przez Atari gra Ghostbusters: The Video Game. Przygotowana przez Saber Interactive Incorporated  i wydana przez Mad Dog Games zremasterowana wersja gry trafiła m.in. do posiadaczy konsol Nintendo Switch 4 października 2019 roku.

 

 

If there’s something weird and it don’t look good

 

Ghostbusters: The Video Game to trzecioosobowa gra akcji. Przedstawione w niej wydarzenia rozgrywają się dwa lata po tych znanych z filmu Ghostbusters 2. Jako gracz wcielamy się w milczącego kadeta, który właśnie dołączył do ekipy Pogromców. Szereg niewyjaśnionych wydarzeń po raz kolejny zmusi bohaterów do przeprowadzenia paranormalnego śledztwa i, w jego finale, do uratowania Nowego Jorku przed niechybną zagładą. W trakcie przygody odwiedzimy znane z filmów lokacje, takie jak siedziba Pogromców, Central Park, Hotel Sedgewick, Muzeum Historii Naturalnej i Times Square.

 

 

Ten krótki opis daje jasno do zrozumienia, że tytuł jest stworzony dla fanów. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoby niezaznajomione z filmami dobrze się bawiły, grając w omawianą grę, z całą pewnością nie wyłapią jednak masy easter eggów, mrugnięć okiem i pojawiających się w dialogach odniesień do filmów. Dialogów w grze jest pełno: błyskotliwe, cięte uwagi, naukowy bełkot i znane z filmów poczucie humoru towarzyszą nam przez około 8 godzin potrzebnych do ukończenia zabawy. Za ich jakość oraz cały scenariusz odpowiadają twórcy filmów: Dan Aykroyd i Harold Ramis. Ponadto panowie użyczyli głosów odgrywanym przez siebie postaciom i namówili do tego samego pozostałych pierwszo- i kilku drugoplanowych aktorów znanych z ekranu telewizora. Scenarzyści nie kryli się z faktem wykorzystania w grze pomysłów z niedoszłej do skutku trzeciej części filmu. Tak ją traktowali i tak była przedstawiana w części materiałów promocyjnych. Tak jak w przypadku pierwotnej wersji, remaster nie posiada polskiej lokalizacji. Dla niektórych graczy może to być istotną przeszkodą.

 

 

Zdążyłem zachwycić się scenariuszem, ale nie mogę przeoczyć pewnego istotnego faktu – to, co jest zaletą z punktu widzenia opowiadanej historii, jest też ogromną wadą z perspektywy rozgrywki. Ghostbusters: The Video Game to gra okropnie liniowa, a skrypty popychające rozgrywkę do przodu zauważamy na pierwszy rzut oka. Przykład? Pogromcy znajdują się w bibliotece i prowadzą dialog, ścieżka zablokowana jest przez regał z książkami, w momencie zakończenia dialogu duch robi jumpscare’a, przesuwając w naszą stronę wspomniany wcześniej regał, w ten sposób odblokowując ścieżkę. Jest tego od groma.

Nie zabraknie jednak elementów rozgrywki dających mnóstwo frajdy. Przede wszystkim mowa tu o walce. Nasz kadet na wyposażeniu ma znany z filmów plecak z rurą emitującą wiązkę protonów. Atakując duchy osłabiamy je do momentu, aż będziemy mogli złapać je wiązką niczym lassem i zaciągnąć do wsysającej je pułapki. Drugi typ przeciwników to animowane przedmioty – te wystarczy zwyczajnie zniszczyć. W trakcie gry zdobywamy również kolejne wariacje „pocisków” naszej broni: promienie unieruchamiające, zielony glut, wystrzały wiązkami na wzór strzelby, karabinu lub mini działka automatycznego. Rolę przeładowywania broni pełni jej przegrzewanie. Wskaźniki informujące nas o przegrzaniu i zdrowiu bohatera znajdują się na plecaku. Diegetyczny interfejs przypadł mi do gustu. W większości czasu poruszamy się z jednym lub większą ilością towarzyszy, sterowanych przez sztuczną inteligencję. Jeśli stracimy całe zdrowie, mogą przyjść nam na ratunek, działa to również w odwrotną stronę. Ghostbusters: The Video Game jest jak mokry sen człowieka odpowiedzialnego za efekty specjalne w dwóch pierwszych filmach. Ze względu na ograniczenia tamtych czasów, strzelania protonami było w nich jak na lekarstwo; w grze mamy dokładną odwrotność. Walczymy dużo z różnymi przeciwnikami – wspomniałem, że zmierzymy się z piankowym marynarzem znanym z finału pierwszego filmu? Jest to satysfakcjonujące, choć na dłuższą metę można zacząć odczuwać monotonię. W grze znajdują się trzy, niestety dość nierówne, poziomy trudności.

 

 

Innym kluczowym elementem wyposażenia jest skaner. Za jego pomocą możemy skanować otoczenie w poszukiwaniu duchów, ukrytych drzwi itd. (inaczej mówiąc – odpalać kolejne skrypty), skanować przeciwników w celu ujawnienia ich słabych punktów oraz odnajdywać nawiedzone przedmioty ukryte w lokacjach. Znajdywanie tych ostatnich pozwala nam zdobyć pieniądze, potrzebne do ulepszania broni.

Lokacje mimo (lub dzięki) swej liniowości są bardzo dobrze zaprojektowane. Jest kilka miejsc całkowicie oderwanych od rzeczywistości, gdzie projektanci popuścili wodze fantazji – z bardzo dobrym skutkiem. Gra posiada bardzo dobrze rozbudowany silnik fizyczny i oddaje w ręce gracza możliwość dokonania totalnej demolki. Nasza broń zostawia w ścianach i podłodze wypalone ślady, możemy tłuc żyrandole, łamać meble, podpalać żywopłoty i wiele więcej – zupełnie jak w filmie! Wiąże się z tym zabawna opcja znajdująca się w menu – w statystykach możemy sprawdzić bilans zarobku za przepędzenie duchów z danej lokacji i porównać go z… ilością strat pieniężnych, jakich dokonaliśmy podczas interwencji. Auć.

 

 

Oprócz poszukiwań z pomocą skanera, Ghostbusters: The Video Game stawia przed nami inne proste zagadki logiczne. Głównie polegają na przyciąganiu do siebie przedmiotów oraz przenoszenia tych blokujących przejścia. Wszystko to zrobimy używając naszego wielofunkcyjnego plecaka.

Nie mógłbym nie wspomnieć o ścieżce dźwiękowej. Ta stoi na wysokim poziomie. Połączenie klasycznych filmowych kawałków z nowymi, przygotowanymi specjalnie na potrzeby gry, daje radę. Z łatwością wczułem się w klimat Pogromców Duchów.

 

 

If you’re seeing things running through your head

 

Jakich zmian uświadczymy w remasterze względem oryginału? Niewielkich.

Najważniejszą z nich jest odświeżona szata graficzna: dopasowana rozdzielczość, lepsze tekstury, wygładzone krawędzie. Ghostbusters: The Video Game wygląda na Nintendo Switch zaskakująco dobrze i mimo ogromnej ilości efektów świetlnych trzyma płynny klatkarz, zarówno w docku, jak i trybie przenośnym. Odnotowuję jednak jeden karygodny wyjątek – przerywniki filmowe są prawdopodobnie żywcem wycięte z pierwotnej wersji gry i wyglądają koszmarnie. Gra zaczyna się od jednego z nich i widok ten przeraził mnie w pierwszej chwili bardziej niż jakiekolwiek inne straszydło występujące w tytule. Ponadto usunięto tryb wieloosobowy z oryginału. To kolejny przykład remastera okrojonego o tę funkcjonalność.

 

 

An invisible man sleeping in your bed

 

Pozostaje mi odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy Ghostbusters: The Video Game jest tytułem przeznaczonym dla każdego gracza? Po dłuższych rozważaniach skłaniam się bardziej ku odpowiedzi przeczącej. Pod względem samej rozgrywki gra jest poprawnym produktem  swoich czasów. Nie wyróżnia się szczególnie ani w pozytywny, ani w negatywny sposób. Jej najsilniejszą stroną jest fabuła, filmowy klimat i humor, który zrozumieją głównie fani serii. Jeżeli jesteś jednym z nich i chcesz po raz kolejny przeżyć przygodę z ulubionymi bohaterami, to jest to produkt dla ciebie. W przeciwnym razie wydanie 149 złotych na stosunkowo niedługą grę, która po jej ukończeniu nie zachęca do powrotu, może okazać się nietrafioną decyzją. Ja sam ogrywając Ghostbusters: The Video Game bawiłem się całkiem dobrze i w ostatecznym rozrachunku wystawiam tej pozycji pozytywną notę.

Podziękowania dla Sandbox Strategies za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + przemyślana fabuła
  • + ogrom zabawnych dialogów
  • + powrót znanych z filmów aktorów głosowych
  • + wszechobecny klimat filmowych odsłon serii
  • + przemyślne projekty lokacji
  • + satysfakcjonująca walka z duchami

Wady

  • - liniowość rozgrywki
  • - wszechobecne skrypty
  • - po dłuższym czasie walka może stać się monotonna
  • - tytuł głównie dla fanów filmów
  • - brak trybu wieloosobowego
  • - koszmarna jakość przerywników filmowych
  • - brak polskiej lokalizacji

6

Wyświetleń: 2314

Redaktor

Kamil "Sythriel" Pruski

Pasjonuje się grami fabularnymi (RPG), planszowymi i wideo. Do jego innych zainteresowań należy m.in. fantastyka, komiks superbohaterski, koszykówka i science-fiction z uniwersum Gwiezdnych Wojen na czele. Entuzjasta szeroko pojętej popkultury i piwa kraftowego. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *