RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

Z kamerą wśród zwierząt – recenzja Do Not Feed the Monkeys

Czy mieliście kiedykolwiek wrażenie, że jesteście obserwowani? Że ktoś lub…

13 lipca 2020

Czy mieliście kiedykolwiek wrażenie, że jesteście obserwowani? Że ktoś lub coś monitoruje i analizuje każdy wasz krok, każde słowo czy gest, naruszając tym waszą prywatność? Cóż, gra od niezależnych zespołów Fictiorama Studios i BadLand Games tylko utwierdzi was w tym przeczuciu, ale przy okazji pozwoli doświadczyć, jak to jest być po drugiej stronie tego całego procesu inwigilacji. Oferta kusząca, ale czy satysfakcjonująca?

 

 

Planeta małp

 

W grze wcielamy się w postać, która właśnie rozpoczęła swoja przygodę jako nowy członek „Primate Observation Club”. Naszym głównym zadaniem jest obserwowanie. Przy pomocy kamer – „klatek”, do których mamy dostęp przez oprogramowanie na naszym wirtualnym pulpicie „MonkeyVision 2.1” – jest to niezwykle proste. Klub, w którym działamy, co jakiś czas wysyła nam maile, wypytując o szczegóły związane z wybranymi „klatkami”, weryfikując tym samym postępy naszych obserwacji. Po drugiej stronie kamer mamy okazję śledzić życie wielu barwnych postaci, których codzienna rutyna stanie się dla nas chlebem powszednim. Wraz z biegiem czasu musimy kupować dostęp do coraz to większej ilości kamer, aby sprostać wymaganiom klubu i móc przejść na wyższy poziom wtajemniczenia.

Świat przedstawiony w grze charakteryzuje się szczegółową i kolorową pikselową grafiką. Muzyka natomiast schodzi tu na dalszy plan, dając wybrzmieć odgłosom bardziej istotnym, jak burczenie w brzuchu, pukanie do drzwi czy dźwięk informujący o aktywności w danej „klatce”. A wszystko to bardzo dobrze komponuje się z oferowaną rozgrywką w Do Not Feed Monkeys i jej satyrycznym charakterem.

 

 

Wielki Brat patrzy!

 

Jak już wspomniałem, aby móc wejść na wyższy poziom wtajemniczenia w klubie obserwacji naczelnych, musimy zaopatrywać się w dostęp do coraz to większej ilości kamer. Każda z wygenerowanych w nich wizji różni się znacząco od siebie, dając nam możliwość szpiegowania m.in. mężczyzny uwięzionego w windzie, rodziny próbującej uspokoić wiecznie płaczącego chłopca lub też starca, który wydaje się przypominać swoim zachowaniem pewnego dyktatora z dawnych czasów. Ilość osobistych historii, jakie poznamy, jest spora, ale poza nimi „klatki” te prezentują nam również nudniejsze ujęcia, np. eksponatów w muzeum czy turbiny wiatrowej. Wszystkie dostępne podglądy są jednak ważne dla klubu, a my jako obserwatorzy musimy wyłapywać szczegóły widzianego tam otoczenia czy słowa klucze wypowiedziane przez bohaterów wybranych ujęć i skrupulatnie zapisywać wszystko w naszym notatniku.

 

 

W przeglądarce, za pomocą haseł, które wpisaliśmy wcześniej do stron notatnika, mamy możliwość wyciągnięcia większej ilości informacji dotyczących obserwowanych przez nas postaci i zjawisk; m. in. nazwiska, adresy czy numery telefonu. Samo wyszukiwanie związków między hasłami często jednak irytuje, gdyż w niektórych przypadkach, które mogłyby się wydawać trafnym zestawieniem – żadnego powiązania nie ma. Jeśli już jakieś znajdziemy, to te z kolei mogą pomóc nam w głębszej inwigilacji wybranych osób, ale także są furtką do tego, by wpłynąć na obserwowanych bohaterów, co jednak wiązałoby się ze złamaniem głównej zasady klubu…

 

 

…Nie karm małp!

 

Klub płaci nam za podawanie im konkretnych szczegółów dotyczących wybranych „klatek”, a pieniądze otrzymamy oczywiście wtedy, gdy przekazane przez nas informacje są zgodne z prawdą. Jest to jedna z kilku możliwości zarobku w grze. Dalej możemy zwiększyć nasze oszczędności, podejmując się pojedynczych robót każdego dnia, przy czym czas trwania takiej pracy jest niezwykle ważny. W końcu odciąga nas ona od komputera, w którym mamy jedyny dostęp do obserwowanych „klatek”, a w ich przypadku w każdej chwili może wydarzyć się istotna dla klubu sytuacja czy mogą paść słowa, które popchną do przodu postępy naszego dochodzenia w sprawie podglądanych postaci.

 

 

Pieniądze grają tu istotną rolę. Są nam potrzebne nie tylko do wykupienia dostępu do większej ilości kamer, ale również są niezbędne do opłacenia czynszu za mieszkanie lub zakupienia żywności. Ta z kolei może odżywiać nas w większym lub mniejszym stopniu, poprawiać lub pogarszać stan naszego zdrowia, a nawet pobudzać w chwili, gdy szkoda nam czasu na sen. Rozsądne zarządzanie czasem oraz dysponowanie pieniędzmi może stać się kluczem do sukcesu w grze, jednakże nie jest to takie łatwe, jak by się mogło wydawać, a my jako gracze często staniemy przed wyborem – obserwować czy zadbać o siebie?

 

 

W grze tej zderzymy się również często z wieloma moralnymi dylematami. Z jednej strony, mając w świadomości zakaz ingerencji w życie „małp”, a z drugiej obserwując kamerami sytuacje, w których ktoś jest w prawdziwej potrzebie lub widząc, jakich przestępstw dopuszczają się podglądani przez nas bohaterowie, stajemy się prawdopodobnie jedyną siłą, która może decydować o ich losie. Jeśli jednak chcemy mieć wpływ na obserwowane sytuacje, musimy być ostrożni na tyle, by klub nie doszukał się złamania przez nas kluczowej zasady, gdyż może pociągnąć to za sobą niechciane konsekwencje.

 

 

Indie perełka

 

Do Not Feed Monkeys jest specyficznym indie tytułem, który pozwala nam z każdą nowo rozpoczętą grą wtopić się w życie innych bohaterów. Zakończenie rozgrywki – czy to z powodu głodu, wydalenia z klubu, interwencji policji lub usunięcia programu szpiegującego z komputera – kończy się szczegółowym podsumowaniem naszej działalności, dzięki czemu dowiadujemy się o efektach naszych poczynań i poznajemy dalsze losy niektórych z obserwowanych postaci. Tym samym w nowej rozgrywce, podglądając te same już osoby, możemy starać się zmienić ich historię. Dużą zaletą portu na Switcha jest umożliwienie sterowania za pomocą ekranu dotykowego, co ułatwia szpiegowanie w trybie handheld. Korzystanie z Joy-Conów czy klasycznego kontrolera z czasem wydaje się być mniej wygodne, niż macanie palcami po ekranie konsoli, a ponadto jest dość topornym rozwiązaniem, ale na pewno znajdzie swoich zwolenników. Tak samo jak postać, którą przyjdzie nam pokierować – tak i my sami zaczniemy uzależniać się od podglądania bohaterów widocznych na monitorze wirtualnego komputera i z czasem ciężko nam będzie oderwać się od ekranu Switcha. Gra oferuje ciekawy i wciągający tryb rozgrywki, lecz niestety poza samą obserwacją wydarzeń należy czytać wypowiadane przez bohaterów słowa, śledzić informacje zawarte w sieci czy wiadomości na czacie i otrzymywane maile, a wszystko to nie obejdzie się bez znajomości chociażby języka angielskiego, gdyż w Do Not Feed Monkeys na Switcha nie doświadczymy polskiej wersji językowej.

Cena w eShopie: 52,00 zł

Podziękowania dla Dead Good PR za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + mnóstwo barwnych postaci do szpiegowania
  • + zarządzanie czasem i dystrybucja pieniędzy zwiększa trudność gry, ale też płynącą z niej satysfakcję
  • + odkrywanie nowych tajemnic jest wciągające
  • + sterowanie za pomocą ekranu dotykowego
  • + wyróżniająca się koncepcja

Wady

  • - brak polskiej wersji językowej, a tekst ma spore znaczenie w grze
  • - wymagająca; często trzeba będzie zacząć przygodę od zera
  • - rozgrywka może stać się z czasem powtarzalna

7.5

Wyświetleń: 403

Redaktor

Jakub Malik

Dobre historie przyciągają mnie do siebie w grach, serialach i książkach. Mam słabość do gier retro i grafiki pixel art. Każdego roku z nadzieją wyczekuję nowych przygód z Księciem Persji. A poza tym wszystkim tańczę z ogniem, trenuję i realizuję się w doktoracie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *