GTA Remastered Trilogy Nintendo Switch
Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Ah shit, here we go again – recenzja Grand Theft Auto: The Trilogy – The Definitive Edition

Remastery zalały rynek i nie uważam tego za wadę. W…

14 listopada 2021

Remastery zalały rynek i nie uważam tego za wadę. W komfortowy sposób można sięgnąć po starsze tytuły, które odpalimy na współczesnym sprzęcie – nie trzeba rozpoczynać polowań na konsole poprzedniej generacji i śledzić portali aukcyjnych, by odszukać egzemplarz w atrakcyjnej cenie. Inna sytuacja uwidacznia się, kiedy gry dostępne są cały czas, a remaster powstał, by wyłudzić mamonę od graczy. Nie ukrywajmy, że polityka odświeżenia trzech części GTA jest co najmniej dziwna. Rockstar usunął możliwość zakupu starych wersji tych produkcji w sklepach cyfrowych i zastąpił możliwością nabycia Grand Theft Auto: The Trilogy – The Definitive Edition. Czy warto? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

 

Obiektywnie patrząc, przeportowanie trzech starych gier powinno być banalnie łatwe – w końcu mamy do czynienia z tytułami, które na obecne czasy śmieszą swoimi rozwiązaniami technologicznymi. Jednakże to, co dla nas może wydawać się oczywiste, dla Rockstar i Grove Street Game takie nie było i otrzymaliśmy port, który trudno ocenić jako dobry.

 

Klasyka gatunku

 

GTA to kultowa marka i nie trzeba przedstawiać ich poszczególnych odsłon. Grand Theft Auto 3, Vice City i San Andreas wydano kolejno w 2001, 2002 i 2004 roku. Są to dla mnie gry pełne nostalgii i dobrej zabawy, gdyż kilkanaście lat wstecz ogrywałem te tytuły, będąc dzieciakiem. Obdarzam je wieloma gorącymi emocjami. Wszystkie produkcje z kompilacji emanują wyjątkową atmosferą, niesamowitą ścieżką dźwiękową, wyrazistymi bohaterami i interesującą fabułą. To wszystko pozostało, lecz The Definitive Edition to wersja ostateczna tylko z nazwy i mam wrażenie, że lepiej byłoby, gdyby nie powstała.

 

 

Trylogia na Nintendo Switch powinna działać bez żadnego zająknięcia, lecz zamiast tego otrzymaliśmy wiele zmian, które można tylko kwestionować. „Ulepszona” oprawa graficzna, brak płynności, długie czasy ładowania oraz liczne błędy i glitche. To wszystko odnajdziemy w produkcie za 250 zł. Cena nie jest adekwatna do tego, co zostało nam zaoferowane, gdyż wersje oryginalne (szczególnie na PC) działają lepiej niż to, co otrzymaliśmy na konsoli Nintendo.

 

Chwila nostalgii

 

W trakcie pobierania produkcji na konsolę, byłem pełen nadziei i pozytywnych emocji, gdyż mam okazję powrócić do gier, które ogrywałem kilkanaście lat temu. Jednakże po włączeniu GTA 3 mój entuzjazm opadł, bo trafiłem do miasta, które było diametralnie inne niż to, które zapamiętałem. Gra ma dwadzieścia lat na karku, więc powinna działać wyśmienicie. No cóż… osoby odpowiedzialne za port mają inne zdanie.

 

 

Gra cierpi na wiele błędów. Obiekty ciągle materializują się przed głównym bohaterem, więc bardzo często dochodzi do wypadków samochodowych. Podczas misji jest to szczególnie irytujące. Wpływa to na komfort rozgrywki, który spada do niskich poziomów i odbiera całą przyjemność z gry. Problem pojawia się w każdej produkcji, więc szarżowanie samochodami i motocyklami nie sprawia przyjemności, lecz jest ogromnym wrzodem na tyłku. Zamiast skupiać się na wyborze stacji radiowej (mimo że wykastrowane, to nadal posiadają wiele wspaniałych numerów) przeklinałem, gdy musiałem po raz kolejny wsiąść do czterokołowego wehikułu.

 

 

Trylogia GTA od zawsze kojarzyła mi się z nieskrępowaną zabawą, szalonymi pościgami i ogólnie pojętą rozwałką. Tak też jest i tutaj, lecz przez masę błędów nasza cierpliwość została wystawiona na próbę. Podczas walk zmierzymy się z nieudolną pracą kamery oraz spadającymi FPSami. Na dodatek rozgrywkę utrudnia sterowanie, które jest irytujące i nieresponsywne. Na Switchu wprowadzono obsługę żyroskopu i HD Rumble, lecz uważam, że nie wpływa to ani na plus, ani na minus. Zbędny bajer.

 

Plastik, wszędzie plastik

 

„Nowa” oprawa graficzna wzbudza we mnie mieszane uczucia. Modele przez większość czasu wyglądają jak plastikowe figurki z bazaru, lecz zdarzają się pozytywne zmiany. Na przykład w Vice City w dobrym guście ulepszono wygląd ulic, oświetlenie oraz budynki. Jednakże w całej trylogii bohaterowie wyglądają karykaturalnie i na drogach spotkamy zbyt wiele NPCów, którzy mogliby zostać zatrudnieni w jakimś nowym horrorze od Bloober Team. Szczęścia też nie miał CJ z San Andreas, który wygląda jak gumowana figurka z wieloma problemami – dziwnie wygiętymi ramionami, garbem na plecach powstającym podczas kucania.

 

 

W trybie przenośnym wiele z tych błędów (niska rozdzielczość, problemy z teksturami) nie są aż tak widoczne przez wielkość ekranu i można poczuć się tak, jak ogrywało się oryginały. Jednak na dużym telewizorze wszystkie braki są obnażane i widoczne jak na dłoni, a gra traci płynność na każdym kroku.

 

Wpadka za wpadką

 

Zadziwiające jest to, że Rockstar Games – wydawca odpowiedzialny za wiele wspaniałych gier – wypuściło na rynek produkt totalnie niepotrzebny, który trzeba natychmiast załatać. Przed premierą nie pokazywano materiałów z wersji na Switcha i teraz to nie dziwi, gdyż mamy do czynienia z tworem zadziwiającym. Dodatkowo zablokowano możliwość nagrywania klipów podczas rozgrywki, co chyba mówi samo za siebie.

 

 

Abstrahując od wszystkich błędów, nadal mamy do czynienia z trzema grami spod stajni Rockstar, które potrafią oczarować swoim nietuzinkowym klimatem oraz wciągnąć na długie godziny. Jeżeli wystarczająco przymkniemy powieki i będziemy ślepi na błędy (głównie natury technicznej), to w trybie przenośnym będziemy mogli cieszyć się z tych wiekowych już gier. Mimo licznych błędów, produkcje potrafiły przyciągnąć mnie do ekranu konsoli i syndrom jeszcze jednej misji objawił się bardzo mocno.

 

 

Trzeba jednak przyznać, że te gry nie potrzebowały takiego wznowienia. Jeżeli już musicie zagrać w remaster, to sięgnijcie po niego na innej platformie lub poczekajcie jakiś czas, aż zostaną załatane wszystkie błędy. GTA 3, Vice City oraz San Andreas to nadal bardzo dobre gry, lecz Grand Theft Auto: The Trilogy – The Definitive Edition to beznadziejny port. Kolekcja na ten moment wyszła w wersji cyfrowej, natomiast pudełko do sprzedaży trafi 7 grudnia. Być może do tego czasu produkt będzie wyglądał tak jak powinien.

 

Cena w eShopie: 249,80 zł

Podziękowania dla CENEGI za dostarczenie gry do recenzji.

 

 


Podsumowanie

Zalety

  • + GTA 3, Vice City i San Andreas to nadal niesamowicie grywalne produkcje
  • + nadal świetna ścieżka dźwiękowa i genialne stacje radiowe (mimo braków)

Wady

  • - problemy z zachowaniem płynności
  • - niska rozdzielczość i rozmyte obiekty utrudniające rozgrywkę
  • - wiele pomniejszych błędów
  • - karykaturalne i plastikowe modele postaci
  • - cena

5.5

Wyświetleń: 2445

Redaktor

Łukasz Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *