Nintendo na początku marca, podczas Indie World Showcase, zaprezentowało kilka ciekawych zapowiedzi, ale największą niespodzianką okazał się shadowdrop gry Blue Prince na Nintendo Switch 2. Tytuł ten oczarował graczy już na innych platformach, a teraz przyszedł czas na hybrydową konsolę japońskiego koncernu.
Blue Prince to jedna z największych niespodzianek ubiegłego roku – gra, która idealnie dozuje przygodę pełną tajemnic oraz zagadek przyprawiających o zawrót głowy. Z tytułem intensywnie zapoznałem się już podczas premiery na PC, ale przyjemnie było do niego wrócić na Switchu 2. Nie ma co ukrywać, że omawiana gra idealnie sprawdza się podczas krótkich posiedzeń, a przenośność sprzętu Nintendo sprawia, że możemy ogrywać ten tytuł, gdziekolwiek chcemy. Jednakże, czy ta produkcja dobrze działa na nowej konsoli?

Rezydencja, która żyje własnym życiem
Odpowiedź jest prosta – tak. Twórcy poszli na pewne ustępstwa graficzne, lecz ostatecznie przyjemność płynąca z rozgrywki pozostaje niezmieniona. Zapoznawanie się z Blue Prince na Nintendo Switch 2 to, ze względu na hybrydowość sprzętu i specyfikę gry, prawdopodobnie najlepsza wersja tego doświadczenia.

W grze kierujemy czternastoletnim Simonem Jonesem, który odziedziczył posiadłość po zmarłym krewnym. Ten jednak pozostawił w testamencie pewien warunek: bohater odziedziczy całą własność tylko wtedy, gdy odkryje pokój o numerze 46. Tutaj zaczynają się schody, bo rzekomo rezydencja posiada tylko czterdzieści pięć pomieszczeń. Początkowo brzmi to jak żart zrobiony członkowi rodziny, lecz posiadłość z każdym kolejnym dniem zmienia umiejscowienie pokoi, a każdy poranek rozpoczynamy, budując rezydencję od nowa.

Notatnik w dłoń
Docelowo zostajemy wrzuceni w swoistą pętlę wydarzeń. Tutaj uwidacznia się przekrój gatunkowy Blue Prince – gra to połączenie przygodówki, gry logicznej oraz roguelite’a. Podczas zabawy należy wytężyć umysł, gdyż na każdym kroku znajdziemy mnóstwo zagadek, a każda notatka może być pomocna. Nic więc dziwnego, że twórcy sugerują granie z notatnikiem, w którym zapisujemy najmniejsze sugestie, tworzymy mapy myśli oraz łączymy fakty. Notatnik według mnie jest nieodzowny, gdyż dany pokój może pojawić się raz tylko po to, by nie uświadczyć go przez kilkanaście następnych dni.

Rozgrywka jest prosta w założeniach – musimy eksplorować kolejne pokoje, mieszcząc się w ustalonej liczbie kroków. Nie wiemy, jakie pomieszczenie będzie następne, otwierając drzwi, mamy do wyboru trzy propozycje, między którymi musimy rozważnie wybrać. Blue Prince ma wolne tempo, a wszystko podyktowane jest obserwacji i odnajdywaniu kolejnych wskazówek. To idealne remedium na bombastyczne gry akcji – przy tym tytule można się wyciszyć i spokojnie rozwiązywać tajemnice.

Pętla, która motywuje
Gdy wyczerpiemy liczbę kroków, gra automatycznie cofa nas do początku. Główny bohater musi odpocząć, a wtedy eksploracja posiadłości rozpoczyna się od nowa z nowym układem pomieszczeń. Tytuł nie prowadzi za rękę – na początku dostajemy krótkie info na temat sterowania i to tyle. Twórcy bawią się z graczami, drocząc się z nimi i raz za razem pstrykając w nos.

Tym, co najbardziej zaskakuje, jest formuła roguelite, w której nasza dedukcja jest ciągle nagradzana. To dzięki trafnemu łączeniu faktów odnajdziemy nowe drogi czy przedmioty pchające fabułę do przodu. W grze znajdują się pokoje pozwalające schować przedmiot lub coś ulepszyć, więc nie każde podejście jest identyczne i nie musimy polegać wyłącznie na własnych notatkach. Taka forma idealnie wpływa na dynamikę – posiedzenie możemy zakończyć po jednym dniu lub wciągnąć się bez reszty na kilka godzin.

Techniczna strona
Tytuł pod względem technicznym jest po prostu w porządku. Rozgrywka działa przez cały czas w trzydziestu klatkach na sekundę, co może być odrobinę rozczarowujące, ale przy takim tempie zabawy nie jest to przeszkadzające. Oprawa graficzna wygląda skromniej niż na innych platformach (widać pogorszenie jakości tekstur), lecz całościowo Blue Prince nadal prezentuje się zjawiskowo. Komiksowy styl idealnie koresponduje z całą produkcją.

Na pochwały zasługuje również oprawa dźwiękowa, która perfekcyjnie żongluje dźwiękami i buduje klimat ciszą. Dzięki temu naprawdę czujemy się, jakbyśmy sami znajdowali się w wielkiej posiadłości. Jedynym większym mankamentem były dla mnie czasy ładowania, które nie są natychmiastowe. Z nowości warto wspomnieć, że wersja na Switcha 2 posiada możliwość sterowania myszką za pomocą Joy-Conów – rozwiązanie to działa bardzo dobrze, choć klasyczne sterowanie też idealnie spełnia swoją rolę.

Czy warto dać szansę Blue Prince na Nintendo Switch 2? Zdecydowanie tak, zwłaszcza jeśli uwielbiacie przygodowe gry logiczne i cenicie tryb przenośny. To niezwykłe doświadczenie, które warto przeżyć na własną rękę.

Cena w eShopie: 119,99 zł
Podziękowania dla Raw Fury Games za dostarczenie gry do recenzji.