SprzętRecenzja
SprzętArtykuł

Nomen non est omen – test Anbernic RG Vita

PlayStation Vita to do dzisiaj największa porażka Sony w świecie…

20 sierpnia 2026

PlayStation Vita to do dzisiaj największa porażka Sony w świecie gamingu. Na papierze wszystko wyglądało idealnie: popularny poprzednik i baza fanów głodnych nowego sprzętu. Historia pokazała jednak, że więcej i lepiej nie zawsze się sprawdza, zwłaszcza jeśli wiąże się to z wygórowaną ceną. Po 15 latach firma Anbernic postanowiła nawiązać do handhelda Sony, tworząc sprzęt o całkowicie innych założeniach. Niedroga retro konsolka, która poprzez oczywiste nawiązania rodzi uzasadnione pytanie: „Czy na tym serio da się odpalić gry z Vity?”. Przez ostatnie tygodnie testowałem Anbernic RG Vita i mam na jego temat kilka wniosków. Zapraszam na podróż poprzez generacje gamingu z konsolką, którą śmiało można nazwać kieszonkową.

 

Niby znajome, a jednak inne

 
Sprzęt wizualnie mocno nawiązuje do wspomnianego handhelda, przy czym zachowuje pewną oryginalność i dodaje kilka dodatkowych przycisków, które zwiększają komfort użytkowania. Samo opakowanie jest mocno minimalistyczne i stara się sprawiać wrażenie obcowania ze sprzętem z segmentu premium. Króluje minimalizm, co dotyczy zarówno designu opakowania, jak i zawartości. W środku poza konsolą, z całkiem dobrze zabezpieczonym piankową wytłoczką frontem, kablem USB i instrukcją nie znajdziemy nic więcej. Żadnego szkła czy ładowarki.
 

 
Sama konsola wykonana jest dość przyzwoicie, choć front sprawia dużo lepsze wrażenie niż tył. Jest w całości wykonany z jednej tafli szkła, posiadającej jedynie wycięcia na osadzenie przycisków, krzyżaka i dwóch gałek analogowych. Co do przycisków, nie mam żadnych zastrzeżeń, krzyżak też jest całkiem przyzwoity. Jedynie analogi są osadzone dość głęboko, przez co precyzyjne sterowanie może być nieco utrudnione. Same grzybki da się odczepić i wymienić na dłuższe, jednak żadne zamienniki nie są dołączone do zestawu. Najwięcej miejsca zajmuje oczywiście ekran. Ma przekątną 5,46 cala i rozdzielczość 1280×720 pikseli, która przy tej wielkości jest bardziej niż wystarczająca. Ekran to dotykowy IPS o przyzwoitym odwzorowaniu kolorów i dobrych kątach widzenia.

Na górze znajdziemy bumpery i spusty. Biorąc pod uwagę grubość urządzenia, wynoszącą niecałe 2 centymetry, umieszczenie obok siebie 2 przycisków nie było proste, jednak udało się bardzo dobrze. Bumpery wystają nieco do góry, przez co mogą być stosunkowo wąskie. Triggery wystają minimalnie ponad bryłę i działają zero-jedynkowo. Nie występuje jednak problem z przypadkowym wciskaniem któregokolwiek z przycisków. Bliżej środka znajdziemy port USB C, włącznik, służący też do wybudzania konsoli, przyciski głośności i dodatkowy, który przenosi nas do ekranu startowego.
 

 
Na spodzie umieszczono 2 głośniki, slot na kartę micro SD i wejście na mini jacka. Tył jest pozbawiony jakichkolwiek przycisków czy wejść. Znajdziemy tam jedynie wywietrznik, informacje o modelu, a po bokach wgłębienia na palce, które zapewniają nieco pewniejszy chwyt, choć osobiście wolałbym, żeby znalazły się bliżej środka.

Jest to stosunkowo niewielki sprzęt, mierzący 20.6 x 8.4 x 1.86 cm. W porównaniu do dzisiejszych „mobilnych” konsol i mini PC-tów brzmi to jak zabawka, jednak jest to nostalgiczny powrót do konsol, które z pełną świadomością można było nazywać kieszonkowymi. Jednak ta niewątpliwa zaleta wiąże się z potencjalną wadą, która może dotknąć część użytkowników. Jeśli macie duże ręce, to wielkość urządzenia, jak i samych przycisków negatywnie wpłynie na odczucia płynące z rozgrywki. Będzie to oczywiście bardziej odczuwalne w przypadku dłuższych posiedzeń. Na plus waga urządzenia, wynosząca 275 gramów, która nieco ułatwia sytuację. Przeskok z Nintendo Switch 2 to spora ulga dla rąk.
 

 

Liczy się wnętrze

 
Anbernic RG Vita, w przeciwieństwie do sporej ilości retro konsolek, nie działa na dedykowanym oprogramowaniu. Postawiono tu na Androida, co ma swoje słabe i mocne strony. Zacznijmy od tego, że konsola działa na Androidzie 12 i ma 3 gigabajty RAM-u. W praktyce oznacza to, że dla użytkownika zostanie niecała połowa tego zasobu. Choć nie jest to największe wąskie gardło urządzenia, to dodatkowa ilość pamięci na pewno by nie zaszkodziła. W tym miejscu możemy przyjrzeć się pełnej specyfikacji urządzenia, która przedstawia się następująco:

  • CPU: Unisoc Tiger T618 64-bit octa-core 2*A75@2.0GHz+6*A55@2.0GHz
  • GPU: Mali-G52 MP2
  • RAM i pamięć wbudowana: 3GB + 64GB
  • Bateria: Akumulator litowo-polimerowy 5000 mAh

Dla osób, którym poniższa lista mówi mniej niż niewiele, przybliżę, że układ T618 jest na rynku od około 5 lat, a już w dniu swojej premiery zaliczał się raczej do niższej półki cenowej. Dziś wykorzystywany jest głównie w tanich tabletach oraz tańszych retro-konsolkach. I tak właśnie trafił do Anbernica RG Vity. Sparowanie go z 3 gigabajtami RAM-u sprawia, że już na tym etapie możemy mieć pewne obawy co do efektów, jakie zaobserwujemy na ekranie.
 

Nierówna walka o klatki

 
Jak więc mix niedrogich podzespołów i Androida przekłada się na to, co w takim sprzęcie jest w praktyce najważniejsze? Warto zaznaczyć, że sam system operacyjny został nieco zmodyfikowany i jednym z przycisków możemy przełączyć się między typowym mobilnym wyglądem a sprzężonym z urządzeniem interfejsem RG Launcher, skupiającym w sobie (prawie) wszystkie dostępne na pokładzie emulatory. A tych jest sporo. Znajdziemy tu wbudowaną obsługę praktycznie każdego popularniejszego sprzętu, wydanego od lat 80., na czele z NES-em i Sega Master System.
 

 
III i IV Generacja – Potraktowane wspólnie, ponieważ emulacja tych sprzętów była w pełni możliwa jeszcze zanim w ogóle powstał Android. Można śmiało powiedzieć, że urządzenia, na których można było ograć produkcje z tych czasów, same stały już dawno retro. Dla porządku warto dodać, że nie ma najmniejszych problemów z odpalaniem biblioteki z tego przedziału. NES, SNES, SMS, Sega Mega Drive czy Game Boy nie stanowią nawet cienia wyzwania dla Anbernica, jednak to nie powinno nikogo dziwić.

V Generacja – Pierwsze PlayStation czy Nintendo 64 są na Anbernicu odpalane bez żadnych problemów. Ba, dzięki stosunkowo niedużemu ekranowi i mimo wszystko sporemu zapasowi mocy, a co za tym idzie, możliwości emulowania tytułów w 2 lub 3-krotnie wyższej rozdzielczości, gry z tych konsol wyglądają lepiej niż kiedykolwiek. I tak naprawdę jestem zdania, że miłośnicy tej właśnie generacji docenią ten sprzęt najbardziej. Jeśli jesteście fanami tytułów wydanych w tamtej epoce, a chcecie mieć sprzęt, który bezproblemowo pozwoli Wam na nostalgiczną podróż w przeszłość dosłownie w każdej chwili, to Anbernic RG Vita jest tym, czego szukacie.
 

 
VI Generacja – I tu zaczyna się robić trochę pod górkę. Testowane przeze mnie produkcje z Dreamcasta były odpalane bezproblemowo, z możliwością podbicia rozdzielczości x2, zachowując przy tym niemal nienaganną płynność rozgrywki. Jednak ostatnia konsola Segi pozostaje najłatwiejszym w tym przedziale czasowym sprzętem do emulacji, a co za tym idzie, nie jest żadnym wyznacznikiem.

PlayStation 2 jest dość problematyczne. Próbowałem przeróżnych opcji, zarówno wbudowanego emulatora, jak i całej masy innych programów, jednak skutek był z reguły zawsze zbliżony. Gry, owszem, odpalają się i można nawet powiedzieć, że działają, jednak jakiekolwiek bardziej wymagające tytuły nie utrzymują prędkości pozwalającej na w miarę przyzwoitą rozrywkę. FPS-y oscylują w granicach 25-40, jednak warto pamiętać, że przy emulacji liczba generowanych na sekundę klatek jest wprost powiązana z prędkością emulacji (w uproszczeniu). Dlatego 40 FPS-ów nie oznacza płynnej rozgrywki, a tytuł odpalany z prędkością około 66% natywnej prędkości.

Podobnie zresztą sytuacja wygląda w przypadku Nintendo GameCube. Część gier działa we w miarę zadowalający sposób, jednak inne nie osiągają nawet połowy optymalnej prędkości, a dodatkowo borykają się z gliczami i artefaktami graficznymi. Prostsze produkcje OK, ale bardziej wymagające pozostają już poza możliwościami sprzętu.

Emulacja na Androidzie pierwszego Xboxa to raczej rozważania czysto teoretyczne, zwłaszcza biorąc pod uwagę parametry Anbernica. W Halo mobilnie nie pogracie (chyba że port na Switcha 2 okaże się prawdą).
 

 
VII Generacja – Choć w poprzedniej generacji napotkaliśmy na spore problemy, to warto pamiętać, że gaming to nie tylko platformy stacjonarne, a ta właśnie generacja jest tego najlepszym przykładem. Mamy tu bowiem dwie legendy mobilnego grania, czyli Sony PSP i Nintendo DS. I z obydwoma Anbernic RG Vita radzi sobie wyśmienicie.

Co prawda w przypadku Nintendo DS będziecie musieli poradzić sobie z dość nieintuicyjnym rozwiązaniem ustawiania dwóch ekranów w odpowiedniej pozycji, jednak nie jest to wina twórców sprzętu, a oprogramowania, gdyż natywnie emulator twierdzi, że działa w orientacji pionowej, choć jest całkowicie inaczej. Jednak poza tą drobną niedogodnością emulacja DSa to czysta przyjemność. Zwłaszcza że znów możemy podbić oryginalną rozdzielczość, jak i prędkość odtwarzania rozgrywki (fani Pokémonów lubią to).

Oczywiście w przypadku PSP problem drugiego ekranu nie występuje wcale, więc tu wystarczy jedynie odpalić grę i cieszyć się rozgrywką. Z kilku testowanych przeze mnie tytułów żaden nie stwarzał najmniejszych problemów z emulacją pod kątem prędkości czy problemów z wyświetlaniem.

Nintendo 3DS – Właściwie jedyny przedstawiciel VIII generacji, którego RG Vita jest w stanie sprawnie odpalić, co wynika ze specyfiki samej konsoli i jej o wiele niższej w porównaniu do reszty ówczesnego rynku mocy obliczeniowej. Większość produkcji odpala się z możliwością odpalenia trybu turbo nawet na 300% prędkości podstawowej. Jedynie od czasu do czasu pojawiają się artefakty, szczególnie w przypadku efektów świetlnych, jednak nie jest to nic, co uniemożliwiałoby lub utrudniało rozgrywkę.
 

 
Czas na odpowiedź na najważniejsze pytanie. Czy Anbernic RG Vita jest w stanie odpalić gry z PlayStation Vity? Tak… Tak jakby… Trochę. Bo emulacja to rzecz niełatwa. Czy sukcesem jest zobaczenie tytułu startowego? Z punktu widzenia twórców emulatora i sprzętu pewnie tak. Jednak dla użytkownika końcowego, którego głównym celem jest zagranie w grę bez większych problemów, odpowiedź na to pytanie jest zgoła inna. Przyjmując tę nieco roszczeniową postawę, odpowiedź na postawione pytanie nie może brzmieć inaczej niż „nie”. Oczywiście nie znaczy to, że nie uruchomimy na tym sprzęcie zupełnie żadnej produkcji z Vity. Najprostsze platformówki 2D będą działać z całkiem zadowalającą jakością, jednak wszystko ponad to to zdecydowanie za wiele.

I w gruncie rzeczy trudno się temu dziwić. Wystarczy rzut oka na specyfikację retro konsolki, żeby stwierdzić, że nie było najmniejszej szansy, żeby zadowalająca emulacja biblioteki ostatniej przenośnej konsoli Sony (PS Portal to nie konsola) była jakkolwiek możliwa. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam z tym problemu, kiedy mówimy o sprzęcie za 500-600 złotych. Gdyby tylko nie nazwali go Anbernic RG VITA, to nawet bym nie pomyślał, żeby tego próbować. Ale jednak nazwali. Zdaję sobie sprawę, że marketingowo ten pomysł miał jakieś uzasadnienie, jednak przypomina mi to zamierzchłe czasy, kiedy mój pierwszy chiński klon Pegasusa przypominał Segę Mega Drive, a odpalał jedynie gry z NES-a. Jak widać, nie tylko wojna nigdy się nie zmienia.
 

Konsole to nie wszystko

 
Ale to nie koniec. Jako że konsolka oparta jest o Androida, to mamy jeszcze dostęp do całej masy gier wydanych właśnie na tę platformę. A warto pamiętać, że nie każda gra na telefon musi być prymitywna. I żeby nie być gołosłownym, śpieszę pochwalić się, że ukończyłem na tym sprzęcie GTA San Andreas. I działał bez najmniejszych problemów (choć wiadomo, mówimy tu o wydaniu oryginalnym, a nie definitywnym). I wiadomo, że nie każda gra, która została wydana na Androida, odpali (a jeśli już, to nie w sposób w pełni zadowalający), jednak nadal istnieje spora biblioteka natywnych tytułów, przy których można się na tym sprzęcie doskonale bawić.
 

 
Na pokładzie znajdziemy też DoSBoxa, więc przy odrobinie cierpliwości będziemy w stanie uruchomić retro gry na stare PC-ty. Próbowałem jednocześnie pobawić się co nieco z grami Windowsowymi, jednak w tym wypadku zabawa jest jeszcze bardziej zakręcona. Najpierw musimy zainstalować grę na swoim komputerze, następnie przekopiować pliki na konsolkę i mocno grzebać w ustawieniach emulatora. Udało mi się uruchomić kilka starszych pozycji, jednak przez ograniczenia sprzętowe nie liczyłbym na nic co wykorzystuje grafikę 3D.
 

Problemy pierwszego świata

 
Załóżmy, że jesteśmy świadomi ograniczeń sprzętu, mamy kopie naszych gier z wymarzonych platform zripowane na naszym komputerze i chcemy przesłać je na konsolkę. Naturalnym wyborem będzie więc podpięcie Anbernica przez port USB C i przerzucenie plików przy użyciu kabla, prawda? No nieprawda, bo Anbernic RG Vita nie obsługuje przesyłania plików przez port USB. Pozostaje więc użycie karty Micro SD (której nie ma w zestawie), przekopiowanie najpierw danych z komputera na kartę i dopiero potem z karty do pamięci wewnętrznej. Alternatywnie możemy skorzystać z dobrodziejstwa Androida, jakim jest przeglądarka internetowa, i pobrać ulokowane przedtem w internecie pliki, choć osobiście nie ryzykowałbym raczej powiązania urządzenia ze swoim prywatnym kontem Google. Szkoda, że tak podstawowa w przypadku tego typu sprzętu czynność, jak przesyłanie gier, została zupełnie niepotrzebnie skomplikowana.
 

 
W nieoczywisty błąd wprowadził mnie również wskaźnik baterii, który wydaje się być źle skalibrowany. Przy naładowaniu baterii na poziomie 7% konsolka dwukrotnie postanowiła się zwyczajnie wyłączyć, dając po chwili znać, że w akumulatorze nie ma nawet 1 procenta baterii, który pozwoliłby na jej uruchomienie. Niby mała upierdliwość, ale w skrajnych wypadkach może kosztować nas utratę kilku godzin postępu, a to potrafi zirytować.
 

Wnioski na koniec

 
Jednak poza tymi drobnymi, choć chwilami drażniącymi problemami, to tak naprawdę świetny sprzęt do grania. Od zawsze wiadomo, że ogrywanie starszych gier na emulatorach to nie jest zabawa typu plug and play. Bardzo często trzeba bawić się ustawieniami, próbować innych emulatorów lub nawet konkretnych wersji, które akurat lepiej współpracują z konkretnym tytułem. Wybranie Androida jako podstawowego softu wydaje się być w tym wypadku całkiem dobrą decyzją, bo daje użytkownikowi te właśnie możliwości. I oczywiście wiadomo, że niektórych rzeczy się nie przeskoczy i nagle magicznie urządzenie nie zacznie płynnie odpalać gier z PS2, jednak zostawiono tu pewną furtkę do kombinowania.

Osobiście podczas testów z konsolką bawiłem się bardzo dobrze. To doskonała okazja, żeby zrobić krok wstecz, powrócić do swoich ulubionych tytułów sprzed lat i na własne oczy zobaczyć, jak zmieniła się ta branża.
 

 
Dla kogo jest ten sprzęt? Zdecydowanie dla osób, które są w pełni świadome jego możliwości i wszystkich bolączek, jakich może dostarczyć korzystanie z niego. Jak już wcześniej wspomniałem, emulacja to nigdy nie była kaszka z mleczkiem (no chyba że mówimy o grach z NES-a), a zwłaszcza przy sprzęcie w tej cenie. Aby w pełni móc emulować gry z GameCube’a czy wspomnianego wcześniej PlayStation 2, musimy kierować swój wzrok w stronę sprzętów o wiele droższych. Jeśli jednak szukamy bardzo dobrego urządzenia, które pozwoli na ogrywanie tytułów do PSXa, 3DS-a, a dodatkowo jeszcze będzie pozwalało ogrywać klasyki wydane na Androida, to Anbernic RG Vita będzie doskonałym wyborem. A teraz wybaczcie, ale jako że skończyłem już San Andreasa, to idę ogrywać Bully’ego.

Podziękowania dla firmy D-R-O za dostarczenie sprzętu do testów!
 


Podsumowanie

Zalety

  • + Naprawdę spory zakres emulacji
  • + Odpalanie gier z Androida
  • + Kompaktowe wymiary
  • + Dobra jakość wykonania
  • + Spore pole do kombinowania przez otwarty system
  • + Uczciwy stosunek ceny do tego co oferuje
  • + Wygodny RG Launcher

Wady

  • - Brak możliwości przesyłania plików po kablu
  • - Wskaźnik baterii świruje
  • - Ostatecznie nie dowozi tego co obiecuje nazwa
Wyświetleń: 699

Redaktor

Dominik Nowicki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *