Shin Megami Tensei III: Nocturne HD Remaster – pierwsze, przedpremierowe wrażenia

Remastery bardzo często uważane są za nowotwór branży growej, które…

25 kwietnia 2021

Remastery bardzo często uważane są za nowotwór branży growej, które przyczyniają się do ciągle pogłębiającej się wtórności wydawanych produkcji. Z jeden strony zgadzam się z takimi założeniami, lecz odświeżenia gier w znacznej części przypadków witam z otwartymi ramionami, gdyż na aktualnym sprzęcie mogę zapoznać się z produkcjami, z którymi wcześniej nie mogłem mieć styczności. Producent Atlus, przed premierą Shin Megami Tensei V, postanowił przypomnieć nam trzecią część, która oryginalnie wydana została w 2003 roku.

 

Demoniczne déjà vu

 

Shin Megami Tensei III: Nocturne HD Remaster premierę będzie mieć dopiero w maju, lecz przedpremierowo mogłem sprawdzić pierwsze kilka godzin gry i teraz podzielić się z wami moimi wrażeniami. Odrestaurowana odsłona, mimo wielu ulepszeń, jest tą samą produkcją, którą wydano niemalże osiemnaście lat temu. Fani oryginału ucieszą się z braku przekombinowania i minimalne zmiany na lepsze przywitają z uśmiechem na twarzy, natomiast osoby nieznające serii mogą zapoznać się z grą wraz z jej wadami i zaletami. Producent zapewnia, że SMT III jest idealną częścią do rozpoczęcia przygody z tym uniwersum.

 

 

Gra rozpoczyna się niewinnie – razem z kolegami wybieramy się do szpitala w celu odwiedzenia przebywającego tam nauczyciela. Jednakże na miejscu okazuje się, że placówka medyczna jest opustoszała. Po krótkiej eksploracji dowiadujemy się, że zostaliśmy wybrani jako osoby szczególne, mające przetrwać nadchodzącą apokalipsę. W rezultacie otrzymujemy nadprzyrodzone moce, uwidaczniające się za pomocą imponujących tatuaży. Świat zostaje opanowany przez wszelkiej maści demony, a nowe zdolności mają nam pomóc w przetrwaniu. Fabuła nie zaskakuje w żaden sposób, ale stanowi idealne podłoże do eksplorowania kolejnych lokacji.

 

Audiowizualny upgrade

 

Twórcy chwalą się, że grafika została w pełni odrestaurowana. Przyznaję, że w większości przypadków modele postaci oraz potworów wyglądają świetnie. Jednakże na krawędziach często widoczne są ząbki, kłujące w oczy. Natomiast lokacje potrafią rozczarować ascetycznością i brakiem szczegółów – widać to szczególnie po labiryntowych lochach, które stanowią znaczną część rozgrywki. Przez brak szczegółowości zazwyczaj trudno jest ustalić, w którym kierunku należy zmierzać. W oczy kłują również przerywniki filmowe, które czasem są mało czytelne i wyświetlane są w formacie 4:3.

 

 

Gra może pochwalić się udźwiękowieniem większości kluczowych postaci – tego elementu nie było w oryginale. Do wyboru są głosy angielskie oraz japońskie i oba warianty sprawdzają się bardzo dobrze. Jednakże podczas rozmów można przewijać zdania, co nieco przyspiesza rozgrywkę. Wtedy jednak wypowiadane kwestie urywane są w połowie i brzmi to karykaturalnie. Na plus można zaliczyć, że dubbing całkowicie da się wyłączyć. Ścieżka dźwiękowa została nieruszona – twórcy w nią nie ingerowali.

 

Siła łaski

 

Kolejną nowinką jest dodanie łatwego poziomu, który będzie idealnym rozwiązaniem dla graczy chcących bezproblemowo zapoznać się z historią. Po wybraniu tej opcji gra staje się niesamowicie prosta, szybko zdobywamy punkty doświadczenia, a nasze ataki są ekstremalnie silne. Wybrałem ten poziom trudności z czystej ciekawości i po krótkiej chwili zmieniłem go na wyższy, gdyż taka opcja jest dostępna przez całą rozgrywkę.

 

 

Rozgrywka, pod względem mechaniki, jest stosunkowo prosta – przemierzamy poszczególne lochy, rozmawiamy z postaciami oraz demonami, staczamy walki i odkrywamy tajemnice skrywane przez produkcję. Bitwy potrafią być wymagające – metodą prób i błędów trzeba sprawdzić, jakie ataki działają na przeciwników (chyba że zdobędziemy umiejętność analizowania wroga) i trzeba będzie uczyć się ich na pamięć. W trakcie zabawy będziemy rozmawiać z bestiami, które będą chciały się do nas przyłączyć – jednakże nie możemy złapać każdego potwora, ten musi wyjść do nas z takową propozycją. Czasem demon zechce do nas dołączyć tak po prostu, czasem będzie chciał otrzymać łapówkę, a w innym przypadku wyłudzi od nas dobra materialne i ucieknie. Gdy zdobędziemy więcej niż jednego sprzymierzeńca, w odpowiednich lokacjach można ze sobą łączyć poszczególne demony.

 

 

Trzeba wziąć pod uwagę, że negocjacje mogą zakończyć się niepowodzeniem, a te prowadzone są podczas walki i w jej trakcie nie możemy sprawdzić, jakie demony posiadamy – na początku rozgrywki nie uważam tego za wadę, lecz jak już w swoim repertuarze będę mieć kilkadziesiąt demonów, to może stać się już problemem. Trzeba też pamiętać, że drużyna nie leczy się automatycznie po zakończonej walce – można uleczyć się za pomocą medykamentów porozrzucanych po świecie gry lub w miejscach leczniczych.

 

 

Po ogranym przeze mnie fragmencie gry mogę stwierdzić, że remaster zapowiada się na solidną produkcję, skrywającą wiele sekretów. Z chęcią poznam jej historię. Shin Megami Tensei III: Nocturne HD Remaster zostanie wydane 25 maja na Nintendo Switch, PS4 i PC.

 

 


Redaktor

Łukasz Jankowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *