Hero RecenzjeRecenzja
Hero RecenzjeArtykuł

Taktyczny klasyk z rozmachem – Tactics Ogre: Reborn

Era SNESa i PlayStation 1 była w pewnym sensie złotym…

13 grudnia 2022

Era SNESa i PlayStation 1 była w pewnym sensie złotym okresem dla miłośników taktycznych RPG-ów rodem z kraju kwitnącej wiśni. Trudno sobie wyobrazić biblioteki tych konsol bez takich absolutnych klasyków, jak Final Fantasy: Tactics czy Front Mission 3. Była jednak jeszcze jedna seria, która swego czasu przetarła szlak dla gatunku za sprawą skomplikowanych, ambitnych i pełnych politycznych intryg fabuł. Mowa oczywiście o Tactics Ogre. I choć gwiazda marki nieco przybladła i nie mieliśmy szansy pograć w żaden nowy tytuł od kilkunastu lat, nadal zajmuje ona specjalne miejsce w sercach graczy uwielbiających strategiczne potyczki i polityczne zdrady, powstania i zabójstwa. Na szczęście nowy remake Tactics Ogre: Let Us Cling Together w pięknym stylu przypomina, dlaczego Square Enix z końcówki zeszłego stulecia był tak szanowanym i uwielbianym developerem, a DNA Tactics Ogre jest do dziś wyraźnie widoczne w nowych produkcjach jak Triangle Strategy.

 

Powrót do przeszłości

 

 

Powiem szczerze, że niełatwo jest prześledzić rodowód Tactics Ogre Reborn. Technicznie tytuł na Switchu jest… remasterem remaku. Oryginalnie pojawił się na Super Famicomie (na zachodzie znanym jako Super Nintendo lub SNES) w 1995 roku. W 2010  na PSP wyszła jego ulepszona wersja, dodająca wiele usprawnień, takich jak możliwość wytwarzania ekwipunku czy też powrotu do wcześniej podjętych decyzji, jeśli wynik naszych pierwotnych niezbyt nam pasuje. Wersja na Switcha jeszcze wyżej podnosi poprzeczkę. Oprócz poprawionej grafiki i muzyki zmieniono lub uproszczono mechaniki, które niezbyt dobrze przetrwały próbę czasu. Mowa tu np. o ograniczeniu możliwości ekwipowania niektórych przedmiotów, zanim postać osiągnie określony poziom doświadczenia czy likwidacja systemu tzw. TP, używanych do niezwykle silnych ataków i zastąpienie ich wspólnymi punktami MP). Można więc powiedzieć, że Tactics Ogre: Reborn jest absolutnie szczytowym stadium tego tytułu, które zadowoli fanów zarówno oryginału, jak i taktycznych potyczek, bez wcześniejszego doświadczenia z serią.

 

Ingrygująca fabuła i trudne decyzje

 

 

Tactics Ogre: Reborn może pochwalić się fabułą, która nie traktuje gracza jak głupka. Oby więcej takich gier! Fani Gry o Tron (oprócz ostatniego sezonu, oczywiście) czy wspomnianego Final Fantasy: Tactics poczują się tu jak u siebie w domu. Możemy się tu więc spodziewać intryg, zdrad, egzekucji, wojen, powstań i zwrotów akcji. Początkowo prosta historia rodzeństwa, Denima oraz Catiuy, którzy chcą walczyć o przyszłość swojego narodu i dołączają do ruchu oporu, stopniowo zataczać będzie coraz szersze kręgi, a nasi bohaterowie odegrają kluczową rolę w kształtowaniu przyszłości całej krainy Valeria. Co ważne, nie jest to jedna z gier, w których jesteśmy po prostu niesieni nurtem wydarzeń. Podczas rozgrywki staniemy przed wieloma wyborami. Niektóre z nich nie mają wielkich konsekwencji, ale część z nich sprawi, że podążymy jedną z bardzo różnych od siebie ścieżek. Sprawi to, że nie tylko inaczej potoczą się losy Valerii, ale też będziemy mieli dostep do zupełnie innych jednostek czy klas. Czasami nawet staniemy w sytuacji, w której postacie możliwe do zrekrutowania na jednej ścieżce staną się naszymi przeciwnikami na innej… Te wybory potrafią być naprawdę trudne – jeden z nich, który kompletnie wcisnął mnie w fotel, polegał na zdecydowaniu, czy chcemy popełnić coś, co jest właściwie zbrodnią wojenną, aby pomóc stronie konfliktu, która do tego momentu jawiła się jako ta będąca moralnymi zwycięzcami. Podczas kilkudziesięciu godzin spędzonych z grą bez wątpienia nie raz „zawiesimy się”, zanim podejmiemy ostateczny wybór – a dla mnie jest to wyznacznik fabuły, która daje do myślenia i sprawia, że trzeba nieco odpalić szare komórki. Cieszy też to, że gra posiada całą plejadę wielowymiarowych postaci – większość z nich w wyraźny sposób dobra ani zła – motywacje naszych bohaterów i ich antagonistów są skomplikowane i niejednoznaczne.

 

Taktyczna potęga

 

 

Tactics Ogre jest swego rodzaju kwintesencją japońskich gier taktycznych z przełomu stulecia, z wszystkimi tego cieniami i blaskami. Większość czasu spędzimy tu oczywiście na potyczkach taktycznych. Są one zaprojektowane w ciekawy sposób i niejednokrotnie trzeba się zastanowić, jakie klasy postaci najlepiej poradzą sobie w danej sytuacji. Przykładowo, jeśli wiemy, że przyjdzie nam się zmierzyć ze smokami lub innymi nadnaturalnymi stworzeniami, klasa Dragoon posiada szereg umiejętności, które pozwalają się szybko pozbyć nieproszonych gości tego typu z pola bitwy. Klerycy, którzy zwykle wydelegowani są do roli leczenia innych członków zespołu, potrafią poczynić z kolei niezłe spustoszenie w szeregach nieumarłych. Ponieważ wysokość, na której znajduje się nasz łucznik ma kluczowe znaczenie dla jego efektywności, będą oni najbardziej przydatni na mapach, gdzie zaczynamy walkę powyżej poziomu przeciwnika. To wszystko sprawia, że posiadanie sporej i zróżnicowanej stajni postaci pozwoli nam odnieść szybko taktyczny sukces. Nie pomaga tutaj niestety mała różnorodność celów każdej z misji – w 99% przypadków naszym zadaniem będzie albo zabicie wszystkich wrogów, albo ich lidera. Większe urozmaicenie z pewnością pomogłoby umilić czas spędzony z grą – ale musimy pamiętać, że mówimy o tytule sprzed ćwierci wieku.

 

Tarot Prawdę Ci powie

 

 

Ciekawym zabiegiem są karty tarota, które pojawiają się na mapie. Po zebraniu jednej z nich nasza postać otrzymuje na czas obecnej potyczki naprawdę silnego „kopa” w jednej z czterech kategorii – siły, magii, częstszych ataków krytycznych lub umiejętności pasywnych. Karty te pojawiają się w losowych miejscach na mapach taktycznych i zebrać je mogą zarówno nasi zawodnicy, jak i wrogowie. Karty te są niezwykle silne – pojedyncza z nich może nie zaważy na zwycięstwie czy przegranej, ale np. zbierając dwie lub trzy z nich w jednej kategorii uczynimy z naszego herosa prawdziwą bestię, która samodzielnie może wyczyścić sporą część ekranu z przeciwników. Takie urozmaicenie sprawia, że zamiast biec od razu naprzeciw wrogom, często lepszą strategią jest zebranie jednej czy dwóch z kart i dopiero wtedy zaatakowanie ze zmasowaną siłą. Losowe lokacje, w jakich się pojawiają, sprawiają, że często warto zaadaptować strategię, zamiast działać według z góry ustalonego schematu. Ma to też swoje minusy – ponieważ karty są tak potężne, w większości potyczek wytycza to mocno optymalną strategię prowadzącą do wygranej.

 

Nie samą walką taktyk żyje

 

 

Jest tu też sporo do zrobienia poza potyczkami związanymi z fabułą. Mamy tu dostępny system craftingu, który pozwala tworzyć przedmioty o większej sile niż te, które możemy kupić w sklepie. Eksplorując mapy taktyczne, natrafimy czasem na materiały, które możemy właśnie w tym celu wykorzystać. Choć system tworzenia i ulepszania nowych przedmiotów nie jest specjalnie rozbudowany, daje nieco więcej sprawczości graczowi. Ciekawą opcją jest też możliwość wystawiania na aukcjach potworków, które złapaliśmy w trakcie walk – pozwala to zdobyć, oprócz gotówki, dodatkowe przedmioty, które podnoszą statystyki naszej drużyny. W grze pojawiają się też raz po raz zadania poboczne. Niektóre są dość dobrze ukryte – bez przeczytania dziennika można je łatwo ominąć, a szkoda, bo pozwalają zdobyć niektóre z najpotężniejszych przedmiotów w grze. To wszystko pozwala przełamać nieco monotonię walk fabularnych.

 

 

Tactics Ogre: Reborn bez wątpienia trafi w gusta osób, które zjadły zęby na taktycznych jRPG w czasach PS1. Czy ma jednak szansę również podbić serca osób, które nie miały z nimi styczności, a lubią od czasu „popykać” w strategię typu XCOM? Myślę, że tak. Bardzo popularne ostatnio Triangle Strategy pokazuje, że choć ta formuła rozgrywki ma już swoje lata, nadal potrafi solidnie wciągnąć. A Tactics Ogre: Reborn to niewątpliwie najlepsza wersja tej gry z długim rodowodem, w jaką obecnie można zagrać.

 

Cena w eShopie: 219 zł

Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + klasyczny gameplay w nowej odsłonie
  • + satysfakcjonujący system walki
  • + karty tarota dodają dodatkowej głębi potyczkom
  • + ciekawa intryga

Wady

  • - małe zróżnicowanie walk

8

Wyświetleń: 1502

Redaktor

Zimny

Fan gier indie, strategii, RPG, Nintendo i wszystkiego co ma związek z retro gamingiem. Swego czasu współtworzyłem jedną z największych polskich stron o jRPG. Z wykształcenia jestem anglistą, a w “prawdziwym życiu” pracuję nad przeróżnymi projektami IT.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *