Two Point Museum jest trzecią grą z serii Two Point, a zarazem pierwszą, która trafiła na konsole Nintendo Switch 2 w oficjalnej wersji. Na pierwszy rzut oka produkcja wydaje się wręcz idealnie dopasowana do możliwości japońskiego sprzętu i tego, co ma on do zaoferowania. Rzeczywistość okazuje się jednak nieco bardziej skomplikowana. Czas więc sprawdzić, jak prezentuje się całokształt tej produkcji w praktyce.

Prace czas zacząć
Całość rozgrywki nie posiada ściśle zarysowanej fabuły, a my wcielamy się w rolę zarządcy muzeum. Naszym zadaniem jest doprowadzenie placówek na sam szczyt renomy. Na początku kampanii mamy do dyspozycji jedną miejscówkę. Z czasem odblokowujemy kolejne muzea o różnych motywach przewodnich. Wprowadza to wyraźną różnorodność do rozgrywki. Możemy też swobodnie przemieszczać się pomiędzy nimi, jeśli znudzi nam się dany temat.
Oprawa graficzna została utrzymana w trójwymiarze, a widok z góry pozwala na wygodne zarządzanie muzeum. Rekrutujemy pracowników, tworzymy pomieszczenia oraz ustawiamy dekoracje. Te sprawiają, że zarówno muzeum, jak i same eksponaty stają się bardziej atrakcyjne dla gości. Wbudowany przewodnik bardzo dobrze tłumaczy podstawy w interaktywny sposób. Możliwość gry w języku polskim dodatkowo ułatwia zrozumienie mechanik. Wraz z postępami szkolimy pracowników i wysyłamy ich na tak zwane ekspedycje, z których przywożą nowe eksponaty.


Rzut okiem na mechanikę
Na początku gra oferuje nam podstawowe muzeum z kilkoma eksponatami, nad którymi będziemy sprawować opiekę. Całość jest dość prosta, jednak z czasem pojawia się coraz więcej elementów wymagających uwagi. Dochodzą wydatki, podwyżki, zadowolenie gości oraz realizowanie zleconych zadań. Wszystkie statystyki możemy na bieżąco sprawdzać w dostępnych zakładkach. Ekspedycje są jednak jednym z kluczowych elementów rozgrywki. To one generują główny dochód, do którego musimy dodatkowo przygotować specjalne miejsca na dotacje.
Choć na pierwszy rzut oka ekspedycje wydają się ciekawą mechaniką, w dłuższej perspektywie potrafią blokować progres. Każda z nich trwa od kilku do kilkudziesięciu dni w grze, co zmusza nas do ciągłego czekania. Niepotrzebnie wydłuża to rozgrywkę, zwłaszcza gdy otrzymujemy nowy budynek do zagospodarowania. Same ekspedycje są też dość czasochłonne. Odbywają się na osobnym ekranie i wymagają każdorazowo specjalnie wyszkolonej ekipy. Nagrody musimy odbierać ręcznie. Implementacja tej mechaniki nie do końca przypadła mi do gustu. Mogłaby być bardziej przystępna. Tym bardziej, że mapa jest dość rozległa, a poruszanie się po odkrytych elementach nie zawsze sprawia przyjemność.

Pomijając minusy tej mechaniki, gra oferuje mnóstwo elementów do zdobycia w ramach różnych motywów. Zarówno prehistoria, jak botanika i inne tematyki dostarczają wielu atrakcji do odkrycia oraz stopniowego upiększania muzeum. Zarządzanie placówką potrafi mocno wciągnąć. Rekrutacja pracowników i tworzenie specjalnych pomieszczeń służy nie tylko zadowoleniu gości, ale również zapewnieniu komfortu personelowi. Przez większość czasu jest czym się zająć. Warto też regularnie sprawdzać statystyki, aby nie wpaść przypadkiem w problemy finansowe.
Ogólnie rozgrywka wypada bardzo przyjemnie, szczególnie dla osób szukających luźniejszego doświadczenia. Nie ma tu dużej presji czasu i całość można prowadzić we własnym tempie. Gra dobrze sprawdza się zarówno przed dużym ekranem w trybie stacjonarnym, jak i w wersji mobilnej. Niestety pojawiają się też elementy, które nie pomagają w prowadzeniu optymalnej rozgrywki.

Niewykorzystany potencjał konsoli
Wydawałoby się, że prowadzenie rozgrywki byłoby znacznie przyjemniejsze przy użyciu ekranu dotykowego lub funkcji myszy w Nintendo Switch 2. Nic bardziej mylnego. Niestety zabrakło obu tych rozwiązań. Musimy posiłkować się wyłącznie sterowaniem za pomocą kontrolera. Dla mnie osobiście jest to dość duży minus. Możliwości, aby wprowadzić takie rozwiązania, były, jednak deweloperzy nie zdecydowali się na to. Spora szkoda, ponieważ znacznie ułatwiłoby poruszanie się po interfejsie.
Choć graficznie całość prezentuje się całkiem dobrze, wydajność gry jest lekko rozczarowująca. Mimo że nie mamy tu elementów wymagających refleksu czy dużej dynamiki, gra działa z limitem 30 klatek na sekundę. Niestety z czasem nawet ten poziom okazuje się trudny do utrzymania. Wraz z postępami oraz rosnącą liczbą gości wydajność zaczyna spadać. Przechodzenie do niektórych zakładek powoduje delikatne „czkawki”, co potrafi drażnić oko. Nie mam nic przeciwko ograniczeniu do 30 klatek, jeśli całość działa stabilnie. W tym przypadku jednak tak się nie dzieje. Nierówny klatkaż oraz sporadyczne przycięcia wyraźnie obniżają komfort gry.


Całkiem dobrze przeprowadzony motyw
Two Point Museum bardzo dobrze wykorzystuje ścieżkę dźwiękową. Oprócz spokojnej melodii, która towarzyszy całej rozgrywce, słuchamy również radia oraz różnych ogłoszeń. Radio jest przyjemnym dodatkiem, który opowiada o wydarzeniach ze świata gry. Ciekawym rozwiązaniem jest także sposób informowania gracza o problemach pojawiających się w muzeum. Zamiast standardowych notyfikacji otrzymujemy stonowany komentarz dotyczący braków. To dobre podejście, zwłaszcza że elementów interfejsu jest już i tak sporo.
Gra potrafi dostarczyć zabawy na długie godziny, szczególnie podczas kampanii i odkrywania kolejnych motywów. W rozgrywkę można wciągnąć się naprawdę na długo. Główny tryb scenariuszowy pełni rolę bardzo dobrego przewodnika po mechanikach. Sposób ich stopniowego wprowadzania zasługuje na pochwałę


A mógł to być idealny tytuł pod Switcha 2
Podsumowując, Two Point Museum jest solidną produkcją, której zabrakło nieco czasu na dopracowanie. Pod względem optymalizacji wydajność kuleje, a brak możliwości wykorzystania funkcji myszy z Joy-Conami 2 lub ekranu dotykowego jest zmarnowaną szansą. Zarządzanie całym budynkiem byłoby znacznie przyjemniejsze, niż ciągłe przechodzenie przez kolejne opcje za pomocą przycisków na kontrolerze.
Z mechanicznego punktu widzenia jedynym elementem, który bardzo mi się nie spodobał, jest system ekspedycji. Sprawia on wrażenie blokującego progres przez długi czas oczekiwania na eksponaty, który w późniejszych etapach potrafi się znacząco wydłużyć. Niepotrzebnie spowalnia to rozgrywkę, zwłaszcza że muzea mogą pomieścić mnóstwo eksponatów. Mogło być znacznie lepiej, jednak fani gier zarządzania z pewnością znajdą tu frajdę nawet na kilkadziesiąt godzin.
Cena w eShopie: 129,00 zł
Podziękowania dla Cenega za dostarczenie gry do recenzji.
Redaktor
Damian "Dadaista" Filipkiewicz
Z zamiłowaniem śledzę wszystkie informacje i pogrywam różne produkcje na Nintendo Switch, PC oraz PlayStation. Nie mam ulubionego gatunku gier, a przez te lata przewinęły się dziesiątki, z którymi świetnie się bawiłem. Zręcznościówki, strzelanki, karcianki, strategie, RPG'i, bijatyki, horrory nie są mi straszne. Na co dzień pracuję jako programista. Lubię kawę z mlekiem, a moim spirit animal jest Gengar.